Pepper Winters - ,,Korona kłamstw" (recenzja)

Pepper Winters - ,,Korona kłamstw" (recenzja)

Czy na kłamstwie można zbudować prawdziwe uczucie ? Co się stanie, gdy osoba, której ufaliśmy nas zawiedzie ? Zapraszam na recenzję powieści ,,Korona kłamstw" Pepper Winters, autorki ,,Łzy Tess".


,,Korona kłamstw"
Pepper Winters


Cykl: Truth and Lies Duet (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 18 stycznia 2019
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Noelle Charlston od dziecka była wychowywana na przyszłą właścicielkę wielkiej sieci handlowej. Gdy w dniu swoich dziewiętnastych urodzin postanawia przekonać się, jak wygląda życie zwykłych ludzi, zostaje prawie skrzywdzona przez dwóch złodziei, ale w ostatniej chwili ratuje ją nieznajomy, którego od tamtego dnia nazywa Bezimiennym. Gdy trzy lata później kobieta spotyka przystojnego i tajemniczego biznesmena - Penny'ego ma nieodparte wrażenie, że kiedyś już się spotkali. Czy Penny należy do jej przeszłości ? Jak na Elle wpłynie bolesna prawda i słodkie kłamstwa ?

Pepper Winters jest bestsellerową autorką ,,The New York Times" i ,,USA Today". Odgrywa w życiu wiele ról, między innymi pisarki, czytelniczki, niekiedy żony. Uwielbia podróżować i ma cudownego męża, który toleruje romanse żony z bohaterami jej książek.

W sierpniu na moim blogu recenzowałam dla Was powieść ,,Łzy Tess", której niewątpliwym atutem był klimat. Kolejną powieścią tej autorki, którą możemy przeczytać w Polsce jest ,,Crown of Lies", czyli ,,Korona kłamstw", której atutem jest również niezwykły klimat. Muszę przyznać, że jest coś w tej powieści magnetycznego, bo chociaż w historii Elle i Penn'a jest wiele nieścisłości, to czytało mi się tę powieść bardzo dobrze.

Główna bohaterka - Noelle - ma wszystko o czym może zamarzyć. Nosi drogie ubrania; ma kota, który jest jej przyjacielem, a także kochającego ojca. Z czasem, zaczyna przejmować zarządzanie w rodzinnej firmie. Nie wie jednak, jak wygląda prawdziwe życie, więc dniu swoich dziewiętnastych urodzin  postanawia chociaż na jeden dzień oderwać się od pracy i zobaczyć, jak żyją zwykli ludzie w mieście. Podczas ucieczki została prawie skrzywdzona, jednak w ostatniej chwili uratował ją nieznajomy - Bezimienny. Trzy lata później Noelle nadal nie może zapomnieć o wydarzeniach, które rozegrały się w dniu jej dziewiętnastych urodzin i o mężczyźnie który nie tylko ją uratował, ale także skradł jej serce. Gdy pewnego wieczoru poznaje Penny'ego zaczyna się domyślać, że bogaty biznesmen skrywa wiele tajemnic i może mieć związek z jej przeszłością. Wkrótce coraz trudniej jej będzie odróżnić kłamstwa od prawdy.

Już magnetyczna, przepiękna okładka zwiastuje nam ciekawe wnętrze powieści ,,Korona kłamstw". Pepper Winters umie doskonale czarować nie tylko słowem, ale i oczarowuje również czytelników. Gdyby przypatrzyć się bliżej opisowi tej książki, można by z całą pewnością powiedzieć, że nie ma w niej nic, czego nie spotkalibyśmy już w innych romansach. Jest tylko jedna, mała różnica - ona nie jest biedną szarą myszką, ale bogatą i zapracowaną dziedziczką rodzinnej firmy, a on ma wiele tajemnic. A jednak, mimo wszystko po raz kolejny autorka sprzedaje nam ciekawą opowieść o miłości.

Elle to bohaterka, która niekiedy mnie naprawdę denerwowała. Sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Z jednej strony ubolewa nad tym, że cały czas jest w pracy, że nie ma czasu dla siebie, że nie chodzi na randki, a z drugiej, gdy interesują się nią mężczyźni zasłania się pracą. Mówi się, że ,,Kobieta zmienną jest", ale w tej powieści te powiedzenie zostało już wykorzystane do granic możliwości. Penn jest jeszcze większą zagadką. Tak naprawdę przeczytałam tę książkę i nadal nie wiem, kim tak właściwie jest ten bohater. Wierzę, że w kolejnym tomie autorka wyjaśni nam tę tajemnicę, bo zakończenie sprawiło, że mam wielki mętlik w głowie. Właściwie po przeczytaniu ,,Crown of Lies" sama już nie wiem, kto jest kim w tej historii.

Na początku ,,Korona kłamstw" wydawała się być książką przewidywalną, jednak gdy doszłam już do jej końca, nagły zwrot akcji, jaki zastosowała autorka sprawił, że mam naprawdę wielki mętlik w głowie. Pepper Winters ma lekkie pióro, a jej powieść czyta się bardzo szybko. Opisy są konkretne, dialogi ciekawe, nie ma żadnych niepotrzebnych przedłużeń, więc nie musimy pomijać kartek, które i tak nie wnosiłyby nic ciekawego do fabuły. Od razu uprzedzę, że pierwsze sto stron, które poświęcone są przeszłości głównej bohaterki. wcale nie wciąga, a mi podczas ich czytania bardzo się dłużyło, ale później, gdy czytamy już o wydarzeniach, które rozgrywają się w teraźniejszości, książka zaczyna bardzo wciągać i aż do samego końca nie sposób się od niej oderwać. Mimo wszystko było w niej jednak wiele nieścisłości. Najbardziej przeszkadzało mi w niej to, że główna bohaterka będąc w wieku czternastu, piętnastu lat podpisuje ważne umowy, robi zestawienia finansowe, prowadzi negocjacje, zarządza firmą, rzuca szkołę, a jej ojciec się temu przygląda. Dla mnie to niewiarygodne, moim zdaniem autorka mogła to rozwinąć inaczej, np. wprowadzić wątek studiów. Wtedy byłoby to bardziej możliwe do wyobrażenia sobie. Rozumiem, że są ludzie w wieku czternastu, piętnastu lat, którzy wypełniają za rodziców ważne dokumenty, albo im pomagają, ale chyba nie słyszałam o tym, by jakieś piętnastoletnie dziecko było w biznesie poważnie traktowane, nie mówiąc o podpisywaniu ważnych umów, czy prowadzeniu negocjacji. To chyba właśnie jeden z większych minusów tej powieści, czyli brak realności. Z kolei wielkim plusem jest jej tajemniczość, auta niepewności, więc jeśli lubicie klimatyczne książki, to po ,,Koronę kłamstw" możecie sięgnąć jak najbardziej.

Pepper Winters po raz kolejny mnie zaskoczyła. ,,Korona kłamstw" to powieść, w której nieustannie czuć klimat niepewności, tajemniczości. Autorka pod otoczką romansu podejmuje również trudne tematy, takie jak bezdomność, walka dobra ze złem. Na pewno wielkim atutem tej książki jest nieustanne balansowanie przez autorkę na granicy dobra i zła. Pod koniec powieści, sami już nie wiemy, kto kim jest. Jeśli szukacie ciekawego romansu, który pozwoli Wam się odprężyć to z pewnością mogę polecić Wam tę książkę. Jeżeli jednak należycie do tych, którzy szukają w lekturze czegoś więcej, to możecie poczuć się zawiedzeni. Ja po zakończeniu, jakie stworzyła autorka, z pewnością będę czekała na kolejny tom stanowiący zakończenie historii Elle i Penn'a.

,,(..) miłość jest największą istniejącą prawdą. (...) Cała reszta, to tylko nic nieznaczący hałas"

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Książkę mogłam przeczytać dzięki serwisowi JakKupować.pl
Kliknij w grafikę, by wejść na stronę serwisu i przeczytać wiele cennych porad.



Eva Garcia Saenz de Urturi - ,,Cisza białego miasta" (recenzja przedpremierowa)

Eva Garcia Saenz de Urturi - ,,Cisza białego miasta" (recenzja przedpremierowa)

Czy kiedykolwiek podczas czytania jakiejś książki, nie mogliście się oderwać ? Czytaliście ją cały czas, by w końcu dowiedzieć się, jakie jest zakończenie ? ,,Cisza białej nocy" z pewnością sprawi że nie będziecie się mogli od niej oderwać na wiele godzin.



,,Cisza białego miasta"
Eva Garcia Saenz de Urturi


Cykl: Trylogia Białego Miasta (tom I)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 27 luty 2019
Tłumaczenie: Joanna Ostrowska
W Starej Katedrze w Vitorii zostają znalezione zwłoki pary dwudziestolatków - kobiety i mężczyzny. Oboje mają pożądlone gardła. Do śledztwa zostają przydzieleni profiler kryminalny Unai Lopez de Ayala i Estibaliz Ruiz de Gauna. Z czasem ofiar przybywa, a sprawa zaczyna stawać się podobna do tej, która dwadzieścia lat temu wstrząsnęła Vitorią. Jednak w przypadku tamtych zabójstw, morderca został złapany, a teraz ma wyjść na swoją pierwszą przepustkę. Kto jest mordercą ? Czy Tasio Ortiz de Zarate został słusznie skazany dwadzieścia lat temu ? Czy śledczym uda się rozwikłać tę zagadkę, zanim zginą kolejne osoby ?

Eva Garcia Saenz de Urturi to abolwentka optometrii, po studiach pracowała w branży optycznej, następnie zaczęła wykładać na Uniwersytecie w Alicante. W 2012 roku ukazała się jej pierwsza powieść, w 2014 wyszły dwie kolejne. Wszystkie trzy znalazły się wśród najlepiej sprzedających się e-booków w Hiszpanii. Trylogia Cisza Białego Miasta stała się fenomenem czytelniczym. W ciągu pięciu miesięcy od premiery pierwszej części sprzedało się ponad 700 tys. egzemplarzy, zostały sprzedane także prawa filmowe. Autorka jest jedną z najbardziej popularnych hiszpańskich pisarek na portach społecznościowych.

Gdy postanowiłam przeczytać powieść ,,Cisza białej nocy" Evy Garcii Saenz de Urturi spodziewałam się ciekawego thrillera, który wciągnie mnie na parę godzin. Tak więc miałam parę rzeczy do prasowania i chciałam ugotować obiad trochę później, po tym, jak zapoznam się, chociaż trochę z tą powieścią. Obiecałam sobie, że gdy już zaspokoję swój czytelniczy głód, wrócę do tej lektury i ją dokończę wieczorem. I od razu Was uprzedzam ! Jeśli chcecie zabrać się za tę powieść, przygotujcie sobie parę godzin wolnego i dopiero wtedy zacznijcie rozwiązywać kryminalną zagadkę razem z Unai. W przeciwnym razie nici z pracy, którą zaplanowaliście sobie na później. Ta książka tak wciąga, że nie mogłam się od niej oderwać. Musiałam przeczytać całym ciągiem książkę, która ma ponad pięćset pięćdziesiąt stron. I z mojego prasowania nici ...

Całą historię opowiada nam Unai Lopez de Ayala, który znajduje się teraz w śpiączce i jest jedną z ofiar mordercy. Możemy tylko dociekać, co doprowadziło do tego, w jakim stanie się teraz znajduje, ale by poznać prawdę będziemy musieli zapoznać się z całą historią. Śledczy będzie nas zgrabnie prowadził poprzez wydarzenia, które na końcu doprowadziły do czasu i miejsca, w którym teraz jest. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy w Starej Katedrze w Vitorii zostają znalezione dwa ciała dwudziestolatków - kobiety i mężczyzny. Oboje mają pożądlone przez pszczoły gardła. Unai i jego partnerka - Estibaliz od razu zauważają analogię do morderstw, które wstrząsnęły Vitorią dwadzieścia lat temu. Problem tylko w tym, że morderca odpowiedzialny za tamte morderstwa został ujęty i skazany, a teraz nadal znajduje się w więzieniu. Parę dni później odnalezione zostają kolejne zabite w podobny sposób osoby, a Unai i Estibaliz będą musieli rozpocząć wyścig z czasem by powstrzymać kolejne morderstwa i ująć zabójcę.

Sam główny bohater jest pełen zagadek. Unai to jeden z najlepszych śledczych, który specjalizuje się w profilowaniu kryminalnym. Jest wdowcem, ma rodzeństwo i niezwykłego dziadka, który jest przy nim zawsze, gdy go potrzebuje, a jego przezwisko - Kraken - budzi postrach wśród podejrzanych. Gdy dwadzieścia lat temu Vitorią wstrząsnęła seria morderstw, postanowił wstąpić do policji wierząc, że sam zrobiłby wszystko lepiej, że sam szybciej rozwikłałby tamtą zagadkę. Teraz już zauważa, że nie jest to takie proste, jak mu się wydawało. Razem ze swoją przyjaciółką Estibaliz na nowo będzie musiał rozwikłać zagadkę morderstw, a także zmierzyć się ze swoją przeszłością. Gdy do komendy dołączy nowa podkomisarz - Alba - wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje, a on będzie musiał podjąć wiele decyzji, które mogą zaważyć nie tylko na losie osób zamieszkujących Vitorię, ale także najbliższych mu osób. Dzięki temu, że autorka podaje nam co jakiś czas strzępki informacji dotyczących tego bohatera, możemy powoli go poznawać, dociekać dlaczego jego życie jest takie, a nie inne, próbować odpowiadać sobie powoli na pytania. Unai jest pełen sprzeczności, których na początku nie zrozumiemy. Jednak z czasem, gdy akcja postępuje, sam bohater również się przed nami odkrywa i możemy go lepiej rozumieć. Estibaliz, która jest partnerką Unai została skonstruowana przez autorkę w podobny sposób, jednakże jest bardziej przewidywalna, można z jej zachowania więcej odczytać. Poza tym wzbudzała we mnie inne wrażenia niż główny bohater. Nie boi się podejmować trudnych decyzji, bo wie, że jest to konieczne, by pójść dalej. To naprawdę bardzo pozytywna cecha. Oczywiście nie brak u niej również i tych negatywnych, tak jak u Unai, jednak podobnie, jak w jego przypadku nie rzucają się one tak w oczy, nie mamy ich w pamięci podczas czytania tej powieści. I jest jeszcze Alba, nowa podkomisarz. Pomimo tego, że przeczytałam całą tą książkę, nadal tak naprawdę do końca nie wiem, kim jest ta bohaterka. Autorka mimo wszystko nie serwuje nam gotowych odpowiedzi, więc skrywa ona jeszcze wiele tajemnic. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych tomach tej serii dowiemy się o niej nieco więcej i będziemy mogli ją w pełni poznać.

,,Cisza białego miasta" to bardzo dobry thriller kryminalny. Zazwyczaj, podczas czytania powieści, które zawierają w sobie wątek kryminalny, od razu zgaduję, kto jest mordercą i zwykle mam rację. Z tego powodu też zbytnio nie lubię sięgać po kryminały, bo i po co czytać paręset stron, skoro i tak znam odpowiedź na główne pytanie już na samym początku lektury. Tymczasem autorka nieustannie zwodzi czytelnika. I to jak ! Do ostatnich stron nie wiemy, kto jest mordercą. Autorka nie podaje nam już na samym początku wszystkich potencjalnych morderców, nie mamy w czym przebierać, na kogo stawiać. Wszystko rozwija się w czasie i nawet, gdybyśmy chcieli od razu na samym początku przewidzieć, kto jest tym, kogo poszukujemy nie jesteśmy w stanie tego uczynić. Po prostu nie mamy wszystkich informacji, razem z Unai po kolei rozwikłujemy zagadkę. Muszę przyznać, że niezmiernie cieszy mnie fakt, że autorka postawiła w tej powieści na narrację pierwszoosobową, bo całą zagadkę rozwikłujemy po kolei, nie mamy źródła informacji w postaci wszechwiedzącego narratora, co jest niezmiernie ważne, jeśli chcemy sami pogłówkować nad zagadką, jaką zadaje nam autorka. Na dodatek sam sposób poprowadzenia akcji i jej ciągły rozwój również zasługują na naprawdę wielkie brawa. Teraz, emocje zdążyły już opaść, ale gdy czytałam tę powieść, co chwila moje czułam na przemian zdziwienie, strach i euforię, a moje serce biło naprawdę szybko, jeszcze co najmniej godzinę po zakończeniu tej powieści. Już teraz zaczynam się zastanawiać, co będzie się działo w drugiej części, bo skoro już przy czytaniu tej pozycji towarzyszyły mi takie emocje, to doprawdy zaczynam się zastanawiać, co się będzie działo dalej.

Eva Garcia Saenz de Urturi stworzyła doskonały thriller kryminalny, w którym nie brakuje ciekawych bohaterów i zbrodni idealnych. Muszę przyznać, że chyba pierwszy raz od jakiegoś czasu książka zrobiła na mnie takie wrażenie. Emocje, jakie towarzyszyły mi podczas jej czytania sprawiły, że nie mogłam jej przerwać, a to już ewidentnie ukazuje, jaką powieścią jest ,,Cisza białego miasta". Wątki są ze sobą powiązane, niczego tutaj nie brakuje, nie ma luk, dzięki czemu cała powieść idealnie się łączy. Główni bohaterowie również sprawiają, że historię czyta się z jeszcze większym zaciekawieniem. Autorka nie boi się rozwijać kolejnych wątków, i chociaż podczas całej powieści jest ich naprawdę wiele, to wszystkie są pozamykane, nie mamy tutaj znaków zapytania, a cała historia jest bardzo dobrze przemyślana, na tyle, że nie możemy właściwie do niczego się uczepić. Przez ponad pięćset sześćdziesiąt stron powieść czyta się z przyśpieszonym biciem serca i nieustannym zaciekawieniem. Ja z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę książkę i już nie mogę się doczekać kolejnej części z serii Trylogia Białego Miasta.
,, (...) rzeczywistość i fikcja to siostry bliźniaczki, jedna napędza drugą."


Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰✰ (9/10)

Za możliwość przeczytania przedpremierowo tej powieści dziękuję Wydawnictwu Muza.

Denise Hunter - ,,Splątane marzenia" (recenzja przedpremierowa)

Denise Hunter - ,,Splątane marzenia" (recenzja przedpremierowa)

Dzisiaj święto zakochanych, czyli 14 luty. Swoją premierę ma też dzisiaj również powieść ,,Splątane marzenia". Zapraszam Was dzisiaj na recenzję pięknej historii o przyjaźni, oddaniu, a przede wszystkim o miłości :)

Denise Hunter, Copper Creek


,,Splątane marzenia'
Denise Hunter


Cykl: Copper Creek (tom 2)
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 14 luty 2019
Tłumaczenie: Joanna Olejarczyk
Brady i Hope to przyjaciele, którzy bardzo dobrze się rozumieją. Po śmierci byłej żony, Brady musi walczyć o Sammy'ego, który nie jest jego biologicznym synem z jej rodzicami. Jego prawnik sugeruje, że tylko posiadanie żony może mu pomóc w zmianie wyniku rozprawy na jego korzyść. Hope postanawia pomóc Brady'emu i zostać jego żoną, ale otrzymanie wymarzonej propozycji pracy w wielkiej rozgłośni radiowej sprawi, że będzie musiała wybierać pomiędzy rodziną a karierą. Czy dokona właściwego wyboru ? Czy otrzymają prawo do opieki nad Sammym ?

Denise Hunter to autorka ponad trzydziestu książek przekładanych na wiele języków i osiągających status bestsellerów, jej dwie powieści doczekały się adaptacji filmowych na kanale Hallmark. Jest laureatką Holt Medallion Award, Reader's Choice Award i finalistką RITA. Kiedy nie aranżuje życia miłosnego na kartach powieści, lubi podróżować ze swoją rodziną, pić zieloną herbatę i grać na perkusji.

Miłość czasem rodzi się nieoczekiwanie. Szukamy jej, a okazuje się, że była bliżej niż myśleliśmy. Najpiękniejsze jest jednak to, gdy rodzi się po cichutku, skrycie, przeistacza się z przyjaźni, uwielbienia lub nienawiści. Denise Hunter w swoje powieści ,,Splątane marzenia" postanowiła nam opowiedzieć o miłości, która zrodziła się z przyjaźni. I chociaż powieści, które opierają się na motywie friend love jest naprawdę dużo, to ,,Splątane marzenia" zdaje się wyróżniać na ich tle. Od razu napiszę Wam, że autorka trzyma poziom, bo druga część serii moim zdaniem jest jeszcze lepsza niż pierwsza.

Powieść opowiada historię Brady'ego i Hope, którzy postanawiają się pobrać, by Brady mógł nadal sprawować wyłączną opiekę nad Sammy'm, który, jak się okazuje, nie jest jego biologicznym synem. Ona to kobieta, która po tym jak straciła swoją pierwszą miłość chce się skupić przez jakiś czas na karierze i nie myśli o rodzinie. On to rozwiedziony mężczyzna, który po śmierci byłej żony chce przejąć wyłączną opiekę nad Sammym, który nie jest jego biologicznym synem. Przyjaciele będą się starali zrobić wszystko co w ich mocy, by mały Sammy został przy nich, jednak powrót biologicznej matki Brady'ego, która porzuciła go, gdy był niemowlęciem może zniweczyć ich starania.

,,Splątane marzenia" to drugi tom serii Copper Creek,ale możecie go przeczytać pomimo tego, że nie zaznajomiliście się z pierwszą częścią. Autorka zgrabnie tłumaczy nam powiązania pomiędzy bohaterami dzięki czemu lektura nie męczy nas i nie mamy uczucia, że czegoś nie wiemy. Ja akurat miałam okazję czytać ,,Brzoskwiniowy świt", który stanowi pierwszy tom, a zarazem wstęp do Copper Creek, ale Ci, którzy chcieliby przeczytać tę powieść jako pierwszą z serii również nie powinni być zawiedzeni. Poza tym główni bohaterowie od razu wzbudzają naszą sympatię, zresztą znamy ich z poprzedniego tomu. Brady to mężczyzna, który zrobiłby wszystko dla Sammy'ego, który jak się okazuje nie jest jego biologicznym synem. Ciężko pracuje, jest znanym mechanikiem samochodowym, ukończył studia, ale ciągle nie może wybaczyć swojej biologicznej matce tego, że go porzuciła. Hope to kobieta, która w bolesny sposób utraciła swoją pierwszą miłość. Teraz boi się po raz kolejny zaangażować w coś więcej i postanawia skupić się na karierze, a o rodzinie pomyśleć za kilka lat. Muszę przyznać, że naprawdę ją podziwiam, bo to, że odważyła się wziąć ślub z przyjacielem po to, by mu pomóc zasługuje na wielki szacunek. Poza tym również samo to, że poważnie myślała nad tym, czy nie zrezygnować z wymarzonej posady, by pomóc Brady'emu sprawiło, że Hope naprawdę stała się bohaterką bliską memu sercu. Szkoda, że również i ona wiele się nacierpiała w swoim życiu, bo naprawdę na to nie zasługiwała. Poza tym miło było również przeczytać ciąg dalszy historii Zoe i Cruza oraz innych bohaterów, których znamy z poprzedniej części.

Autorka pisze bardzo lekko, a ,,Splątane marzenia" czyta się jednym tchem. Muszę przyznać, że chociaż historia o miłości, która narodziła się z przyjaźni jest trochę stereotypowa i wiele w niej schematów, to czyta się ją z nieodpartym wrażeniem, że jest w niej coś ciekawego, i to właśnie to sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. Poza tym bohaterowie są ciekawi, nie ma w nich ani grama nudy, a to jakie posiadają cechy charakteru i kim są sprawia, że kibicujemy im przez całą powieść. Bardzo ciekawy jest też motyw miłości do dziecka, którego nie jest się biologicznym rodzicem i oszustwa, które rani. Samo to, że była żona okłamała Samy'ego w sprawie tak ważnej jak ojcostwo sprawia, że współczujemy temu bohaterowi. Z kolei nagła śmierć pierwszej miłości Hope bardzo mnie wzruszyła i dostarczyła mi wielu tematów do rozmyślań. Bardzo podobało mi się również to, że autorka bardzo pięknie pokazała jak uczucie kiełkuje w dwóch osobach i doprowadza do pięknej, prawdziwej miłości. Na dodatek autorka co jakiś czas wprowadza ciekawe zwroty akcji, przez co podczas czytania tej książki nie czujemy nudy, a to z pewnością dodatkowy atut tej powieści.

,,Splątane marzenia" to przepiękna powieść o miłości, oddaniu, przyjaźni i podejmowaniu trudnych decyzji, którą czyta się jednym tchem. Denise Hunter z pozoru napisała prostą, schematyczną historię, jednak gdy zagłębimy się bardziej w treść tej powieści, to zauważymy, że dostarcza ona wielu tematów do przemyśleń. Jeśli szukacie pięknej historii, która pozwoli Wam się wyciszyć, a zarazem sprawi, że nie będziecie się mogli od niej oderwać, to ,,Splątane marzenia" powinny być dla Was lekturą idealną - niezbyt przesłodzoną, która nie pozwoli Wam się nudzić. Ja z pewnością będę niecierpliwie wyczekiwała na kolejny tom.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Dreams.
Jacek Pałkiewicz - ,,Dubaj. Prawdziwe oblicze" (recenzja)

Jacek Pałkiewicz - ,,Dubaj. Prawdziwe oblicze" (recenzja)

Dubaj kojarzy nam się z powszechnym bogactwem i przepychem, jednak jak mówi stare porzekadło ,,Nie wszystko złoto co się świeci". Jacek Pałkiewicz w swojej książce pokazuje nam, że to bajeczne miasto ma też swoją drugą stronę.



,,Dubaj. Prawdziwe oblicze"
Jacek Pałkiewicz

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 16 maja 2016
Tak o emiracie nie pisał jeszcze nikt. Jacek Pałkiewicz obala powszechne mity, obnażając prawdziwe oblicze świątyni luksusu: brak swobód obywatelskich, represje i niewolnicze warunki pracy najemnych robotników. Jak mówi, petrodolary zapewniły Dubajowi pobłażliwość świata, który nie ma odwagi, by złożyć interesy ekonomiczne na ołtarzu walki o prawa człowieka.
(opis wydawcy)

Jacek Pałkiewicz to reporter, eksplorator, odkrywca źródła Amazonki, powszechnie uznawany autorytet w dziedzinie sztuki przetrwania. Jest członkiem Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie. W 2015 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jest maj 2017 roku, nie było wtedy jeszcze bardzo ciepło, a mimo wszystko na Skwerze Podróżników zebrała się już niemała grupa ludzi by obejrzeć, jak Jacek Pałkiewicz odsłania swoją tabliczkę - niedźwiedzią łapę. Godzinę później  na wypełnionej po brzegi sali konferencyjnej odbywa się spotkanie z podróżnikiem. Pałkiewicz z wielkim entuzjazmem opowiada o swoich podróżniczych wyprawach, ale największą część spotkania poświęca swojemu wyjazdowi do Dubaju. Większość przybyłych na spotkanie, w tym ja, spodziewało się, że odkrywca źródła Amazonki będzie nam opowiadał o wszechobecnym luksusie, arabskich szejkach, drogich butikach, kobietach w hidżabach i wspaniałych budynkach. On jednak o tym zbudowanym w niespełna pół wieku mieście opowiadał z pełnym krytycyzmem i oznajmił, że więcej już tam nie pojedzie. Dlaczego ? Na to pytanie odpowiada właśnie Jego książka ,,Dubaj. Prawdziwe oblicze".

Jeśli kiedykolwiek myśleliście, że Dubaj to tylko miasto przepychu i luksusu, to wiedzcie, że po lekturze  ,,Dubaj. Prawdziwe oblicze" z pewnością wasze spojrzenie na to miasto zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Autor bowiem zagłębia się w nieznane dla turystów miejsca, gdzie Dubaj nie jest już taki luksusowy, gdzie ludzie żyją na skraju nędzy, a o bogactwie i złocie mogą jedynie pomarzyć. Tak oto dowiadujemy się, że tą drugą stronę bajecznego Dubaju charakteryzują pracownicy, którzy przez 10 godzin dziennie noszą ciężkie cegły i 50-kilogramowe worki z cementem za 240 dolarów miesięcznie, a Dubaj widzą jedynie z okna autobusu na trasie dom-praca-dom. To właśnie na ich pracy wzbogacają się ludzie, których kojarzymy z Dubajem, szejkowie i biznesmeni, których widzimy na migawkach w wiadomościach. Co najbardziej wstrząsające nikt o nich nie pisze, nikt o nich choćby nie wspomina, ale wszyscy widzą cuda architektoniczne, które zostały zbudowane dzięki ich pracy. Wstrząsająca jest historia pewnego Azjaty - Rahmana - z którym rozmawiał Pałkiewicz. Dubaj był jego miastem marzeń, a stał się dla niego miejscem wyzysku i niewolniczej pracy. Niestety dług, jaki musiał zaciągnąć na wyjazd do tego ,,miasta cudów" nie pozwala mu na powrót. A może duma ? Można jednak przypuszczać, że historia każdego pracownika na tej budowie wygląda podobnie - chęć dobrego zarobku, spłata zadłużeń, ale rzeczywistość koryguje marzenia. Właśnie  tak jest w przypadku tych anonimowych robotników, o których zwykli ludzie nie mają nawet pojęcia.

Drugie oblicze Dubaju to coś, o czym się nie mówi, o czym chce się zapomnieć, albo nie wiedzieć. Jacek Pałkiewicz pisze w przystępny dla każdego czytelnika sposób o tym, czego oczy zwykłego podróżnego nie zobaczą. Autor umie zaciekawić czytelnika i sprawić, że z nieustającym uwagą będziemy czytać kolejne działy, które przybliżają nas do odkrycia prawdziwego oblicza Dubaju dodając przy tym anegdotki lub wspomnienia ze swoich wcześniejszych wypraw. Co najbardziej cenne, na wszystko patrzy krytycznym okiem i stara się nam przekazać wszystko jak najbardziej subiektywnie, bez zbytniego zachwytu ukazuje nam jak naprawdę wygląda Dubaj z innej strony. A pomyśleć, że wyjazd miał być niejako prezentem dla żony. Ciekawym dodatkiem są zdjęcia, które autor zrobił podczas podróży, a wśród nich także te na których znajdują się robotnicy pracujący na budowach, symbolizujący prawdziwe oblicze Dubaju. Dzięki temu każdy czytnik może wyobrazić sobie jeszcze bardziej, w jakich warunkach przychodzi żyć zwykłym anonimowym robotnikom. Warto też wspomnieć, że to miasto jest pełne kontrastów. Tutaj wygrywa kapitalizm. Islam zakazuje spożywania alkoholu,a jednak w Dubaju jest on dostępny na wyciągnięcie ręki, czego w sąsiedniej Szardży nie uświadczymy. Dodatkowo widać, że w autorze drzemie dziennikarska krew - nie boi się rozmawiać z robotnikami, wyższymi sferami Dubaju, a nawet rosyjskimi prostytutkami by przedstawić nam jaki naprawdę jest Dubaj. Muszę przyznać, że jest to postępowanie godne pochwały. Jedynie jak dla mnie niepotrzebny był mały, 30-stronicowy wstęp, który autor traktuje o swojej wyprawie do Chin, odwiedzinach u synów, ale za to dowiadujemy się przy tym nieco o pracy stewardess, czy liniach lotniczych Emirates. Od teraz będę bardziej uświadomionym turystą, i w końcu, będę mogła zrobić wrażenie n znajomych. Tak więc mimo wszystko nawet te 30 stron ma wiele swoich plusów.

W pewnym momencie możemy przeczytać, że ,,Dubaj jest otwarty tylko dla tych, którzy się nim zachwycają" i patrząc na to zdanie, przez pryzmat tej książki możemy z całą pewnością powiedzieć, że opisuje ono dokładnie to miasto. Pytanie tylko jak długo będzie trwał zachwyt nad nim i jego nowoczesnością ? W jaką stronę będzie szedł ten nowoczesny świat ? Na te pytania autor nie ma już odpowiedzi, której mógłby nam udzielić. Sami musimy sobie na to pytania znaleźć własną odpowiedzieć. Jestem jednak pewna, że po przeczytaniu tej pozycji większości, czytelników nie będzie już ogarniał wszechobecny zachwyt nad tą Metropolis. A może Dubaj już jest miastem niczym to z filmowe Metropolis ? Na to pytanie przynajmniej na razie nie poznamy odpowiedzi. Ja jednak z całą pewnością i z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę publikację. Dzięki niej przekonacie się, że Dubaj to nie tylko stolica bogactwa i przepychu, ale i niewątpliwie poznacie jego drugie, prawdziwe oblicze - wyzyskiwanych robotników, o których zwykły turysta nie ma pojęcia.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)



Jacek Pałkiewicz i Jego Łapa na Skwerze Podróżników.



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom II" (recenzja przedpremierowa)

K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom II" (recenzja przedpremierowa)

Czy miłość może uleczyć człowieka i go zmienić ? Zapraszam na recenzję dalszego ciągu historii o dziewczynie, która oprócz miłości nie miała nic i o mężczyźnie, który miał wszystko oprócz miłości.



,,Sponsor. Tom II"
K.N. Haner


Cykl: Sponsor (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 13 luty 2019
Po nieszczęśliwym wypadku, Kalina musi na nowo odnaleźć siebie. Przechodzi rehabilitację, opiekuje się młodszą siostrą, ale wydarzenia, jakie rozegrały się w przeszłości nie dają jej o sobie zapomnieć. Tymczasem Nathan nadal nie może wybaczyć sobie, błędu, jaki popełnił i tego, że tak bardzo skrzywdził Kalinę, więc stara się unikać z nią kontaktu. Z czasem jednak ich drogi znowu się łączą, a oboje będą musieli zadecydować, czy chcą dać sobie kolejną szansę. Czy Kalina będzie w stanie znowu zaufać Nathanowi ? Czy miłość ich uleczy ?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie". Jej powieści w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellerów przyznawany przez Empik.com i wciąż cieszą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Autorka w głowie ma już wiele pomysłów na następne powieści i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jako autorka poczytnych publikacji dla kobiet.

W recenzji I części historii Kaliny i Nathana, czyli ,,Sponsor. Tom I" pisałam Wam, że byłam bardzo zaskoczona tą powieścią. Ciekawy sposób narracji, a także sama historia Kaliny i Nathana sprawiła, że tamtą część przeczytałam w ciągu jednego dłuższego wieczoru, a nie była to lektura krótka, bowiem miała troszkę ponad 500 stron. Dzisiaj przyszedł czas na recenzję zakończenia historii tej dwójki bohaterów. Muszę jednak Wam przyznać, że tom II jakoś mniej mi się podobał, ale mimo wszystko nadal trzyma on poziom I części.

Dalsza część historii rozpoczyna się już parę miesięcy po wydarzeniach z I tomu. Główna bohaterka musi od nowa nauczyć się chodzić. Po wypadku jest sparaliżowana, ale ma szansę na powrót do zdrowia. Codziennie musi radzić sobie z konsekwencjami wydarzeń z przeszłości, ale nadal nie umie zapomnieć o osobie, którą kocha, czyli Nathanie. Nathan z kolei nadal nie może wybaczyć sobie błędów z przeszłości i tego, jak bardzo skrzywdził miłość swojego życia. Z czasem jednak ich drogi ponownie się schodzą, ale do Nathana niespodziewanie powraca przeszłość i musi zapłacić za swoje czyny. Przyjdzie mu także zmierzyć się z prawdą o sobie, gdy dowie się, kto jest jego ojcem.

Zakończenie poprzedniej części sprawiło, że z niecierpliwością czekałam na dalszy ciąg historii Nathana i Kaliny. Musze przyznać, że autorka wie, jak zachęcić czytelnika do przeczytania kolejnej części, bowiem cliffhnger, jaki zastosowała w zakończeniu I tomu sprawił, że czekanie do lutego naprawdę było najwyższą próbą dla czytelników. W kontynuacji poznajemy dalsze losy głównych bohaterów. Kalina nie jest już szarą myszką, jaką znamy z I części. Stała się teraz bardziej dojrzalsza, ale też zarazem uszczypliwa, co wcale nie dziwi po tym co przeszła. Teraz jest skupiona na powrocie do zdrowia i musi na nowo nauczyć się chodzić. Z kolei Nathan nadal nie może się otrząsnąć po wydarzeniach, jakie rozegrały się na jego oczach. Rozumie, że dzięki Kalinie stał się innym człowiekiem. Mimo wszystko przeszłość do niego powraca, a on na nowo wikła się w relacje polegające na sponsoringu. Gdy pewnego dnia spotyka ponownie Kalinę wie, że musi na nowo ją odzyskać. Nathan w II części z jednej strony jest człowiekiem beztroskim, można by rzec nawet dziecinnym, ale  z drugiej pod wpływem miłości do Kaliny zmienia się na dobre. Postanawia raz na zawsze skończyć z sponsoringiem i chce wspierać ukochaną w dążeniu do odzyskania sprawności. Pomimo to Nathan jest dla mnie postacią - zagadką. Z jednej strony kocha Kalinę, ale z drugiej nadal wikła się ponownie w sponsoring. Z kolei Kalina jak dla mnie za szybko uwierzyła w przemianę Nathana po tym co wydarzyło się we wcześniejszej części. Sama nie wiem, ale jak dla mnie to po tym, co przeszła powinna troszkę dłużej go przetrzymać, by pokazał jej, że naprawdę się zmienił i że wydarzenia, które rozegrały się w przeszłości nie powtórzą się. Po tym jak drogi obojga bohaterów na nowo się splatają Kalina z pewnej siebie kobiety staje się znowu taką łatwowierną dziewczyną, z jaką mieliśmy do czynienia w poprzedniej części, ale rozumiem też, że autorka chciała zachować naturalność Kaliny, jaką znamy z początku całej historii. Niemniej jednak widać jakiś progres w głównych bohaterach i ich zachowaniu w stosunku do pierwsze części. Poza tym Sabrina nadal jest tą słodką, czarującą dziewczynką, która dodaje również i II części tą jej swoistą beztroskość. Autorka rozwija też wątek rodziców Nathana co sprawia, że historię jeszcze ciekawiej się czyta.

Autorka pisze bardzo lekko, zresztą o tym może poświadczyć czas, w jakim przeczytałam tę część. Zajęło mi to jeden wieczór, a nie jest ona wcale taka krótka. Zakończenie historii Kaliny i Nathana czytało mi się bardzo przyjemnie, a zwroty akcji sprawiały, że nie było czasu na nudę podczas czytania tej powieści. Podobnie jak w I części, tak i w tej autorka nie przytłacza nas ilością scen erotycznych i dzięki temu nie czujemy znużenia czy nawet zażenowania. Co więcej, wprowadzony w tym tomie wątek sensacyjny sprawił, że można było troszkę pogłówkować i zabawić się w detektywa. Dodatkowo muszę przyznać, że bardzo podobał mi się wątek Nathana i jego ojca, ponieważ pokazuje, że relacje z przeszłości i samą przeszłość można wybaczyć, jeśli naprawdę tego chcemy, a relacja ojca Nathana z jego matką - Barbarą również pokazuje, że miłość może zmieniać ludzi, a kochać można na różny sposób.

,,Sponsor. Tom II" to powieść, która według mnie doskonale kończy historię Kaliny i Nathana i pokazuje, że miłość potrafi zmieniać ludzi. Nie jest to kolejny schematyczny romans, a K.N. Haner udowadnia, że rzeczywiście zasłużenie nadano jej tytuł ,,Królowej Dramatów". Ponadto muszę przyznać, że okładka przyciąga jak magnes potencjalnego czytelnika, a lekkie pióro autorki, wątek sensacyjny i ciekawe rozwinięcie relacji głównych bohaterów sprawiają, że każdy czytelnik w tej historii odnajdzie coś dla siebie. Jeśli lubicie książki K.N. Haner, albo przeczytaliście pierwszą część, to koniecznie sięgnijcie po tę historię. Na pewno będzie to dla Was idealna lektura na wieczór.

,,Stali się jednością. Historią o dziewczynie, która dzięki miłości miała wszystko, i o mężczyźnie, który miał wszystko dzięki miłości."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję autorce K.N. Haner, i Wydawnictwu Editio Red.


Lilianna Garden - ,,Prawnicy" (recenzja przedpremierowa)

Lilianna Garden - ,,Prawnicy" (recenzja przedpremierowa)

,,Miłość nie wybiera" mówi stare porzekadło. Zakrada się do naszych serc niespodziewanie i jest dla nas wielką niespodzianką. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję powieści ,,Prawnicy" Lilianny Garden.


,,Prawnicy"
Lilianna Garden


Wydawnictwo: ebookowo.pl
Data wydania: 8 luty 2019

POWIEŚĆ POD PATRONATEM 
BLOGA MÓJ ŚWIAT LITERATURY
Cordelia Weston to dziewczyna, która postanawia zapomnieć o bolesnej przeszłości i rozpocząć życie od nowa. Gdy otrzymuje staż w jednej z najlepszych kancelarii adwokackich w Bostonie, nie spodziewa się, że Matthew Branden wywoła w niej uczucia, których nie powinna czuć do przełożonego. Zarówno Cordelia i Matthew mają za sobą trudną przeszłość. Do tego przyjdzie im pracować razem przy bardzo znanej sprawie zabójstwa. Czy pokonają własne lęki ? Jak odnajdą siebie ? Czy uda im się wygrać sprawę, nad którą oboje pracują ?

Lilianna Garden to z zawodu prawniczka, z zamiłowania jednak artystka, która pisze pod pseudonimem. Pisanie jest dla niej odskocznią od rzeczywistości i sposobem na wyzwolenie emocji. Uwielbia przedstawienia teatralne, operę i balet oraz muzykę, w tym najbardziej klasyczną, choć nie unika bardziej rozrywkowej. Marzy o domku na skraju lasu z własną biblioteczką i ogromnym ogrodem. Powieść ,,Prawnicy" zaczęła pisać jeszcze na studiach i jest to jej debiut. Należy do grupy literackiej Ailes.

Pamiętam jak zaczytywałam się w opowiadaniu Lilianny Garden w antologii ,,MDS: Miłosne Rewolucje". Nie ukrywam, bardzo mi się ono spodobało, było dla mnie jednym z najlepszych opowiadań pochodzących z tamtej antologii. Teraz przyszło mi czytać już całą powieść autorki, która jest oczywiście bardziej rozbudowana pod względem kreacji bohaterów, jak i fabularnym. I po raz kolejny autorka bardzo miło mnie zaskoczyła. Jej powieść to ciekawa historia, w której nie brakuje zwrotów akcji i oczywiście uczuć. Czego więcej może od lektury chcieć romantyczka ?

Cordelia to dziewczyna, która ma za sobą trudną przeszłość. Gdy dostaje staż w jednej z najlepszych kancelarii adwokackich w Bostonie wierzy, że los w końcu się do niej uśmiechnął i będzie mogła rozpocząć nowe życie. Młoda stażystka nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że przyjdzie jej poznać osobę, która wywoła w niej głębokie uczucia. Tą osobą okazuje się być Matthew Branden - jej nowy szef, który jest nieustępliwy i bezwzględny. Od początku między tą dwójką zacznie iskrzyć, a gdy do ich serc zapuka miłość oboje będą musieli zdecydować, czy odważą się na kolejny krok. Cordelia, dla której liczy się teraz tylko kariera jest osobą, która przeżyła traumatyczne wydarzenia. Nie będę Wam ich zdradzała, ale wierzcie mi, że naprawdę bardzo mocno ją ukształtowały. Teraz nie chce już angażować się w związki i miłość, a pragnie jedynie zrobić karierę, co wcale nie dziwi po tym co przeżyła. Cordelia to kobieta sprytna, odważna i  nieustępliwa co niewątpliwie przydaje się w pracy, którą wykonuje. Jej szef - Matt - to mężczyzna o podobnych cechach, który jest na sali rozpraw osobą zdolną wybronić każdego. Poza tym ma wiele własnych sekretów, a jego przeszłość jest niemniej skomplikowana. Jestem pewna, że każdy z czytelników, który sięgnie po tę powieść od razu polubi Cordelię i Matta, którzy od początku wzbudzają sympatię. Poza tym bohaterowie drugoplanowi również są ciekawi i sprawiają, że historia Cordelii i Matta jest pełniejsza i przede wszystkim jeszcze lepiej się ją czyta.

Lilianna Garden pisze bardzo lekko, bo nim się obejrzałam przeczytałam już całą powieść, a nie jest ona taka krótka, bo ma ponad 400 stron. Niewątpliwie mogę powiedzieć, że fabuła naprawdę mnie wciągnęła i to na cały wieczór, a zwroty akcji sprawiały, że nie mogłam się doczekać, aż przeczytam dalszą część historii. Oprócz tego główna bohaterka od razu wzbudziła moją sympatię na tyle, że z niecierpliwością śledziłam jej dalsze losy. Wątek z rozwikływaniem sprawy znanego biznesmena, który został oskarżony o morderstwo i powolne rozwijanie go sprawiło, że powieść jeszcze lepiej się czyta, a przy tym poznajemy tajniki pracy prawników. W końcu autorka powieści to prawniczka, więc możemy być pewni, że są zachowane tutaj realia. Żałuję jedynie, że akcja powieści nie rozgrywa się w Polsce, bo nie miałam jeszcze okazji czytać powieści, opierającej się na podobnych motywach, która działaby się w polskich realiach. Na dodatek ,,Prawnicy" mają przepiękną okładkę, od której nie mogę oderwać oczu. To niewątpliwy kolejny atut tej powieści.

,,Prawnicy" to powieść, w której nie brakuje zwrotów akcji, ciekawej fabuły i przede wszystkim uczuć. Główni bohaterowie od razu wzbudzają w czytelniku sympatię, a sama historia sprawia, że nie możemy oderwać się od jej czytania. Lekkie pióro Lilianny Garden zapewnia nam niesamowity wieczór, a przepiękna okładka wrażenia estetyczne. Muszę przyznać, że autorka bardzo mnie zaskoczyła, a zakończenie sprawia, że chce się mieć jak najszybciej kolejną część w swoich rękach. Debiut Lilianny Garden jest naprawdę udany, historia bohaterów skradła moje serce i nie mogę się doczekać już kontynuacji losów bohaterów. Mam nadzieję, że nastąpi to bardzo szybko. A jeśli i wy chcecie się dowiedzieć, jak miłość może uleczyć dwoje ludzi, to koniecznie sięgnijcie po tę powieść.
,,To, gdzie się teraz znajdujemy nie jest nam dane na zawsze. Zwykle okupione jest konsekwencjami decyzji podejmowanych, by osiągnąć sukces."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści i objęcie jej patronatem medialnym bloga dziękuję autorce Liliannie Garden.


Ewa Podsiadły-Natorska - ,,Wściekłe" (recenzja)

Ewa Podsiadły-Natorska - ,,Wściekłe" (recenzja)

Prawa kobiet to w dzisiejszych czasach bardzo często poruszany temat. Czy rzeczywiście może nam kiedyś przyjść żyć w państwie, w którym prawa kobiet są wypierane pod otoczką dobra ludzkości ? Co jeśli rzeczywiście tak by się stało ? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć nam Ewa Podsiadły-Natorska w swojej powieści ,,Wściekłe".



,,Wściekłe"
Ewa Podsiadły-Natorska


Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 13 listopada 2018
Polska. Niedaleka przyszłość. Tamara Taszycka to jedna ze ,,Wściekłych" - kobieta, która sprzeciwia się władzy i decyzjom, jakie ona podejmuje. Jednym ze sztandarowych programów rządu są PURy - Programy Udoskonalania Rodziny, które sprawiają, że wiele rodzin zachęconych pieniędzmi, jakie otrzymują z jego poszczególnych segmentów powiększa się, a kobiety za zwalnianie miejsc pracy otrzymują comiesięczne zapłaty. Tamara i kobiety, które również należą ,,Wściekłych" zaczynają jednak zauważać, że działania rządu doprowadzają do degradacji kobiet. Tamara staje się symbolem buntu, a ,,Wściekłe" zaczynają przeprowadzać akcje, które zaczynają uzmysławiać Polakom, że rząd nie działa w imieniu obywateli, a jedynie jego działania doprowadzą do upadku kraju. Czy Tamarze i ,,Wściekłym" uda się rozpocząć rewolucję ?

Ewa Podsiadły-Natorska to dziennikarka, copywriterka i blogerka. Jest szczęśliwą żoną i mmą dwóch synów.  Z mężem prowadzi agencję medialną i bloga Conatonatorscy.pl .Dotychczas ukazały się jej dwie powieści: ,,Błękitne dziewczyny" i ,,Nie omijaj szczęścia".

,,To Tamara." - Tak brzmią pierwsze słowa powieści Ewy Podsiadły-Natorskiej i od razu, po przeczytaniu zaledwie tych dwóch słów wiemy, kto jest głównym bohaterem, a właściwie bohaterką historii opisanej we ,,Wściekłych" Ta Tamara o której mowa, to kobieta z krwi i kości, nie bojąca się wyzwań i wierząca w postawiony przez siebie cel - uświadomienie narodu. Można ją porównać do Konrada z ,,Dziadów", Kordiana. I chociaż tamci bohaterowie kojarzą się nam jedynie ze szkolnymi lekturami i walką z zaborcą, to Tamara doskonale pasuje do ich grona. Tyle tyko, że ona walczy o dobro kobiet i uświadomienie Polaków. A ta walka okazuje się być równie trudną, jak nie trudniejsza niż ta, którą bohaterowie romantycznych dzieł musieli stoczyć z zaborcą.

Akcja powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. W Polsce rządzi rząd, który uruchamia Programy Udoskonalania Rodziny, czyli w skrócie PURy. Większość społeczeństwa widzi w poszczególnych segmentach tego programu szansę na lepsze życie i dobrobyt, a cena, jaką muszą zapłacić, za otrzymywane od państwa zapomogi dla rodzin nie wydaje się Polakom zbyt wygórowana. Przecież rządzącym zależy na dobru Polski, która ma stać się rozrastającym krajem. Tak więc większość rodzin zachęcona obietnicami rządu postanawia powiększyć rodziny, a kobiety w zamian za zwalnianie stanowisk pracy otrzymują zapłaty. Są jednak ludzie, którzy zauważają także wady takich programów, a do nich należą ,,Wściekłe", którym przewodzi Tamara Taszycka.

Bunt to słowo, które doskonale oddaje istotę tej książki, bo i o buncie i o jego konsekwencjach opowiada w głównej mierze ta powieść. Tamara nie jest kobietą zagubioną w życiu, a wręcz przeciwnie - wie czego od niego chce. Trzyma w mieszkaniu glocka, jest wysportowana. Cechuje ją upór, ale i również zgorzkniałość. Mimo wszystko w środku jest krucha i zraniona.. Nie chce utrzymywać kontaktu z ojcem, który ma konserwatywne poglądy, z kolei z siostrą jest w bliskich relacjach, ale ona nie jest przeciwniczką PURów. Z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy nie zrozumieją Tamary, którzy będą się jej dziwić. Przecież każdy ma swoją wolę, każdy ma swój rozum, w końcu możemy powiedzieć, że każdy decyduje o tym co zrobi, a czego nie. Tamara nie jest jednak małostkowa i stawia sobie misję, by uświadomić naród w jakim kierunku zmierza Polska. Tak oto staje się symbolem buntu i postacią ważną dla tysięcy obywateli.

Wielu czytelników odnajdzie pewnie w ,,Wściekłe" nawiązania do obecnej sytuacji w Polsce. PURy mogą być archetypem programu 500+ , a rząd uosobieniem partii rządzącej teraz w Polsce, ale autorka w jednym z wywiadów podkreśla, że w swojej książce nie podkreśla poglądów politycznych, a cała historia jest próbą pokazania tego, co się stanie, gdy chociaż na chwilę zapomnimy o prawach, jakie posiadają kobiety. Fabuła tej powieści jest gorzka, ale dobitnie pokazuje, co nie powinno się zdarzyć. Jak dalekie jest wyobrażenie autorki, a panująca teraz sytuacja w Polsce ? Chyba nie chciałabym wiedzieć. Jedyne co z pewnością po przeczytaniu ,,Wściekłe" wiem to to, że nie można dopuścić do takiej sytuacji. To właśnie chyba jedno z głównych przesłań tej powieści.

Styl, jakim posługuje się autorka jest można powiedzieć ,,surowy". Gdy mamy opisy, są one również surowe. Podsiadły-Natorska nie używa zbędnych słów, krótko, zwięźle przekazuje nam tok akcji. Z czasem jednak zdania, opisy wydłużają się, ale nadal sprawiają wrażenie surowych. Przyznam, że pierwszy raz z czymś takim się spotkałam i muszę przyznać, że naprawdę jest to bardzo ciekawy zbieg. Z początku może nieprzyzwyczajony czytelnik będzie miał trudności z wczuciem się w opisywane sytuacje, jednak z czasem powieść czyta się bardzo szybko.. Z drugiej strony wielu czytelnikom, którzy wolą rozbudowane opisy wyżej opisana narracja może nie przypaść do gustu, więc to już zależy od naszych upodobań literackich. Poza tym w powieści znajdziemy nawiązania do piosenek, w tym ,,Kocham wolność" a także ,,Bohemian Rhapsody", więc będzie to wspaniały dodatek dla wielu czytelników.

,,Wściekłe" to powieść przede wszystkim o sile kobiecości, ale także walce o własne przekonania i system wartości. Główna bohaterka to kobieta, którą można z pewnością podziwiać - jest silna, wytrwała, ale jednocześnie wydarzenia z przeszłości odciskają na niej swoje piętno. Na pewno nie jest to lektura lekka, daje naprawdę wiele do myślenia. Dodatkowo autorka posłużyła się ciekawą narracją, ale dla niektórych czytelników może być ona jednocześnie przeszkodą w czytaniu tej książki. Na mnie ta powieść wywarła duże wrażenie i sprawiła, że zaczęłam się jeszcze bardziej zastanawiać nad prawami kobiet w dzisiejszym świecie. A czy kiedyś może nam przyjść żyć w świecie, jaki opisała w tej powieści autorka ? Tego nie wiem. Mam jednak nadzieję, że to ,,kiedyś" nigdy nie nastąpi.

,, (...) nie trzeba przemocy fizycznej, by zniszczyć człowieka, wystarczy zrobić z niego kogoś, kim nie jest (...)"
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)




Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję autorce - Ewie Podsiadły-Natorskiej.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...