Tillie Cole - ,,Uleczone dusze" (recenzja)

Tillie Cole - ,,Uleczone dusze" (recenzja)

,,Uleczone dusze" to już trzecia część serii ,,Kaci Hadesa". Czy historia Maddie i Flame'a dorównuje pozostałym z tej serii ?



,,Uleczone dusze"
Tillie Cole


Cykl: Kaci Hadesa (tom 3)

Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 23 października 2018
Tłumaczenie: Grzegorz Rejs
Maddie to jedna z Przeklętych, która w sekcie w której się wychowała dostała najokrutniejszego opiekuna - Mojżesza. Po ataku Katów Hadesa na obóz Zakonu została od niego uwolniona za sprawą Flame'a, który zamordował Mojżesza. Od tego dnia życie Flame i Maddie się zmieniło. Ona jako jedyna mogła go dotknąć, jako jedyna jednym dotykiem ugasiła płomienie, które są wewnątrz niego i na zawsze zdobyła jego serce. Czy obojgu uda się zapanować nad lękami ? Czy będą mogli być razem ?

Tillie Cole jest autorką bestsellerów wyróżnianych przez Amazon i ,,USA Today". Mieszka w Wielkiej Brytanii i oddaje się temu, co lubi najbardziej, czyli pisaniu świetnych powieści.

To już kolejna odsłona serii Kaci Hadesa. Muszę powiedzieć, że tak naprawdę, w głębi serca to bardzo na nią czekałam. Oczywistym było, że autorka będzie musiała połączyć Maddie i Flame, ponieważ właściwie przez całą drugą część przeplatały się gdzieś ich wątki. Flame nieustannie pilnował Maddie, wręcz ,,czatował" pod jej oknem, on z kolei też nie był jej obojętny. Nie będę tego przed Wami ukrywać - trzecia część jest całkowicie inna od dwóch poprzednich, ale według mnie niestety też odrobinkę mniej ciekawa. Z drugiej strony bałam się efektu ,,odgrzewanego kotleta" i muszę przyznać, że gdzieś widać jego symptomy, ale też nie jest źle. Czasami odgrzewany kotlet jest może mniej smaczny, ale za to są większe szanse na to, że szybciej uśmierzymy nasz głód i to porównanie, chyba najbardziej oddaje istotę tej części.

Bohaterów tej części znamy właściwie od pierwszego tomu. Flame to członek Katów Hadesa, uważany za najbardziej szalonego z całego gangu. Zabija, często brutalnie z zimną krwią i nic go nie dziwi. Maddie z kolei to jedna z Przeklętych. Po tym jak Flame podczas ataku Katów na Zakon zabił Mojżesza - opiekuna Maddie, który był niezwykle dla niej okrutny, Maddie była mu bardzo wdzięczna. Dotknęła go. Ugasiła jego płomienie. Flame poprzysiągł sobie wtedy, że uczyni wszystko, by chronić tą kruchą istotę.

Myślałam, że mam swego rodzaju przesyt po drugiej części. Ale teraz, gdy już przeczytałam część trzecią mogę z całą pewnością powiedzieć, że historia Maddie i Flame'a na pewno nie jest tym samym co pierwsza część, która wprowadzała jakąś nowość, szokowała, budziła może niekiedy odrazę. To chyba kwestia przyzwyczajenia. Trzecia część może nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jak dwie poprzednie, ale nie była zła. Z pewnością była jednak ,,inna". Przez dwie poprzednie części autorka postać Flame'a rozpisała tak, że czytelnik od razu kojarzył go sobie z czystym szaleństwem. Ciął się, mordował z zimną krwią. W trzeciej części mam wrażenie, że autorka chciała go w pewnym sensie troszkę wybielić. W końcu kiedy przez dwie serie sugerowała nam, że być może jest nawet niepoczytalny, by go połączyć z Maddie musiała zrobić coś, co by sprawiło, że czytelnik nie będzie się martwił o Maddie. Przyznam, że rozwiązanie tego ,,problemu" jakoś mi się niezbyt spodobało. ,,Płomienie", które trawią Flame'a i ciągłe wspominanie o nich troszkę zaczęło mnie nużyć w połowie powieści. Z Maddie jest już troszkę inaczej, to postać może troszkę ,,nudniejsza" od Flame'a, bo jej historię właściwie już znamy od początku serii, ale mimo wszystko była lepiej rozpisana od Flame'a. Bardziej ludzka, może też lepiej jest nam ją zrozumieć. Na pewno jednak w czytelniku wywołuje całkowicie inne odruchy niż Flame. Z jednej strony bohaterowie stanowią wielki plus tej powieści, z drugiej są też jej minusem. Na pewno nie są jednak czytelnikowi obojętni i to najważniejsze.

Ponownie Tillie Cole zwraca uwagę na to, że wydarzenia z przeszłości, z dzieciństwa, mają wielki wpływ na człowieka w przyszłości. Historia Flame'a jest wprost niewyobrażalna, zresztą podobnie jest z historią Maddie. Oboje przeżyli wiele złego w swoim życiu. Ona w Zakonie była nieustannie bita, gwałcona, odzierana z godności. On przez swojego ojca tracił wszystko. Godność, normalne dzieciństwo rodzinę. Oczywiście Cole nawiązuje tutaj po raz kolejny do wypaczonego wyznawania wiary, ponieważ bohaterowie właśnie przez to, stracili wszystko co w życiu najważniejsze - wiarę w siebie. Autorka pięknie ukazała jak miłość może uleczyć człowieka i sprawić, że nawet najbardziej gorzkie chwile osładza nam miłość. To bardzo piękne i z pewnością stanowi wielki plus tej powieści.

Tillie Cole pisze lekko, było też wiele momentów, które wzruszają. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, ale niekiedy niektóre fragmenty mnie nużyły. Zakończenie tej historii było bardzo piękne. Nie zabrakło też momentów, które mną wstrząsnęły, jak choćby historia Flame'a. Naprawdę, uwierzcie mi była mocna i z jednej strony zastanawiałam się jak można było do tego wszystkiego dopuścić. Nie jestem zwolenniczką przemocy, ale to co zrobił Flame osobie, przez którą stracił wszystko naprawdę znalazło wytłumaczenie. Poza tym wplatane w tą historię w międzyczasie losy Kaina (Ridera) wprowadzają powiew świeżości, i stanowią taką chwilę oddechu w ,,Uleczonych duszach". Naprawdę jestem bardzo ciekawa jak potoczą się jego losy. Na szczęście kolejna część będzie mu w pełni poświęcona i na pewno się tego dowiemy.

,,Uleczone dusze" to trzecia część serii ,,Kaci Hadesa", która całkowicie odznacza się od pozostałych. Historia którą opisała autorka jest piękna, rzeczywiście pokazuje, że miłość może uleczyć każdego człowieka. Niekiedy niestety były momenty, że mnie nużyła, ale poza tym naprawdę przyjemnie się ją czytało za sprawą języka autorki. Jeśli przeczytaliście poprzednie części, to ,,Uleczone dusze" z pewnością powinny stanowić dla Was must have, jeśli jednak od tej części chcecie zacząć przygodę z tą serią, to radzę Wam tego nie robić. Jest tu tak wiele nawiązań do poprzednich części i najpewniej pogubilibyście się w tych wszystkich wydarzeniach, które są w niej ukazane. Ja na pewno będę czekała na kolejną część poświęconą Kainowi, a w międzyczasie będę wspominała piękną miłość Maddie i Flame'a.

,,Być może jest tak, że jeśli ktoś wmawia ci coś wystarczająco często, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. A potem w twoim życiu pojawia się ktoś, kto sprawia, że to wszystko kwestionujesz. Dzięki niemu zaczynasz wierzyć, że jesteś coś warta." 

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red.



Paulina Świst - ,,Karuzela" (recenzja przedpremierowa)

Paulina Świst - ,,Karuzela" (recenzja przedpremierowa)

,,Karuzela" to powieść rozpoczynająca nową serię Pauliny Świst - autorki, której ,,Prokurator" zrobił furorę. Czy stanowi dobre rozpoczęcie nowej serii, czy może jednak była dla mnie rozczarowaniem ?



,,Karuzela"
Paulina Świst


Cykl: Karuzela (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat/ MUZA SA
Data wydania: 14 listopada 2018
Piotr i Olka to dwoje młodych adwokatów, którzy przyjaźnią się od studiów. Oboje tkwią w nieudanych małżeństwach, a to zbliża ich jeszcze bardziej do siebie. Niedługo później nawiązuje się między nimi romans, ale też łączy ich również tajemnica. Przekręt. Karuzela. I gdy wydaje się, że wszystko idzie zgodnie z planem, okazuje się, że ktoś ich wsypał. Czy obojgu uda się uniknąć konsekwencji ?

Paulina Świst to pseudonim literacki adwokat urodzonej w 1986 roku w Gliwicach, która jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i prowadzi kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Prywatnie jest pasjonatką piłki nożnej, Long Island Iced Tea oraz wojennych gier komputerowych.

,,Ostry seks. Ostry język. Ostra jazda." - to właśnie z tymi cechami niewątpliwie kojarzy się nam Paulina Świst. Tym razem zgrabnie marketingowcy powstrzymali się od zapewniania nas na okładce o cechach kryminału, których próżno szukać było w powieściach z serii ,,Prokurator", w zamian za to enigmatyczna okładka jak magnes przyciąga potencjalnego czytelnika, a magiczny tytuł ,,Karuzela" zapowiada nam przedsmak ryzyka i niewątpliwie z jednej strony kojarzy nam się z nielegalnymi biznesami, a z drugiej z niewinną dziecinną zabawą. ,,Karuzela" to może nie jest wybitna powieść, nie znajdziemy w niej ani grama ckliwości, ale już na wstępie mogę powiedzieć, że jeżeli tak zaczyna się nowa seria tej autorki, to już teraz zaczynam się zastanawiać, na jaki nowy poziom ciętych ripost wespnie się autorka w kolejnej części.

,,Karuzela" to początek nowej serii, a więc też i w większości nowi bohaterowie, ale autorka sprytnie w całą powieść wplątała Lilkę i Kingę, które znamy z poprzedniej serii. Tym razem poznajemy parę przyjaciół - Piotra i Olę - którzy korzystając z tego, że znają wszystkie kruczki prawne (w końcu są prawnikami) postanawiają rozkręcić nie do końca legalny interes. Wyłudzenia VAT. Karuzelę. W międzyczasie nawiązują również romans. I gdy wydaje się, że wszystko zaczyna się dobrze kręcić, do ich drzwi puka policja, a świadek incognito ich pogrąża. Olka trafia do więzienia, Piotrkowi udaje się uciec, ale poprzysięga wydostanie Olki z więzienia i za wszelką cenę odnalezienie człowieka, który ich wsypał.

Muszę przyznać, że Olka i Piotr to para po prostu bezbłędnie do siebie pasująca. Aż zastanawiam się, co by było gdyby byli małżeństwem. Autorka generalnie w punkt napisała ich dialogi, które czytało mi się szybko, a nieraz z niemałym uśmiechem. Muszę przyznać, że riposty są jeszcze lepsze niż w ,,Prokuratorze", którego za tą cechę pochwaliłam, ale w ,,Karuzeli" autorka wzniosła się na jeszcze wyższy poziom, pod względem zabawności dialogów. Powieść może nie jest jakimś dziełem idealnym, ale czyta się ją na pewno lekko i przede wszystkim wiele się w niej dzieje. Co prawda tempo jest szybkie, czasami jak dla mnie za szybkie i sytuacje nie są do końca rozwinięte, czasami coś jest niedopowiedziane, wiele czytelnik sam musi się domyślać, ale właśnie wiele nadrabiają dialogi wypełnione ripostami, nawiązaniami do popkultury i sytuacji z życia codziennego. Chociażby jeden dialog nawiązujący do pewnej ostatnio bardzo popularnej piosenki pewnego aktora, który po prostu tak mnie rozbawił, że gdy jadąc autem słuchałam tej piosenki, od razu wybuchłam śmiechem, bo sobie go przypomniałam. Cóż, mina współpasażerów była bezcenna ...

Co do bohaterów, to z jednej strony mnie bawili, byli ciekawi, ale z drugiej ta ich przestępcza działalność nie przekonała mnie do nich. Oboje mają świetne poczucie humoru, rozumieją się właściwie bez słów. Olka to taka bohaterka, która wydaje się, że powinna być delikatniejsza, bardziej wyrozumiała od Piotrka, w końcu kobiety właśnie bardziej kojarzą się nam z tymi cechami, które pozwalają nam wierzyć w ich niewinność, ale ona w niczym nie ustępuje Piotrkowi, który podobnie jak ona nie ma żadnych skrupułów. Oboje przyjmują ryzyko, jakie ciągnie za sobą ich nielegalny biznes, bo doskonale zdają sobie sprawę z tego, że im mniejsze ryzyko, tym mniejsza kasa. Paulina Świst rozplanowuje dobrze intrygę, cały czas zastanawiamy się, kto mógł wsypać i powiem Wam, że przewidziałam to dopiero pod koniec książki. Są jakieś przesłanki, szukamy jakiś najmniejszych niuansów, które pomogłyby nam w rozwiązaniu tej zagadki, ale ciężko jest nam coś powiązać i to naprawdę mi się podobało.

Muszę przyznać, że ,,Karuzela" ma wiele dobrych cech, autorce udało się popracować nad swoim warsztatem, książkę czyta się lepiej, ale nadal jak dla mnie niepotrzebna wielowątkowość tylko przytłaczała odbiór. Poza tym zakończenie powieści jest wprost niewyobrażalne, myślę, że można było jakoś inaczej rozwiązać akcję, ale też nie jest źle. Nadal wkrada się nam gdzieś nutka niesensownych poczynań autorki, ale widać w nich jakiś cel i to również mi się podoba. Styl narracji jest taki sam, jak w innych powieściach tej autorki, czyli pierwszoosobowy z punktu widzenia obojga głównych bohaterów. Na pewno jak wspomniałam na wstępie wzrok przykuwa ciekawa, enigmatyczna okładka, która bardzo mi się podoba i mam wrażenie, że być może pokazuje, że autorka zaczyna poczynać jakieś progresy w swojej twórczości.

,,Karuzela" to powieść, która jest według mnie bardzo dobrym rozpoczęciem kolejnej serii tajemniczej Pauliny Świst. Może nie wszystko w niej jest idealnie, ale z pewnością autorka nadrabia to pomysłowymi, często w trafionymi w punkt dialogami, które nierzadko rozśmieszają czytelnika. Świst w swoich powieściach pokazuje nam drugą stronę kręgu prawników, którzy nie do końca postępują zawsze zgodnie z prawem. Autorka nawiązuje również do wielu tematów związanych z popkulturą, sytuacjami, którymi żyje Polska, jak i również do ostatnimi czasy jak bumerang powracającego tematu mafii wyłudzającej VAT i szarej strefy. ,,Karuzela" okazała się być nawet całkiem miłym zaskoczeniem, chociaż nie brak jej również wad. Jeśli jednak autorka tak zaczyna nową serię, to mogę śmiało powiedzieć, że na pewno będę czekała na kolejne tomy. Mam nadzieję, że autorka w kolejnym opisze historię Lilki i Michała, bo czuję, że Ci dwoje mają się ku sobie i niezła może być z nich parka, ale zobaczymy. Jak na razie zbytnio nie chwalę, zobaczymy co będzie w przyszłości.

Pieniądze są dobrym sługą, ale złym panem.     (przysłowie francuskie)

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)



Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Akurat/MUZA SA.

Greta Gulsen - ,,Jak Feniks z Popiołów" (recenzja)

Greta Gulsen - ,,Jak Feniks z Popiołów" (recenzja)

Feniks to mityczny ptak, który uważany jest za symbol wiecznego odradzania się. Jaki wpływ na życie bohaterów powieści Grety Gulsen ma ten symbol ?



,,Jak Feniks z Popiołów"
Greta Gulsen


Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 20 luty 2018
,,Jak Feniks z Popiołów" to opowieść dwuwarstwowa o losach dwójki lekarzy : Laury i Gustawa. Oprócz tego śledzimy przypadki medyczne i losy pacjentów szpitala.

Greta Gulsen to pseudonim literacki Małgorzaty Igras, która jest absolwentką Medycznego Studium Zawodowego na kierunku Terapeuta zajęciowy, domorosłym filozofem i pianistką. Interesuje ją historia, pochłania świat medycyny, ezoteryki i starego kina, fascynuje muzyka Fryderyka Chopina.

Po raz pierwszy na blogu mogę zrecenzować dla Was powieść, w której główną rolę odgrywa medycyna, a właściwie lekarze. Greta Gulsen napisała powieść dwuwarstwową, która podzielona jest na trzy części. Dwie z nich opowiadają o młodej lekarce Laurze, trzecia opowiada o losach Gustawa. ,,Jak Feniks z Popiołów" to powieść ciekawa, ale zarazem czytelnik znajduje w niej elementy, które nie są dopracowane. Autorka jednak nie daje odpocząć czytelnikowi przy czytaniu tej pozycji. Potencjał więc na pewno jest, ale z dopracowaniem tej powieści jest już zgoła inaczej.

Pierwsza część rozgrywa się w 2000 roku. Młoda lekarka rozpoczyna staż na anestezjologii. Pracy dla stażystów mało, bo ciężko wykonywać na tym oddziale coś bez doświadczenia. Laura jest zakochaną w swojej pracy młodą indywidualistką, można by rzec prawdziwym lekarzem z powołania. Niestety, na drodze do ukochanej specjalizacji stoi jej stan zdrowia - Laura ma chore serce. Podczas jej stażu poznajemy oprócz jej historii także historie pacjentów szpitala, a na dodatek rozgryzamy jej tajemnice. W drugiej części przenosimy się sześć lat później, do 2006 roku, w której również śledzimy jej losy, ale już jako pełnoprawnego lekarza po specjalizacji. Laura ma teraz na swojej głowie ,,brata" Gustawa, a na dodatek dzięki profesorowi, którego poznała jeszcze za czasów jej stażu w sopockim szpitalu zaczyna pracę w jednym ze krakowskich szpitali. Tutaj również poznajemy losy jej bohaterów, dowiadujemy się jak potoczyły się dalsze losy jej przyjaciół i przede wszystkim śledzimy jak rozwija się jej relacja z profesorem. W trzeciej części śledzimy już losy Gustawa.  On również jest lekarzem, dostał się na specjalizację kardiochirurgiczną. W jego przypadku mniej już jest skupiona uwaga na pacjentach, za to autorka postawiła na rozwinięcie jego prywatnej relacji z jedną z pacjentek - Gają. On sam będzie musiał się teraz zmierzyć z trudami życia.

Bohaterowie są bardzo ciekawi i enigmatyczni zarazem. Laura Chojnicka to lekarka z powołania, ma chore serce, ale wszystko zmienia się pewnego dnia, w którym walczy o swoje życie. Wtedy odradza się jak Feniks. Od tego momentu nie jest tą samą osobą, dostaje nowe życie. Muszę powiedzieć, że jej relacja z profesorem bardzo mnie ciekawiła, ale nie polubiłam jej. Jest to po prostu postać, którą każdy czytelnik odbierze na swój własny sposób. Jej poczynania są często niezrozumiałe dla czytelnika. Z jednej strony wydaje się, że kocha profesora z drugiej jednak go zdradza. Poza tym cały czas ciągnie się za nią przeszłość, z którą ona nie chce wcale się rozprawić. Jest rozchwiana, nie wie sama czego chce, nieustannie dąży do czegoś, czego nie można osiągnąć. To sprawia, że jest to postać wielowymiarowa, w żadnym wypadku wzniosła, ale na pewno ludzka. Czujemy, że spotkalibyśmy z całą pewnością taką osobę w naszym otoczeniu. To na pewno wielki plus tej powieści. Co do kolejnego bohatera - Gustawa - również nie mam żadnych obiekcji. Jest podobny do Laury, ale jednocześnie bardzo otwarty. Nie można powiedzieć o nim złego słowa, co w przypadku Laury byłoby niewykonalne. Jest miły, inteligentny oraz zakochany we własnej pacjentce - Gaji. Jego akurat polubiłam, chociaż nie jest on postacią jednoznacznie zbudowaną. Oprócz nich są jeszcze bohaterowie drugoplanowi, ale nie są oni zbytnio wysunięci i są najczęściej tylko zarysowani.

Powieść Grety Gulsen czyta się szybko, jest napisana lekkim językiem, ale tempo akcji jest w niej niestety bardzo szybkie. Autorka miała wiele dobrych pomysłów i wszystkie chciała jakoś w tej powieści ulokować, ale niestety, troszkę jej się to nie udało. Gdyby wybrała parę z nich i dobrze je rozwinęła na pewno czytelnik dostałby powieść bardziej dopracowaną, a co za tym idzie lepiej skondensowaną. Mimo wszystko na duży plus zasługują wszelkie zwroty akcji, a tych było tutaj naprawdę wiele. Na pewno warto również pochwalić autorkę za nawiązania do przedwojennego kina, które uwielbiam. Wdać, że autorka ma naprawdę duże pojęcie o przedwojennym kinie i dobrze je pokazuje, aczkolwiek niekiedy troszkę nachalnie. Gdyby zostało to wplecione w jakiś innych okolicznościach, to może byłoby to bardziej dla czytelnika przystępne, ale i tak nie da się nie zauważyć, że kino przedwojenne ma wielki wpływ na losy bohaterów. Nie brakuje tutaj również momentów komicznych, dramatycznych, mamy tutaj prawdziwy miszmasz i to kolejny wielki plus tej pozycji.

,,Jak Feniks z Popiołów" to barwna opowieść o losach dwójki lekarzy, których losy rozgrywają się na przestrzeni szesnastu lat. Autorka jednak może niekiedy zrazić czytelnika, w szczególności nawiązaniami do religii i świata filmu. Również niekiedy nachalne centrowanie kina przedwojennego sprawia, że powieść czyta chwilami czyta się troszkę nieswojo. Na pewno, gdyby autorka powstrzymała się z tymi obiekcjami, powieść byłaby o wiele lepsza. Z drugiej jednak strony autorka oferuje nam również mnogość zwrotów akcji i ciekawych bohaterów, a to są niewątpliwe atuty tej powieści. W fabule dużo się dzieje, na pewno nie można narzekać na nudę. Muszę przyznać, że jest to udany debiut - ciekawi, bawi, niekiedy wzrusza, ale pomimo swoich wad jest naprawdę atrakcyjny dla czytelnika. Na pewno nie jest to jednak książka, która nas odpręży, bo poruszonych zostało tu wiele dramatycznych tematów, ale myślę, że tym którzy lubią trudne tematy może się spodobać. Jedno jest pewne - debiut Grety Gulsen z pewnością się wyróżnia i to jest jego niewątpliwy atut.

,,Bo najpiękniejsze jest to, co niedopowiedziane."

Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję autorce Grecie Gulsen (Małgorzacie Igras).


K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom I" (recenzja przedpremierowa)

K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom I" (recenzja przedpremierowa)

Ona oprócz miłości nie miała nic, on miał wszystko oprócz miłości. Zapraszam Was dzisiaj na recenzję powieści, która bardzo mnie zaskoczyła.



Sponsor
K.N. Haner


Cykl: Sponsor (tom 1)
Wydawnictwo: Editio Red

Data wydania: 14 listopada 2018
Kalina ma dwadzieścia jeden lat, kochających rodziców, wspaniałą siostrę i studiuje fizjoterapię. Nie ma czasu na to by wdawać się w relacje damsko-męskie, ale wszystko się zmieni, gdy pewnego dnia na jej drodze stanie Nathan. Wkrótce staną się sobie bliżsi, niżby można było się spodziewać. Czy Kalina zburzy mur, który zbudował wokół siebie Nathan ? Czy mężczyzna, który ma wszystko oprócz miłości w końcu się zakocha ?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie". Jej powieści w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellerów przyznawany przez Empik.com i wciąż cieszą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Autorka w głowie ma już wiele pomysłów na następne powieści i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jako autorka poczytnych publikacji dla kobiet.

Pamiętam jak niedawno czytałam pierwszy tom Serii Mafijnej. Autorka wtedy naprawdę mnie zaskoczyła, a przyznam, że słyszałam o niej wiele sprzecznych opinii. A jak jest z powieścią ,,Sponsor" ? Muszę Wam powiedzieć, że po raz kolejny się zaskoczyłam. ,,Sponsor" bowiem jest powieścią nietuzinkową i całkowicie inną niż pierwszy tom Serii Mafijnej. Nie dziwi mnie już więc teraz wcale przydomek, jaki nadały jej czytelniczki - Kasia Haner rzeczywiście jest Królową Dramatów.

Cała historia zaczyna się, w chwili, gdy główna bohaterka jedzie na ostatnie egzaminy na uczelni. Niestety, nieuważnie przejeżdża na drugą stronę ruchliwej ulicy Londynu, a skutkiem tego jest potrącenie jej przez pewnego mężczyznę, którym okazuje się być Nathan Collins. Dziewczyna, którą potrącił bardzo mu się podoba i proponuje jej randkę. Kalina zgadza się na nią, ale jak się później okazuje Nathan proponuje jej pewien układ. Sponsoring. Studentka jest jednak oburzona jego propozycją i nie chce go już więcej widzieć. Jednak los postanawia inaczej. Wkrótce życie Kaliny całkowicie się zawala, a osobą, która chce jej podać pomocną dłoń jest ... Nathan.

Los boleśnie doświadcza główną bohaterkę. Dziewczynie z zasadami niełatwo żyć w świecie, gdzie za pieniądze kupić można dosłownie wszystko. Ale czy uczucia przypadkiem nie wyłamują się spod tego prawa ? Kalina to dziewczyna, która od razu wzbudziła we mnie sympatię. Miła, opiekuńcza i przede wszystkim trzymająca się własnych zasad. Taka dziewczyna to skarb, powiedziałoby wielu ludzi, włącznie ze mną. Zresztą podobnego zdania jest matka Nathana. Najbardziej jednak zaimponowała mi jej duma, a konkretnie to, że wiedziała kiedy z niej zrezygnować. Los niestety boleśnie ją doświadcza. Traci rodziców, a pod jej opieką zostaje młodsza siostra - Sabrina. Ona z kolei jest najjaśniejszym punktem w tej opowieści. Mądra, rezolutna, a na dodatek wprowadza do powieści taką swoistą beztroskość, obok której obojętnie żaden czytelnik nie przejdzie. To ona sprawia, że przy wielu sytuacjach pojawi się nam na twarzy uśmiech. Nie pochwalam w niej jedynie tego, że była troszkę rozpuszczona przez rodziców, ale jak takiej czterolatce można czegoś odmówić ? No właśnie, tym bardziej, że to ona wprowadza wiele światła w serca głównych bohaterów.

Nathan to postać bardzo tajemnicza. Sam czytelnik ma poczucie takiej enigmatyczności w jego kreacji. Oczywiście urody mu nie brakuje, jest (jak to zwykle w romansach bywa) bogaty, ale przed światem skrzętnie ukrywa tajemnicę - jest sponsorem. Płaci kobietom za seks. A najgorsze jest to, że nie potrafi się zmienić i nadal brnie w takie ,,znajomości". I wtedy poznaje Kalinę, której również proponuje podobny układ. W końcu wychodzi z założenia, że większość studentek potrzebuje pieniędzy na swoje wydatki. Ale Kalina nie jest dziewczyną taką jak wszystkie, z którymi dotychczas miał do czynienia. I gdy już wydaje się, że jednak główny bohater się zmienił, że wszystko zostawił za sobą, tak naprawdę przeszłość powraca do niego w najmniej oczekiwanym momencie.

W rękach Haner bajka o Kopciuszku zamienia się w opowieść, o losie, który w każdej chwili może nam o sobie przypomnieć. Wydaje się, że to jest powieść podobna do wszystkich romansów. Obserwujemy perypetie dwojga głównych bohaterów, czytamy o tym, jakie relacje pomiędzy nimi panują. W końcu sam finał tego tomu  zmusza czytelnika do przemyślenia postawy bohaterów, bowiem jest elektryzujący i nieprzewidywalny. Nieprzewidywalne dla czytelnika jest to co zrobił Nathan, nieprzewidywalne jest to do czego dopuścił, a w końcu nieprzewidywalne jest to, co zrobiła Kalina. To po prostu ciężko wytłumaczyć. Czytelnik jednie zastanawia się dlaczego doszło do tej spirali zdarzeń, której nie dało się już zatrzymać. I ja też sama się zastanawiam. Czy była to jedynie wina Nathana, a może po części to również sama Kalina była winna ? Mam nadzieję, że dowiemy się tego z drugiego tomu, bo myślę, że to pytanie będzie nurtowało czytelników do samego finału tej historii.

Pióro K.N. Haner jest lekkie, a książkę czyta się szybko i przyjemnie. Ponadto historia jest tak skonstruowana, że czytając tę powieść, wmawiamy sobie popularne kłamstwo czytelników, że przeczytamy jeszcze jeden rozdział i odłożymy książkę na półkę. Mnie akurat autorka bardzo zaskoczyła. W Serii Mafijnej miałam wrażenie, że operowała całkowicie innym językiem, można by rzec bardziej brutalnym, natomiast w ,,Sponsor(e)" dostajemy język lżejszy. Poza tym autorka nie przytłacza tutaj ilością ,,tych" scen. Niekiedy było niestety troszkę nieścisłości, ale nie wpływały one na fabułę całej powieści, więc można uznać to jako przeoczenie autorki, bo w tej powieści naprawdę wiele się dzieje. Jak wspominałam wcześniej, siostra głównej bohaterki - Sabrina - wprowadza w tę historię powiew świeżości i dodaje jej beztroskości. Bez niej całość zdecydowanie pozbawiona byłaby swoistego dla tej powieści charakteru.

,,Sponsor" to powieść, która bardzo mnie zaskoczyła. Historia Kaliny i Nathana wydaje się czytelnikowi kolejną prostą historią, jakich wiele w kobiecej literaturze. K.N. Haner udało się jednak zrobić coś nieprzewidywalnego, a finał tej części tylko Wam to udowodni. Zapewniam, że gdy dojdziecie do finału postawicie pytanie ,,Co tam się stało ?" i rzeczywiście będzie ono uzasadnione. Mogę też zagwarantować, że po przeczytaniu tego tomu, będziecie chcieli mieć kolejny w swoich rękach. W końcu kiedy sięga się po uniwersalną prawdę dotyczącą powracania do nas przeszłości, nie można spodziewać się powieści tylko lekkiej. Zgrabne połączenie lekkiego pióra i dramatów, które przed głównymi bohaterami stawia autorka jest wyłącznym kluczem do sukcesu.

,,I może to wszystko, co mówię, jest głupie i niedojrzałe, ale dla mnie to właśnie jest miłość. Czuć się przy kimś wyjątkowo, nawet jeśli jest się najzwyklejszą dziewczyną na świecie"
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)


Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję autorce K.N. Haner oraz Wydawnictwu Editio Red. 

5 książek, na które czekam w listopadzie

5 książek, na które czekam w listopadzie

Październik minął tak szybko, a dzisiaj już jak zawsze ostatniego dnia miesiąca przygotowałam dla Was przegląd najciekawszych premier listopada. Jesteście ciekawi ?


Nie ukrywam - teraz wydawnictwa stawiają na powieści świąteczne, ale kto z nas nie lubi tej bożonarodzeniowej magii ? Zapraszam Was do polubienia strony bloga na facebooku -> , bo tam jutro pojawi się post z zapowiedziami ciekawych premier, które nie zmieściły się w tym małym, poniższym zestawieniu.

        Josie Silver
Jeden dzień w grudniu       

Ta książka od razu skojarzyła mi się z filmem, który kiedyś oglądałam w Boże Narodzenie. Uwielbiam takie tematy, a z pewnością ta powieść będzie idealna na wieczór z kocykiem obok bożonarodzeniowej choinki.

Premiera książki: 14.11.2018
Wydawnictwo: Świat Książki








Opis :
To klasyczna opowieść o miłości, której akcja rozgrywa się w ciągu 10 kolejnych świąt Bożego Narodzenia, powieściowy odpowiednik filmowych hitów: „To właśnie miłość” i „Dziennika Bridget Jones”.

Laura nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia – oczywiście do chwili, gdy nie zakochuje się w chłopaku, którego pewnego grudniowego dnia widzi na przystanku przez szybę zatłoczonego autobusu. Odnalezienie go to jedno z jej noworocznych postanowień. Po roku nieśmiałych poszukiwań spotyka go znowu, na świątecznym przyjęciu swojej najlepszej przyjaciółki Sary, która przedstawia go Laurze jako nową miłość swojego życia…

Książka dla kobiet kochających życie, Jojo Moyses i Nicholasa Sparksa.


        K.N. Haner
Sponsor       

Kolejna powieść od Kasi Haner. ,,Sponsor" to powieść całkiem inna niż wszystkie romanse. Tym bardziej jestem jej ciekawa, bo uwielbiam takie motywy, jakie zastosowała w tej powieści Kasia Haner i znając autorkę w powieści nie będzie wiało nudą.  Poza tym muszę Wam napisać, że bardzo podoba mi się ta okładka (ale jeszcze bardziej tomu II ;) ). Niewątpliwie jest na co czekać !

Premiera książki: 14.11.2018
Wydawnictwo: Editio Red



Opis:
Królowa Dramatów kolejny raz zaskakuje!
Romans inny niż wszystkie!

Kalina wiedzie niemal idealne życie. Ma cudownych rodziców, energiczną rezolutną siostrę i wiele planów na przyszłość. Oprócz tego nie wdaje się w relacje damsko-męskie, bo najnormalniej w świecie nie ma na to ani czasu, ani ochoty. Wszystko się zmienia pewnego dnia, gdy jadąc rowerem na uczelnię, wjeżdża w auto pewnego mężczyzny.

Nathan na pozór nie ma żadnych problemów. Pieniądze, własna firma i wysoki status społeczny ułatwiają mu kontakty z kobietami. Nie zależy mu jednak na stałym związku, ale raczej na spełnianiu własnych zachcianek i fantazji. Nie spodziewa się, że najzwyklejsza dziewczyna na świecie wywróci jego świat do góry nogami.

Co się stanie, gdy serce przestanie słuchać rozumu? Kalina i Nathan będą błądzić w krainie niedomówień i niepewności, ale rodzące się między nimi uczucie przyniesie nadzieję na lepsze jutro. Czy to wystarczy, by Nathan zmienił swoje przyzwyczajenia? Może to Kalina będzie dyktować warunki? W tej grze nie ma jasnych zasad, są tylko najciemniejsze zakamarki miłości, która wbrew pozorom nie jest prosta.

Historia o dziewczynie, która oprócz miłości nie ma nic, i o mężczyźnie, który ma wszystko oprócz miłości.


        Krystyna Mirek
Tylko jeden wieczór       

Krystyna Mirek bardzo mnie zaskoczyła ,,Szczęściem za horyzontem" a ja oczywiście chcę więcej ! ,,Tylko jeden wieczór" to powieść o marzeniach, uczuciach i przede wszystkim miłości a wszystko w zimowej scenerii. Okładka również jest przepiękna. Na pewno nie można przegapić tej premiery ! :)

Premiera książki:14.11.2018
Wydawnictwo: Edipresse Książki







Opis:
Czasem kusząca bajka okazuje się pułapką, a zwyczajne życie może stać się bajką.
Zanurz się w świecie świątecznych emocji.
Znana aktorka Amelia Diamond, a w prywatnie Sylwia Nowak, zbudowała życie doskonałe. Podziwiają ją tysiące kobiet. Ma wszystko. Urodę, sławę, kochającego męża, dom i wspaniałe dzieci. W internecie cieszy się ogromną popularnością. Święta to dla niej piękny i ważny rodzinny czas, opowiada o tym w każdym wywiadzie. W tym roku wyjątkowo będzie mieć na kolacji wigilijnej nieplanowanego gościa. Z powodu nagłej śmierci siostry musi przyjąć jej córkę. To tylko jeden wieczór – powtarza sobie. – Jakże prosta sprawa. Ale to nieprawda. Sylwia ma bowiem tylko jedną, za to wielką tajemnicę. W zwykłe dni łatwo ją ukrywa, nikt się nie domyśla, ale w święta może się to okazać nie lada wyzwaniem.
Czy życie zbudowane na kłamstwie może się udać?
Poruszająca, ciepła opowieść o świątecznej magii, najważniejszych pytaniach i nadziei.






        Elyse Douglas
Świąteczny list       


Motyw podróży do przeszłości - kolejna cecha, którą lubię w powieściach. Przeznaczenie, motyw listu i piękna bożonarodzeniowa otoczka - czego chcieć więcej. Na pewno ta powieść rozgrzeje niejedno serce. Ja na pewno jestem na tak !

Premiera książki: 16.11.2018
Wydawnictwo: Kobiece









Opis:
Magiczna świąteczna opowieść o miłości, której nie może pokonać czas
Pewnego dnia 30-letnia Eve Sharland natrafia w sklepie z antykami na mosiężną latarnię, w której znajduje list z 24 grudnia 1885 r. Zaskoczona odkrywa, że zaadresowano go do osoby o imieniu Evelyn Sharland, mieszkającej w Nowym Jorku.

Kiedy wieczorem Eve odczytuje treść listu, poznaje poruszającą historię tragicznego romansu sprzed stu lat. Postanawia spełnić prośbę zapisaną w liście i zapala latarnię. Nagle, ku swojemu zdumieniu, przenosi się do oprószonego śniegiem Nowego Jorku z 1885 roku.

Splot niezwykłych wydarzeń sprawia, że Eve zostaje uwikłana w historię, w którą zamieszana jest jedna z najpotężniejszych nowojorskich rodzin tamtych czasów. Poznaje też przystojnego detektywa, który będzie podążał jej śladem.

Czy Eve zdoła wrócić do swojego życia, nawet jeśli będzie musiała zmienić przeznaczenie?


        Richard Paul Evans
Tajemnica pod jemiołą       

To już trzecia część serii ,,Kolekcja pod jemiołą" Evansa, jednakże jeśli ktoś nie zna wcześniejszych części to nie musi ich czytać, by móc przeczytać tę powieść, bowiem każda książka to oddzielna historia. Ja akurat książki Evansa lubię i miałam okazję czytać 1 tom tej serii, więc z wielką chęcią zabiorę się i za tę część, ale i tak nadrobię drugą część :)

Premiera książki: 12.11.2018
Wydawnictwo: Znak Literanova








Opis:
Los nagradza tych, którzy mają odwagę sięgnąć po szczęście

Po odejściu żony Alex zostaje sam, z pustym kontem i raną w sercu. Pragnie poznać bratnią duszę – kogoś, kto zrozumie, jak bardzo jest samotny i spragniony miłości. Przypadkowo trafia na blog, którego autorka codziennie wysyła wzruszające listy do wszechświata.

Jej wrażliwość ożywia te zakamarki duszy Alexa, które on sam od dawna uważał za martwe. Mężczyzna decyduje się wyruszyć w szaloną podróż do urokliwego, zaśnieżonego miasteczka na drugim końcu kraju. Zamierza odnaleźć kobietę, która skradła mu serce, chociaż zna tylko jej inicjały…

Tajemnica pod jemiołą to ostatnia część trylogii „Pod Jemiołą” Richarda Paula Evansa – lekarza dusz i mistrza świątecznych opowieści. Tym razem pisarz przypomina, że szczęście wymaga odwagi, a Boże Narodzenie to najlepszy moment, żeby podarować komuś miłość.





A Wy na jakie powieści czekacie w listopadzie ?
Mary H.K. Choi - ,,Kontakt alarmowy" (recenzja)

Mary H.K. Choi - ,,Kontakt alarmowy" (recenzja)

,,Zadzwonię do ciebie, bo od teraz jesteś moim oficjalnym kontaktem alarmowym."
Co wyniknie z czysto przyjacielskiej relacji ? Czy taka znajomość ma prawo przetrwać ?



Kontakt alarmowy
Mary H.K. Choi


Tłumaczenie: Marta Faber
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 17 września 2018
Penny to młoda, osiemnastoletnia dziewczyna, która wyjeżdża na studia pisarskie. Sam to chłopak, któremu wszystko idzie nie tak. Mieszka w pokoiku nad kawiarnią w której pracuje i marzy o tym by wrócić na studia i kręcić filmy dokumentalne. Gdy pewnego dnia ścieżki Penny i Sama się skrzyżują, wytworzy się pomiędzy nimi nić porozumienia i oboje staną się dla siebie ,,kontaktem alarmowym".

Mary H.K. Choi to Koreańsko-Amerykańska pisarka, redaktorka telewizyjna i dziennikarka, która urodziła się w Seulu. ,,Kontakt alarmowy" to jej pierwsza powieść young adult.

Już dawno na moim blogu nie było recenzji czysto młodzieżowej powieści. Dlaczego akurat padło na ,,Kontakt alarmowy" ? Pewna YouTuberka, której filmik przypadkowo obejrzałam, zachwalała tę powieść a poza tym spodobał mi się bardzo opis tej pozycji. Fajny koncept, młodzi ludzie, coraz częściej wkradająca się w nasze życie technologia i świat wiadomości wysyłanych hurtowo przez Messengera. Potencjał był, młodzi ludzie też, problemy również. Szkoda tylko, że ten potencjał ,,był", a nie został przez autorkę wykorzystany.

Głównymi bohaterami tej powieści są Penny i Sam. I od razu muszę Wam powiedzieć, że są to zwykli, normalni młodzi ludzie. Z Sama żaden bad boy, a z Penny żadna piękna laska, której nie brak pieniędzy. To jeden z plusów tej książki. Na pewno lepiej czytelnikowi czytać o perypetiach ludzi do niego podobnych niż przed przystąpieniem do lektury wyobrażać sobie świat blichtru, bogactwa i sławy. Choi postawiła na bohaterów naturalnych, czyli takich, których spotykamy prawie codziennie. Niestety co do innych cech ich kreacji mam już troszkę zastrzeżeń.

Sam i Penny to bohaterowie ciekawi i naturalni z jednej strony, z drugiej zaś przede wszystkim Penny irytowała mnie swoim niezdecydowaniem. Gdy czytałam fragmenty książki pisane pod jej punkt widzenia, to czułam, w zależności od sytuacji, że Penny ma dwie natury, które powinny być połączone. W jej przypadku jakoś niektóre elementy nie pasowały do układanki, którą wymyśliła autorka. Sam jest już według mnie bardziej ,,dopracowany", chociaż i jemu również czegoś brakuje do tej wyrazistości, której czytelnik oczekuje. Pozostali bohaterowie byli według mnie troszkę chaotycznie rozpisani, chociaż muszę przyznać, że motyw trudnych relacji dzieci i rodziców, który poruszyła Choi jest bardzo ciekawy i zajmujący. Autorka przede wszystkim postawiła na motyw opieki dzieci nad rodzicami oraz walki rodziców z uzależnieniami, zachowaniem, które niszczą rodzinne relacje i więzi oraz doprowadzają do rozgoryczenia. Z pewnością mogę powiedzieć, że ogólnie osoby dorosłe nie są jakoś w tej powieści przedstawiane w dobrym świetle. Mama Penny z jednej strony być może gdzieś przechodzi wewnętrzną przemianę, natomiast mama Sama pozostaje wewnętrznie taką samą osobą, której zachowanie nie wzbudza sympatii.

Mary H.K. Choi barwnie operuje językiem. Jej styl jest niekiedy ironiczny, gdy wymaga tego sytuacja, ale ogólnie jest to mieszanka różnych stylów, która sprawia, że Choi pisze niepowtarzalnie. Niestety, nie jest on chyba stworzony dla mnie, bo muszę powiedzieć, że książkę czytało mi się długo, a na dodatek wynudziłam się. Przyznam, że oczekiwałam czegoś więcej. Na pewno pomysł na fabułę był dobry, ale jakoś nie spodobał mi się sposób jej poprowadzenia i niestety, chyba przez to ta książka nie spełniła do końca moich oczekiwań. Co do okładki, to muszę stwierdzić, że jest prześliczna. Nie ma w niej czegoś nowego, ale ja lubię prostotę, a połączenie bieli, czerni, beżu i złotego napisu sprawiło, że na pewno ta okładka znajdzie się w moim TOP10 najpiękniejszych okładek. Aż chce się taką książkę na półce postawić i się w nią wpatrywać ... Oby było takich więcej.

,,Kontakt alarmowy" to powieść, która niestety do końca nie spełniła moich oczekiwań. Liczyłam na ciekawą fabułę i bohaterów, a muszę przyznać, że się zawiodłam. Może moje oczekiwania były za wielkie ? Powieść Mary H.K. Choi miała ciekawy pomysł, ale niestety według mnie za mało go rozwinęła. Co ciekawe byłam zdziwiona tym, że autorka postanowiła wprowadzić miły dla polskich czytelników akcent, związany z głównym bohaterem. Powieść Choi będzie dobrą lekturą dla tych, którzy czytali ,,Fangirl", bo jest napisana w podobnym stylu, natomiast Tym, którzy wolą ,,czystą" romantyczną literaturę raczej ciężko będzie docenić ,,Emergency Contact".

,,... bo życie tu długi blef."
Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
L.J. Shen - ,,Skandal" (recenzja)

L.J. Shen - ,,Skandal" (recenzja)

Osiemnastoletnia dziewczyna i trzydziestotrzyletni mężczyzna. Co wyniknie z tego połączenia ? Zapraszam Was dzisiaj na recenzję nietypowego romansu.



,,Skandal"
L.J. Shen


Cykl: ,,Święci grzesznicy" (tom 3)
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 3 października 2018
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Edie to córka Jordana Van Der Zee, który jest współudziałowcem FHH. Ma osiemnaście lat, wiele perspektyw przed sobą, ale pomimo, że jej ojciec jest bardzo bogaty, dziewczyna żyje skromnie i kocha surfować w oceanie. Trent Rexroth to jeden z współzałożycieli FHH, który wychowuje samotnie córeczkę po tym, jak jej matka ich opuściła. Gdy zmuszona przez swojego ojca Edie rozpocznie pracę w firmie, oboje nie będą do siebie czuli nic oprócz nienawiści. Nie mogą jednak zignorować wzajemnego pożądania i iskier, które są wokół nich, a skandal to ostania rzecz, której potrzebują. Czy uda im się go uniknąć ?

L.J. Shen to bestselerowa autorka współczesnych romansów. Mieszka w północnej Kalifornii z mężem, synem i bardzo leniwym kotem. Kiedy nie pisze, czyta powieści lub ogląda ulubione seriale.

Pamiętam jak w kwietniu recenzowałam dla Was pierwszy tom serii ,,Święci grzesznicy". ,,Intryga" jakoś nie za bardzo mnie ujęła, chociaż muszę przyznać, że czytało mi się ją bardzo miło, lekko i przyjemnie. ,,Chaos" jak dotąd był dla mnie najlepszą powieścią z całej tej serii. Dzisiaj, recenzując już trzeci tom, czyli ,,Skandal" muszę przyznać, że jest to powieść bardzo intrygująca i niecodzienna, a zarazem podobna do wszystkich innych romansów. W końcu nie zdarza się często w romansach, by różnica wieku głównych bohaterów była tak duża, ale z drugiej strony jak to w romansach bywa główną osią tej powieści jest rodzące się uczucie pomiędzy głównymi bohaterami. I z jednej strony to duża różnica wieku stanowi duży plus tej książki, ale z drugiej to taki element, po którym możemy czuć się niekiedy troszkę uwłaczająco.

Historia Edie i Trenta tak właściwie rozpoczyna się już w poprzedniej części, gdzie to śledziliśmy historię Rosie i Dana, a dokładnie w jej epilogu. To właśnie wtedy Edie i Trent mieli okazję się poznać na jednym ze spotkań. W ,,Skandalu" akcja zaczyna się parę miesięcy po tym wydarzeniu i z pewnością nie było to zbyt romantyczne spotkanie. Okazuje się, że Edie to złodziejka, a jej ofiarą okazała się być matka Trenta. Właśnie w tych okolicznościach dojdzie do kolejnego spotkania głównych bohaterów, ale jak oczywiście się możecie spodziewać, to spotkanie nie będzie ich jedynym. Na początku oboje będą czuli do siebie tylko nienawiść, ale jak możemy przeczuwać, wszystko niedługo się zmienia.

Wiem, że to może już przestarzałe w romantycznej literaturze, ale ja nadal kocham w romansach relację hate-love. W ,,Skandalu" również jest ona osią całej tej powieści, ale widać w niej już taką pewność autorki. Nic nie dzieje się tu szybko, a relacja bohaterów ma czas na rozwój i przyzwyczajenie czytelnika do niej. Można by pomyśleć, że ciężko będzie wymyślić jakąś zgrabną historię z bohaterami, pomiędzy którymi jest niemała różnica wieku. Oto bowiem Edie to dziewczyna, która ledwo co uzyskała pełnoletność, ale przeżyła już wiele w swoim życiu. Łatwo pomyśleć, że skoro miała bogatych rodziców, to co ona może wiedzieć o świecie. Okazuje się, że wiele, a łączy ją z Trentem jeszcze więcej. Trent z kolei to typowy bad boy, ale nie miał w życiu lekko. Nie był tak jak jego przyjaciele bogaty, musiał o wszystko zabiegać sam. Indywidualizm obojga bohaterów widać na pierwszy rzut oka. Są oni zarazem podobni do bohaterów jakich spotkaliśmy w innych romansach, ale cechuje ich odmienność od innych bohaterów tej serii.

Gdy niedawno, jeszcze przed premierą książki w Polsce przeczytałam, że różnica wieku pomiędzy bohaterami jest duża, to nie spodziewałam się że rzeczywiście tak może być. Piętnaście lat różnicy - dla jednych to atut tej powieści, dla drugich niuans, który sprawia, że powieść staje się niewygodna w czytaniu. W końcu cóż sami powiedzielibyśmy, gdyby ktoś, kogo znamy był w podobnej sytuacji ? Jasne jest, że na pewno wywołałoby to poruszenie, ale przede wszystkim taką małą dezorientację. L.J. Shen jednak udało się zszokować czytelników, ale przypuszczalnie to właśnie miała na celu. Jesteśmy przyzwyczajeni do różnicy wieku sięgającej góra dziesięć lat, ale piętnaście ? Autorka moim zdaniem chciała pokazać, że miłość rodzi się pomiędzy ludźmi niezależnie od ich wieku, a sam wiek nie sprawia, że osiągamy jakiś konkretny pułap życiowej mądrości. Jedni mając osiemnaście lat wiedzą więcej o życiu, niż ci, którzy mają lat pięćdziesiąt. Wszystko zależy od sytuacji, które stawia przed nami życie. I to chyba jeden z głównych morałów, jaki wynika z tej powieści.

Tę powieść, podobnie jak poprzednie części z tej serii czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie. Styl autorki jest bardzo przystępny, a kolejne kartki po prostu się pochłania. Poza tym poznajemy historię z punktu widzenia obojga głównych bohaterów, więc jest to dla czytelnika bardzo pomocne, bo każdemu bohaterowi jest poświęcona mniej więcej podobna ilość kartek. Tak jak pisałam jedną z cech, które wyróżniają ten romans na tle innych, podobnych jest właśnie różnica wieku, ale to od Was zależy, czy jest to dla Was zabieg ciekawy, czy jednak będziecie się dziwnie czuli czytając tę książkę. Mi jednak mimo wszystko czegoś zabrakło w tej opowieści i na pewno nie była dla mnie ona tak emocjonalna jak poprzednia część. Może to wina tej różnicy wieku, a może główni bohaterowie nie ujęli mnie w takim stopniu jak protagoniści poprzednich części ?

,,Skandal" to powieść, która jest ściśle związana z poprzednimi tomami i posiada wiele cech, które zauważamy w innych romansach, oraz we wcześniejszych częściach tej serii. Odmianą jest jednak wiek bohaterów. Nie zmienia to jednak faktu, że widzimy tutaj analogię do poprzednich części, bo chociaż czuć tutaj mały powiew świeżości, to niestety jest on za mały, by powiedzieć, że nastąpił w tej powieści jakiś przełom. Jednocześnie po raz kolejny autorka ujęła mnie swoim lekkim stylem pisania, a nie od dzisiaj wiadomo, że gdy się wciągamy w historię, to później ciężko nam się od niej oderwać. Podsumowując: Jeśli lubicie tę serię i chcecie się dowiedzieć co tam nowego u Waszych ulubionych bohaterów, to na pewno ,,Skandal" będzie dla Was kolejną fantastyczną odsłoną z tej serii, natomiast jeśli szukacie jakiegoś powiewu świeżości, romansu idealnego to w tej powieści tych cech nie znajdziecie. Ja mimo wszystko jestem optymistką i będę wyczekiwała kolejnego tomu z tej serii.
,,Jeśli chcesz być silna, to po prostu bądź."

 Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...