Katherine Center - ,,Milion nowych chwil" (recenzja przedpremierowa)

Katherine Center - ,,Milion nowych chwil" (recenzja przedpremierowa)

Czy miłość wystarczy by pokonać trudności ? A może to właśnie trudności są próbą dla miłości ? Zapraszam na recenzję powieści ,,Milion nowych chwil".


,,Milion nowych chwil"
Katherine Center


Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 17 lipca 2019
Tłumaczenie: Anna Rajca-Salata
Maggie to piękna i zdolna kobieta, która właśnie skończyła studia, ma niedługo rozpocząć wymarzoną pracę. W walentynki, jej chłopak postanawia się jej oświadczyć. Nikt nie spodziewa się, że ten dzień zakończy się katastrofą, która zmieni całkowicie jej życie. Czy uda się jej na nowo zaufać ? Czy miłość można znaleźć w najmniej oczekiwanym momencie ?

Katherine Center to amerykańska pisarka, absolwentka Vassar College i programu Creative Writing Uniwersytety w Houston. Autorka bestsellerów ,,New York Timesa".

Wiele już powstało książek o miłości, która musi pokonać przeszkody. Ale napisać książkę, która człowieka wzruszy, da powody do refleksji, nie jest łatwo. Tutaj nie wystarczy tylko jakiś dramat, który muszą przeżywać bohaterowie. Trzeba tutaj ciekawych bohaterów, którym będziemy współczuć i kibicować. Gdy zobaczyłam opis powieści ,,Milion nowych chwil" wiedziałam, że to będzie książka pełna wzruszeń i trudnych wyborów. Katherine Center udała się niełatwa sztuka. Połączyła powieść obyczajową z nutką romansu. Nie ma tutaj nachalności i przesadnego dramatyzmu. I to bardzo mnie zaskoczyło.

Maggie ma świat u swoich stóp. Skończyła właśnie studia, jej chłopak ma się jej lada chwila oświadczyć, dostała pracę marzeń. Kobieta nie spodziewa się jednak, że jej życie w walentynkowy wieczór całkowicie się odmieni. Dzień, w którym miała świętować zaręczyny okazał się jednym z najtragiczniejszym w jej życiu. Maggie będzie musiała odnaleźć w sobie ducha walki i zmierzyć się z przeciwnościami losu i możliwościami własnego ciała.

,,Milion nowych chwil" to nie pierwsza książka, która wyszła spod pióra Center. Ta autorka ma na swoim koncie jeszcze parędziesiąt innych historii, ale to właśnie ,,How To Walk Away" zdobyła serca czytelników w wielu krajach i odbiła się szerokim echem. Wcale się temu nie dziwię. Nie czytałam innych powieści tej autorki (nawet w oryginale), ale ,,Milion nowych chwil" ma w sobie to coś, co sprawia, że idealnie nadaje się na ciekawą lekturę. Ale nie taką, którą przeczytamy i szybko o niej zapomnimy. Bardziej na taką, która zapadnie nam w pamięci. Cała historia wydaje się dramatyczna. Maggie to piękna dziewczyna, która ma przed sobą możliwości. Planuje wspólne życie z chłopakiem. Tymczasem prezent, jaki sprawił jej ukochany doprowadza do tego, że jej życie się rozpada. Kobieta jest sparaliżowana, na twarzy ma poparzenia trzeciego stopnia. To właśnie w takich chwilach miłość przechodzi próbę. Tylko co zrobić, gdy ktoś, kogo kochamy sprawia, że nasze życie rozpada się w drobny mak ?

Maggie to bohaterka bardzo optymistyczna. Została tak mocno doświadczona przez los, ale nie poddaje się, chociaż nie raz ma chwile zwątpienia. Kobieta ma wbrew pozorom bardzo trudne relacje, szczególnie z siostrą, która wiele lat temu wyjechała z domu i nie dawała znaku życia. Maggie ma do niej żal, że nie odpowiadała na jej prośby o kontakt. Gdy więc Kit pojawia się w szpitalu i zaczyna się nią opiekować, obie siostry powoli zaczynają na nowo się do siebie zbliżać. Poza tym bardzo zaimponowało mi w Maggie to, że wybaczyła Chipowi. Zachowała zimną krew, nie obwiniała go. Wiedziała, że był to wypadek. Bardzo ciekawie obserwuje się także jej relację z fizjoterapeutą, który się nią zajmuje. Ian to bardzo tajemnicza postać. Jest oschły, wydaje się, że jest osobą, która zbyt wiele wymaga. Nie pomaga Maggie w wejściu na fotel, chce, by kobieta sama to zrobiła. Zmusza ją do pracy. Poza tym cały czas ciekawi nas to, co się wydarzyło w jego życiu i doprowadziło do tego, że tak się zachowuje. Drugoplanowe postacie: siostra Maggie - Kit, jej rodzice, personel szpitala sprawiają, że książka wydaje się pełna. Autorka próbuje rozłożyć fabułę również na innych bohaterów, nie tylko na Maggie i Iana. Dzięki temu czyta się tę powieść jeszcze lepiej.

Katherine Center pisze bardzo lekko. Sama powieść porusza bardzo wiele trudnych tematów, np. choroba, inwalidztwo, wypadek, trudności. Nie brakuje też w niej wątku romantycznego, ale nie przysłania on głównego tematu tej książki, a jedynie jest bardzo miłym dodatkiem, który sprawia, że powieść jeszcze bardziej wciąga. Wbrew pozorom, mogę śmiało powiedzieć, że historia Maggie jest bardzo optymistyczna. Wzbudza też wiele emocji. Cały czas kibicowałam Maggie i wierzyłam, że uda się jej przezwyciężyć przeciwności losu. Sami bohaterowie są osobami, w które czytelnikowi łatwo jest uwierzyć. Sądzę, że na pewno spotkalibyśmy w realnym życiu Maggie lub Iana, albo rodzinę Maggie. To kolejne atuty, które sprawiają, że powieść jest ciepła i na pewno bardziej zapada  w pamięci.

,,Milion nowych chwil" to piękna, pełna optymizmu historia, która pokazuje, że los czasami przygotowuje dla nas inną ścieżkę, niż ta, którą sobie wyznaczyliśmy. Autorka pomimo poruszanych trudnych tematów zachowuje lekkość, a książkę czyta się bardzo szybko. To historia, która Was poruszy, sprawi niekiedy, że się uśmiechniecie, ale także zmusi do refleksji. Uważam, że Center podołała i napisała bardzo dobrą powieść obyczajową, w której nie znajdziecie przesadnego dramatyzmu. Wszystko jest dobrze wyważone. Być może dla niektórych czytelników końcówka tej historii może wydać się przesłodzona, ale ja bardzo lubię takie powieści, które serwują nam dużą dawkę optymizmu. W końcu happy endów jest wiele. Jeśli więc szukacie błyskotliwej, dającej nadzieję powieści, to ,,Milion nowych chwil" spełni Wasze oczekiwania. Szczerze ją Wam polecam.

,,Umrzeć jest łatwo. Trudniej jest żyć."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Muza.
Iwona Bińczycka-Kołacz - ,,Dialogi z czarnym Platonem" (recenzja)

Iwona Bińczycka-Kołacz - ,,Dialogi z czarnym Platonem" (recenzja)

Czy warto walczyć o marzenia ? Czy zatwardziała singielka będzie w stanie odnaleźć miłość ? Zapraszam Was na recenzję powieści ,,Dialogi z czarnym Platonem".


,,Dialogi z czarnym Platonem"
Iwona Bińczycka-Kołacz

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 28 czerwca 2019
Renata to pochodząca z małej wsi na Kaszubach doktorantka filozofii. Parę lat temu straciła kontakt ze swoimi rodzicami, którzy nie mogą jej wybaczyć wyjazdu na studia filozoficzne. Gdy niespodziewania jej siostra prosi ją o opiekę nad jej synem kobieta niechętnie się zgadza. W rzeczach chłopca kobieta znajduje pamiętnik, którego autorem jest nieznajomy mężczyzna. Renata zaczyna czuć, że autor pamiętnika jest jej bratnią duszą. Czy odnajdzie tajemniczego mężczyznę ?

Iwona Bińczycka-Kołacz to urodzona w Krakowie matka dwójki synów. Jest doktorem nauk humanistycznych, absolwentka Uniwersytetu Pedagogicznego, nauczycielka języka polskiego

Już Cyceron mówił, że ten jest bogaczem, który tyle posiada, że niczego więcej nie pożąda. Filozofia, to wbrew pozorom bardzo trudna dziedzina, jednakże pozwala nam na zauważenie pewnych życiowych prawd, mądrości. W końcu jej nazwę można przetłumaczyć jako ,,umiłowanie mądrości". Iwona Bińczycka-Kołacz w swojej powieści postanowiła przedstawić historię doktorantki filozofii. Już na wstępie mogę powiedzieć, że ta historia zawiera wiele życiowych prawd, nie brakuje w niej też cytatów wielkich filozofów. Mimo wszystko, historia Renaty ma też parę minusów.

Cała historia rozpoczyna się w chwili, gdy kobieta spotyka się z dawno niewidzianymi przyjaciółkami w kawiarni. Renata spodziewała się jednak innego przebiegu spotkania. Jej przyjaciółki zupełnie nie mają dla niej czasu. Jedna ma męża i dziecko; druga narzeczonego z którym niedługo planuje ślub. Jedynie Renata jest zatwardziałą singielką. Wypiera się miłości i boi się zranienia. Jej jedynym przyjacielem jest Platon - pies, którego nazwała tak na cześć swojego ulubionego filozofa. Wkrótce jej życie całkowicie się zmienia. Niespodziewanie zostaje mamą swojego siostrzeńca, a w rodzinnych stronach poznaje tajemniczego mężczyznę, który pomaga jej oraz jej rodzinie. W międzyczasie znajduje też pamiętnik mężczyzny, który wydaje się być jej bratnią duszą. Doktorantka za wszelką cenę będzie chciała się dowiedzieć, kto jest jego autorem.

Przyznam szczerze, że opis tej książki od początku mnie zaintrygował. Lubię powieści z ciekawymi bohaterkami, a tutaj na taką się zanosiło. Cóż, mogę powiedzieć, że Renata rzeczywiście jest bohaterką bardzo złożoną. Pochodzi z małej wsi na Kaszubach, ale udało się jej pójść na studia filozoficzne, wbrew woli jej rodziców, którzy chcieliby, by została na gospodarstwie. Teraz kobieta jest doktorantką, pracuje na uniwersytecie, mieszka w Krakowie i ma psa Platona. Ciężko jest jej jednak zaangażować się w związek. Ucieka w świat książek i myśli filozofów, by zapomnieć o tym, że jest sama. Całe jej życie zmienia się w chwili, gdy niechętnie podejmuje się opieki nad siostrzeńcem. Renata boi się utraty niezależności, ale gdy matka chłopca umiera postanawia zająć się nim jak najlepiej. Kobieta od samego początku wzbudziła we mnie sympatię. Renata jest niezależna, uparta, stawia na swoim. Nie boi się zaryzykować. Z drugiej zaś strony denerwowało mnie w niej to, że tak naprawdę czasami sama nie wiedziała, czego tak naprawdę chce od życia. Łudziła się, że samotność da jej poczucie szczęścia; burzyła się, że koleżanki zajęte własnym życiem nie mają dla niej czasu. Jednakże w chwili, gdy w jej poukładane życie wkrada się siostrzeniec, bohaterka staje się całkiem inną osobą. Zaczyna otwierać się na świat i zauważa, że nic jej nie da ucieczka w świat filozofii. Jednakże w chwili, gdy znajduje pamiętnik tajemniczego mężczyzny zaczyna się w niej największa przemiana. To ona sprawia, że kobieta nie boi się zaangażować i wie, że może przezwyciężyć każdą przeszkodę. To właśnie ta przemiana bohaterki, te jej dojrzewanie bardzo mi się spodobało. Renata nie jest płytka, wie czego od życia chce, ale boi się zaufać. To chyba taka bohaterka, w której każdy odnajdzie cząstkę siebie.

Powieść napisana jest lekko, dlatego czyta się ją bardzo szybko. Autorka zawarła w niej wiele myśli filozoficznych, ale czasami miałam wrażenie, że było ich trochę za dużo. Poza tym zastanawiam się, dlaczego Bińczycka-Kołacz zawarła w niej elementy w postaci wywiadów Beni - przyjaciółki Renaty, która pracuje w ogólnopolskim miesięczniku. Według mnie nie wnosiły one nic do fabuły, a ja czasami pomijałam je, bo chciałam dowiedzieć się, jakie są dalsze losy naszej głównej bohaterki. Ale powieść ma też wiele plusów. Podobało mi się to, że został poruszony w niej motyw alkoholizmu, choroby, straty bliskiej osoby. Autorka historią opisaną w pamiętniku zwraca uwagę na to, że w Polsce mało jest przeszczepów rodzinnych, a objawy choroby nerek często są trudno wykrywalne i ciężko je wyleczyć. Niekiedy jedynym wyjściem jest przeszczep nerki. Często dawcą mogą być osoby spokrewnione z pacjentem, jednak rzadko się na to decydują. Z kolei poprzez poruszenie motywu alkoholizmu autorka stara się pokazać, że niszczy on nie tylko osobę, która jest uzależniona, ale całą rodzinę i często doprowadza do jej biedy. Czasami nie wystarcza terapia, trzeba też dostać silne postanowienie, by wytrwać w trzeźwości. Autorka porusza też wiele innych motywów, jak samotność, internetowe znajomości.

,,Dialogi z czarnym Platonem" to cierpka, ale zarazem dająca nadzieję życiowa powieść, która wciąga czytelnika na parę godzin. Autorka porusza w niej wiele trudnych tematów, takich jak przeszczepy, alkoholizm, choroba. Książka ma co prawda parę minusów, na przykład niekiedy przytłaczająca ilość cytatów filozoficznych, niepotrzebne wywiady Beni, które zostały zamieszczone w książce, a które tak naprawdę do fabuły powieści nie wnoszą nic. Mimo wszystko cieszę się, że mogłam ją przeczytać. To bardzo pokrzepiająca historia, która pokazuje nam, że czasami trzeba wyjść ze swojej strefy wygody. Znajdą się w niej momenty, w których się uśmiechniecie, polecą wam łzy, nad którymi zatrzymacie się na chwilę refleksji. Jeśli szukacie życiowej książki, która podniesie Was na duchu, to ta powieść Wam się spodoba. Szkoda jedynie, że autorka nie napisała epilogu, wtedy powieść byłaby pełna, a tak mam nadzieję, że powstanie kolejna część tej historii. Ja na pewno będę śledziła dalsze poczynania autorki i z chęcią przeczytam jej kolejne powieści.

,,Na miłość czasem trzeba długo czekać, za to tak szybko znika ... "

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Penelope Douglas - ,,Punk 57" (recenzja)

Penelope Douglas - ,,Punk 57" (recenzja)

Czy ,,Punk 57" to kolejna dobra powieść młodzieżowa ?



,,Punk 57"
Penelope Douglas


Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
Data wydania: 12 czerwca 2019
Tłumaczenie: Maciej Olbryś
Ryan i Misha nigdy nie poznali się w realnym świecie. Piszą do siebie od lat listy, w których mogą pokazać prawdziwą cząstkę siebie. Gdy Misha przypadkowo rozpoznaje Ryan na jednej z imprez, jest zaintrygowany i nie może uwierzyć w to, że spotkał swoją ,,przyjaciółkę". Wkrótce wydarza się tragedia, która odmienia życie Mishy. Czy oboje odnajdą się w realnym świecie ? Czy dadzą sobie szansę ?

Penelope Douglas to autorka bestsellerów z list ,,The New York Timesa", ,,USA Today" i ,,The Wall Street Journal".Miezka w Las Vegas razem z mężem i córką.

Ostatnio coraz częściej pojawiają się na wydawniczym rynku ciekawe romanse młodzieżowe. Tym razem postanowiłam przeczytać powieść ,,Punk 57" Penelope Douglas - autorki znanego wielu czytelniczkom ,,Dręczyciela". Historia Ryen i Mishy jest bardzo tajemnicza, pełna niedopowiedzeń, ale i doskonale pokazuje nam, jak dobrze poprowadzone fabuła jest kluczem wielu powieści. ,,Punk 57" czyta się nad wyraz dobrze. I o to właśnie chodzi w literaturze młodzieżowej.

Głównymi bohaterami tej całej opowieści jest Ryen i Misha, a cała historia zaczyna się dosyć nietypowo. Co prawda motyw z listami już był wykorzystany w wielu książkach, ale tutaj wprowadza nam dodatkową nutkę tajemniczości. A więc wspomniana wyżej dwójka od lat pisze do siebie listy. Ich korespondencyjna znajomość miała być szkolnym projektem, a przerodziła się w nadzwyczajną przyjaźń. Oboje przyrzekli sobie, że pomimo tego, że mieszkają w niewielkiej odległości od siebie (ok. 50 km. to naprawdę niedużo) nigdy się nie odwiedzą. Gdy na jednej z imprez Misha przypadkowo orientuje się, że jedna z obecnych tam dziewczyn jest jego ,,korespondencyjną przyjaciółką", jest oszołomiony. Wkrótce wydarza się tragedia, która zmienia życie Mishy na zawsze.

Pisanie listów do dzisiaj ma w sobie tą magię. Bo wiadomo, słowa pisane jakoś chyba szybciej trafiają do naszego serca, niż te, napisane komputerową czcionką. Pamiętam, jak kiedyś w szkole sama uczestniczyłam w podobnym projekcie i nawet do teraz mam kontakt z tą osobą. Gdy więc dowiedziałam się, że fabuła powieści Douglas opiera się na motywie pisania listów od razu wiedziałam, że koniecznie muszę tę powieść przeczytać. I z jednej strony jestem bardzo zadowolona z tej lektury, ale z drugiej mam co do niej parę obiekcji. Przede wszystkim główni bohaterowie są naprawdę jedną wielką bombą i to do tego tykającą. Misha to chłopak, który wychował się bez matki, ojciec nie umie dojść z nim do porozumienia. Ma pasję, jaką jest muzyka. Pisze własne piosenki, należy do zespołu. Z kolei Ryan to dziewczyna, która jest bardzo skryta, oddala się od własnej matki. Tylko Misha zna prawdziwą ją. Nie osobę, która w szkole ukrywa się pod maską przebojowej dziewczyny. Przyznam, że mam mieszane odczucia co do tych bohaterów. Ogólnie dobrze się o nich czyta, ale oboje maja wiele kłamstw, oboje boją się zdjąć swoje maski. Już dawno nie miałam takiej zagwozdki w stosunku do bohaterów. Z jednej strony Ryan i Misha są poniekąd zakłamani, ale co zadziwiające autorka tak dobrze wytłumaczyła ich zachowanie np. wydarzeniami z przeszłości, brakiem zrozumienia u rówieśników, że ich niekiedy irracjonalne zachowanie nam nie przeszkadza. Sama jestem tym bardzo zdziwiona i naprawdę do teraz zastanawiam się, jak autorka tego dokonała. A to nie jest łatwa sztuka, bo bardzo łatwo można przesadzić.

Już napis na okładce ,,Było nam dobrze ze sobą, dopóki się nie spotkaliśmy." wprowadza nam nutkę tajemniczości, ale u Douglas tej tajemniczości jest naprawdę wiele. Powieść czyta się bardzo szybko i ciężko się od niej oderwać. Cieszy mnie to, że autorka zastosowała tutaj narrację trzecioosobową, w której możemy poznać punkt widzenia obojga bohaterów. Poza tym bardzo podobało mi się ich wieloznaczne zachowanie. Intrygują i sprawiają, że cała ta historia jest jak tykająca bomba, która może w każdej chwili wybuchnąć. Tak naprawdę cała książka trzyma w napięciu, czekamy tylko na ten upragniony moment, w którym ta bomba w końcu wybuchnie. Nie jest to też grzeczna powieść dla nastolatków. Tutaj dzieje się dużo, mamy momenty grozy, poczucia niepewności. Na wielki plus zasługuje też to, że autorka porusza wiele trudnych, szczególnie dla młodzieży tematów, takich jak strata, brak porozumienia z rodziną, wykluczenie. Uświadamia nam co dzieje się, gdy rodzice nie dążą do porozumienia z własnymi dziećmi. Na uwagę zasługuje też to, że Douglas pokazuje, co dzieje się z osobą, której ciężko się pogodzić ze stratą bliskiego człowieka. Obwinianie się i innych osób prowadzi do destrukcji nie tylko nas samych, ale też i bliskich nam osób, a na przykładzie jednego z bohaterów jest to bardzo dobrze pokazane..

,,Punk 57" to historia, która zapewni Wam doskonałą rozrywkę na parę godzin. Nie liczcie jednak na słodki młodzieżowy romans, o którym szybko będziecie mogli zapomnieć. Douglas dostarcza nam doskonałą opowieść o tym co gryzie wielu nastolatków, a na dodatek bardzo dobrze poprowadzona fabuła, nieoczywiści bohaterowie i idealnie wyważony motyw love-hate sprawiają, że jest to jedna z tych powieści, do których na pewno wrócę. Ja polecam Wam tę książkę i na pewno będę czekała na kolejne historie napisane przez tę autorkę. Dla takiej bombowej fabuły i poruszanych przez nią problemów naprawdę warto.

,,Życie jest jak pięćdziesiąt złych zakrętów na wyboistej drodze. Możesz mieć tylko nadzieję, że wylądujesz w jakimś ładnym miejscu"

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰✰ (9/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.




Sally Morgan - ,,Co wie Twój kot ?" (opinia)

Sally Morgan - ,,Co wie Twój kot ?" (opinia)

W Dzień Psa, czyli 1 lipca poznaliście moją opinię na temat książki ,,Co wie Twój pies ?". Dzisiaj zapraszam Was na recenzję drugiej książeczki z tej serii, czyli ,,Co wie Twój kot ?".



,,Co wie Twój kot ?"
Sally Morgan


Wydawnictwo: Alma-Press
Data wydania: 18 stycznia 2019
Tłumaczenie: Jerzy Malinowski
Czy koty rzeczywiście wyczuwają, kiedy ktoś umiera albo kiedy ma nastąpić trzęsienie ziemi?
Zmysły kota są znacznie czulsze od ludzkich. Koty słyszą dźwięki z większych odległości i w szerszym zakresie częstotliwości; mają bardziej wrażliwy węch i lepsze widzenie obwodowe, a ich wąsy czuciowe potrafią wyczuć niewielkie nawet zmiany ciśnienia atmosferycznego. Nic zatem dziwnego, że twój kot podbiega czasem do drzwi zanim zauważysz, że ktoś się zbliża.
Książka Co wie twój kot bada fascynujący świat kociej percepcji. Omawia dokładnie pięć podstawowych zmysłów i pokazuje świat z kociego punktu widzenia, dzięki czemu łatwiej ci będzie komunikować się z pupilem. Znajdziesz tu także praktyczne testy, które pozwolą ci ocenić jego inteligencję, a nawet pobudzić ją do rozwoju. I wreszcie, poznasz odpowiedź na pytanie nurtujące właścicieli najinteligentniejszych kotów: czy on posiada szósty zmysł? (opis wydawcy)

Tak się składa, że akurat jestem kociarą. Zdecydowanie kociarą. I to nie tak, że nie lubię psów, bo wręcz przeciwnie. Po prostu koty to zwierzęta, które bardzo mnie intrygują. Ich nocne polowania, wędrówki, znikanie na parę dni. Koty to naprawdę inteligentne zwierzęta. Chodzą własnymi ścieżkami, podobno mają 9 żyć. Przyznam szczerze, że ta publikacja bardzo mnie zaciekawiła. I muszę powiedzieć, że naprawdę wiele się z niej dowiedziałam. 

O tym, że te zwierzęta mają super wzrok, pewnie wiedzieliście. Morgan postanowiła poświęcić temu zagadnieniu cały rozdział. Autorka tłumaczy, jak rozpoznać, gdy kot jest szczęśliwy. W innym rozdziale ,,pomaga" nam zrozumieć jego mowę ciała. Dowiecie się też, czy rzeczywiście koty nie lubią wody. Ciekawostką jest też to, że koty udomowione miauczą do swoich właścicieli przez całe życie, a koty dzikie tylko jak są małe. To naprawdę bardzo ciekawe. Przyznam szczerze, że wiele mnie zdziwiło, a takich ciekawostek jest więcej.

Cała książka napisana jest prostym językiem. Autorka co jakiś czas stara się wtrącić jakąś ciekawostkę, więc z pewnością się przy tej książce nie wynudzicie. Nie jest ona może podręcznikiem dla behawiorystów i z tego się cieszę, bo jest napisana bardzo prosto i dzięki niej łatwiej jest zrozumieć nasze zwierzę. Poza tym autorka w ostatnim rozdziale proponuje różne zabawy, w które możemy się bawić z naszym pupilem. I nie jest to tylko ganianie za sztuczną myszką, lub w różnych przypadkach źdźbłem zboża czy nitką w kłębku. Morgan proponuje nam 9 testów, w które możemy się bawić z kotem i sprawdzać jego możliwości, jak np. ,,Czy nasz kot zna się na zegarku ?", ,,Czy nasz kot potrafi liczyć ?". Podobnie jak w ,,Co wie Twój pies ?" publikacja jest bardzo ładnie wydana. Posiada grubą okładkę, więc szybko się nie zniszczy. Poza tym znajdziemy w niej piękne zdjęcia, które na papierze zastosowanym w tej książce wyglądają bardzo ładnie. Uważam, że ta pozycja może być świetnym prezentem dla kogoś, kto ma kota i chciałby się dowiedzieć o nim więcej, albo dla nas samych. Jeśli zastanawiacie się, jakie ,,tajemnice" może mieć Wasz kot, to koniecznie po nią sięgnijcie. Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana i szczerze polecam Wam tę pozycję.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰✰ (9/10)

Za możliwość zapoznania się z tą publikacją dziękuję Wydawnictwu Alma-Press.


Vi Keeland, Penelope Ward - ,,Zbuntowane serce" (recenzja przedpremierowa)

Vi Keeland, Penelope Ward - ,,Zbuntowane serce" (recenzja przedpremierowa)

Wczoraj mogliście przeczytać moją opinię na temat poprzedniej części serii The Rush, czyli ,,Zbuntowany dziedzic". A jak jest z zakończeniem historii Gii i Rush'a ?



,,Zbuntowane serce"
Vi Keeland, Penelope Ward


Cykl: The Rush (tom 2)
Data wydania: 3 lipca 2019
Wydawnictwo: Editio Red
Tłumaczenie: Edyta Stępkowska

Życie Gii zmieniła już na zawsze pewna noc z nieznajomym. Teraz dziewczyna musi mierzyć się z jej skutkami. Tymczasem Rush staje przed życiowym dylematem. Nie wie, czy podoła obowiązkom, jakie na niego spadną. Czy obojgu uda się odnaleźć siebie ? Czy miłość pomoże im przejść trudne chwile ?

Vi Keeland jest rodowitą nowojorczanką. W ciągu dnia pracuje jako prawniczka, a wieczorami pisze książki, które stają się bestsellerami ,,New York Timesa" i ,,USA Today". Jest mamą trójki świetnych dzieci i molem książkowym.
Penelope Ward wychowała się w Bostonie z piątką starszych braci. Obecnie wraz z mężem i dwójką dzieci mieszka w Rhode Island. Nie może żyć bez książek, kawy i weekendowych spotkań z przyjaciółmi.

[ Uprzedzam, że jeżeli nie czytaliście jeszcze poprzedniej części serii The Rush, czyli ,,Zbuntowany dziedzic", ta recenzja może być dla Was dużym spoilerem. Jeśli jednak Wam to nie przeszkadza, to zapraszam do przeczytania mojej opinii na temat zakończenia historii Gii i Rusha. ]

Vi Keeland i Penelope Ward to autorki, które za każdym razem mnie zadziwiają. Zresztą, pisałam już o tym w rece powieści ,,Zbuntowany dziedzic". Teraz przyszła więc pora, bym wyraziła swoje zdanie na temat zakończenia historii Gii i Rusha. Czy ta historia zakończyła się dobrze ? Pewnie się domyślacie. Było co prawda przewidywalne, ale to taka przewidywalność, którą lubię.

Życie Gii wywróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Okazało się, że dziewczyna zaszła w ciążę z poznanym w barze nieznajomym. Dla Rusha to bardzo bolesny cios. Jednak, gdy okazuje się, że nieznajomym jest brat Rusha, sprawy zaczynają się komplikować. Dla nich obojga będzie to trudny test. Okaże się, czy ich miłość jest w stanie przetrwać wszelkie przeciwności losu.

Po zakończeniu, jakie zaserwowały nam autorki w poprzedniej części przyznam szczerze, że cieszę się, że mogłam te książki przeczytać od razu po sobie i nie czekać na premierę kolejnej części. ,,Zbuntowane serce" zaczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym skończyła się pierwsza część, tak więc nie ma tutaj przeskoków , co bardzo mnie cieszy. W tej części jest też parę zwrotów akcji, ale są one lekkie. Akcja powieści jest powolna, wszystko ma swój czas, rozwija się w swoim tempie, co również mi się podoba. Co ciekawe, autorki poruszają trudny temat, jakim jest ojcostwo, ale nie nuży on, jest lekko.

Co do bohaterów, to mam wrażenie, że nie zmienili się, ale być może bardziej widzimy, jakie cechy charakteru ma Rush. Wspaniałe jest to, że autorki poruszają problem ojcostwa od trony więzów rodzinnych. Udowadniają nam, że to nie DNA decyduje o tym, jakie więzi wytworzą się pomiędzy rodzicami a dzieckiem, a wzajemna miłość. To naprawdę wzruszające i sądzę, że właśnie dlatego tak polubiłam Rusha. Poza tym Gia to bohaterka, której szczerze kibicujemy. To właśnie jest plus tej powieści - bohaterowie są ,,życiowi". Myślę, że wiele się zdarza takich sytuacji, poza tym zarówno Gia, jak i Rush sprawiają, że aż chce się o nich czytać. To niełatwa sztuka, by wykreować takich bohaterów, a Keeland i Ward udało się to znakomicie.

,,Zbuntowane serce" to powieść, która stanowi doskonałe zakończenie historii Gii i Rusha. Być może nie będzie tutaj aż takich elementów zaskoczenia, powieść jest schematyczna, ale to, jak wykreowani są bohaterowie, jakie spotykają ich trudności życiowe sprawia, że to powieść, która na długo zapadnie nam w pamięci. Ja bardzo się ciezę, że mogłam poznać kolejną świetną historię napisaną przez te autorki. To historia, przy której będziecie się śmiać, płakać, radować, smucić, wzruszać. Myślę, że wielu czytelnikom na pewno przypadnie do gustu wątek ojcostwa, podejmowania trudnych wyborów. Bo to powieść o dokonywaniu wyborów sercem, pięknej miłości i rodzicielstwie. Wierzę, że ta historia skradnie również Wasze serca.

,, (..) można uciec od ludzi, ale nie można uciec od tego, co nosisz w sercu."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)

Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Sophie Collins - ,,Co wie Twój pies ?" (opinia)

Sophie Collins - ,,Co wie Twój pies ?" (opinia)

Dzisiaj obchodzimy Dzień Psa. Z tej okazji przygotowałam moją opinię o książce ,,Co wie Twój pies ?".


,,Co wie Twój pies ?"
Sophie Collins


Wydawnictwo: AlmaPress
Data wydania: 18 stycznia 2019
Tłumaczenie: Jerzy Jarosław Malinowski
Czy pies rzeczywiście potrafi wyczuć zbliżające się trzęsienie ziemi albo wykryć raka zanim zostanie postawiona diagnoza? Ludzkie zmysły bledną przy psich. Psy słyszą dźwięki z większych odległości i w szerszym zakresie częstotliwości; mają bardziej wrażliwy węch i lepsze widzenie obwodowe, a ich wąsy czuciowe potrafią wyczuć niewielkie nawet zmiany ciśnienia atmosferycznego. Nic zatem dziwnego, że twój pies podbiega czasem do drzwi zanim zauważysz, że ktoś się zbliża. Książka Co wie twój pies bada fascynujący świat psiej percepcji. Omawia dokładnie pięć podstawowych zmysłów i pokazuje świat z psiego punktu widzenia, dzięki czemu łatwiej ci będzie komunikować się z pupilem. Znajdziesz tu także praktyczne testy, które pozwolą ci ocenić jego inteligencję, a nawet pobudzić ją do rozwoju. I wreszcie, poznasz odpowiedź na pytanie nurtujące właścicieli najinteligentniejszych psów: czy on posiada szósty zmysł? (opis wydawnictwa)

Dzień Psa, a właściwie Dzień Kundelka to święto, które obchodzimy w Polsce od 2007 roku. Zwłaszcza teraz, w okresie letnim powinniśmy dbać o naszych pupili. Jak doskonale wiemy, spędzenie przez psa dużej ilości czasu w nagrzanym samochodzie skutkuje (podobnie jak u człowieka) przegrzaniem organizmu, wskutek czego nasz pupil umiera. Gdy więc widzicie, że w samochodzie znajduje się dziecko, czy też zwierzę nie wahajcie się i pozwólcie mu przeżyć tłukąc szybę. Te prośby od lat są powtarzane, ale nadal mamy ofiary letnich temperatur. Tak więc, zawsze warto powtórzyć po raz kolejny, bo być może to sprawi, że życie człowieka, albo zwierzęcia zostanie uratowane.

,,Co wie Twój pies ?" to zbiór ciekawostek na temat naszych pupili. Autorka stara się pokazać nam, że nasze zwierzęta są nie tylko naszymi przyjaciółmi, ale też doskonałymi słuchowcami i węchowcami. Wyjaśnia, jak tresować naszego psa, podaje nawet przykłady różnych sztuczek i jakie ćwiczenia należy przeprowadzać z psem, by nauczył się on wykonywania konkretnej sztuczki. Przyznam, że wielu rzeczy nie wiedziałam o naszych pupilach. Czy wiedzieliście, że wystarczyło 20 pokoleń by udomowić wilka szarego ? Słyszałam kiedyś o tym eksperymencie, którego przeprowadzanie zaczęto w 1959 roku, ale nie skupiłam się na tych informacjach. Collins opisała wiele zjawisk bardzo dokładnie, czego nie spodziewałam się po tej książeczce. Dzięki niej możemy np. poznać jak działa mózg psa, na jakie elementy otoczenia zwraca uwagę. To uświadamia nam dlaczego psy bardzo cierpią w ostatni dzień roku, gdy my cieszymy się pokazami fajerwerek one piszczą, boją się.

Książka podzielona jest na dziesięć rozdziałów, a w każdym z nich poznajemy inny aspekt dotyczący tych zwierząt. Collins dokładnie opisuje każdy z zmysłów psów, poświęca też rozdział na budowanie więzi z psem czy percepcji psów. Czyta się tę publikację bardzo szybko, zawartych jest w niej wiele informacji, ale są one napisane w lekki, przyjemny sposób. oko cieszą też piękne zdjęcia i ilustracje, jakie się znajdują w tej książce. Co bardzo mnie cieszy, książka jest w grubej okładce, więc z pewnością nie zniszczy się bardzo szybko i będziemy mogli korzystać z niej przez długi czas. Co prawda przez tą okładkę i papier, który zastosowano w tej książce nie jest ona lekka, ale w końcu ,,coś za coś". Ja wolę cięższą książkę niż zniszczoną po jakimś czasie. Poza tym papier w środku, na którym zostały wydrukowane strony jest błyszczący, a zdjęcie na nim bardzo dobrze wyglądają. Ja serdecznie polecam Wam tę publikację. Książka może być też idealnym podarunkiem dla kogoś, kto pasjonuje się tymi zwierzętami lub ma psa w domu. Ja za to biorę się za czytanie drugiej książki, tym razem o kotach i liczę na dobrze spędzony czas. A jeśli zdecydujecie się zakupić tę książkę, to 1 zł ze sprzedaży każdego egzemplarza książki przekazana zostanie na rzecz Schroniska w Korabiewicach Fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!. A więc i przy okazji pomożecie zwierzętom. Jak dla mnie super !

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰✰ (9/10)

Za możliwość przeczytania tej publikacji dziękuję wydawnictwu Alma-Press.
10 książek, na które czekam w lipcu

10 książek, na które czekam w lipcu

Już rozpoczęły się wakacje - czas wypoczynku. Wakacje są tez czasem, gdy możemy opróżniać nasze biblioteczki z książek, które czekają na przeczytania. Mimo wszystko wydawnictwa również nie próżnują i dla czytelników przygotowali wiele ciekawych premier. Ja przedstawiam Wam, jak co miesiąc dziesięć książek, na które czekam, tym razem w lipcu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...