JP Delaney - ,,Lokatorka" (recenzja)

JP Delaney - ,,Lokatorka" (recenzja)

Idealna lokatorka, idealne mieszkanie i zbrodnia ? Ale kto zabił ? A może nową lokatorkę spotka taki sam los jak poprzednią ? A jeśli okaże się, że śmierć poprzedniej lokatorki była tylko nieszczęśliwym wypadkiem ? Zapraszam Was dzisiaj na recenzję ,,Lokatorki".



Lokatorka
JP Delaney


Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14 czerwca 2017
Emma mieszkała kiedyś na Folgate Street 1. Dlaczego nadal tam nie mieszka ? Nie żyje. Teraz do idealnego mieszkania wprowadza się Jane. Co ciekawe jest bardzo podobna do poprzedniej lokatorki i zmarłej żony właściciela mieszkania. Lokatorki mieszkania łączy jeszcze jedno - tajemnicza więź z właścicielem mieszkania. Czy to on doprowadził do śmierci poprzedniej lokatorki ? Jak idealne mieszkanie odmieni życie Jane ?

JP Delaney to pseudonim Anthony'ego Capelli, który urodził się w Ugandzie. Studiował literaturę angielską w St Peter’s College w Oksfordzie. Dużo podróżuje w poszukiwaniu wyjątkowych potraw i smaków. Jego powieść ,,Lokatorka " niedługo zostanie zekranizowana przez Rona Howarda.

Ktoś kiedyś powiedział, że opowiadając tę samą historię nie możemy spodziewać się innego zakończenia. JP Delaney ,,Lokatorkę" pisał przez dziesięć lat. Tak, długo, bardzo długo. Ale nie zapominajmy, że wiele wielkich dzieł pisanych było przez całe życie autora, jak chociażby ,,Faust" Goethego; mimo wszystko gdybym nie miała podanej takiej informacji, powiedziałabym, że książka powstała w co najwyżej rok, może dwa lata. Wydaje się, że autor miał wiele czasu na dopracowanie powieści. Siatka powiązań, uwikłań, niedopowiedzeń jest bardzo mocno naprężona i wydaje się nam, że zaraz się przerwie. Ale gdy zaczniemy ją coraz bardziej rozciągać, jeden nieostrożny ruch sprawi, że nasza pięknie uwikłana historia podobnie jak siatka pęknie. Podobnie jest z ,,Lokatorką".

Wydaje się, że perfekcjonizm może być kluczem do wszystkiego. Są w nas czasami takie przekonania, wierzymy, że gdybyśmy byli dokładniejsi, szybsi itd. nasz los mógłby się potoczyć inaczej. Autor ,,Lokatorki" próbuje nam jednak uzmysłowić jedną z prawd, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy - każdy przed czymś czuje lęk i każdy ma jakąś swego rodzaju manię. Obsesją Emmy były kłamstwa. Kłamała przekonująco i wiele razy. Właściwie można się było się zagubić w jej postępowaniu. Nie była to na pewno osoba, która wiedziała czego chciała. I właśnie to doprowadziło do jej zguby. Ale czy można powiedzieć, że gdyby nie jej obsesja, lęk na pewno jej życie potoczyłoby się inaczej. Nie sądzę. To bardzo nieoczywista bohaterka. Z jednaj strony czujemy za każdym razem do niej odrazę, a z drugiej sami nie wiemy, czy nie zagubiliśmy się w jej postępowaniu. Złożoności dodają także jej przeżycia. Autor wręcz z iście zegarmistrzowską precyzją odmierza kolejne etapy jej złożonej postawy i udowadnia, że bohater może być zarówno ciekawy, jak i dla czytelnika wręcz niezrozumiały w swojej manii. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od jednego kłamstwa ...

Pozostali główni bohaterowie w moim mniemaniu również mają mało na swoją obronę i chociaż Jane miała w sobie jeszcze pokłady człowieczeństwa, rozumieliśmy jej postawę i zastanawialiśmy się w ogóle jaki wkład w całą historię będzie miała, o tyle Edward Monkford to człowiek, którego czytelnik postrzega jako niekompletnego szaleńca i maniakalnego perfekcjonistę. I nie, moje zdanie o nim od początku, do końca książki pozostało takie same. Nie wiem sama, czy można takiemu człowiekowi całkowicie zaufać, bo czujemy się osaczeni i przede wszystkim poruszeni jego tajemniczością. Tak naprawdę to pomimo przeczytania tej powieści czuję, że pewne rzeczy gdzieś mi nie pasują, podobnie jak to było z Jane. Z jednej strony czujemy, że ta bohaterka jest całkowicie inna od pozostałych dramatis personae i wierzymy w tą jej inność. Od początku do samego końca. Nie wiemy tak naprawdę jednak czego się po niej spodziewać. Czujemy się przez nią niekiedy osaczeni, a niekiedy jesteśmy zaciekawieni jej postępowaniem. Jednak czy rzeczywiście Jane była taka niewinna. Otóż wcale nie. Miała wiele za uszami, ale nie była tak zaślepiona idealizmem, chociaż do niego dążyła. To właśnie ją wyróżnia z spośród pozostałych bohaterów powieści. Umiała zachować umiar, jednak czy tak naprawdę to ją wybiela. Nie. W żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że jakiś bohater wzbudził moją sympatię, ale najbliżej tego była Jane.

Czytając ,,Lokatorkę" wiele razy zastanawiałam się, czy przypadkiem nie pomyliłam powieści i czy nie wzięłam do ręki jakiejś erotycznej powieści. Cóż, nazwanie ,,Lokatorki" thrillerem psychologicznym jest według mnie małym niedomówieniem. JP Delaney zgrabnie balansuje na krawędzi€ literackich gatunków, ale chociaż jest bliski upadku, udaje mu się jakoś na niej utrzymać. Autor postanowił poprowadzić akcję książki z perspektywy Emmy i Jane, które symbolizują kolejno ,,przedtem" i ,,teraz". Na pewno jest to ciekawy zabieg, bo dzięki temu oprócz śledzenia postępowania dwóch lokatorek, dowiadujemy się wielu rzeczy na temat Monkforda. Poznajemy dokładnie obsesje bohaterów; siły, jakie nimi rządzą oraz ich przeszłość, a w końcu razem z Jane próbujemy rozwikłać zagadkę śmierci Emmy. Co do zabójcy, to oczywiście nie napiszę Wam kto się nim okazał, ale jakoś chyba wielu autorom ciężko mnie czymś zaskoczyć, bo odkąd byłam w jednej trzeciej książki, wiedziałam kto nim był i nie myliłam się, aczkolwiek autor zgrabnie podsuwał nam mylące tropy i na pewno to właśnie plus tej książki.

Przed każdym rozdziałem autor stawia czytelnikowi jedno pytanie. Zapewne jak mniemam miało to czytelnikowi pomóc wczuć się w historię, ale według mnie nie do końca to się udało. Widać, że autor chce w jakiś sposób potępić minimalizm, a pozwalam sobie sądzić, że Monkford jest właśnie jego uosobieniem. Jak wcześniej wspominałam właściciel domu prze Folgate Street 1 miał wiele obsesji, z których perfekcjonizm można by uznać za najbardziej wyniszczającą. W powieści Monkford nazwany jest dziwakiem. Sama nie wiem, ale ten wątek chyba najbardziej psuł tę powieść. Poprzez tego bohatera, samo mieszkanie urządzone w stylu minimalistycznym i wyrzeczenia, jakich musieli przestrzegać lokatorzy autor chce pokazać, że perfekcjonizm i minimalizm to idee, których powinniśmy się wystrzegać, bo prowadzą do degradacji człowieka, co nie jest prawdą. Jedynie przesadny perfekcjonizm i przesadny minimalizm prowadzą do wyżej wymienionego skutku. I właśnie tym motywem autor moim zdaniem strzelił sobie sam w piętę. Chciał zlinczować te dwie cechy, a nie udało mu się to, ponieważ czytelnik nie jest naiwny i czuje, że gdy wmawia mu się nieprawdę, to nie trzeba w nią wierzyć. A JP Delaney nie wziął tego pod uwagę.

,,Lokatorka" to powieść, w której autor zgrabnie łączy elementy thrillera psychologicznego i powieści erotycznej. JP Delaney buduje tutaj napięcie bardzo powoli, ale jednocześnie sprawia, że czujemy się przytłoczeni nieprawdą na temat cech, które chciał potępić. Cała akcja powieści prowadzona jest na swój sposób sumiennie, aczkolwiek gdy już znamy rozwiązanie zagadki i czekamy jedynie na moment, gdzie wszystko już będzie skonfrontowane z naszymi domysłami, powieść zaczyna robić się troszkę nudna. Poza tym (niestety) bardzo złe zrozumienie idei minimalizmu sprawiło, że ,,Lokatorkę" czyta się z małym zdenerwowaniem. Zło, które udziela się wszystkim bohaterom powieści, przez lata stopniowo niszczy im życie, aż w końcu bańka pęka, a czytelnik czuje, że jednak ton nie było to. Myślę, że JP Delaney napisał bardzo ciekawy thriller, ale nie jest on idealny. Sądzę, że za pięć lat nie będziemy o nim pamiętać. Zapewne jedynie premiera filmu Howarda przypomni nam, że taką powieść mamy gdzieś na półce.
Czasami po prostu nie jesteśmy gotowi, by zmierzyć się z prawdą.
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Heather Morris - ,,Tatuażysta z Auschwitz" (recenzja)

Heather Morris - ,,Tatuażysta z Auschwitz" (recenzja)

Obozy koncentracyjne i okrucieństwo, jakie się w nich odbywało są nie do opisania. Nawet teraz po tylu latach od tych zbrodni ludziom ciężko o tym mówić, a historycy próbują odpowiedzieć na pytanie dlaczego do tego doszło. ,,Tatuażysta z Auschwitz" to historia więźnia obozu Auschwitz, ale czy dobrze napisana ?
Krystyna Mirek - ,,Szczęście za horyzontem" (recenzja)

Krystyna Mirek - ,,Szczęście za horyzontem" (recenzja)

Mówi się, że gdy Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. Myślę, że Krystyna Mirek chyba na tym powiedzeniu oparła swoją powieść. A dlaczego tak twierdzę ? Jeśli chcecie się dowiedzieć, zapraszam do przeczytania mojej recenzji.



Szczęście za horyzontem
Krystyna Mirek


Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 19 września 2018
Justyna ma dobrą pracę, żyje w wygodnym związku i jest w ciąży, jednak jeden błąd przekreśla plan, który tak skrzętnie przygotowywała. Tragedia sprawia, że Justyna nie może wrócić do swojego dawnego życia i postanawia wyjechać do swojej babci, z którą od dawna nie utrzymywała kontaktu. Przez przypadek spotyka Janka - ojca trójki dzieci, który jest wdowcem. To jedno spotkanie sprawi, że życie Justyny oraz Janka i jego dzieci już na zawsze się odmieni.

Krystyna Mirek to autorka powieści obyczajowych. Z wykształcenia jest polonistką i przez wiele lat pracowała w szkole. Prywatnie żona i mama czwórki dzieci.

Od dawna chciałam przeczytać coś pani Mirek, ale jakoś do tej pory jakoś mi się to nie udawało. Dopiero, gdy w zapowiedziach zobaczyłam ,,Szczęście za horyzontem" powiedziałam sobie, że muszę koniecznie tę pozycję przeczytać i jak powiedziałam, tak zrobiłam. Czytając opis myślałam, że to będzie lekka opowieść o szukaniu miłości, a okazało się, że autorka podjęła w swojej powieści bardzo trudny temat: ocenianie po pozorach.

Justyna to bohaterka, której z jednej strony czytelnik współczuje ze względu na tragedię, którą przeżyła, ale z drugiej potępia za jej bezmyślne zachowanie. Nie chciałabym Wam pisać, jakie przewinienie główna bohaterka popełniła, ale wierzcie mi, że jej wina była bardzo wielka. Życie w jednej chwili zaczyna się jej sypać. Co prawda winę pod względem prawym wziął na siebie jej chłopak, ale jak wiemy sumienie zawsze człowieka gryzie i tak było również w przypadku Justyny. Związek, który opierał się jedynie na przyjemności rozpadł się bardzo szybko, a Justyna postanowiła szukać oparcia w rodzinie i w końcu odezwać się do babci, z którą nie utrzymywała kontaktu. Justyna jest dla mnie bohaterką pełną dziwnych sprzeczności, ale również ludzką, to znaczy taką, która nie jest idealna, ale taka, z którą czytelnik może się w jakiejś części utożsamić.

Janek to mężczyzna, którego Justyna spotyka przypadkiem w sklepie. Jest zaniedbany, a na dodatek sąsiadki już rozmawiają o tym, że opieka społeczna chce zabrać mu dzieci, którymi praktycznie się nie zajmuje. Hmm, od razu nasuwa nam się pytanie: Co w tym domu jest nie tak ? I jest w tym ziarno prawdy, jak się po czasie okazuje ,,życzliwe" panie miały wiele racji, jednak to tylko wierzchołek góry lodowej. Mężczyzna nieustannie pracuje, by utrzymać dom, niestety nie ma mu kto pomóc, a on sam nie radzi sobie już z opieką nad dziećmi. I wtedy do domu Janka zapuka Justyna, która postanawia zaoferować mu swoją pomoc. Przyznam, że w tamtym momencie pomyślałam sobie, że Justyna chyba jest naiwna. Wiecie, opiekowanie się wcale nieznanymi dziećmi a na dodatek mieszkanie pod jednym dachem z Jankiem i jego rodziną, wydało mi się naiwne, a można by nawet rzec głupie. Nie wiem dlaczego, ale po protu, gdybym słyszała o takiej osobie jak Justyna, to za głowę bym się złapała i powiedziała, że jest naiwna. W końcu nie wiedziała nic o Janku, a poszła do jego domu i od razu w nim nocowała. A co gdyby on ją w nocy napadł, albo jeszcze gorzej ? I właśnie to jest moje jedyne zastrzeżenie do tej powieści, cóż jest ona niekiedy trochę odrealniona.

Krystyna Mirek pisze naprawdę barwnie, a jej książkę przeczytałam bardzo szybko. Autorka opisuje życie ludzi, którzy nie mają żadnego wsparcia. Justyna, co prawda miała Sławka (jej chłopaka), który chciał jej pomóc, ale okazało się, że jest nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu. Z kolei Janek musiał w życiu radzić sobie sam, jego relacje z teściową są bardzo trudne. Ktoś powiedziałby, dlaczego nikt mu nie pomógł ? W końcu przecież są dodatki od państwa, jest szkoła, ośrodek pomocy społecznej. I tutaj tak naprawdę autorka do końca nie wyjawia czytelnikom, dlaczego sytuacja tego bohatera była aż tak trudna. Sama akcja jest troszkę odrealniona, jak wcześniej wspominałam i zdarzają się wątki, które są troszkę dziwnie rozpisane, ale przyznam szczerze, że w historii Janka jest wiele prawdy. Słyszałam o wielu takich osobach, którym nikt tak naprawdę nie pomógł, chociaż wszyscy na każdym kroku oferowali swoją pomoc. Może to duma, a może rzeczywisty brak pomocy doprowadziły bohatera do momentu, w którym zwierza się głównej bohaterce, że może byłoby lepiej, gdyby dzieci zostałyby mu odebrane, bo miałyby lepiej. To chyba jedna z najbardziej emocjonalnych scen w tej książce, a wierzcie mi, że emocjonalnych scen w tej książce naprawdę nie brakuje.

,,Szczęście za horyzontem" to powieść, która udowadnia, że nie warto oceniać ludzi po pozorach. Powieść pomimo, że zachowuje dzięki sposobie narracji lekkość jest naprawdę bardzo emocjonalna. Główni bohaterowie są ludźmi, z którymi możemy się poniekąd utożsamiać, a temat pomocy, który porusza w swojej powieści autorka jest bardzo trudny i daje wiele do myślenia. Sama główna bohaterka to osoba, która jest pełna sprzeczności. Z jednej strony potępiamy ją, a jednocześnie współczujemy jej. ,,Czasami spalone mosty, to najlepszy w życiu start" śpiewa w jednej ze swoich piosenek Budka Suflera i myślę, że te słowa stanowią doskonałe podsumowanie tej powieści.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.
5 książek, na które czekam w październiku

5 książek, na które czekam w październiku

Październik niewątpliwie każdemu czytelnikowi kojarzy się z ciepłą herbatą, kocykiem i jesienną pogodą. Dzisiaj, w ostatnim dniu września, przygotowałam dla Was przegląd 5 najciekawszych premier nadchodzącego miesiąca.



W październiku mamy prawdziwy wysyp premier, a ja do swojego zestawienia postanowiłam wybrać 5 najciekawszych. Jeżeli chcecie zobaczyć, jakie jeszcze inne powieści mogą Was zaciekawić w tym miesiącu, to zapraszam Was na mojego facebooka, a być może gdzieś w relacjach na Instagramie również postaram się wrzucić propozycje najciekawszych premier.


        Agnieszka Lingas-Łoniewska, Daniel Koziarski
Klub niewiernych       


Jak wiecie, moje pierwsze spotkanie z Agnieszką Lingas-Łoniewską nie było jakoś bardzo udane, ale za to powieść ,,Miłość w czasach dyskontów" Daniela Koziarskiego okazała się miłą niespodzianką i dała mi naprawdę wiele tematów do przemyśleń. Ponieważ postanowiłam dać kolejną szansę Agnieszcze Lingas-Łoniewskiej, a na kolejne powieści Daniela Koziarskiego czekam z niecierpliwością, myślę, że ,,Klub niewiernych" może się okazać ciekawym thrillerem. Portale randkowe, sex bez zobowiązań i ciężar decyzji ... - to ciekawe połączenie, więc czuję, że lektura może być udana.

Premiera książki : 10.10.2018 r.
Wydawnictwo: Novae Res




~ Opis: ~
Niektóre pokusy mają nieprzewidywalnie wysoką cenę.

Klub Niewiernych to miejsce w sieci, gdzie spotykają się ludzie spragnieni niezobowiązującego seksu. Ale seks bez zobowiązań może mieć... śmiertelne konsekwencje. Przekona się o tym kilka żądnych mocnych wrażeń kobiet, które postanowią zaryzykować i spotkać się z pewnym przystojniakiem spotkanym na czacie.
Piotr, wzięty lekarz, nieustannie zdradza swoją piękną i inteligentną, ale coraz bardziej sfrustrowaną żonę. Tymczasem w życiu Justyny pojawia się ktoś, kto wydaje się ją rozumieć. Czy młoda kobieta podda się tej fascynacji? Jaką cenę zapłacą małżonkowie za dokonane przez siebie wybory?
Druga powieść pisarskiego duetu Lingas-Łoniewska – Koziarski to pełen fascynujących postaci, zwrotów akcji i erotyki thriller psychologiczny.


        Natalia Sońska
Uwierz w miłość, Calineczko       

Chyba zdążyłam się zakochać w zimowej serii powieści Natalii Sońskiej. Uwielbiam postać Julii i Alicji, więc czuję, że Maja podobnie jak wcześniejsze bohaterki może skraść moje serce. Okładka książki przepiękna, a jaka będzie sama powieść przekonamy się ostatniego dnia października.

Premiera książki : 31.10.2018 r.
Wydawnictwo: Czwarta Strona







~ Opis: ~
Usiądź wygodnie, zrelaksuj się i weź do ręki niezwykłą opowieść o Mai, która pozostaje wierna swoim marzeniom niczym baśniowa Calineczka…
Nie ma nic wspanialszego niż dwie bratnie dusze, które spotykają się po latach. Chciałoby się wykrzyknąć, że miłość zawsze znajdzie właściwą drogę. Jednak rzeczywistość może nas zaskoczyć, a pozory potrafią mylić… Los pisze dla Mai swój własny scenariusz. Nadopiekuńcza ciotka usiłuje po swojemu ułożyć życie dziewczyny, lecz nie tylko ona…
Czy świąteczny czas okaże się dla Mai łaskawy? Przekonaj się, że małe cuda są możliwe – wystarczy w nie tylko uwierzyć.


        Alek Rogoziński
Zbrodnia w wielkim mieście       

W moim zestawieniu nie mogło zabraknąć miejsca na najnowszą powieść autora, który wyspecjalizował się w mordowaniu z uśmiechem. Świat wielkich magazynów i morderstwo, a właściwie zbrodnia idealna. Kto okaże się mordercą ? Sama jestem ciekawa i jeszcze bardziej cieszę się z tego, że premiera już niedługo, bo na początku października.

Premiera książki : 3.10.2018 r.
Wydawnictwo: Filia






~ Opis: ~
Czy kiedykolwiek mieliście ochotę zabić swojego szefa?

Sandra, szefowa pisma "Marzenia i sekrety", jest atrakcyjną singielką i fanką Tindera. Martyna, redaktorka w tej gazecie, to znudzona żona, która swojego męża widuje raz na pół roku, a i wtedy niewiele mają sobie do powiedzenia. Z kolei Iwona, graficzka, samotnie wychowuje dwójkę nastolatków z piekła rodem. Wszystkie trzy przyjaźnią się i pracują razem w niewielkim wydawnictwie prasowym.

Pewnej nocy, w czasie przymusowej, służbowej nasiadówki (i po kilku kieliszkach wina), wymyślają w żartach, jak popełnić morderstwo idealne i pozbyć się swojego szefa - seksisty, szowinisty i tyrana. Po kilku dniach ktoś realizuje ich plan. Szybko okazuje się, że osób, które miały powód, aby zabić upiornego biznesmena jest więcej: jego niewierna żona, bandyci, którym był winny spore pieniądze oraz jego kumpel, który dziedziczy po nim wszystkie interesy.

Kto z nich jest mordercą?

        Ewa Markowska
Planeta Singli       

Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że nie jestem jedynie recenzentką książkową, ale również filmową. Film ,,Planeta Singli" okazał się wielkim sukcesem, a przy okazji Mitja Okorn wprowadził do polskich komedii romantyczny ciekawy powiew świeżości. W listopadzie poznamy dalszą część przygód Ani i Tomka, a tymczasem na rynku książkowym swoją premierę będzie miała powieść Ewy Markowskiej, która została napisana na podstawie scenariusza do filmu. Jestem ciekawa, jak autorce to wyszło i na pewno z chęcią sięgnę po tę powieść.

Premiera książki : 3.10.2018 r.
Wydawnictwo: Wielka Litera




~ Opis: ~
Ania to niepoprawna romantyczka. Kocha dobre kino, klasyczne sukienki, pielęgnuje pamiątki z dzieciństwa i jak może, chroni się przed brutalnym światem cyników i kolekcjonerów kobiecych serc. Kiedyś marzyła o międzynarodowej karierze muzycznej, ale jej plany pokrzyżowała tragiczna śmierć taty. Od tamtej pory próbuje wychowywać matkę w dojrzałym wieku i otacza ją troskliwą opieką. Uczy w szkole muzyki, staje na głowie, żeby przybliżyć dzieciom magiczny świat dźwięków i wyczarować pieniądze na nowe pianino. Nie przestaje jednak wierzyć w prawdziwą miłość i księcia na białym koniu. A że cel uświęca środku, decyduje się na założenie profilu w portalu randkowym Planeta Singli. Nie zamierza odpuszczać - tym bardziej, że zbliża się do trzydziestki.

Na początku idzie jak po grudzie: na pierwszą randkę absztyfikant się nie stawia, Ania poznaje za to gwiazdę telewizji - bezczelnego, zakochanego w sobie Tomka Wilczyńskiego. Wszyscy wiedzą, że czerpie on radość z kolejnych przygód, ale to nie przeszkadza tysiącom fanek wzdychać do niego. Ania nie poddaje się jego urokowi. Wilczyński proponuje więc jej układ – ona będzie mu opowiadała o nieudanych randkach, a on będzie wykorzystywał jej przygody w swoim telewizyjnym show.

Książka powstała na podstawie scenariusza do filmu "Planeta singli" w reżyserii Mitji Okorna.


        Samantha Young
Ostrożnie z miłością       

I na końcu mojego zestawienia znalazła się powieść Samanthy Young. Jak wiecie, tą autorkę bardzo lubię za serię ,,On Dublin Street" i z niecierpliwością wyczekuję jej kolejnych książek, więc i tym razem jest podobnie. Okładka jest przepiękna, a historia Avy i Caleba wydaje się bardzo ciekawa. By się przekonać, jak się potoczy będziemy musieli poczekać do ostatniego dnia października.

Premiera książki : 31.10.2018 r.
Wydawnictwo: Burda Książki






~ Opis: ~
Seria przypadkowych zdarzeń doprowadza do spotkania, które Ava i Caleb zapamiętają na zawsze.

Chyba cały wszechświat sprzysiągł się przeciwko Avie.

Powrót z Phoenix do domu w Bostonie okazuje się pełen niespodzianek: pewien arogancki Szkot, Caleb, sprzątnął jej sprzed nosa ostatni bilet w pierwszej klasie, jej lot zostaje odwołany, musi więc wracać okrężną drogą, z przesiadką i noclegiem w Chicago.

Na dodatek spotyka tam niesympatycznego Caleba. Napięcie, które rośnie między bohaterami, doprowadza w końcu do… namiętnej nocy podczas przymusowej przerwy w podróży; nocy, jakiej Ava jeszcze nigdy nie przeżyła.

Oboje traktują to jako jednorazową przygodę, ale za jakiś czas los znów postawi Caleba na drodze Avy…

Decydują się wówczas na związek bez zobowiązań. Caleb przez swoje trudne doświadczenia z przeszłości nie chce się poważniej angażować. Ale Ava wkrótce przekonuje się, że przystojny Szkot wcale nie jest takim okropnym typem, za jakiego go uważała.

Postanawia za wszelką cenę zawalczyć nie tylko o jego ciało, lecz także serce.



A Wy na jakie powieści czekacie w tym miesiącu. Inne ciekawe propozycje znajdziecie na fanpage bloga.



Wygraj powieść Barbary Taraszkiewicz pt. ,,Dylemat Oliwii Black"

Wygraj powieść Barbary Taraszkiewicz pt. ,,Dylemat Oliwii Black"



Witajcie, na moim blogu możecie przeczytać recenzję powieści Barbary Taraszkiewicz pt. ,,Dylemat Oliwii Black". Od dzisiaj do 6.10 na fanpage bloga na facebook'u trwa konkurs, w którym możecie wygrać jeden egzemplarz tej powieści. Wszystkie szczegóły znajdziecie w poście konkursowym:


 

 Oczywiście ja ze swojej strony serdecznie zapraszam Was do udziału w tym konkursie, bo pytanie konkursowe, jak i nagroda bardzo ciekawe :)
Barbara Taraszkiewicz - ,,Dylemat Oliwii Black" (recenzja przedpremierowa)

Barbara Taraszkiewicz - ,,Dylemat Oliwii Black" (recenzja przedpremierowa)

Niektóre decyzje przez nas podjęte mają wpływ na całe nasze życie. Co się stanie, gdy niekiedy wybór okazuje się zbyt trudny, a stawka, którą musimy za podjęcie decyzji zapłacić jest zbyt wysoka ?

Dylemat Oliwii Black
Barbara Taraszkiewicz

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydanie: 24 września 2018

Wydaje się, że Oliwia żyje jak w bajce. Ma kochającego męża i synka, który jest dla niej całym światem. Gdy kobieta dostanie intratną propozycję pracy, postanowi wyjechać do Oslo, by wypełnić warunki umowy. Pobyt z dala od domu pozwala jej na przemyślenie wielu spraw, a gdy pozna pewnego tajemniczego mężczyznę, będzie musiała podjąć szereg decyzji, które zaważą na jej przyszłości, a przede wszystkim sprawią, że jej życie zmieni się. Czy dokona trafnych wyborów ? Kto zapłaci za nie najwięcej ?

Mówi się, że jeżeli nie podejmujemy decyzji, nie wiemy, która okaże się być tą słuszną. Jednakże każdy wybór, każda podjęta decyzja ma swoje konsekwencje. Główna bohaterka będzie musiała się zmierzyć z bardzo trudnym zadaniem, bowiem, gdy podejmowane wybory dotyczą rodziny i miłości, nic nie jest proste. 

Wydaje się, że główna bohaterka - tytułowa Oliwia Black - ma wszystko czego pragnie, czyli męża, który nieźle zarabia i synka, którego bardzo kocha. Niestety, Oliwii brakuje wolności. Despotyczna teściowa nieustannie miesza się w związek małżonków, a Oliwia chciałaby w końcu wrócić do pracy. Dzięki swojemu samozaparciu udaje się jej to, a niedługo później dostaje intratną propozycję od swojego szefa, który postanowił założyć własną firmę. By wypełnić założenia umowy, kobieta wyjeżdża do Oslo. Tam poznaje pewnego tajemniczego mężczyznę, który bardzo ją intryguje. Oliwia będzie musiała od teraz podjąć wiele decyzji, ale w walce o miłość nic nie jest proste. 

Czytając tę książkę zastanawiałam się, jak potoczą się dalsze losy głównej bohaterki. Bardzo jej współczułam, bo wiele w swoim życiu straciła, a czytając o tym, co robiła jej teściowa jeszcze bardziej współczułam i miałam nadzieję, że Oliwia w końcu się wyzwoli spod jej wpływów.. Ku mojej uciesze tak się stało, jednakże jej mężowi to się nie udało, a ona nadal była pozostawiona sama z wieloma decyzjami. W końcu, czytając o czasie jej pobytu w Oslo bardzo jej kibicowałam, ale czytając końcówkę przyznam, że troszkę się zdenerwowałam i nawet nie wiem, czy słusznie czy nie. Czytelnikowi, który jedynie przygląda się historii z pozycji bezpiecznego obserwatora wydaje się, że bohaterka podjęła szereg złych lub dobrych decyzji, jednak gdybyśmy postawili się na miejscu głównej bohaterki wszystko wyglądałoby całkowicie inaczej. 

Wydaje się, że podejmowanie decyzji jest jedyną osią całej powieści i rzeczywiście można powiedzieć, że jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy, ale nie należy zapominać o tym, że Taraszkiewicz w swojej powieści ukazuje bardzo skomplikowane więzi rodzinne. Bezduszna, a można nawet o niej powiedzieć oziębła w stosunku do synowej teściowa tak naprawdę cały czas jedynie martwi się o syna, któremu nieustannie dyktuje co ma robić; syn zapatrzony w matkę i nie do końca oddany swojej żonie, a jedyną osobą, która staje po stronie bohaterki jest teść, niestety tłamszony przez apodyktyczną żonę. A na dodatek niczego nieświadomy mały synek Oliwii. Oto cała rodzina Blacków. Nie dziwi więc, że główna bohaterka czuła się jak ptaszek w złotej klatce. Bo cóż nam z tego, że żyjemy w złotej klatce, skoro bardziej cenimy wolność. Jedni powiedzieliby, że ceną za to jest bezpieczeństwo, ale czy nie warto czasami zaryzykować, by zyskać więcej ?

Początek książki jest napisany językiem, który przyznam, czytało mi się troszkę dziwnie, bo rzadko się z takim na co dzień spotykam przy czytaniu książek, ale później operowanie językiem jest lepsze i książkę czyta się dużo lepiej. Motywy, które wykorzystuje autorka wydają się na początku niezbyt chwytliwe, ale wierzcie mi, że jest w tej pozycji coś, co do niej przyciąga, i jest to główna bohaterka. Jej tytułowe dylematy sprawiają, że sami zaczynamy się zastanawiać, co byśmy zrobili, gdybyśmy byli na jej miejscu. Wielu czytelników będzie miało wiele opinii na temat podejmowanych przez Oliwię decyzji. Dla jednych zakończenie książki będzie dobre, ale drudzy będą się zastanawiać dlaczego bohaterka podjęła ostatecznie taką decyzję, która i tak krzywdzi jakieś osoby.

,,Dylemat Oliwii Black" to ciepła, kobieca i wciągająca opowieść o sile naszych wyborów i ich konsekwencjach. Autorka bardzo dobrze ukazała ciężar, jaki spoczywa na osobie, która musi podjąć jakąś ważną decyzję. Taraszkiewicz doskonale ukazuje walkę o marzenia i cenę za ich spełnienie. Więc jeśli szukacie książki, która dostarczy Wam wielu tematów do przemyśleń i sprawi, że zaczniecie się zastanawiać nad siłą podejmowanych przez nas decyzji, to powieść Taraszkiewicz powinna być dla Was dobrą lekturą. Ja oczywiście serdecznie ją Wam polecam.
,,Lepiej przepraszać bez słów ... "
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰(8/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...