Agnieszka Lingas-Łoniewska, Daniel Koziarski - ,,Klub niewiernych" (recenzja)

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Daniel Koziarski - ,,Klub niewiernych" (recenzja)

Co się stanie, gdy pewnego dnia przekroczysz cienką granicę, która oddziela zwykłą internetową znajomość, od czegoś poważniejszego ? Zapraszam Was na recenzję ,,Klubu niewiernych".



,,Klub niewiernych"
Agnieszka Lingas-Łonewska,
Daniel Koziarski

Wydawnictwo: NovaeRes
Data wydania: 10 października 2018
Piotr to lekarz, który ma piękną i inteligentną żonę. Niestety zdradza ją z kobietami poznanymi w ,,Klubie Niewiernych". Justyna zaczyna coraz częściej podejrzewać, że mąż nie jest jej wierny, ale ponieważ kocha go, szybko odsuwa od siebie tą myśl. Tymczasem w jej życiu pojawia się ktoś, kto zdaje się ją doskonale rozumieć, a z czasem zaczyna rozumieć, że być może to nie tylko przelotna znajomość. Jaką cenę zapłacą małżonkowie za swoje namiętności ?

Agnieszka Lingas-Łoniewska to wrocławska pisarka, autorka książek łączących sensację i kryminał z romansem. Zadebiutowała w 2010 roku. Obecnie jest autorką ponad dwudziestu powieści i współautorka kilku antologii.
Daniel Koziarski to pochodzący z Gdańska pisarz i prawnik. Prowadzi w sieci autorskiego bloga.

Szukanie swojej drugiej połowy w Internecie na wszelkiego rodzaju portalach randkowych ostatnimi czasy stało się bardzo popularne. Równie popularne stało się również szukanie partnera na ,,przygodę", na jedną noc. W obecnych czasach wydaje się nam, że jesteśmy bardziej anonimowi, niż nasi przodkowie wiele lat temu, a wszystko właśnie przez powszechnie panujący mit, który wprowadza nas w wielki błąd. Za każdy czyn musimy odpowiedzieć w równym stopniu, a odpowiedzialność nie znika, nawet gdy staramy się jak tylko najbardziej możemy schować się za czeluściami Internetu. Bohaterowie powieści duetu Lingas-Łoniewska - Koziarski dobitnie się o tym przekonali.

Zdrada to największy cios dla małżeństwa. Taki cios otrzymało też właśnie małżeństwo Justyny i Piotra. Na pierwszy rzut oka można by sugerować, że tak naprawdę, być może miłość pomiędzy małżonkami się wypaliła. Jednak jak się okazuje Piotr, który zdradza swoją małżonkę zarzeka się, że ją kocha, a wypady do kochanek to wina tylko ... jego ciekawości seksualnej. Powieść ,,Klub Niewiernych" to historia, która z pewnością wywoła w Was mieszane uczucia. Podejmowanie tematu, który jest obecnie na czasie, to właśnie główny atut tej powieści. Wierzcie mi lub nie, ale po tej pozycji dwa razy się zastanowicie, zanim napiszecie do nieznajomej osoby lub umówicie się na randkę z osobą poznaną na Tinderze.

Piotr to wydawałoby się porządny człowiek, stateczny lekarz, który kocha swoją żonę - Justynę. Jak się jednak okazuje, miłość do Justyny nie powstrzymuje go przed ,,skokami w bok", a kłamstwa, które jej wmawia stały się dla niego wybawieniem od niepotrzebnych pytań zadawanych przez żonę. Mężczyzna nie spodziewa się jednak, że jedna z jego kochanek bardzo skomplikuje mu życie. Tymczasem jego żona Justyna nieustannie martwi się o męża, chociaż w pracy wspiera ją przyjaciel, który zdaje się ją doskonale rozumieć. Justyna czuje jednak, że jej małżeństwo, pomimo miłości, którą żywi do męża nieuchronnie zaczyna się rozpadać przez teściową oraz szwagierkę. A na dodatek poznajemy mordercę, użytkownika czatu Klub Niewiernych, który w ramach zemsty zabija niewierne kobiety. Kto nim jest ?

Muszę przyznać, że wprowadzenie wielu postaci przez autorów troszkę mnie zmyliło na początku. Musiało minąć troszkę czasu, zanim ustaliłam zależności, jakie występują pomiędzy poszczególnymi bohaterami, określić ich cechy charakteru. Wprowadza to do powieści troszkę może pozorny nieład, ale z czasem czytelnik zaczyna rozumieć dlaczego autorzy podjęli taką decyzję - wprowadza to do książki swoisty klimat a przede wszystkim wprowadza wiele tropów w naszym śledztwie na temat tajemniczego mordercy, którego profil poznajemy już w prologu. Piotr i Justyna to bohaterowie, których każdy czytelnik może odebrać inaczej. Jedni zrozumieją decyzje, jakie podjął Piotr, inni z kolei będą go potępiać. Podobnie jest z Beatą. Na pozór siostra Piotra jest równie oschła jak matka, ale mimo wszystko to jej losy bardziej mnie zaciekawiły, niż innych bohaterów tej powieści. Poza tym mamy tutaj jeszcze matkę Piotra, która mąci nieustannie w małżeństwie syna, a oprócz tego wątki postaci, które są ściśle powiązane z tymi bohaterami, których wyżej wymieniłam, w tym kochankę Piotra.

Powieść Lingas-Łoniewskiej i Koziarskiego czyta się w miarę szybko, ale niestety mam wrażenie, że po sytuacji, gdy mordercy nie udaje się zabić kolejnej ,,niewiernej" w lesie, akcja zaczyna się jakby troszkę wypalać. Nie interesuje już nas aż tak wątek mordercy i jego ofiar, a zaczynamy swoją uwagę zwracać bardziej na innych bohaterów i ich losy. I tak właśnie w ten sposób bardziej zainteresował mnie wątek Beaty, niż samych głównych bohaterów, jakimi są Justyna i Piotr. Niekiedy miałam też wrażenie, że autorzy za bardzo chcieli pokazać naturę poszczególnych bohaterów i tak na przykład moim zdaniem świetnie poprowadzony wątek Beaty nagle przez wręcz wyolbrzymione zachowanie Mateusza został zepsuty. Ja rozumiem, że być może autorzy chcieli wprowadzić element zaskoczenia, w końcu cechą dobrego thrillera jest to, że trzyma nas nieustannie w napięciu, ale moim zdaniem to już było posunięcie się o krok za daleko. Podobnie jest z wątkiem Justyny i Piotra, który wywołał we mnie zaskoczenie na początku i na końcu całej tej historii i powiem, że właśnie te momenty mnie zelektryzowały, ale tak naprawdę w środku ich historii nie było jakiś elementów zaskoczenia, a ja czułam się, jakbym nieustannie powracała do punktu wyjścia. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę dobrze.

,,Klub Niewiernych" miał być ciekawą historią; thrillerem, który mnie zelektryzuje i sprawi, że długo o nim nie zapomnę. Po części może tak i będzie, ale niestety muszę napisać z wielkim żalem (pomimo mojej sympatii do twórczości Daniela Koziarskiego), że chyba w tej powieści coś nie wypaliło. Co prawda nie było też bardzo źle, samo poruszenie tematu relacji rodzinnych, biernej postawy dzieci, które nie umieją przeciwstawić się rodzicom mieszającym się do ich małżeństwa jest godne pochwały, ale niestety wyolbrzymienie zachowań mordercy i Mateusza sprawiło, że powieść w niektórych momentach nie była spójna pod względem zachowań bohaterów. Mimo wszystko muszę przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło. Jedno jest jednak pewne - z pewnością czytelnik, który przeczyta tę powieść dwa razy zastanowi się nad tym, czy zawierać internetowe znajomości. W końcu w dzisiejszych czasach Tinder i inne podobne mu platformy przeżywają niemałe oblężenie.

Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)



Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu NovaeRes.


Blanka Lipińska - ,,Ten dzień" (recenzja)

Blanka Lipińska - ,,Ten dzień" (recenzja)

Nadszedł ten wiekopomny moment i w końcu zapraszam Was na recenzję kontynuacji powieści ,,365 dni". Czy ,,Ten dzień" okazał się lepszy od poprzedniego tomu, czy jest gorzej ?



,,Ten dzień"
Blanka Lipińska


Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14 listopada 2018
Laura i Massimo w końcu odnaleźli szczęście, biorą ślub, mają huczne wesele, a na dodatek zostaną rodzicami. Życie Laury zaczyna przypominać bajkę, ale niestety, ma też swoją drugą stronę. Nie może nigdzie wyjść sama, nieustannie pilnują jej ochroniarze, a na dodatek cały czas jest narażona na niebezpieczeństwo. Czy małżeństwo pokona kolejne trudności ?

Blanka Lipińska to człowiek orkiestra : z zamiłowania kucharz, z wykształcenia wizażystka, z zawodu terapeuta-hipnotyzer, a na co dzień menadżerka nocnych klubów. Autorka z potrzeby, nie z przymusu. Jest miłośniczką tatuaży, niepoprawną altruistką i orędowniczką szczerości.

Na wstępie, uprzedzając wiele pytań (a zarazem odpowiadając na te już dotychczas zadane), muszę Wam szczerze napisać, że recenzując dla Was w lipcu ,,365 dni", nawet przez myśl mi nie przeszło, że ta książka stanie się aż takim bestsellerem. Owszem, spodziewałam się, że może być troszkę szumu, ale przecież to nie pierwszy erotyk, który został wydany w naszym kraju. Z drugiej zaś strony, już od dawna czytelnicy w zapowiedziach podjudzani byli porównaniem powieści Blanki Lipińskiej do dwóch, nie oszukujmy się, bardzo znanych książek, które mają jakieś swoje miejsce w literaturze. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie jest moje zdanie o pierwszej części, to koniecznie przeczytajcie moją recenzję. Tymczasem ja zapraszam Was do przeczytania mojej opinii na temat drugiej części historii o przystojnym sycylijskim mafioso i charakternej Polce.

,,A lepiej się nie nastawić i pozytywnie zaskoczyć, niż później cierpieć, bo nie będzie tak jak chcesz." mówi do swojej przyjaciółki główna bohaterka. Cóż, coś prawdziwego jest w tym zdaniu i mam wrażenie, że bardzo pasuje również do całej tej powieści. Wydaje się, że Laura i Massimo już na zawsze będą razem - w końcu ona w ciąży, biorą ślub, są w sobie zakochani. Na dodatek nie brakuje im pieniędzy, luksus widać na każdym kroku, a Laura w szafie ma niezliczoną ilość markowych ubrań. A więc czego można chcieć więcej ? Niestety, problemy wyrastają przed nimi jak grzyby po deszczu, a świat mafii, a co za tym idzie luksusu od razu wydaje nam się nie tak cukierkowy, jak jeszcze przed przystąpieniem do lektury. Problem tylko w tym, co ten świat może nam innego zaoferować ? Oto właśnie ,,Ten dzień" w pigułce.

Wstęp do drugiej części pozwala nam prześledzić, jakie były motywy postępowania Massima. Wracamy do sceny na jachcie, poznajemy od drugiej strony kłamstwo, które wmówił nieświadomej niczego Laurze, a w końcu dowiadujemy się, że tak naprawdę w perfidny sposób można okłamać osobę, którą rzekomo się kocha. Czyżbym tylko ja uważała, że Massimo miał wypaczone poczucie przynależności i miłości ? Tak więc dowiadujemy się, że najprawdopodobniej właśnie w tamtym momencie mogło dojść do ewentualnego zapłodnienia Laury, czego konsekwencją jest jej ciąża. I tak po jakimś czasie Massimo może odtrąbić sukces, dziedzic w drodze. Zaczynają się niesforne kłótnie o płeć potomka, a w tle ślub, mafijne porachunki i perypetie miłosne Olgi - przyjaciółki głównej bohaterki. Doskonale znacie moje zdanie na temat pierwszej części, ale niestety muszę Wam napisać, że druga część, jest według mnie gorsza, chociaż nie brakuje w niej także plusów.

Lipińska w drugiej części w dalszym ciągu skupia się na głównych bohaterach, ale mimo wszystko postanowiła rozwinąć również postać Olgi, która jest przyjaciółką głównej bohaterki. Dostajemy więc troszkę oddechu, mamy próbę rozwinięcia akcji również na innych bohaterów, tak by cała książka nie opierała się jedynie na Laurze i Massimo, ale chociaż próby były to mam wrażenie że odbyło się to kosztem Domenica, Co prawda, czytelnik poznaje go bardziej w pierwszej części, ale jak dla mnie skoro autorka postanowiła rozwinąć postać Olgi, to zarazem powinna tym bardziej postarać się chociaż troszkę rozwinąć także postać Domenica, dodać parę szczegółów. Brat Massima naprawdę ma potencjał, szkoda, że autorka się nie pokusiła by go wykorzystać, ale nic straconego - w końcu kolejne powieści mają powstać, więc liczę na to, że coś się w tej kwestii zmieni.

Główni bohaterowie nie zmienili się. Nie są infantylni, ale niekiedy mogą doprowadzić czytelnika do rozdrażnienia. Laura to nadal charakterna Polka, o jakiej czytaliśmy w poprzedniej części, która kocha markowe ciuchy, napoje alkoholowe (ale sama nie wiem dlaczego nie może zrezygnować przynajmniej na czas ciąży z bezalkoholowego szampana, którego cały czas gdzieś popija). Mimo wszystko lubię w niej te poczucie humoru i naprawdę z niemałym uśmiechem czytałam jej rozmowy z Olgą. Pomimo jej negatywnych cech naprawdę polubiłam ją chyba właśnie za tą jej bezpośredniość we wszystkim. Z kolei Massimo mimo, że jest szaleńczo zakochany w Laurze i to okazuje, nie zdobył już mojej sympatii, bo nadal w pewnych sprawach jest obojętny i niekiedy naprawdę mnie drażnił a więc nic od poprzedniej części się w tym względzie nie zmieniło. Dodatkowo w tej części możemy poznać bliżej Olgę, która muszę przyznać jest bardzo podobna do Laury charakterem i umie poświęcić się dla miłości. Domenic'owi autorka poświęciła już mniej kartek, ale w tej powieści dwójkę tych drugoplanowych bohaterów poznajemy bardziej przez pryzmat uczuć, więc myślę, że jeśli lubicie Laurę, to Olgę również polubicie.

Niewątpliwą zaletą tej powieści jest język, jakim została napisana. Przede wszystkim jest lekki, szybko się go czyta, a to sprawia, że ,,Ten dzień" idealnie nadaje się na lekturę przed snem. Poza tym powieść naprawdę wciąga, ja przeczytałam ją właściwie jednym ciągiem. Niestety muszę przyznać, że jej minusem są ,,te" sceny, których było zbyt wiele jak na jedną książkę. Czytam wiele erotyków, czytam wiele romansów, oczywistym jest, że takie sceny nie powinny dziwić czytelnika przyzwyczajonego do takiej literatury, ale Blanka Lipińska w tej powieści troszkę z nimi ,,przedobrzyła". Po jakimś czasie zaczynają one nużyć, a czytelnik po prostu je pomija. Bynajmniej, niektórym scenom, sytuacjom również do ideału wiele brakuje. Widać że autorka ma jakiś pomysł, gdzieś widać te jej starania, ale nadal w jej powieściach te sceny są niedopracowane, brak im rozwinięcia. Autorka ma wiele pomysłów, każdy z nich próbuje wykorzystać, ale jak powszechnie wiadomo, nie można wszystkiego robić na raz. Gdyby autorka (mówiąc kolokwialnie) ,,uczepiła się" jednego pomysłu, a nie rozwijała niepotrzebnie stos innych, to uważam, że na pewno powieść miałaby więcej logicznych i przede wszystkim rozwiniętych sytuacji, a nie porzucanych w połowie i niewykorzystanych.

W pewnym momencie jedna z bohaterek tej powieści mówi, że ,,Ta historia jest tak nieprawdopodobna, że aż głupia". Abstrahując od sytuacji w której te słowa zostały wypowiedziane, muszę przyznać, że rzeczywiście zdanie całkowicie pasuje do historii Laury i Massima, która mówiąc rzeczowo jest niewyobrażalna . Wielu porównuje ją do osławionego Greya, a samą autorkę krytykuje się. Ostrzega się przed nią, pisze na forach, że twórczość Lipińskiej to dno, wielu się zastanawia kto wydal taką powieść i jakim cudem. Sama Lipińska nie każe nazywać siebie pisarką, a autorką i muszę Wam powiedzieć, że to dobrze. Rożnica pomiędzy pisarzem, a autorem jest jedna - ten pierwszy pisze książki zawodowo, za to autorem może być każdy z nas, nawet osoba, która jest jedynie pasjonatem. Powieści Blanki Lipińskiej z pewnością nie można nazwać arcydziełami i myślę, że każdy czytelnik jest tego świadomy, ale przede wszystkim dzięki takim bestsellerom, jakby nie było rośnie czytelnictwo w Polsce. Poza tym dzieła Lipińskiej mają z pewnością jeden atut - inspirują do odpalenia ognia w polskich sypialniach, a w końcu o to przecież w głównej mierze chodzi autorce. Nieprawdaż ?

Ocena :   ✰✰✰✰ (4/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.

5 książek, na które czekam w grudniu

5 książek, na które czekam w grudniu

Wow, ten czas tak szybko leci. Pamiętam jak jeszcze w tamtym roku przygotowywałam bloga, a teraz piszę dla Was już o książkach, na które czekam w grudniu. Czas nieubłaganie leci, ale zbędnie nie będę przedłużać i zapraszam Was na comiesięczne zestawienie 5 książek, na które czekam w nadchodzącym miesiącu, czyli grudniu.



Niezmiernie trudno było znaleźć ciekawe pozycje, bowiem w grudniu są istne pustki. Wydawnictwa wolą wydać swoje książki już w nowym roku, więc też i premier w tym miesiącu jak na lekarstwo.



        Penelope Ward, Vi Keeland
Słodki drań       

Premiera powieści ,,Słodki drań" jest planowana na grudzień, ale jeszcze nie jest do końca ostatecznie wiadome, czy na pewno jej premiera będzie miała miejsce w tym roku. Mimo wszystko powieść znajduje się w tym zestawieniu. Zaciekawił mnie opis, motyw podróżowania, oczywiście wiadomo, to romans, ale mimo wszystko jest w nim coś, co może zaintrygować potencjalnego czytelnika. Autorki już znam, bo czytałam ich powieść ,,Drań z Manhattanu", która miała wiele plusów. Mam nadzieję, że podobnie będzie również w przypadku tej powieści. :)

Premiera książki: (planowana) grudzień 2018
Wydawnictwo: Editio Red




~ Opis: ~

Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż - nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem.

Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania...

To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania!

Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!



        Katy Regnery
Nigdy nie pozwolę ci odejść       

Chyba pokochałam pomysł Katy Regnery. Pisanie powieści na podstawie baśni to naprawdę ciekawe i niespotykane połączenie. Oczywiście motyw Kopciuszka możemy zauważyć statystycznie w prawie co drugim romansie, ale Regnery powieścią ,,Weteran" udowodniła, że idzie dobrą drugą. Według mnie powieść na podstawie baśni ,,Piękna i Bestia" naprawdę się autorce udała, więc jestem ciekawa, co autorka wymyśli, by zinterpretować ,,Jasia i Małgosię".

Premiera książki: 5.12.2018
Wydawnictwo: NieZwykłe





~ Opis: ~

Książka autorki bestsellerów New York Timesa, Katy Regnery, opowiadająca historię o żalu, zdradzie, porwaniu, przemocy, stracie, pasji oraz miłości.

W tej współczesnej wersji Jasia i Małgosi trzynastoletnie sieroty, Griselda i Holden, po trzech latach niewoli uciekają od porywacza i próbują przejść przez rzekę Shenandoah. Niestety, tylko jednemu z nich udaje się dotrzeć do bezpiecznego miejsca, a drugie zostaje w tyle. Dziesięć lat później chłopak Griseldy zabiera ją do podziemnego klubu, by obejrzeć nielegalne walki. Gdy Griselda nagle widzi na ringu Holdena, jej świat zostaje przewrócony do góry nogami.

Gorzki żal, narastająca przez lata złość oraz fizyczne i psychiczne blizny stają na ich drodze; są niebezpieczne niczym nurt rzeki Shenandoah. Nigdy nie pozwolę ci odejść to opowieść o strachu i nadziei, o porażce i przetrwaniu oraz o dwojgu ludziach – kiedyś głęboko zranionych – którzy dowiadują się, że miłość jest jedyną rzeczą, jaka może sprawić, że znów staną się sobą.


        L.A. Fiore
Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton       

Czytałam bardzo dobre opinie na temat tej pozycji i muszę przyznać, że jestem zaintrygowana. Ona i on po przejściach, dużo wycierpieli, odnajdują się. Troszkę wieje tutaj tą romantyczną nutą, która zaczyna się mi przejadać w romansach, ale mimo wszystko bardzo ciekawią mnie bohaterowie, więc myślę, że może być to ciekawa lektura.

Premiera książki: 12.12.2018
Wydawnictwo: NieZwykłe






~ Opis: ~

Nazywają go potworem.
Zimne jak lód bladoniebieskie oczy prześwietlają cię na wylot.
Jest bezwzględny.
Jest okaleczony.
Jest niebezpieczny.
Żyje w zamku godnym baśni, ale nie jest księciem.
Jest bestią.
Jest brutalem.
Jest zabójcą.
Przeznaczenie sprawi, że nasze światy zderzą się ze sobą.
Nazywają go potworem, ale jest moim ocaleniem.


        Julia Wolin
Kluseczka       

Pewnie nie zauważyłabym nawet tej powieści, gdyby nie zwiastun filmu, który widziałam na YouTube. ,,Kluseczka" to powieść o dziewczynie, która jest córką zwyciężczyni konkursu piękności. Willowdean akceptuje swoje ciało, nie ulega manii odchudzania, bycia fit. Myślę, że może być to dobra powieść pod względem tematycznym, która uzmysłowi wielu dziewczynom, że nie zawsze warto ulegać manii bycia kimś, kim nie jesteśmy. Z pewnością ta powieść może się okazać bardzo wartościowa i wierzę, że tak rzeczywiście będzie, bo ostatnio na rynku brakuje tytułów, które promowałyby bycie sobą. Poza tym, nie wiem jak Wam, ale mi ta okładka bardzo się podoba.

Premiera książki: 4.12.2018
Wydawnictwo: AMBER



~ Opis: ~

W NETFLIX film z Jennifer Aniston w jednej z głównych ról i muzyką Dolly Parton

Odkryj, kim naprawdę jesteś, i zrób to specjalnie/celowo! 

Szesnastoletnia Willowdean zawsze akceptowała swoje ciało. Choć mama – zwyciężczyni konkursu piękności – nazywała ją „Kluseczką”.  Wspierana przez przyjaciółkę, uosobienie amerykańskiej urody, i ciotkę z potężną nadwagą, nie zwracała uwagi na to, ile sama waży. Nie miała z tym problemu.

Aż spotkała przystojnego chłopaka, który jej się spodobał i, co ważniejsze, któremu ona też się spodobała. Zakochała się i wtedy straciła pewność siebie…

Żeby ją odzyskać, postanawia zrobić najbardziej przerażającą rzecz, jaka przychodzi jej do głowy: wziąć udział w konkursie piękności!



        Monika Kortez
Odwet       

Ciekawa okładka, ciekawy opis, ,,Odwet" zapowiada się naprawdę ciekawie. Zemsta, wybaczanie to często podejmowany w literaturze temat i jestem ciekawa jak poradziła sobie z nim Monika Kortez. Czytałam już wiele dobrych opinii o tej pozycji, więc na pewno zobaczę, jak ta powieść wypadła. :)

Premiera książki: 12.12.2018
Wydawnictwo: Novae Res







~ Opis: ~

Te dwie rzeczy nigdy nie przemijają: miłość sprzed lat i nienawiść dawnych wrogów

Mogłoby się wydawać, że Morgan ma wszystko, czego współczesna kobieta potrzebuje do szczęścia – kochającego męża, udane dzieci, ambitną pracę na kierowniczym stanowisku… W dniu, w którym w niewyjaśnionych okolicznościach znika jej mąż, cały ten idealny świat zaczyna chwiać się niczym domek z kart. Na jaw wychodzą skrywane sekrety rodzinne, a ratunek przychodzi ze strony osoby, której Morgan planowała już nigdy w życiu nie spotkać... Czy powinna przyjąć pomocną dłoń? Czy będzie potrafiła wybaczyć ludziom, którzy ją zawiedli? Kto na tym zyska, a kto straci najwięcej?



A Wy na jakie powieści czekacie ? A może macie coś do nadrobienia, a Wasze półki uginają się pod nadmiarem książek. W grudniu na pewno będzie czas na nadrobienie powieści, które zalegają, ale w styczniu znowu będziemy mieli znowu prawdziwy wysyp premier.


Do zaczytania ! 

Christina Lauren - ,,Dziki romans" (recenzja)

Christina Lauren - ,,Dziki romans" (recenzja)

Dzisiaj o może typowym romansie, ale za to napisanym całkiem fajnym i przystępnym językiem. Tak więc, czy można chcieć więcej ?



,,Dziki romans"
Christina Lauren


Cykl: Wild Seasons (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 29 października 2018
Tłumaczenie: Katarzyna Krawczyk
Harlow Vega to córka znanych w branży filmowej rodziców, która ma opinię zawsze chętnej do romansu. Finn Roberts to atrakcyjny kanadyjski rybak, który ciężko pracuje, ale cały czas pojawiają się przed nim problemy z jego rodzinną firmą. Gdy Harlow i Finn po dwunastu pełnych szaleństwa i alkoholu godzinach pobierają się, następnego dnia unieważniają swoje małżeństwo, ale przyciąganie pomiędzy nimi jest bardzo duże. Tak więc, gdy Finn przyjeżdża w interesach do rodzinnego miasta Harlow ponownie ich losy na nowo się splątują, a oboje nawiązują dziki, namiętny, wręcz oszałamiający romans. I chociaż oboje oszukują się, że to tylko krótkotrwała relacja, szybko okazuje się, że zamienia się ona w prawdziwe uczucie. Czy oboje po raz kolejny zgodzą się skoczyć w nieznane ?

Christina Lauren to Christina Hobbs i Lauren Billings - duet autorski z USA. Obie panie rozpoczynały karierę pisarską na portalach publikujących fanfiction inspirowane serią "Zmierzch". Dziś autorki wyszły poza świat pisarstwa online, stając się jednymi z popularniejszych twórczyń literatury gatunku Young Fiction oraz Adult Fiction. Piszą głównie romanse obyczajowe.

,,Dziki romans" to drugi tom serii Wild Seasons. Cóż, ja sięgając po tę pozycję nie wiedziałam o tym i swoją przygodę z tą serią zaczynam od drugiej części. Mimo wszystko mam dla czytelników dobrą wiadomość - Jeśli nie mieliście okazji czytać pierwszej części, to nie jest to przeszkodą by sięgnąć po ,,Dziki romans". Na początku może zostaniecie wrzuceni w mały wir wydarzeń, ale po około 60 stronie odnajdziecie się w tym powieściowym uniwersum. Powieść z kolei może nie jest strasznie zaskakująca, znajdziemy w niej masę schematów znanych nam z innych romansów, ale jedno jest pewne - dzieło tych dwóch autorek to idealny umilacz czasu.

Harlow to dziewczyna, która pracuje na stażu w stacji telewizyjnej, ma rodziców, którzy w branży filmowej są bardzo dobrze znani, a na dodatek nawiązanie romansu nie stanowi dla niej żadnego problemu. Jak wiadomo jednak, ten stan nie potrwa długo, bowiem na jej horyzoncie pojawia się Finn. Szorstki, rzeczowy i oczywiście atrakcyjny rybak, którego dziewczyna poślubia po upojnej nocy, mocno okropionej alkoholem. Finn przestaje być jej mężem, bowiem szybko unieważniają swoje małżeństwo, ale nadal coś ich do siebie przyciąga. Nie dziwi więc, że gdy Finn przyjeżdża do rodzinnego miasta Harlow, uczucie pomiędzy nimi szybko wybucha.

Książkę czyta się ciekawie, aczkolwiek są w niej momenty, że zaczyna troszkę nużyć. Na szczęście nie jest ich wiele, a to, że powieść czyta się szybko, łatwo i przyjemnie jak powiedziałby klasyk to jedna z wartości dodanych tej pozycji. Oprócz tego chemia pomiędzy bohaterami jest wyczuwalna, widać, że coś między nimi się dzieje, oczywiście wszystko pod lekką otoczką zabawy i wypierania się swoich uczuć, ale obserwujący tę sytuację, nie tylko czytelnik, ale i sami przyjaciele głównych bohaterów o tym wiedzą. Nie brakuje tutaj także zabawnych scen, ale jest też wiele wątków, które są trudne, jak chociażby motyw choroby - nowotworu - i on gdzieś nieustannie się przewija przez całą powieść za sprawą rodziców obojga głównych bohaterów. Sami główni bohaterowie również mają wiele za sobą. On po zawale ojca musiał zająć się rodzinną firmą, a ona chociaż miała rodziców, którzy ją wspomagali musiała odnaleźć swoją własną drogę. Cóż więcej można powiedzieć - bohaterowie idealnie do siebie pasujący i chociaż troszkę typowi dla romansów, to miło się czyta o ich perypetiach.

Duet autorski wykreował naprawdę ciekawy świat. Oczywiście na mam na niego całego oglądu, bowiem nie miałam w rękach pierwszej części, ale śmiało mogę rzec, że jeśli udało mi się przeczytać tę powieść bez zaznajomienia się z poprzednią częścią, to jest to powieść napisana dobrze pod względem fabularnym. Poza tym na pewno warto zwrócić uwagę na to, że autorki ciekawie opisują relacje łączące ze sobą bohaterów i na pewno fajnie się czytało o ich wypadach do restauracji czy klubów. Niestety, podobnie jak inne romanse, ten jest również bardzo przewidywalny, ale zaczęłam to rozumieć i nawet nie oburza mnie to. Po prosu naprawdę, temat romansów jest już tak bardzo wyczerpany, że zaskoczenie czytelnika jest prawie niemożliwe, chyba, że autor posłuży się melodramatycznym zagraniem, ale to już jest chwyt, na który niewielu autorów romansów się decyduje. I dobrze, czasami to co sprawdzone jest najlepsze i mam wrażenie, że ta zasada dotyczy również powieści ,,Dziki romans". Jest bezpiecznie, miło, autorki dodały szczypty dramatu, ale czytelnik i tak wie dokąd to doprowadzi. I co ciekawe jeszcze bardziej go to motywuje - do szybszego czytania.

,,Dziki romans" to powieść ciekawa, powiedziałabym wręcz bezpieczna. Nie odkryjecie w niej czegoś nowego, myślę, że niewiele Was zaskoczy, ale za to będziecie się dobrze bawić podczas jej czytania. Na pewno plusem tej powieści jest również to, że jak sam tytuł sugeruje obecne są tu sceny zbliżeń, ale nie są one osią całej powieści a jedynie dodatkiem, który upewni czytelnika, że czyta właśnie romans, a nie inny gatunek literacki. Bohaterowie co prawda nie wzbudzili we mnie może aż tak wielkiego entuzjazmu, jak inni bohaterowie romansów, ale mimo wszystko i tak fajnie czytało się o ich perypetiach. Jednym zdaniem - Powieść ciekawa, może niekiedy czegoś w niej brakowało, ale na pewno idealna na wieczór i miło spędzicie przy niej czas.

,,Jednak życie zawsze się komplikuje i wygląda inaczej z perspektywy czasu."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.


Tillie Cole - ,,Uleczone dusze" (recenzja)

Tillie Cole - ,,Uleczone dusze" (recenzja)

,,Uleczone dusze" to już trzecia część serii ,,Kaci Hadesa". Czy historia Maddie i Flame'a dorównuje pozostałym z tej serii ?



,,Uleczone dusze"
Tillie Cole


Cykl: Kaci Hadesa (tom 3)

Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 23 października 2018
Tłumaczenie: Grzegorz Rejs
Maddie to jedna z Przeklętych, która w sekcie w której się wychowała dostała najokrutniejszego opiekuna - Mojżesza. Po ataku Katów Hadesa na obóz Zakonu została od niego uwolniona za sprawą Flame'a, który zamordował Mojżesza. Od tego dnia życie Flame i Maddie się zmieniło. Ona jako jedyna mogła go dotknąć, jako jedyna jednym dotykiem ugasiła płomienie, które są wewnątrz niego i na zawsze zdobyła jego serce. Czy obojgu uda się zapanować nad lękami ? Czy będą mogli być razem ?

Tillie Cole jest autorką bestsellerów wyróżnianych przez Amazon i ,,USA Today". Mieszka w Wielkiej Brytanii i oddaje się temu, co lubi najbardziej, czyli pisaniu świetnych powieści.

To już kolejna odsłona serii Kaci Hadesa. Muszę powiedzieć, że tak naprawdę, w głębi serca to bardzo na nią czekałam. Oczywistym było, że autorka będzie musiała połączyć Maddie i Flame, ponieważ właściwie przez całą drugą część przeplatały się gdzieś ich wątki. Flame nieustannie pilnował Maddie, wręcz ,,czatował" pod jej oknem, on z kolei też nie był jej obojętny. Nie będę tego przed Wami ukrywać - trzecia część jest całkowicie inna od dwóch poprzednich, ale według mnie niestety też odrobinkę mniej ciekawa. Z drugiej strony bałam się efektu ,,odgrzewanego kotleta" i muszę przyznać, że gdzieś widać jego symptomy, ale też nie jest źle. Czasami odgrzewany kotlet jest może mniej smaczny, ale za to są większe szanse na to, że szybciej uśmierzymy nasz głód i to porównanie, chyba najbardziej oddaje istotę tej części.

Bohaterów tej części znamy właściwie od pierwszego tomu. Flame to członek Katów Hadesa, uważany za najbardziej szalonego z całego gangu. Zabija, często brutalnie z zimną krwią i nic go nie dziwi. Maddie z kolei to jedna z Przeklętych. Po tym jak Flame podczas ataku Katów na Zakon zabił Mojżesza - opiekuna Maddie, który był niezwykle dla niej okrutny, Maddie była mu bardzo wdzięczna. Dotknęła go. Ugasiła jego płomienie. Flame poprzysiągł sobie wtedy, że uczyni wszystko, by chronić tą kruchą istotę.

Myślałam, że mam swego rodzaju przesyt po drugiej części. Ale teraz, gdy już przeczytałam część trzecią mogę z całą pewnością powiedzieć, że historia Maddie i Flame'a na pewno nie jest tym samym co pierwsza część, która wprowadzała jakąś nowość, szokowała, budziła może niekiedy odrazę. To chyba kwestia przyzwyczajenia. Trzecia część może nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jak dwie poprzednie, ale nie była zła. Z pewnością była jednak ,,inna". Przez dwie poprzednie części autorka postać Flame'a rozpisała tak, że czytelnik od razu kojarzył go sobie z czystym szaleństwem. Ciął się, mordował z zimną krwią. W trzeciej części mam wrażenie, że autorka chciała go w pewnym sensie troszkę wybielić. W końcu kiedy przez dwie serie sugerowała nam, że być może jest nawet niepoczytalny, by go połączyć z Maddie musiała zrobić coś, co by sprawiło, że czytelnik nie będzie się martwił o Maddie. Przyznam, że rozwiązanie tego ,,problemu" jakoś mi się niezbyt spodobało. ,,Płomienie", które trawią Flame'a i ciągłe wspominanie o nich troszkę zaczęło mnie nużyć w połowie powieści. Z Maddie jest już troszkę inaczej, to postać może troszkę ,,nudniejsza" od Flame'a, bo jej historię właściwie już znamy od początku serii, ale mimo wszystko była lepiej rozpisana od Flame'a. Bardziej ludzka, może też lepiej jest nam ją zrozumieć. Na pewno jednak w czytelniku wywołuje całkowicie inne odruchy niż Flame. Z jednej strony bohaterowie stanowią wielki plus tej powieści, z drugiej są też jej minusem. Na pewno nie są jednak czytelnikowi obojętni i to najważniejsze.

Ponownie Tillie Cole zwraca uwagę na to, że wydarzenia z przeszłości, z dzieciństwa, mają wielki wpływ na człowieka w przyszłości. Historia Flame'a jest wprost niewyobrażalna, zresztą podobnie jest z historią Maddie. Oboje przeżyli wiele złego w swoim życiu. Ona w Zakonie była nieustannie bita, gwałcona, odzierana z godności. On przez swojego ojca tracił wszystko. Godność, normalne dzieciństwo rodzinę. Oczywiście Cole nawiązuje tutaj po raz kolejny do wypaczonego wyznawania wiary, ponieważ bohaterowie właśnie przez to, stracili wszystko co w życiu najważniejsze - wiarę w siebie. Autorka pięknie ukazała jak miłość może uleczyć człowieka i sprawić, że nawet najbardziej gorzkie chwile osładza nam miłość. To bardzo piękne i z pewnością stanowi wielki plus tej powieści.

Tillie Cole pisze lekko, było też wiele momentów, które wzruszają. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, ale niekiedy niektóre fragmenty mnie nużyły. Zakończenie tej historii było bardzo piękne. Nie zabrakło też momentów, które mną wstrząsnęły, jak choćby historia Flame'a. Naprawdę, uwierzcie mi była mocna i z jednej strony zastanawiałam się jak można było do tego wszystkiego dopuścić. Nie jestem zwolenniczką przemocy, ale to co zrobił Flame osobie, przez którą stracił wszystko naprawdę znalazło wytłumaczenie. Poza tym wplatane w tą historię w międzyczasie losy Kaina (Ridera) wprowadzają powiew świeżości, i stanowią taką chwilę oddechu w ,,Uleczonych duszach". Naprawdę jestem bardzo ciekawa jak potoczą się jego losy. Na szczęście kolejna część będzie mu w pełni poświęcona i na pewno się tego dowiemy.

,,Uleczone dusze" to trzecia część serii ,,Kaci Hadesa", która całkowicie odznacza się od pozostałych. Historia którą opisała autorka jest piękna, rzeczywiście pokazuje, że miłość może uleczyć każdego człowieka. Niekiedy niestety były momenty, że mnie nużyła, ale poza tym naprawdę przyjemnie się ją czytało za sprawą języka autorki. Jeśli przeczytaliście poprzednie części, to ,,Uleczone dusze" z pewnością powinny stanowić dla Was must have, jeśli jednak od tej części chcecie zacząć przygodę z tą serią, to radzę Wam tego nie robić. Jest tu tak wiele nawiązań do poprzednich części i najpewniej pogubilibyście się w tych wszystkich wydarzeniach, które są w niej ukazane. Ja na pewno będę czekała na kolejną część poświęconą Kainowi, a w międzyczasie będę wspominała piękną miłość Maddie i Flame'a.

,,Być może jest tak, że jeśli ktoś wmawia ci coś wystarczająco często, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. A potem w twoim życiu pojawia się ktoś, kto sprawia, że to wszystko kwestionujesz. Dzięki niemu zaczynasz wierzyć, że jesteś coś warta." 

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red.



Paulina Świst - ,,Karuzela" (recenzja przedpremierowa)

Paulina Świst - ,,Karuzela" (recenzja przedpremierowa)

,,Karuzela" to powieść rozpoczynająca nową serię Pauliny Świst - autorki, której ,,Prokurator" zrobił furorę. Czy stanowi dobre rozpoczęcie nowej serii, czy może jednak była dla mnie rozczarowaniem ?



,,Karuzela"
Paulina Świst


Cykl: Karuzela (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat/ MUZA SA
Data wydania: 14 listopada 2018
Piotr i Olka to dwoje młodych adwokatów, którzy przyjaźnią się od studiów. Oboje tkwią w nieudanych małżeństwach, a to zbliża ich jeszcze bardziej do siebie. Niedługo później nawiązuje się między nimi romans, ale też łączy ich również tajemnica. Przekręt. Karuzela. I gdy wydaje się, że wszystko idzie zgodnie z planem, okazuje się, że ktoś ich wsypał. Czy obojgu uda się uniknąć konsekwencji ?

Paulina Świst to pseudonim literacki adwokat urodzonej w 1986 roku w Gliwicach, która jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i prowadzi kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Prywatnie jest pasjonatką piłki nożnej, Long Island Iced Tea oraz wojennych gier komputerowych.

,,Ostry seks. Ostry język. Ostra jazda." - to właśnie z tymi cechami niewątpliwie kojarzy się nam Paulina Świst. Tym razem zgrabnie marketingowcy powstrzymali się od zapewniania nas na okładce o cechach kryminału, których próżno szukać było w powieściach z serii ,,Prokurator", w zamian za to enigmatyczna okładka jak magnes przyciąga potencjalnego czytelnika, a magiczny tytuł ,,Karuzela" zapowiada nam przedsmak ryzyka i niewątpliwie z jednej strony kojarzy nam się z nielegalnymi biznesami, a z drugiej z niewinną dziecinną zabawą. ,,Karuzela" to może nie jest wybitna powieść, nie znajdziemy w niej ani grama ckliwości, ale już na wstępie mogę powiedzieć, że jeżeli tak zaczyna się nowa seria tej autorki, to już teraz zaczynam się zastanawiać, na jaki nowy poziom ciętych ripost wespnie się autorka w kolejnej części.

,,Karuzela" to początek nowej serii, a więc też i w większości nowi bohaterowie, ale autorka sprytnie w całą powieść wplątała Lilkę i Kingę, które znamy z poprzedniej serii. Tym razem poznajemy parę przyjaciół - Piotra i Olę - którzy korzystając z tego, że znają wszystkie kruczki prawne (w końcu są prawnikami) postanawiają rozkręcić nie do końca legalny interes. Wyłudzenia VAT. Karuzelę. W międzyczasie nawiązują również romans. I gdy wydaje się, że wszystko zaczyna się dobrze kręcić, do ich drzwi puka policja, a świadek incognito ich pogrąża. Olka trafia do więzienia, Piotrkowi udaje się uciec, ale poprzysięga wydostanie Olki z więzienia i za wszelką cenę odnalezienie człowieka, który ich wsypał.

Muszę przyznać, że Olka i Piotr to para po prostu bezbłędnie do siebie pasująca. Aż zastanawiam się, co by było gdyby byli małżeństwem. Autorka generalnie w punkt napisała ich dialogi, które czytało mi się szybko, a nieraz z niemałym uśmiechem. Muszę przyznać, że riposty są jeszcze lepsze niż w ,,Prokuratorze", którego za tą cechę pochwaliłam, ale w ,,Karuzeli" autorka wzniosła się na jeszcze wyższy poziom, pod względem zabawności dialogów. Powieść może nie jest jakimś dziełem idealnym, ale czyta się ją na pewno lekko i przede wszystkim wiele się w niej dzieje. Co prawda tempo jest szybkie, czasami jak dla mnie za szybkie i sytuacje nie są do końca rozwinięte, czasami coś jest niedopowiedziane, wiele czytelnik sam musi się domyślać, ale właśnie wiele nadrabiają dialogi wypełnione ripostami, nawiązaniami do popkultury i sytuacji z życia codziennego. Chociażby jeden dialog nawiązujący do pewnej ostatnio bardzo popularnej piosenki pewnego aktora, który po prostu tak mnie rozbawił, że gdy jadąc autem słuchałam tej piosenki, od razu wybuchłam śmiechem, bo sobie go przypomniałam. Cóż, mina współpasażerów była bezcenna ...

Co do bohaterów, to z jednej strony mnie bawili, byli ciekawi, ale z drugiej ta ich przestępcza działalność nie przekonała mnie do nich. Oboje mają świetne poczucie humoru, rozumieją się właściwie bez słów. Olka to taka bohaterka, która wydaje się, że powinna być delikatniejsza, bardziej wyrozumiała od Piotrka, w końcu kobiety właśnie bardziej kojarzą się nam z tymi cechami, które pozwalają nam wierzyć w ich niewinność, ale ona w niczym nie ustępuje Piotrkowi, który podobnie jak ona nie ma żadnych skrupułów. Oboje przyjmują ryzyko, jakie ciągnie za sobą ich nielegalny biznes, bo doskonale zdają sobie sprawę z tego, że im mniejsze ryzyko, tym mniejsza kasa. Paulina Świst rozplanowuje dobrze intrygę, cały czas zastanawiamy się, kto mógł wsypać i powiem Wam, że przewidziałam to dopiero pod koniec książki. Są jakieś przesłanki, szukamy jakiś najmniejszych niuansów, które pomogłyby nam w rozwiązaniu tej zagadki, ale ciężko jest nam coś powiązać i to naprawdę mi się podobało.

Muszę przyznać, że ,,Karuzela" ma wiele dobrych cech, autorce udało się popracować nad swoim warsztatem, książkę czyta się lepiej, ale nadal jak dla mnie niepotrzebna wielowątkowość tylko przytłaczała odbiór. Poza tym zakończenie powieści jest wprost niewyobrażalne, myślę, że można było jakoś inaczej rozwiązać akcję, ale też nie jest źle. Nadal wkrada się nam gdzieś nutka niesensownych poczynań autorki, ale widać w nich jakiś cel i to również mi się podoba. Styl narracji jest taki sam, jak w innych powieściach tej autorki, czyli pierwszoosobowy z punktu widzenia obojga głównych bohaterów. Na pewno jak wspomniałam na wstępie wzrok przykuwa ciekawa, enigmatyczna okładka, która bardzo mi się podoba i mam wrażenie, że być może pokazuje, że autorka zaczyna poczynać jakieś progresy w swojej twórczości.

,,Karuzela" to powieść, która jest według mnie bardzo dobrym rozpoczęciem kolejnej serii tajemniczej Pauliny Świst. Może nie wszystko w niej jest idealnie, ale z pewnością autorka nadrabia to pomysłowymi, często w trafionymi w punkt dialogami, które nierzadko rozśmieszają czytelnika. Świst w swoich powieściach pokazuje nam drugą stronę kręgu prawników, którzy nie do końca postępują zawsze zgodnie z prawem. Autorka nawiązuje również do wielu tematów związanych z popkulturą, sytuacjami, którymi żyje Polska, jak i również do ostatnimi czasy jak bumerang powracającego tematu mafii wyłudzającej VAT i szarej strefy. ,,Karuzela" okazała się być nawet całkiem miłym zaskoczeniem, chociaż nie brak jej również wad. Jeśli jednak autorka tak zaczyna nową serię, to mogę śmiało powiedzieć, że na pewno będę czekała na kolejne tomy. Mam nadzieję, że autorka w kolejnym opisze historię Lilki i Michała, bo czuję, że Ci dwoje mają się ku sobie i niezła może być z nich parka, ale zobaczymy. Jak na razie zbytnio nie chwalę, zobaczymy co będzie w przyszłości.

Pieniądze są dobrym sługą, ale złym panem.     (przysłowie francuskie)

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)



Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Akurat/MUZA SA.

Greta Gulsen - ,,Jak Feniks z Popiołów" (recenzja)

Greta Gulsen - ,,Jak Feniks z Popiołów" (recenzja)

Feniks to mityczny ptak, który uważany jest za symbol wiecznego odradzania się. Jaki wpływ na życie bohaterów powieści Grety Gulsen ma ten symbol ?



,,Jak Feniks z Popiołów"
Greta Gulsen


Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 20 luty 2018
,,Jak Feniks z Popiołów" to opowieść dwuwarstwowa o losach dwójki lekarzy : Laury i Gustawa. Oprócz tego śledzimy przypadki medyczne i losy pacjentów szpitala.

Greta Gulsen to pseudonim literacki Małgorzaty Igras, która jest absolwentką Medycznego Studium Zawodowego na kierunku Terapeuta zajęciowy, domorosłym filozofem i pianistką. Interesuje ją historia, pochłania świat medycyny, ezoteryki i starego kina, fascynuje muzyka Fryderyka Chopina.

Po raz pierwszy na blogu mogę zrecenzować dla Was powieść, w której główną rolę odgrywa medycyna, a właściwie lekarze. Greta Gulsen napisała powieść dwuwarstwową, która podzielona jest na trzy części. Dwie z nich opowiadają o młodej lekarce Laurze, trzecia opowiada o losach Gustawa. ,,Jak Feniks z Popiołów" to powieść ciekawa, ale zarazem czytelnik znajduje w niej elementy, które nie są dopracowane. Autorka jednak nie daje odpocząć czytelnikowi przy czytaniu tej pozycji. Potencjał więc na pewno jest, ale z dopracowaniem tej powieści jest już zgoła inaczej.

Pierwsza część rozgrywa się w 2000 roku. Młoda lekarka rozpoczyna staż na anestezjologii. Pracy dla stażystów mało, bo ciężko wykonywać na tym oddziale coś bez doświadczenia. Laura jest zakochaną w swojej pracy młodą indywidualistką, można by rzec prawdziwym lekarzem z powołania. Niestety, na drodze do ukochanej specjalizacji stoi jej stan zdrowia - Laura ma chore serce. Podczas jej stażu poznajemy oprócz jej historii także historie pacjentów szpitala, a na dodatek rozgryzamy jej tajemnice. W drugiej części przenosimy się sześć lat później, do 2006 roku, w której również śledzimy jej losy, ale już jako pełnoprawnego lekarza po specjalizacji. Laura ma teraz na swojej głowie ,,brata" Gustawa, a na dodatek dzięki profesorowi, którego poznała jeszcze za czasów jej stażu w sopockim szpitalu zaczyna pracę w jednym ze krakowskich szpitali. Tutaj również poznajemy losy jej bohaterów, dowiadujemy się jak potoczyły się dalsze losy jej przyjaciół i przede wszystkim śledzimy jak rozwija się jej relacja z profesorem. W trzeciej części śledzimy już losy Gustawa.  On również jest lekarzem, dostał się na specjalizację kardiochirurgiczną. W jego przypadku mniej już jest skupiona uwaga na pacjentach, za to autorka postawiła na rozwinięcie jego prywatnej relacji z jedną z pacjentek - Gają. On sam będzie musiał się teraz zmierzyć z trudami życia.

Bohaterowie są bardzo ciekawi i enigmatyczni zarazem. Laura Chojnicka to lekarka z powołania, ma chore serce, ale wszystko zmienia się pewnego dnia, w którym walczy o swoje życie. Wtedy odradza się jak Feniks. Od tego momentu nie jest tą samą osobą, dostaje nowe życie. Muszę powiedzieć, że jej relacja z profesorem bardzo mnie ciekawiła, ale nie polubiłam jej. Jest to po prostu postać, którą każdy czytelnik odbierze na swój własny sposób. Jej poczynania są często niezrozumiałe dla czytelnika. Z jednej strony wydaje się, że kocha profesora z drugiej jednak go zdradza. Poza tym cały czas ciągnie się za nią przeszłość, z którą ona nie chce wcale się rozprawić. Jest rozchwiana, nie wie sama czego chce, nieustannie dąży do czegoś, czego nie można osiągnąć. To sprawia, że jest to postać wielowymiarowa, w żadnym wypadku wzniosła, ale na pewno ludzka. Czujemy, że spotkalibyśmy z całą pewnością taką osobę w naszym otoczeniu. To na pewno wielki plus tej powieści. Co do kolejnego bohatera - Gustawa - również nie mam żadnych obiekcji. Jest podobny do Laury, ale jednocześnie bardzo otwarty. Nie można powiedzieć o nim złego słowa, co w przypadku Laury byłoby niewykonalne. Jest miły, inteligentny oraz zakochany we własnej pacjentce - Gaji. Jego akurat polubiłam, chociaż nie jest on postacią jednoznacznie zbudowaną. Oprócz nich są jeszcze bohaterowie drugoplanowi, ale nie są oni zbytnio wysunięci i są najczęściej tylko zarysowani.

Powieść Grety Gulsen czyta się szybko, jest napisana lekkim językiem, ale tempo akcji jest w niej niestety bardzo szybkie. Autorka miała wiele dobrych pomysłów i wszystkie chciała jakoś w tej powieści ulokować, ale niestety, troszkę jej się to nie udało. Gdyby wybrała parę z nich i dobrze je rozwinęła na pewno czytelnik dostałby powieść bardziej dopracowaną, a co za tym idzie lepiej skondensowaną. Mimo wszystko na duży plus zasługują wszelkie zwroty akcji, a tych było tutaj naprawdę wiele. Na pewno warto również pochwalić autorkę za nawiązania do przedwojennego kina, które uwielbiam. Wdać, że autorka ma naprawdę duże pojęcie o przedwojennym kinie i dobrze je pokazuje, aczkolwiek niekiedy troszkę nachalnie. Gdyby zostało to wplecione w jakiś innych okolicznościach, to może byłoby to bardziej dla czytelnika przystępne, ale i tak nie da się nie zauważyć, że kino przedwojenne ma wielki wpływ na losy bohaterów. Nie brakuje tutaj również momentów komicznych, dramatycznych, mamy tutaj prawdziwy miszmasz i to kolejny wielki plus tej pozycji.

,,Jak Feniks z Popiołów" to barwna opowieść o losach dwójki lekarzy, których losy rozgrywają się na przestrzeni szesnastu lat. Autorka jednak może niekiedy zrazić czytelnika, w szczególności nawiązaniami do religii i świata filmu. Również niekiedy nachalne centrowanie kina przedwojennego sprawia, że powieść czyta chwilami czyta się troszkę nieswojo. Na pewno, gdyby autorka powstrzymała się z tymi obiekcjami, powieść byłaby o wiele lepsza. Z drugiej jednak strony autorka oferuje nam również mnogość zwrotów akcji i ciekawych bohaterów, a to są niewątpliwe atuty tej powieści. W fabule dużo się dzieje, na pewno nie można narzekać na nudę. Muszę przyznać, że jest to udany debiut - ciekawi, bawi, niekiedy wzrusza, ale pomimo swoich wad jest naprawdę atrakcyjny dla czytelnika. Na pewno nie jest to jednak książka, która nas odpręży, bo poruszonych zostało tu wiele dramatycznych tematów, ale myślę, że tym którzy lubią trudne tematy może się spodobać. Jedno jest pewne - debiut Grety Gulsen z pewnością się wyróżnia i to jest jego niewątpliwy atut.

,,Bo najpiękniejsze jest to, co niedopowiedziane."

Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję autorce Grecie Gulsen (Małgorzacie Igras).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...