L.J. Shen - Chaos (recenzja przedpremierowa)

L.J. Shen - Chaos (recenzja przedpremierowa)

Mam nadzieję, że emocje po dzisiejszym meczu już troszkę opadły, bo dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję książki, która na nowo w Was je rozbudzi. Oczywiście mam na myśli drugi tom serii ,,Święci Grzesznicy", czyli ,,Chaos", który znalazła się również na mojej liście najbardziej wyczekiwanych książek w czerwcu. Czy historia Rosie i Deana jest jeszcze bardziej emocjonująca niż Brutala i Emilii ?





Chaos
L.J. Shen

Cykl: Święci Grzesznicy (tom II)
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 20 czerwca 2018
Rosie i Dean zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, jednak jedenaście lat temu los nie był łaskawy dla ich uczucia. Teraz miłość na nowo odżywa i nie mogą jej już powstrzymać. Gdy wydaje się, że nic nie stanie już na ich drodze do szczęścia, okazuje się, że oboje posiadają tajemnice, które mogą doprowadzić do prawdziwego chaosu w ich życiu. Czy miłość może przezwyciężyć wszystko ?

L.J. Shen to bestselerowa autorka współczesnych romansów. Mieszka w północnej Kalifornii z mężem, synem i bardzo leniwym kotem. Kiedy nie pisze, czyta powieści lub ogląda ulubione seriale.

Odkąd skończyłam czytanie ,,Intrygi" za wszelką cenę chciałam się dowiedzieć, kogo na drodze byłego chłopaka Emilii - Deana - postawi L.J. Shen. Jak się okazuje połączenie Deana i Rosie udało się autorce znakomicie. Nie tylko dostajemy tutaj piękną opowieść o miłości z nutką motywu love-hate, ale z pewnością nie jest ona bajkowa. Napotyka na swojej drodze wiele przeszkód, ale co najważniejsze, z pewnością trudniej się o niej czyta. ,,Intryga" była lekkim, typowym romansem, który nie przeczę - czytało mi się dobrze, za to ,,Chaos" to historia, która uwierzcie mi wprowadzi chaos do wszystkich waszych myśli ...

Druga część cyklu opowiada historię Rosie - siostry Emilii oraz Deana, czyli chłopaka Emilii z czasów szkolnych. Po wydarzeniach z pierwszej części serii Rosie mieszka w ekskluzywnym apartamencie, ale żyje bardzo skromnie. Niestety, z powodu mukowiscydozy, na którą choruje cały czas musi być również pod opieką lekarzy. Dean mieszka w tym samym budynku, ale parę pięter wyżej. Gdy oboje mają polecieć na ślub Emilii i Brutala ich relacja zmieni się diametralnie, a oni na nowo się do siebie zbliżą. Jednak choroba Rosie coraz bardziej postępuje, a jedynym czego może im zabraknąć jest czas.

Rosie poznałam już w poprzedniej części i bardzo jej kibicowałam. Dziewczyna była chora na mukowiscydozę, ale starała się pomimo wszystko być opoką dla siostry i ją wspierać. W ,,Chaosie" poznajemy ją lepiej. Gdy czytałam rozdziały, w których była narratorką, naprawdę współczułam jej. Dlaczego ? Bo od zawsze żyła z widmem swojej choroby i czasu, który jej pozostał. W chwili, gdy jest blisko Deana, zapominała o nim i po prostu żyła. To naprawdę bardzo piękne, gdy autor ukazuje tak pięknie miłość, która musi pokonać wiele przeszkód, a najgroźniejszą jest czas. Zapewne niektórzy powiedzą, że to romans/erotyk. Racja, zgodzę się z tym, ale nie każdy erotyk musi opisywać uczucie proste, a ten pokazuje, że jeśli kocha się drugą osobę, nie ma żadnych przeszkód.

Co do Deana, to jest to postać na pozór nieskomplikowana, ale tylko na pozór! To postać, która posiada wiele tajemnic, a każda z nich sprawia, że jest człowiekiem, który tak naprawdę jest nawet można by powiedzieć okaleczony gdzieś wewnętrznie. To, że skrywał uczucie do Rosie przez tyle czasu i przede wszystkim chciał chronić Emilię sprawiło, że naprawdę go polubiłam. Poza tym dużym plusem jest to, że nie nazywał Rosie, jakimś przezwiskiem, bo ,,Służka" Brutala była w moim mniemaniu troszkę dziwna (i niesmaczna). Czuję, że Dean chyba pozostanie moim ulubionym chłopakiem z całej paczki przyjaciół, których losy zostały opisane na kartach książek z serii. Naprawdę, nie da się go nie lubić.

Ci którzy widzieli moją recenzję ,,Intrygi" wiedzą, że jej bohaterowie nie byli infantylni. Podobnie jest z bohaterami ,,Chaosu", tylko, że moim zdaniem są oni jeszcze bardziej sympatyczniejsi od poprzedniej pary. Nie ukrywam, że drugą część serii czytało mi się lepiej niż pierwszą i zdecydowanie szybciej. Ta historia naprawdę łapie za serce i muszę przyznać, że nawet się tego po niej nie spodziewałam, ale to właśnie główni bohaterowie sprawiają, że naprawdę aż chce się czytać ich historię. Mam cichą nadzieję, że autorka uchyli nam rąbka tajemnicy i pokaże, jakie będą ich dalsze losy w kolejnym tomie.

,,Chaos" okazał się dla mnie wielkim zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, że historia Rosie i Deana aż tak złapie mnie za serce. Wielkie brawa dla autorki należą się również za to, że pokazała nam, jak wygląda codzienne życie osób chorych na mukowiscydozę. To choroba, o której wiele się słyszy, ale powszechna świadomość ludzi o niej jest bardzo mała. Jedynym co mi przeszkadzało był epilog, który był troszkę za słodki, ale czasem odrobina słodyczy nie zaszkodzi,  więcej zdradzać Wam nie będę. Po prostu musicie sami ją przeczytać, a ja oczywiście niecierpliwie będę wyczekiwała kolejnego tomu z tej serii.



Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki
Colleen Hoover - Confess (recenzja)

Colleen Hoover - Confess (recenzja)

Niedługo na półkach w księgarni ujrzymy ,,Without Merit", a tymczasem ja postanowiłam po raz kolejny sprawdzić pióro autorki. Według opinii czytelników, ,,Confess" to najlepsza książka Colleen Hoover. Jeśli rzeczywiście tak jest, muszę Wam powiedzieć, że po przeczytaniu tej książki jestem tym stwierdzeniem troszkę zaskoczona.



Confess
Colleen Hoover

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 10 maja 2017
Auburn to dwudziestojednoletnia dziewczyna, która wiele w życiu przeszła. Teraz przeprowadziła się z Portlandu do Teksasu, jednak stoi za tym cel, jaki przed sobą ma. Pewnego razu wracając z pracy przypadkowo natrafia na ogłoszenie o pracy. Okazuje się, że młody malarz - Owen - poszukuje asystentki, która pomoże mu przy jego wystawie. Auburn, która bardzo potrzebuje gotówki zgadza się mu pomóc. Oboje nie wiedzą, że to jedno spotkanie sprawi, że już nic nie będzie takie samo, zwłaszcza, gdy życiem kieruje niekiedy przeznaczenie ...

Colleen Hoover to autorka bestsellerowych powieści. Zaczęła pisać dla przyjemności, ale pisarstwo szybko stało się jej pasją i sposobem na życie. Jej powieści trafiły na listy bestsellerów ,,New York Timesa", zostały także wysoko ocenione przez użytkowników Goodreads. ,,Confess" zostało nominowane w plebiscycie ,Książka Roku 2017" organizowanego przez serwis Lubimyczytać.pl w kategorii ,,Literatura obyczajowa i romans".

Ta książka miała być wzruszająca. Cóż przyznam, że ,, It Ends with Us" podobało mi się ze względu na poruszenie w nim bardzo ważnego tematu, jakim jest przemoc domowa. Oczywistym więc było, że sięgając po ,,Confess" spodziewałam się książki, w której poruszony będzie również ważny problem. Szkoda, bo w tak naprawdę nie ma w niej nic ciekawego. Po prostu była przeciętna. Pewnie wierni czytelnicy Hoover obrażą się na mnie, bo w końcu to właśnie ta książka jest uważana za najlepszą z całego dorobku tej pisarki, ale mam nadzieję, że nie na długo ...

Głównymi bohaterami książki są Auburn i Owen. Ona pracuje jako fryzjerka, on jest malarzem, który czerpie inspirację z wyznań, które zostawiają mu anonimowe osoby. Gdy pewnego dnia Owen rozpaczliwie poszukuje asystentki, która pomoże mu przy wystawie, niespodziewanie u jego drzwi staje Auburn, która z kolei rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Oboje zaczynają czuć coś do siebie, ale tajemnice, które posiadają zaczynają oddalać ich od siebie, a na dodatek przeszłość Owena oddala Auburn od najważniejszej dla niej osoby. I tak oto dostajemy dramat: oboje czują coś do siebie, ale nie mogą ze sobą być. ,,Confess" to przykład sztandarowego romansu - oboje są zakochani w sobie, ale na drodze do ich szczęścia stoi wiele przeszkód, a czytelnik oczywiście i tak zna zakończenie. Cóż, znacie mnie, wiecie, że kocham czytać romanse, ale czytając ,,Confess" bardzo się męczyłam. Może przez to, że niektóre wątki nie zostały zamknięte, a może ze względu na sposób poprowadzenia akcji ? Wiem jedynie, że przeczytanie przeze mnie tej książki było stratą czasu.

żródło: colleenhoover.com
Danny O'Connor - ,,Mother"
Historia opowiedziana jest naprzemiennie z punktu widzenia Auburn i Owena, a narracja jest pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym. Przyznam, że wielkim plusem tej książki są wyznania - prawdzie wyznania, które autorka dostała od czytelników oraz obrazy Danny'ego O'Connora, które autorka wykorzystała w tej książce, bo dzięki nim możemy bardziej zrozumieć twórczość Owena (a muszę przyznać, że są po prostu przepiękne i bardzo mi się podobają). I to chyba tyle plusów. Co prawda główni bohaterowie wzbudzili moją sympatię, ale czasami zachowanie Auburn mnie irytowało, więc nie zaliczę ich do plusów tej książki. Tak jak wspominałam na początku, ,,Confess" miało być wzruszająca, miało łapać nas za serce i nie powiem, troszkę się może wzruszyłam, ale tylko na początku i na końcu. I tylko wtedy.

,,Confess" miało być rollercoasterem emocji - miało wzbudzać w nas paletę emocji, od wzruszenia do radość. We mnie tak naprawdę nie wzbudziło nic. To po prostu prosta, schematyczna historia miłosna, jakich spotkamy wiele na swojej czytelniczej drodze. ,,It Ends with Us" zaciekawiło mnie, ale ,,Confess" rozczarowało. Szkoda, bo myślałam, że dostanę od Hoover coś więcej i miałam wysokie oczekiwania. Zapewne jeszcze kiedyś sięgnę po jakąś książkę tej autorki, ale myślę, że chyba nieprędko.

*Na podstawie książki powstał serial ,,Confess" z Katie Leclerc i Ryan'em Cooperem w rolach głównych.
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (6/10)
Grupa Ailes & La Noir - MDS: Miłosne rewolucje (recenzja) /~ Patronat medialny ~/

Grupa Ailes & La Noir - MDS: Miłosne rewolucje (recenzja) /~ Patronat medialny ~/

Pewien dzień, jeden jedyny w roku, nazywamy w skrócie MDS. Przypada 7 czerwca i obchodzi go wiele osób. Tak, to Międzynarodowy Dzień Seksu. W tym roku, z tej okazji grupy Ailes&La Noir postanowiły wydać antologię, w której przewodnim motywem jest właśnie to święto. W ciągu tego jednego dnia może się wiele wydarzyć,losy ludzi mogą nieoczekiwanie się spleść, a wszystko za sprawą miłości ...



La Noir&Ailes
MDS: Miłosne Rewolucje

Wydawnictwo: e-bookowo.pl
Data wydania: 7 czerwca 2018
Co może łączyć hakerkę, parę szpiegów, zombie, seryjnego mordercę, czarownicę i boksera? By poznać odpowiedź na to pytanie, wyrusz z nami w podróż po meandrach romansu i erotyki w opowiadaniach zawartych w niniejszej antologii. MDS: Miłosne Rewolucje to reedycja wydanego już wcześniej zbioru. Znajdziecie w nim odświeżoną wersję dawnych prac, jak również zupełnie nowe, wyjątkowe historie. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tekstów niech będzie skrót MDS, którego rozwinięcie pozostanie tymczasowo naszą słodką tajemnicą. Jesteście ciekawi, czym jest ów sekret? Cóż, przekonajcie się sami, smakując przy okazji mieszanki słodyczy pierwszych uniesień, pikanterii zakazanych uczuć, goryczy utraconej miłości.
Grupa zysk ze sprzedaży przeznaczyła na Fundację Hospicjum dla kotów bezdomnych.
(opis wydawcy)

Ailes to grupa literacka, która powstała w 2015 roku (wcześniej od 2012 roku, w mniejszym gronie, grupa funkcjonowała pod nazwą La Noir) jako miejsce zrzeszające początkujących autorów, którzy dzielą wspólną pasję - pisanie. Nazwa grupy wzięła się od francuskiego słowa ,,ailes", które oznacza ,,skrzydła".

MDS: Miłosne Rewolucje to zbiór dwudziestu dwóch opowiadań, w których motywem przewodnim jest Międzynarodowy Dzień Seksu (który przypada 7 czerwca). W przypadku tak rozbudowanych antologii, jak ma to miejsce w przypadku i tej dzisiaj przeze mnie recenzowanej znajdziemy opowiadania bardzo dobre, które są wciągające, ale i również takie, które nas nie zachwycą i po przeczytaniu jakiejś ich części o prostu pominiemy je. Mimo wszystko muszę przyznać, że autorzy wszystkich opowiadań mieli bardzo dobre pomysły, bo każde cechowało się odmienną stylistyką i przede wszystkim innymi bohaterami, którzy zostali uwikłani w jakąś siatkę wydarzeń.

Czytając antologię można znaleźć dla siebie swoją perełkę. Mi akurat najbardziej spodobały się dwa opowiadania. I napiszę Wam, że nie miałabym nic przeciwko, gdyby ich autorki postanowiły bardziej rozwinąć losy bohaterów i zrobić z nich książkę. Od razu napiszę, że chętnie bym je przeczytała. Jako pierwsze wymienię opowiadanie Lilianny Garden pt.,,Poryw Namiętności". Autorka opisała w tym opowiadaniu historię trzydziestoletniej kobiety o imieniu Eleonora, która chce mieć dziecko, ale z powodu braku kandydata na ojca postanawia poddać się zabiegowi ,,In vitro". Za sprawą swojej siostry postanawia wyjechać na zasłużone wakacje, a tam nieoczekiwanie spotyka swoją dawną miłość. Reszty nie będę Wam zdradzała, więc pozostaje Wam jedynie przeczytać te opowiadanie (podpowiadam: Ma numer 3). Bohaterowie od początku wzbudzili moją sympatię, a samo poprowadzenie akcji przez autorkę sprawiło, że poczułam uczucie niedosytu. I chyba z tego powodu niedługo wezmę się za jakąś książkę z podobną fabułą ...

Kolejnym opowiadaniem, które bardzo mi się spodobało było ,,W Obiektywie" Moniki Pawliczak. Tym razem poznajemy historię Gabrieli - fotograf w magazynie ,,The Rules". Podczas urlopu nieoczekiwanie spotyka Aleksieja - boksera, któremu robi sesję zdjęciową. Tutaj bardzo spodobali mi się bohaterowie, którzy również wzbudzili moją sympatię. Główna bohaterka nie była infantylna, a wręcz przeciwnie. Po prostu starała się radzić sobie ze wszystkimi przeciwnościami. Poza tym nie zabrakło także humoru za sprawą redakcyjnych kolegów Gabi, więc tym bardziej opowiadanie czytało się z większą przyjemnością. W antologii znajdziemy jeszcze wiele bardzo ciekawych opowiadań, których tytułów już nie będę wymieniać, bo musiałabym chyba zrobić mały kopiuj - wklej ze spisu treści. Po prostu sami musicie je przeczytać i ocenić, który według Was był najlepszy.

Jestem pełna podziwu dla wszystkich autorów, którzy byli współtwórcami tej antologii, bo napisanie dwudziestu dwóch opowiadań, które na dodatek będzie łączył jakiś przewodni motyw jest nie lada wyzwaniem, a śmiało mogę powiedzieć, że wszyscy autorzy podołali temu wyzwaniu. Wzbudzenie w czytelniku emocji również jest nie lada wyczynem, a wielu autorom również udało się to uczynić. Od razu mogę napisać, że antologie to naprawdę bardzo dobre rozwiązanie dla stale zapracowanych, albo takich, którzy mówią, że nie mają czasu czytać. Dzięki temu, że to opowiadania i są krótką, zamkniętą historią z pewnością wielu osobom to się spodoba. Poza tym to również dobry wstęp dla osób, które mówią, że ,,nie lubią czytać książek", bo z pewnością przy wielu opowiadaniach będą czuły niedosyt, a to może być dobrym wprowadzeniem do czytania książek. Antologię ,,MDS: Miłosne Rewolucje" polecam każdemu, a przede wszystkim tym, którzy lubią czytać opowiadania oraz kochają romanse. Zapewniam Was, że z pewnością nie rozczarujecie się, a kupując antologię dorzucicie swoją cegiełkę do szczytnego celu.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)
Niklas Kampargard - Spiżarnia rolnika (recenzja)

Niklas Kampargard - Spiżarnia rolnika (recenzja)

Ostatnio zapanowała moda na żywność, która jest zdrowa, naturalna, pochodzi prosto od rolnika. Niklas Kampargard postanowił również dołożyć do tego trendu swoje ,,trzy grosze" i tak oto dostajemy poradnik z przepisami. Czy warto  zakupić jego książkę, czy może jednak lepiej ją sobie odpuścić?
Colleen Hoover - It Ends with Us (recenzja)

Colleen Hoover - It Ends with Us (recenzja)

A więc oto przyszedł czas zapoznać się z twórczością Collen Hoover. Autorka skradła serca wielu czytelniczkom na świecie, jej książki zawsze są swego rodzaju ,,wydarzeniem", więc postanowiłam sprawdzić skąd fenomen tej pisarki. Na pierwszy do przeczytania tytuł tej autorki wybrałam It Ends with Us, co można przetłumaczyć jako ,,To kończy się z nami" lub ,,To koniec na nas". Mimo wszystko bardzo cieszę się, że wydawnictwo postanowiło nie przetłumaczyć tego tytułu, ponieważ bardzo pasuje do książki. It Ends with Us to bardzo osobista powieść, która opowiada nam o problemie przemocy. Myślę, że gdyby pokrzywdzone kobiety napisały książkę, z pewnością opierałaby się na tych samych motywach, co Hoover ...




It Ends with Us
Colleen Hoover

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 października 2017
Lily Bloom od zawsze była świadkiem przemocy. Matka była ofiarą, ojciec katem. Teraz ma dwadzieścia trzy lata i po pogrzebie ojca idzie na taras jednego z pobliskich budynków. Tam spotyka Ryle'a - przystojnego i ambitnego neurochirurga. Między nimi nawiązuje się nić porozumienia, ale oboje rozstają się na tarasie. Pół roku później Lily otwiera kwiaciarnię. W przedsięwzięciu pomaga jej Alyssa, która okazuje się być siostrą Ryle'a, dzięki czemu ich drogi znowu się schodzą. Dziewczynie wydaje się, że niczego jej nie brakuje: ma dobrze prosperujący biznes, poznała świetnego chłopaka, ale po czasie okazuje się, że człowiek, który najmocniej ją kocha będzie również przyczyną jej największego cierpienia ...

Colleen Hoover to autorka bestsellerowych powieści. Zaczęła pisać dla przyjemności, ale pisarstwo szybko stało się jej pasją i sposobem na życie. Jej powieści trafiły na listy bestsellerów ,,New York Timesa", zostały także wysoko ocenione przez użytkowników Goodreads. W 2016 roku zdobyła za powieść ,,It Ends with Us" nagrodę Goodreads Choice Awards w kategorii romans.

Długo przymierzałam się do przeczytania jakiejkolwiek powieści tej autorki. Z jednej strony jej powieści wydawały się dla mnie zbyt osobiste, bo czytając nawet opis pierwszej lepszej książki tej autorki było to czuć, a dla mnie czytanie takich książek jest takim przeżyciem, jakbym wkradała się do czyjegoś pamiętnika i czytała wpisy z niego. Czułabym się troszkę nieswojo, tak jakbym naruszyła czyjąś prywatną przestrzeń. Z drugiej strony człowiek gdzieś w środku zawsze ma takie poczucie zaciekawienia, więc gdy zobaczyłam w księgarni tę książkę chyba to poczucie zaciekawienia wygrało i postanowiłam w końcu przeczytać książkę Hoover. Cóż traf akurat chciał, że trafiłam na tę najbardziej osobistą pozycję. I przyznam, ta powieść jest bardzo osobista, Colleen podjęła się bardzo trudnego tematu, książka była dobra. Po prostu była bardzo dobra.

Główną bohaterką jest Lily Bloom, która właściwie od zawsze była świadkiem przemocy domowej. Gdy ojciec umiera Lily nie odczuwa wielkiej straty, a nawet cieszy się, że ojciec nie wyrządzi już więcej krzywdy jej matce. Tego samego dnia idzie na dwunaste piętro wieżowca i spogląda przez balkon. Poznaje na nim Ryle'a - przystojnego neurochirurga. Ich drogi rozchodzą się, ale gdy pół roku później dziewczyna otwiera własną kwiaciarnię i zatrudnia w niej Alyssę, okazuje się, że jest ona siostrą Ryle'a, a oni ponownie się spotykają. Oboje czują, że są dla siebie kimś więcej niż znajomymi. Ale wtedy pojawia się dawna miłość Lily - Atlas. To sprawi, że relacja pomiędzy nią a Ryle stanie się napięta i wtedy okaże się, że osoba, która kocha cię najmocniej potrafi również najmocniej zadawać ból.

Wielu pisarzy mówi, że historie, które gdzieś usłyszeli, coś co sami przeżyli jest najlepszym materiałem na książkę. Colleen Hoover napisała tę książkę na podstawie własnych doświadczeń, a właściwie doświadczeń jej matki, która była właśnie ofiarą przemocy domowej podobnie jak główna bohaterka powieści i jej matka. Spodziewałam się mocniejszych scen przemocy na Lily, ale teraz jednak cieszę się, że autorka tego nie zrobiła. Myślę, że Hoover chciała pokazać przez to, że nawet takie pobicie, które nawet nie jest ciężkie już jest przemocą, a od jego sprawcy trzeba przede wszystkim uciekać, bo jego zapewnienia mówiąc kolokwialnie ,,nic nie znaczą". To prawda brutalna, ale prawda szczera. Gdy czytałam już ostatni rozdział tej powieści czułam swego rodzaju ulgę, jednak z drugiej pragnęłam poznać dalsze losy głównej bohaterki. Bardzo polubiłam Lily i chciałabym by kiedyś autorka napisała powieść, ale już czysto romantyczną, taką która pozwoli nam poznać jej dalsze losy (ale obawiam się, że chyba autorka tego nie zrobi). Dałabym jej 10 gwiazdek, ale książka niestety ma też parę minusów. Przede wszystkim uważam, że autorka zmarnowała potencjał postaci Atlasa, mogła bardziej rozwinąć temat przeżyć Ryle'a w dzieciństwie, mogła bardziej rozwinąć postać matki Lily, opisać jej życie po śmierci męża ,,kata". Colleen zmarnowała potencjał niektórych wydarzeń i postaci i pomimo tego, że podjęła ważny temat, troszkę było mi tego szkoda.

,,It Ends with Us" to powieść bardzo osobista, która podejmuje bardzo ważny temat przemocy domowej. Autorka pozwala nam na przyjrzenie się bliżej motywom i przyczynom zachowań ofiar przemocy domowej. Hoover pisze o takich trudnych sprawach bardzo przystępnym, lekkim językiem. Dodatkowo bardzo podobały mi się listy głównej bohaterki, a ten, który napisała gdy miała dwadzieścia cztery lata według mnie stanowi całe przesłanie tej książki. Właściwie ten list mówi o wiele więcej niż broszurki Policji na temat ofiar przemocy domowej. Mimo wszystko szkoda mi było tych zmarnowanych potencjałów niektórych bohaterów i wydarzeń. Ta książka porusza bardzo ważny temat i uważam, że każda kobieta bądź mężczyzna (nie zapominajmy o tym, że mężczyźni również są ofiarami przemocy domowej), który/a wmawia sobie, że to był tylko przypadek, która/y słyszy słowa: ,,Tak mi przykro. Naprawdę nie chciałem/am" powinien tę książkę przeczytać i uświadomić sobie, że to nie ,,tylko uderzenie". Na koniec napiszę tylko, że mam nadzieję, że coraz więcej ofiar przemocy domowej podejmie decyzję taką, jaką podjęła Lily i będą w swoim postanowieniu bezkompromisowe i odważne. Odważne na tyle by podjąć właściwe decyzje.

,, Każdy incydent narusza granicę twojej wytrzymałości. Im częście postanowisz zostać, tym trudniej jest ci odejść następnym razem. ''
 Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)

5 książek, na które czekam w czerwcu

5 książek, na które czekam w czerwcu

Ten czas tak szybko mija. Jeszcze pamiętam jak przygotowywałam dla Was post z zapowiedziami na maj. Czerwiec kojarzy się już z początkiem wakacji, połową roku, ale wydawnictwa nie próżnują i przygotowują dla nas coraz ciekawsze propozycje. Tradycyjnie już ostatniego dnia miesiąca zapraszam Was na przegląd najciekawszych zapowiedzi na czerwiec.
Wojciech Krusiński - Porachunki (recenzja)

Wojciech Krusiński - Porachunki (recenzja)

Od dawna wielu twórców zastanawia się nad  odwiecznym pytaniem: Jak odróżnić dobro od zła ? A przede wszystkim gdzie leży pomiędzy nimi granica. Oglądamy filmy z motywem dobra i zła, gdzie niekiedy główny bohater musi przekroczyć którąś z granic. Czasami w imię honoru, zemsty. Ten temat podejmuje również Wojciech Krusiński w swojej książce ,,Porachunki". Czy warto poświęcić wszystko dla zemsty ?

Porachunki
Wojciech Krusiński

Wydawnictwo: Goodstory.pl
Data wydania: 9 października 2017
Pewnego dnia dwunastoletni Adam jest świadkiem napadu dwóch chłopaków na jego koleżankę z klasy - Marię. Chłopak, marzy by być jak superbohaterowie z komiksów, które czyta, więc bez chwili zastanowienia postanawia pomóc koleżance. Niestety, nic nie idzie po jego myśli i zostaje przez nich pobity. Urażony Adam postanawia wymyślić plan zemsty. Do czego będzie zdolny ? Jak daleko może posunąć się Adam by się zemścić ?

Wojciech Krusiński przez ponad dziesięć lat był dziennikarzem piszącym m.in. o książkach, filmach, grach komputerowych, internecie i nowych technologiach. Teraz na co dzień zajmuje się projektami internetowymi. ,,Porachunki" to jego debiutancka powieść, którą wydał w 2017 roku. Jego blog znajdziesz pod adresem: http://goodstory.pl .

Bardzo lubię czytać książki debiutantów, bo w każdej debiutanckiej powieści czuć powiew świeżości. Tak było też w przypadku ,,Porachunków" Wojciecha Krusińskiego. Bardzo niewielu autorów podejmuje się tak trudnego tematu jakim jest przemoc i zemsta, a zarazem również niewielu autorów podejmuje takie problemy już w swojej pierwszej książce. Na dodatek autor przemyca tutaj wartości życiowe takie jak odwaga, pomoc innym. To bardzo dobrze, bo w dzisiejszych czasach potrzebujemy właśnie takiej literatury.

Początek książki jakoś specjalnie mnie nie wciągnął. Mimo wszystko wiele jest dobrych książek, których początek nie napawa optymizmem, więc postanowiłam się nie zrażać i kontynuowałam czytanie. I dobrze zrobiłam. Akcja może na  początku nie jest wybitna, ale im zaczytujemy się bardziej w tej książce, tym bardziej zaczyna nas wciągać historia Adama. Jesteśmy świadkami jego wewnętrznej przemiany i to chyba daje czytelnikowi największą radość, bo widzi, że bohater ewoluuje. Adaś nie jest również idealny. Nie jest postacią, którą można zaliczyć do tylko dobrych, albo do tych złych. Z jednej strony ktoś będzie kłócił się, że Adam to postać bardzo dobra, inny czytelnik za to powie, że samo to, że chciał dokonać zemsty na kimś, było już czynem złym. Ja uważam, że jest to bohater w swoim postępowaniu zarówno dobry jak i zły, ale ostatecznie każdy czytelnik będzie miał własne zdanie na jego temat i to bardzo mi się podoba w tej książce.

Wspominałam również o przemocy. To bardzo trudny temat, a autor bardzo dobrze nam go przedstawił w książce. Akcja powieści zaczyna się od pobicia Adama, przez dwóch starszych od niego chłopaków. Ale również oni musieli skądś te wzorce wynieść, a jak wiadomo, najczęściej wynoszone są one z rodzinnego domu. Tutaj widzimy przemoc wobec słabszych, którym ciężko jest się obronić. Adaś jest symbolem właśnie tego słabszego, chociaż nie tylko on. W dwóch chłopakach bijących Adama również odnajdziemy symbol człowieka słabszego.

Jak już wcześniej wspomniałam, Adam to dopiero dwunastoletni chłopak i to od mniej więcej  środka powieści chyba jest troszkę niewygodne dla czytelnika. Według mnie autor mógł ,,podwyższyć" wiek bohaterów. Adaś jest nad wyraz dojrzały, sam chce sobie ze wszystkim radzić, a gdy sytuacja zaczyna już naprawdę robić się poważna, jego mama nie zostaje przez niego o niczym powiadomiona. Dziecko w jego wieku zapewne prędzej czy później zawiadomiłoby rodziców, a przed starszymi chłopakami uciekałoby gdzie pieprz rośnie, a tutaj bohater nie informuje swojej mamy. Piętnastoletni, szesnastoletni chłopak zapewne nie powiedziałby nic rodzicom i starał się, tak jak Adam planować zemstę, ale dziecko mniej więcej w piątej klasie jeszcze by się bało. Oczywiście zdarzają się dzieci, które są ambitne i same chcą wszystko robić, więc z drugiej strony może Adam właśnie do takich dzieci się zaliczał ? Tą kwestię rozwiążcie już sami.

Co do języka jakim napisana jest ta powieść, to jest bardzo lekki. Nie znajdziemy tutaj jakichś długich opisów i to w moim odczuciu bardzo dobrze, ponieważ dzięki temu autor zachowuje dynamizm akcji w książce. ,,Porachunki" to powieść niedługa, ale cały czas coś się w niej dzieje, dzięki czemu czytelnik nie ma czasu na nudę podczas jej czytania. Rozdziały również nie są długie i dzięki temu książkę jeszcze szybciej się czyta.

,,Porachunki" to powieść, która porusza ważne w dzisiejszym świecie problemy, a przede wszystkim pokazuje wpływ przemocy na człowieka. Lekki język autora, ciekawe dialogi i przede wszystkim ciekawa akcja w książce sprawiają, że tę powieść dobrze się czyta. Zakończenie jest bardzo zaskakujące, chociaż troszkę nierzeczywiste i niektórzy mogą być niezadowoleni z takiego obrotu spraw (a szczególnie Ci, którzy wolą sprawiedliwe zakończenia). Dzięki kreacjom bohaterów, a w szczególności Adama poznajemy stadium przemiany wewnętrznej upokorzonego młodego człowieka i możemy się przekonać, że decyzje przez nas podjęte mają wielki wpływ nie tylko na nas samych, ale również na innych ludzi. Jeśli ktoś chce przeczytać książkę, w której dziecięca naiwność i chęć zemsty doprowadza do zmian głównego bohatera i prowadzi do powolnej samodestrukcji bohatera, to z całą pewnością mogę polecić tę powieść. ,,Porachunki" dobrze mi się czytało i napewno będę śledziła twórczość pana Krusińskiego.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję autorowi powieści ,,Porachunki" - Wojciechowi Krusińskiemu.
Copyright © 2014 Mój świat literatury , Blogger