K.N. Haner - ,,Rysunkowy chłopak" (recenzja)

K.N. Haner - ,,Rysunkowy chłopak" (recenzja)

Czy najnowsza powieść K.N. Haner przypadła mi do gustu ? Zapraszam na recenzję książki ,,Rysunkowy chłopak".



,,Rysunkowy chłopak"
K.N. Haner


Wydawnictwo; Editio Red
Data wydania: 16 października 2019
Po śmierci swojego brata Diana z każdym dniem coraz bardziej się w sobie zamyka i zaczyna popadać w depresję. Zaczyna zastanawiać się nad porzuceniem studiów. Gdy przypadkiem poznaje Ryana, jej życie odmienia się. Jednak ich uczucie jest trudne, a by mogli być razem, będą musieli oszukać przeznaczenie. Czy uda im się to ?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie". Jej powieści w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellerów przyznawany przez Empik.com i wciąż cieszą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Autorka w głowie ma już wiele pomysłów na następne powieści i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jako autorka poczytnych publikacji dla kobiet.

Od kiedy K.N. Haner ogłosiła, że wydaje ,,Rysunkowego chłopaka", wiele grup czytelniczych opanowała euforia. Autorka co jakiś czas podsycała ciekawość czytelników, dodając fragmenty tej historii, a entuzjazm fanek stawał się jeszcze większy. Jednak już sam jej tytuł jest niezwykle zagadkowy. Gdy zaczęłam czytać tę książkę, myślałam, że będzie to kolejna, trochę podobna do poprzednich historia, które napisała Haner. Dziwiłam się zawodowi fanów, że to jednotomówka. Czytałam co chwila komentarze na grupie autorki, w których czytelniczki co jakiś czas domagały się napisania kontynuacji losów Diany. Zastanawiałam się więc, o co tyle szumu. Teraz już wiem. Uwierzcie mi, ta historia ma jeden, bardzo duży, a zarazem niespodziewany plus - nieoczekiwany zwrot akcji !

Diana po śmierci swojego brata bliźniaka zamknęła się w sobie. Nie potrafi się cieszyć i coraz częściej myśli o rzuceniu studiów. Gdy poznaje Ryana, zaczyna się zmieniać. Jej życie powoli zaczyna na nowo odzyskiwać barwy. Ale, by móc być razem, oboje będą musieli pokonać swoje przeznaczenie.

Bohaterowie tej książki są ciekawi, ale miałam wrażenie, że po prostu, już gdzieś o nich czytałam. Diana jest studentką na uczelni artystycznej. Kocha rysować, ale po śmierci brata całkowicie się w sobie zamknęła. Jest nieśmiałą dziewczyną, nadal czeka na tego jedynego, z którym chce przeżyć swój pierwszy raz. I przyznam, że naprawdę ją polubiłam. Ale jej zachowanie czasami naprawdę mnie denerwowało. Tak naprawdę ciężko mi ją oceniać, bo przez pryzmat wydarzeń, które miały miejsce w zakończeniu powieści, miałam już mały mętlik w głowie. Czy rzeczywiście Diana była taką osobą, o jakiej czytaliśmy przez całą książkę ? A może jednak nie ? Mimo wszystko Diana jest bardzo niezdecydowana. Chce coś zrobić, wydaje się, że jest tego pewna, by po chwili powiedzieć, że nie zrobi tego. Czasami gubiłam się w jej zachowaniu. Natomiast Ryan wydaje się facetem, który jest ideałem. Jednak trzeba patrzeć na to, że jego zachowanie też było, jakby nie patrzeć niemoralne. Podziwiałam go za to, że był cierpliwy i naprawdę było widać, że kochał Dianę. Nie oceniał jej. To naprawdę bardzo ważna cecha. Związek i uczucia opierają się na wzajemnym zaufaniu, a w relacji tych dwojga było widać, że ufają sobie i to naprawdę, również mi się spodobało. Niestety minusem jest to, że miałam wrażenie, że byli bardzo podobni do poprzednich bohaterów z innych powieści K.N. Haner i miejscami po prostu miałam małe déjà vu. Inne postacie również są rozwinięte, między innymi bliżej poznajemy Chanel i Vincenta. Są oni nakreśleni, nie poznajemy ich bardzo blisko, ale są obecni praktycznie przez cały czas i to również duży plus.

Cała powieść napisana jest lekko, przez co czyta się ją szybko. Również akcja miejscami naprawdę mnie zaskakiwała. Przede wszystkim ważne jest to, że autorka poruszyła wiele trudnych tematów, nawet tych z dziedziny tabu. Gwałt, czy romans, gdzie jeden z partnerów ma małżonka to tylko nieliczne problemy, jakie występują w tej pozycji. Jednak przez większość książki, sama fabuła nie wywołała we mnie jakiegoś poruszenia. Dopiero końcówka, ten element zaskoczenia, a także jeden, brutalny wręcz moment w tej powieści, sprawiły, że naprawdę coś we mnie drgnęło, na tyle, że poczułam po prostu wzburzenie. Sama końcówka zresztą jest mocno zaskakująca. I chociaż sam tytuł powieści może wskazywać na to, jak autorka chciała rozwiązać historię Diany i Ryana, nadal nie mogę uwierzyć w to, co stało się na końcu. Poza tym sama okładka powieści również zasługuje na pochwałę. Grafik zrobił naprawdę dobrą robotę, bo wygląda po prostu przecudnie i mam wrażenie, że bardzo pasuje do tej całej historii.

,,Rysunkowy chłopak" to powieść, która zaskoczyła mnie swoim zakończeniem. Czyta się ją naprawdę dobrze. Historia Diany i Ryana jest lekka, ale nie brakuje w niej trudnych tematów. Mimo wszystko, jakoś nie przypadła mi ona do gustu. Jest to z pewnością jedna z tych grzeczniejszych powieści Haner, ale to właściwie zakończenie sprawia, że czymś się wyróżnia na tle innych. Mimo wszystko szkoda, że jest to historia jednotomowa. W epilogu jest naprawdę tajemniczo, a ostatnie słowa powieści są bardzo optymistyczne, więc daje to jakąś furtkę do napisania kontynuacji. Z drugiej zaś strony, gdyby powstała kolejna część, moim zdaniem wyszłoby takie masło maślane. Mimo wszystko spędziłam z Dianą i Ryanem naprawdę miłe chwile i będę czekała na kolejną powieść Haner.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red i autorce - K.N. Haner.
Alex North - ,,Szeptacz" (recenzja)

Alex North - ,,Szeptacz" (recenzja)

Czy powieść zapowiadana jako najlepszy thriller roku zrobiła na mnie wrażenie ? Zapraszam Was na recenzję powieści ,,Szeptacz".



,,Szeptacz"
Alex North


Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 16 października 2019
Tłumaczenie: Paweł Wolak
Tom Kennedy niedawno stracił żonę. Postanawia zostawić za sobą przeszłość i przeprowadzić się z synem do Fatherbank - cichego miasteczka. Nie wie jednak, że ponad dwadzieścia lat temu wstrząsnęły nim porwania i morderstwa dokonane przez Szeptacza. Teraz kolejne dziecko zostaje porwane, a policja pomimo chęci, jest bezradna. Czy Tomowi uda się ochronić syna ? Czy uda się odnaleźć sprawcę porwań ?

Alex North to brytyjski autor publikujący wcześniej pod innym nazwiskiem. Mieszka w Leeds, w Anglii, z żoną i synem. ,,Szeptacz" to jego pierwsza książka napisana pod pseudonimem.

O tej powieści słyszało zapewne wielu czytelników. ,,Szeptacz" miał naprawdę dużą akcję promocyjną. Powieść Alexa Northa reklamowana była, jako najlepszy thriller tego roku. Postanowiłam więc sama sprawdzić, o co tyle szumu. Historia opisana przez Northa na pewno jest specyficzna i z czasem wciąga. I naprawdę, wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że zabrakło mi w niej po prostu emocji ...

Pisarz Tom Kennedy po nagłej śmierci żony nie może pogodzić się ze stratą. Jego relacje z synem pogarszają się, a on nie może nic na to poradzić. Postanawia pozostawić za sobą przeszłość i przeprowadzić się z synem do Featherbank. Kiedy dochodzi do zaginięcia małego chłopca, cień strachu po raz kolejny pada na miasteczko. Wszyscy boją się, że po dwudziestu latach sprawa Szeptacza powróciła ...

Przyznam szczerze, że bardzo sceptycznie podchodziłam do powieści Northa. Jednak ,,Szeptacz" ma parę plusów. Przede wszystkim warto pochwalić autora za to, że bardzo ciekawie przedstawił relację pomiędzy synem i ojcem. Tom Kennedy po śmierci swojej ukochanej żony załamał się, a jego relację z synem pogorszyły się. Na początku wydawało mi się, że rzeczywiści jest nieporadny, że za bardzo przytłacza go cala sytuacja ze zmarłą żoną. Jednak z czasem, gdy akcja się rozwijała miałam wrażenie, że Tom tak naprawdę jest jeszcze bardziej skomplikowanym bohaterem i ciężko go tak naprawdę rozgryźć. Z kolei Jake wydaje się bardzo rozpieszczonym dzieckiem. Nie chce rozmawiać z ojcem, zamyka się w sobie. Właściwie, prawie do końca książki mnie irytował. Jednak z czasem poznajemy również okoliczności tego, co stało się w przeszłości, oraz dowiadujemy się, jaką traumę, przeżył. Po poznaniu wszystkich okoliczności zaczęłam mu jeszcze bardziej współczuć. Na drugi plan wysuwają się też pracownicy policji, czyli Pete - policjant, który przez ponad dwadzieścia lat próbował rozwikłać do końca sprawę Szeptacza oraz Amanda, która nadzoruje sprawę nowego porwania w Fatherbank. Szczególnie postać Pete bardzo mnie zaskoczyła. To właśnie wśród tej czwórki oscylowała cała ta historia.

Powieść Northa jest bardzo nierówno rozłożona. Niektóre fragmenty niezwykle się ciągnęły, a niektóre wątki nużyły, by za jakiś czas cała akcja przyśpieszyła, Ciekawym zabiegiem jest to, że akcja prowadzona jest z wielu punktów widzenia, jednak narrację pierwszoosobową autor wykorzystuje tylko przy rozdziałach dotyczących Toma. Pozostałe rozdziały, czyli te z punktu widzenia Jake'a, Pete, Amandy oraz porywacza są napisane w narracji trzecioosobowej. Dzięki takiemu balansowaniu narratorami mamy wrażenie, że to właśnie Tom niejako jest głównym bohaterem tej powieści. Poza tym każdy bohater na swój sposób ciekawił czytelnika, a niektóre fragmenty rzeczywiście zaskakiwały i ciekawiły. Niestety zabrakło mi tutaj czegoś więcej. Po prostu momentów, które by mnie zaskoczyły, czy wprowadzały zaniepokojenie podczas powieści było po prostu dla mnie za mało. Minusem tej historii jest też to, że właściwie jest przewidywalna. Możemy się domyślać zakończenia, chociaż, co prawda, niektóre wątki autor pozostawił otwarte. Muszę pochwalić też grafika, który stworzył okładkę do ,,Szeptacza". Pasuje ona idealnie do całej tej historii i oddaje istotę powieści. Naprawdę, zrobiono tutaj kawał dobrej roboty.

,,Szeptacz" miał być jednym z lepszych thrillerów przeczytanych preze mnie w tym roku. Niestety, troszkę zawiodłam się na tej powieści. Zabrakło mi w niej paru istotnych elementów. Przede wszystkim liczyłam na wiele przeżytych emocji, przyśpieszone bicie serca i niepewność przy czytaniu tej historii. I chociaż autor zastosował tutaj wiele zwrotów akcji, tak naprawdę niczym mnie ta powieść szczególnie nie zaskoczyła. Mimo wszystko jest to na pewno ciekawy thriller, który czyta się całkiem dobrze i myślę, że wielu czytelnikom się spodoba. Jednak jak dla mnie, autor zmarnował potencjał historii Toma. Zobaczymy, być może kiedyś North postanowi jeszcze powrócić do cichego Fatherbank.
,,(...) każdy sposób jest dobry, jeśli pomaga w dotarciu do wyznaczonego celu.'
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Muza.
,,Anonimowa dziewczyna" - zapowiedź powieści.

,,Anonimowa dziewczyna" - zapowiedź powieści.



22 października swoją premierę będzie miała powieść Greer Hendricks i Sarah Pekkanen ,,Anonimowa dziewczyna".

Przyznam szczerze, że ta historia zapowiada się naprawdę ciekawie. 😄

Opis:
Najbardziej wyczekiwany thriller 2019 roku!

Gdy Jessica Farris zgłasza się do udziału w badaniu psychologicznym prowadzonym przez tajemniczą doktor Shields jest przekonana, że będzie musiała jedynie odpowiedzieć na kilka pytań, po czym odbierze wynagrodzenie i na tym skończy się jej rola.

Jednak gdy pytania stają się coraz bardziej natarczywe i dogłębne, a sesje badawcze przeradzają się w zadania do wykonania, podczas których Jessica dostaje wytyczne, jak ma się ubrać i zachowywać, dziewczyna zaczyna mieć odczucie, że doktor Shields zna jej myśli… i wie, co Jess ma do ukrycia.

W im większą Jess popada paranoję, tym bardziej jasne staje się dla niej, że nie wie już, co w jej życiu jest realne, a co stanowi jeden z eksperymentów manipulacyjnych doktor Shields. Uwikłana w sieci podstępnych oszustw i zazdrości, dziewczyna szybko się przekonuje, że niektóre obsesje bywają zabójcze…

Premiera już 22 października ! I jak, jesteście zaciekawieni ?

Paulina Świst - ,,Sitwa" (recenzja przedpremierowa)

Paulina Świst - ,,Sitwa" (recenzja przedpremierowa)

Co się stanie, gdy w wielkich pieniądzach i przekrętach zapląta się uczucie ? Zapraszam Was na przedpremierową recenzję najnowszej powieści Pauliny Świst.




,,Karuzela"
Paulina Świst


Cykl: Karuzela (tom 2)
Wydawnictwo: Akurat/ MUZA SA
Data wydania: 16 października 2019
Rozkręcona przez ,,Orła" i Olkę karuzela finansowa nie skończyła się ich ucieczką z kraju. Ich ,,biznes" przejęli inni, których wpływy sięgają jeszcze wyżej. Lilianna Płonka nieświadomie wikła się niebezpieczne porachunki, natomiast podinspektor CBŚ - Michał Grosicki - na którego spada coraz więcej podejrzeń zostaje aresztowany przez prokuratora. Czy obojgu uda się rozwiązać zagadkę ? Kto chce ich zniszczyć ?

Paulina Świst to pseudonim literacki adwokat urodzonej w 1986 roku w Gliwicach, która jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i prowadzi kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Prywatnie jest pasjonatką piłki nożnej, Long Island Iced Tea oraz wojennych gier komputerowych.

Świst na dobre wpisała się w polską literaturę. Jej powieści cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników, a sama autorka jest niezwykle tajemnicza. Podobnie jak poprzednia powieść z tej serii, czyli ,,Karuzela", ,,Sitwa" także reklamowana jest trzema zdaniami, które mają nas zachęcić do poznania historii Liliany i Michała - ,,Ostry seks. Ostry język. Ostra jazda.". Okazuje się jednak, że Świst naprawdę ma jeszcze wiele asów w rękawie, a ,,Sitwa" jedynie to potwierdza. W końcu kto się zna lepiej na prawie i intrygach, jak czynna adwokat ?

Lilianna to jeden z najbardziej znanych adwokatów we Wrocławiu. Michał to podinspektor w CBŚ. Gdy oboje starają się pomóc swoim przyjaciołom, nic nie wskazuje na to, że będzie im dane spotykać się częściej. Gdy mecenas Płonka znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, a Michał zostaje uwikłany w porachunki, oboje zaczną zdawać sobie sprawę z tego, że Karuzela, jaką rozkręcili ,,Orzeł" i Olka sięga jeszcze dalej jak myśleli, a stawką w tym całym przekręcie stało się ich życie.

Mecenas Liliannę Płonkę zna doskonale każdy czytelnik, który przeczytał poprzednie powieści Świst. Jest to przyjaciółka Kingi, która przewijała się w poprzednich częściach serii ,,Karuzela" i ,,Prokurator". Od razu polubiłam ją za jej poczucie humoru, a gdy w ,,Karuzeli" autorka zaczynała delikatnie insynuować, że pomiędzy Lilianną i podinspektorem CBŚ może narodzić się coś więcej, bardzo się ucieszyłam. Tak więc, gdy autorka na swoim facebook'owym profilu ogłosiła, że jej kolejna powieść będzie poświęcona najlepszej przyjaciółce Kingi, wiedziałam, że jest na co czekać. Sama Lilianna jest bohaterką bardzo podobną do Kingi. Mają podobne poczucie humoru, używają podobnego języka i co najciekawsze - obie mają talent do pakowania się w kłopoty, ale o to nietrudno, gdy jest się adwokatem zajmującym się sprawami karnymi. Mimo wszystko mam wrażenie, że Lilianna jest taką bardzo zakręconą postacią. Z jednej strony wydaje się twarda, jest nieustępliwa. Z drugiej zaś jest romantyczką, ale ciężko się jej do tego przyznać. W przeciwieństwie do Kingi, albo Olki z poprzednich części Lilianna nie uwikłała się w nieudane małżeństwo, szuka tego jedynego i jest czasami naiwna. Naprawdę ciężko jest nie zapałać do niej sympatią. Natomiast Michał również zrobił na mnie duże wrażenie i jego także polubiłam. Być może jak wielu mężczyzn bał się miłości, ale widać, że zależy mu na Liliannie. Poza tym wychowywał się w domu dziecka, więc naprawdę podziwiam go za to, że postanowił o siebie zawalczyć i pracuje w CBŚ. Muszę przyznać, że Lilka i Michał wręcz idealnie do siebie pasują i dogadują się niemal bez słów. Ich dialogi co chwila śmieszą, a po sytuacjach, w jakich uczestniczą i ich zachowaniu widać, że jest to naprawdę bardzo dopasowana para. W powieści nie brakuje także innych bohaterów, których poznaliśmy już w poprzednich częściach, czyli Kingi, ,,Zimnego", ,,Wyrwy" a także Olki i ,,Orła". Autorka nie rozwija ich, jedynie nakreśla i nie uchyla nam rąbka tajemnicy na temat ich związków.

Co do dialogów, to muszę powiedzieć, że Świst z pewnością nie brakuje weny i dobrego humoru. Wszystkie są napisane w punkt, a czyta się je z niemałym uśmiechem na ustach. Poza tym sam język autorki jest naprawdę lekki, a książkę czyta bardzo szybko. Warto również zwrócić uwagę na to, że po raz kolejny autorka dobrze wie, jak w swoich dialogach nawiązywać do wydarzeń z życia codziennego, a co ciekawe nawet wersami niektórych piosenek wykorzystanymi w odpowiednim momencie sprawiała, że potrafiłam się śmiać co najmniej przez parędziesiąt sekund. Samo tempo w książce jest szybkie, jednak jestem pewna, że czytelnicy nie zagubią się w wydarzeniach. Intryga wymyślona przez Świst również jest bardzo ciekawa i mocno zakręcona, więc właściwie do samego końca nie wiedziałam, kto chciał, by bohaterowie znaleźli się w takiej pułapce i to kolejny plus. Niestety, chociaż wszystko wydaje się przemyślane, przeszkadzało mi to, że autorka stawiając na szybkość, nie rozwijała niektórych scen. Wiele z nich mogło być jeszcze trochę wydłużonych, ale być może to tylko moje odczucie.

Muszę powiedzieć, że ,,Sitwa" to powieść, która spełniła moje oczekiwania. Znałam już wcześniej prozę autorki i mniej więcej wiedziałam, czego się spodziewać, ale Świst po raz kolejny naprawdę miło mnie zaskoczyła. Co prawda, powieść może nie jest ona idealna i ma swoje wady, ale z pewnością świetnie nadaje się na idealną lekturę na jesienny wieczór. Jest lekka, nie brakuje w niej zabawnych ripost, śmiesznych sytuacji i przede wszystkim ciekawych bohaterów.  Jeśli jednak nie czytaliście powieści ,,Karuzela", to odradzam Wam ,,Sitwę", ponieważ obie książki łączą się ze sobą. Jak dla mnie to był świetnie spędzony czas i mam nadzieję, że autorka niedługo przedstawi nam kolejną ciekawą historię.
,,(...) ludzie są ze sobą tylko tak długo, jak długo mają w tym interes."
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Za możliwość przedpremierowego przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Muza/Akurat.
,,Wszystkie książki powstają w naszej wyobraźni", czyli relacja z I Zlotu Fanek Niegrzecznych Książek.

,,Wszystkie książki powstają w naszej wyobraźni", czyli relacja z I Zlotu Fanek Niegrzecznych Książek.

5 października w Warszawie przy ulicy Mysiej 3 odbył się I Zlot Fanek Niegrzecznych Książek. Bilety z szybkością błyskawicy zostały zarezerwowane przez fanki Niegrzecznych Książek, a mi udało się być w gronie pań, które dotarły do Warszawy. Jednak od razu mogę powiedzieć, że naprawdę było warto. I na pewno będę czekała na kolejną edycję !



Posta piszę dopiero tydzień po wydarzeniu. Dlatego też, wiele rzeczy może mi umknąć, chociaż zapewne byłoby tak także nawet od razu po zakończeniu Zlotu. A przyczyna jest jedna - działo się naprawdę wiele !

Na Zlot do Warszawy jechałam ... pociągiem ! Właściwie nie opłacało mi się jechać samochodem z wielu powodów, jednak głównym było to, że Mysia 3 znajduje się właściwie w Centrum Warszawy, dosłownie dwa kroki od Alei Jerozolimskich i znanej wszystkim palmy (projektu artystycznego Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich). Niedaleko znajduje się także Muzeum Narodowe, więc wszystko jest naprawdę bardzo blisko.

Najbliższym dworcem była Warszawa Centralna, dlatego też to właśnie tam wysiadłam. Nie przewidziałam jednak tego, że po prostu na Dworcu Centralnym da się zgubić. Co prawda, wysiadałam tam pierwszy raz (zwykle wysiadałam na Dworcu Wschodnim) i być może dlatego zagubiłam się w labiryncie wyjść. Myślę, że teraz, uniknęłabym takiego szukania odpowiednich wyjść. Ale liczą się nabyte wrażenia, emocje, a na gubienie się miałam naprawdę sporo czasu, bo z pociągu w Warszawie wysiadłam o 13.00, a wpuszczanie uczestników zlotu do sali zaczęło się o 15.00. Ja akurat zdążyłam jeszcze przed czasem (o 14.40 byłam już na Mysiej), ale postanowiłam przejść się jeszcze po okolicach w poszukiwaniu jakiejś kawiarni, albo restauracji, w której mogłabym coś zjeść. Grunt, że po około dziesięciu minutach poszukiwań postanowiłam zawrócić, by się nie spóźnić. Jak mówi stary obyczaj ,,Lepiej przyjść za wcześnie niż stać pod drzwiami za późno", więc znowu, po krótkim czasie znalazłam się na Mysiej i weszłam do budynku numer 3.



Kolejka do rejestracji zdążyła się już zrobić naprawdę ogromna. Wiele uczestniczek (w tym ja) miało na sobie coś różowego. Ta idea została zapoczątkowana w wydarzeniu na Facebooku i naprawdę czuć było, że każda z uczestniczek znalazła się tu nie bez powodu.W kolejce do rejestracji zagadała do mnie przesympatyczna dziewczyna, która stała przede mną. Zastanawiała się nad tym, czy oby nie jest najmłodsza na Zlocie. Jak się szybko okazało, ja byłam jeszcze młodsza od niej, oraz od drugiej dziewczyny, która akurat stała za mną w kolejce. Spotkałam także Panią, która mieszka w moich rodzinnych stronach, więc czas w kolejce naprawdę dzięki rozmowom upłynął bardzo szybko.

Gdy w końcu udało się mi zarejestrować, dostałam różową bransoletkę, która stanowiła zarazem potwierdzenie mojego uczestnictwa w Zlocie. Jeśli jakaś uczestniczka chciałaby wyjść w trakcie Zlotu i za jakiś czas wrócić, mogła to zrobić właśnie dzięki takiej bransoletce. Gdy odeszłam od stolika, szybko podeszła do mnie Pani z wydawnictwa i podała mi szampana. Przyznam szczerze, że było to bardzo miłe i naprawdę bardzo mi się podobało (właściwie nie tylko mi, wiele uczestniczek cieszyło się z takiego przyjęcia), chociaż szampan, to akurat jeden z trunków, który lubię najmniej. Wiele Pań cieszyło się też z tego, że mogły kupić na miejscu najnowszą powieść K.N. Haner, czyli ,,Rysunkowy chłopak" i chętnie korzystało z tej możliwości. Słyszałam także wiele opinii na temat poprzedniej książki autorki, czyli ,,Nieczyste więzy", a wiele uczestniczek relacjonowało, że było naprawdę w szoku, gdy doszły do jej zakończenia. Niektóre z nich mówiły, że nie mogły się od niej oderwać i z niecierpliwością czekają na kolejną część.

,,Niegrzeczne książki"
W końcu udało mi się przejść troszkę dalej, gdzie znajdowała się sala/miejsce konferencyjne. Na uczestniczki już czekały krzesełka, a ja postanowiłam usiąść gdzieś z tyłu. Jednak po chwili pomyślałam, że fajnie byłoby widzieć jeszcze bliżej autorki i obserwować wydarzenie, więc ruszyłam do przodu. Tak wylądowałam w drugim rzędzie ! Tak, zaszyłam się w drugim rzędzie, ale po chwili spotkałam przemiłego Pana Grzegorza, który jako jedyny z mężczyzn był uczestnikiem Zlotu (oczywiście za obsługę sali też odpowiadało paru mężczyzn, ale mimo wszystko tylko Pan Grzegorz nie miał ,,styczności" z obsługą sali i wydarzenia). Znałam go już w Warszawskich Targów Książki (gdzie ów Pan stał ze mną w kolejce po autograf K.N Haner) i od razu od słowa do słowa zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, a Pan Grzegorz postanowił usiąść na krzesełku obok. Tak na marginesie zastanawiam się, czy przypadkiem naprawdę nie byłam najmłodszą uczestniczką Zlotu. Co prawda jestem pełnoletnia (bez obaw, spokojnie mogłam duszkiem wypić szampana :D ), ale z drugiej strony i tak wszystkie dziewczyny (i Pan Grzegorz) w tamtej chwili były uczestniczkami Zlotu i naprawdę nie liczyło się, kto skąd jest i ile ma lat. W sali znajdowało się także wiele stoisk sponsorów, między innymi można było podejść do Avon i zasięgnąć rad na temat makijażu, albo zrobić sobie make-up produktami firmy.

Justyna Dżbik-Kluge na scenie.

dyrektor wydawnicza Wydawnictwa Kobiecego - Agnieszka Stankiewicz-Kierus
Przedstawienie fanpage ,,Niegrzeczne książki"


Chwilę przed 16.00 na scenę wkroczyła Justyna Dżbik-Kluge - dziennikarka radiowo-telewizyjna, prowadząca "Halo Zet" w Radiu Zet. To właśnie ona przeprowadziła wywiady z autorkami. Gdy w końcu pojawiła się gwiazda zlotu, czyli autorka Vi Keeland, naprawdę było czuć w sali niesamowitą atmosferę. Autorka po raz pierwszy była w Polsce, a do naszego kraju przyjechała ze swoją menadżerką. Jednak zanim wywiad się rozpoczął, głos zabrała dyrektor wydawnicza Wydawnictwa Kobiecego - Agnieszka Stankiewicz-Kierus, która przedstawiła zebranym parę informacji na temat fanpage ,,Niegrzeczne Książki", później na scenę weszła także przedstawicielka Wydawnictwa Editio, czyli Natalia Doległo. Po przemówieniach przystąpiono do ,,Wielkiego Quizu o Niegrzecznych Książkach", w którym trzy autorki: K.N. Haner, Emilia Wituszyńska i Beata Majewska/Augusta Docher były przedstawicielkami drużyn. Pytania były różne: jedne proste, inne trudniejsze, jednak każda fanka Niegrzecznych Książek z pewnością znała na nie odpowiedź. Wygrała drużyna K.N. Haner !

Prowadząca Wielki Quiz o Niegrzecznych Książkach

Wielki Quiz o Niegrzecznych Książkach


Po quizie przystąpiono do głównej części zlotu, czyli wywiadu. Na pierwszy ogień prowadząca wzięła Vi Keeland. Pytania były różne, między innymi o męża autorki, o to, jak zaczęła się jej pisarska kariera; kiedy pomyślała, że jest prawdziwą pisarką. Co ciekawe Vi przyznała, że nikt z jej pracy nie wiedział o tym, że pisze, a ona postanowiła rzucić pracę i zająć się tym na poważnie. Dzisiaj jest już autorką prawie trzydziestu powieści ! Poza tym, wiedzieliście, że swojego męża poznała w wieku sześciu lat ? Takich ciekawostek jest więcej. Vi zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Była skromna, cały czas uśmiechnięta. Jej tłumaczka też miała ręce pełne roboty. Tłumaczyła wszystkie pytania Vi, a także jej odpowiedzi, jednak wiele czytelniczek doskonale wiedziało, co mówi autorka, a na sali, co jakiś czas wybuchały salwy śmiechu.

(od lewej) Tłumacz, Vi Keeland, Justyna Dżbik-Kluge



Wywiad z K.N. Haner i Vi Keeland.

Następnie na fotel usiadła K.N. Haner, która była gościem honorowym. Ją również Justyna Dżbik-Kluge dokładnie przepytała - przede wszystkim o to, jak to wszystko się zaczęło, ale też zdarzały się dokładniejsze pytania, jak te, jak powstają sceny erotyczne do jej książek. Autorka zdradziła też, jakie wydarzenie było inspiracją do napisania powieści ,,Rysunkowy chłopak". K.N. Haner przyznała też, że nie rozpraszają jej dźwięki podczas pisania, bo czasami zdarza się, że w drugim pokoju, w telewizji lecą ,,Kuchenne rewolucje", a na dworze budowlańcy słuchają disco-polo. Były też pytania o to, jak na jej karierę pisarską zareagowała rodzina. (Niestety wybaczcie mi, że nie mogę Wam podać konkretnych odpowiedzi i pytań skierowanych do autorek, ale po prostu nie nagrywałam nigdzie zlotu, posiadam tylko zdjęcia z tego wydarzenia.)



K.N. Haner ogłasza zwyciężczynię konkursu literackiego.



I na koniec, po wywiadach uczestniczki tłumnie ruszyły do autorek po autografy. K.N. Haner jak zawsze cierpliwie i z uśmiechem na ustach podpisywała swoje powieści i starała się z każdym zamienić słowo. Z kolei, gdy już udało mi się uzyskać autografy od Kasi Haner, w kolejce do Vi zaczepiła mnie jej menadżerka. Na początku zaczęła do mnie zbyt szybko mówić po angielsku, a poza tym, w sali było dosyć tłoczno i głośno, więc w pierwszej chwili nie za bardzo ją zrozumiałam. Jak się okazało, o swoich polskich fankach pomyślała także Penelope Ward, a menadżerka widząc jedną z powieści (której współautorką była Penelope), chciała nakleić mi autograf autorki. Z początku pomyślałam, że jest to autograf Vi, a menadżerka Vi chciała przyśpieszyć kolejkę i po prostu naklejać autografy Vi, ale szybko zostałam wyprowadzona z błędu, tak więc na jednej z książek mam podpisy dwóch autorek !

K.N. Haner podpisuje swoje powieści.
Vi Keeland podpisująca swoje powieści.


Pociąg miałam o 18.55, więc bardzo się śpieszyłam, a w kolejce stałam właściwie patrząc co chwila na zegarek. Na szczęście z sali wyszłam jeszcze z całkiem dobrym zapasem czasu i na pociąg się nie spóźniłam, z czego bardzo się cieszę. Całe wydarzenie miało zostać zamknięte punktualnie o 19.00, jednak myślę, że przedłużyło się, bo kolejka do autorek była naprawdę ogromna, a ja miałam naprawdę duże szczęście, że udało mi się od razu ruszyć po autograf i w kolejce byłam właściwie na początku.

Tak właśnie minął I Zlotu Fanek Niegrzecznych Książek. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego całego przedsięwzięcia i ludzi ! Bo to właśnie dziewczyny (i Pan Grzegorz), które były na Zlocie sprawiły, że to wydarzenie było niezapomniane. Ja z pewnością będę czekała na kolejną edycję tego wydarzenia !

Zdjęcie z Vi Keeland. światło w pomieszczeniu było bardzo złe, więc i jakość zdjęcia (chociaż ratowane obróbką) jest również nie najlepsza. Sweterek był różowy :D


____________
Przepraszam Was też za nie najlepszą jakość zdjęć. W pomieszczeniu było naprawdę ciemno, a mój telefon, który mam od niedawna po prostu wariował. Nie chciałam też brać ze sobą aparatu, więc po prostu zdjęcia są, jakie są. Niektóre z nich (są one oznaczone) zapożyczyłam z fanpage ,,Niegrzeczne książki".

Każdy uczestnik zlotu otrzymał torbę z zawartością. Wśród podarków znalazł się puder od Avon, batonik od Porcja Dobra, herbaty od Teekane, a także balsam od Lirene, bony od Bee.pl i TaniaKsiążka.pl, oraz próbki od Sylveco.. (zdjęcie - Niegrzeczne Książki) .

Wprowadzenie i przedstawienie fanpage ,,Niegrzeczne książki". Ja siedzę obok pana Grzegorza i przesympatycznej dziewczyny (poznanej w kolejce), która przejechała kawałek drogi by być na Zlocie. (zdjęcie - Niegrzeczne Książki)


Relację i jeszcze więcej zdjęć z wydarzenia zobaczycie także na fanpage ,,Niegrzeczne książki" !


Christina Lauren - ,,Seksowny kłamca" (recenzja)

Christina Lauren - ,,Seksowny kłamca" (recenzja)

Jak dwoje zranionych ludzi może odnaleźć drogę do swoich serc ? Zapraszam na recenzję powieści duetu Christina Lauren.



,,Seksowny kłamca"
Christina Lauren

Cykl: Wild Seasons (tom 4)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 31 lipca 2019
Tłumaczenie: Katarzyna Krawczyk
London to dziewczyna, która pracuje w barze, jest zapaloną surferką i niedawno ukończyła studia. Luke to chłopak, który umawia się na nockę z wieloma dziewczynami. Gdy oboje spotykają się w barze, nie spodziewają się, że odmieni to ich życie. Czy oboje będą potrafili po raz kolejny zaufać drugiej osobie ?

Christina Lauren to Christina Hobbs i Lauren Billings - duet autorski z USA. Obie panie rozpoczynały karierę pisarską na portalach publikujących fanfiction inspirowane serią "Zmierzch". Dziś autorki wyszły poza świat pisarstwa online, stając się jednymi z popularniejszych twórczyń literatury gatunku Young Fiction oraz Adult Fiction. Piszą głównie romanse obyczajowe.

Czasami uczucie może narodzić się w najmniej odpowiednim momencie, często nie jesteśmy na nie przygotowani. Niekiedy wystarczy chwila, by nawiązać z kimś swoistą więź. ,,Seksowany kłamca" to już czwarta część serii Wild Seasons. W poprzednich tomach poznaliśmy miłosne historie paczki przyjaciół, a motywem przewodnim był ślub w Las Vegas. Jednak czwarta część niejako wyłamuje się spod tego schematu. Czy jest ciekawiej, niż w poprzednich częściach ? Niestety, moim zdaniem niekoniecznie. Chyba zabrakło mi tego czegoś. A szkoda, bo zapowiadało się nawet ciekawie.

London niedawno ukończyła studia na kierunku grafika. Mimo wszystko ciężko jej znaleźć pracę w swoim zawodzie bez doświadczenia, dlatego pracuje jako barmanka. Gdy zagaduje do niej przystojny Luke, London jest bardzo sceptycznie nastawiona do znajomości z nim. żadne z nich nie spodziewa się, że to jedno spotkanie może odmienić ich życie.

Chritina Lauren to już znany mi duet. Przeczytałam poprzednie części serii Wild Seasons, więc postanowiłam iść za ciosem i zapoznać się z historią London i Luke'a. Zarówno London, jak i Luke to bohaterzy, których zdążyłam już nieco poznać, podczas czytania poprzednich części. London to przyjaciółka dziewczyn oraz współlokatorka Loli. Być może wcześniej nie zdążyłam jej dokładnie poznać, ale mimo wszystko wywoływała we mnie pozytywne uczucia. Przede wszystkim jest bardzo zdolna, ukończyła grafikę, ale niestety przegrała z rynkiem pracy. Bez doświadczenia ciężko było jej znaleźć pracę w zdobytym zawodzie, dlatego jest zmuszona pracować w barze. Mimo wszystko kocha swoją pracę i wykonuje ją uśmiechem na ustach. Jednak życie jej nie oszczędziło. Chłopak, z którym była przez kilka lat nieustannie zdradzał ją z inną, a ona zraniona postanowiła nie wchodzić w związki. London to naprawdę ciekawa, miło bohaterka. Myślę, że z pewnością wiele czytelniczek zrozumie ją i będzie jej kibicowało. Na pewno wiele osób będzie jej współczuć z powodu zdrad poprzedniego partnera, ale mimo wszystko London to twarda dziewczyna, która nie poddaje się. Stara się wszystkim pomagać i od razu zyskuje sympatię. Natomiast Luke to były Mii. Odkąd się z nią rozstał, ciężko było mu się pozbierać. Tak więc, gdy Mia wyszła za mąż był wstrząśnięty. Postanowił zapomnieć o dawnej ukochanej i spędzał każdą noc z inną dziewczyną. Jednak, gdy poznaje London, zaczyna się zmieniać. Luke to miły, spokojny chłopak. Właśnie wybiera się na studia prawnicze, chce iść dalej. Naprawdę go polubiłam, bo chociaż z jednej strony wydaje się, że jest takim wolnym duchem; chłopakiem, który krzywdzi dziewczyny, tak naprawdę cały czas w jego sercu jest rana. W niektórych momentach zachowanie Luke było zabawne. Szczególnie wzruszały mnie te momenty, gdy opowiadał o swoich relacjach rodzinnych i o tym jak pomaga swoim rodzicom, siostrze, babci. Ciężko go nie lubić, bo to bohater na pewno miły i sympatyczny, a przede wszystkim, gdy zaczynał czuć coś do London, postanowił się zaangażować w tę relację. W powieści występują także postacie drugoplanowe, między innymi dziewczyny, które czytelnicy mogli już poznać w poprzednich tomach tej serii. Dowiadujemy się, jakie są ich dalsze losy, więc, jeśli ktoś przeczytał poprzednie tomy, to będzie dla niego miły dodatek.

Autorki piszą naprawdę ciekawie i lekko. Jednak miałam wrażenie, że jakoś za bardzo przeciągnęły tę historię. Po prostu, w niektórych momentach strasznie mnie nużyła. Same autorki w podziękowaniach pisały, że historię London i Luke'a pisało im się bardzo dobrze. To widać przy czytaniu, ale miałam wrażenie, że cała ta historia za bardzo się rozwlekła. Również chemia pomiędzy London i Luke nie była zbyt wielka. Po prostu, racja, ci bohaterowie nawet pasują do siebie, ale gdy czytałam ich sceny, jakoś nie bawiły mnie, nie czułam, że tutaj dzieje się coś magicznego. Na pewno na plus zasługuje poruszenie tematu drugiej szansy w miłości. Czasami wydaje się, że osoba, z którą zerwaliśmy, od której odeszliśmy była naszą wielką i jedyną miłością. Tymczasem historia London i Luke'a pokazuje, że czasami szczęście czai się za rogiem, a my, o miłość musimy walczyć. Na plus zasługuje też pokazanie więzów rodzinnych. Poprzez postać Luke'a możemy zobaczyć, że relacje rodzinne mają duży wpływ na człowieka.

,,Seksowny kłamca" to już czwarta część serii Wild Seasons. Tym razem relacja bohaterów nie zaczęła się od szalonej nocy w Las Vegas, jednak na mnie ta powieść nie zrobiła dużego wrażenie. Zabrakło mi w kreacjach bohaterów tego czegoś, a chemia między bohaterami była wyczuwalna, ale nie na takim poziomie, jakiego bym oczekiwała. Poza tym w niektórych momentach ,,Seksowny kłamca" nużył. Mimo wszystko ciepło będę wspominać powieści z tej serii. To lekkie historie, idealne na jesienny wieczór, przy których spędzicie swój wolny czas i znajdziecie coś dla siebie.

,,(...) zakochujemy się nie w osobie, przy której czujemy się najlepiej, ale w tej, której odejście najbardziej by nas zabolało."

Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
Kate Stewart - ,,Drive" (recenzja)

Kate Stewart - ,,Drive" (recenzja)

Czy miłość i muzyka mogą się połączyć ? Czy można odmienić swój los ? Jak ważne jest przeznaczenie ? Zapraszam na recenzję powieści ,Drive".


,,Drive"
Kate Stewart

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 6 marca 2019
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Stella to dziewczyna, która kocha muzykę. Dzięki niej wyraża siebie. Gdy dowiaduje się, że jej dawny ukochany bierze ślub jest zszokowana. Postanawia więc przypomnieć sobie chwile, które doprowadziły ją do miejsca, w którym teraz się znajduje. Do jakich wniosków dojdzie Stelle ? Jak bardzo zmieniło się jej życie ?

Kate Stewart to pochodząca z Teksasu, mieszkająca w Karolinie Północnej autorka bestsellerów z listy USA Today. Kate jest miłośniczką wszystkich rzeczy z lat 80. i 90., zwłaszcza filmów Johna Hughesa i rapu. Powieść ,,Drive"została uznana za jeden z najlepszych romansów 2017 roku przez New York Daily News i Huffington Post.

Do tej pory nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Kate Stewart. ,,Drive", czyli historia Stelli była więc pierwszą książką tej autorki, którą przeczytałam. Lubię muzyczne klimaty, a ,,Drive" jest chyba w całości hołdem dla muzyki. Nie bez przyczyny autorka postanowiła nawet stworzyć playlistę i każdy rozdział przyporządkować konkretnej piosence. Stewart wie co robi. Tyle tylko, że na mnie ta powieść nie zrobiła zbyt dużego wrażenia.

Stella jest dziennikarką, która kocha muzykę. Dziewczyna chodzi na każde koncerty od wielu lat i pisze o muzyce. Niedawno nawet udało jej się przeprowadzić wywiad z jednym z najbardziej znanych didżejów na świecie. Mimo wszystko boi się swoich uczuć, a gdy dowiaduje się, że jej były ukochany bierze ślub, jest zszokowana. Postanawia podczas drogi drogi do domu powspominać chwile, które doprowadziły ją do miejsca, w którym teraz się znajduje.

Cała powieść zaczyna się dość intrygująco. Tak naprawdę nie wiemy, który z chłopaków/ukochanych Stelli się żeni. Dostajemy tylko strzępki informacji. Wkrótce jednak cofamy się w czasie do 2005 roku i poznajemy dokładną historię głównej bohaterki. Jednak zanim przyjdzie nam się dowiedzieć który z mężczyzn odegrał tak dużą rolę w jej życiu musimy przeczytać jeszcze parędziesiąt stron. Stella jest postacią bardzo nietuzinkową, a podczas czytania książki miałam wrażenie, że aż do samego końca wielu rzeczy o niej nie wiedziałam. Na początku nie zdobyła mojej sympatii. Sama nie wiedziała czego chce, była niezdecydowana. Z czasem, gdy bardziej ją poznałam, polubiłam ją. Dziewczyna chce pracować jako dziennikarka, kocha muzykę i emocje, które są z nią związane. Jest bardzo odważna i dąży za wszelką cenę do tego, by osiągnąć swój cel. Z czasem zauważamy, że Stella bardzo się zmienia. Z upływem lat jest już inną osobą, która, co prawda nie zmieniła swoich priorytetów, ale nadal kocha to, co robi i dąży do tego, by praca dawała jej satysfakcję. Co do Reid'a, to do niego również od początku nie zapałałam sympatią. Gdy go poznajemy, jest bardzo tajemniczy, praktycznie nic o nim nie wiemy. Autorka rozwija jego postać i na przestrzeni lat doskonale to zauważamy. Z kolei Nate jest kompletnym przeciwieństwem Reida. Założył swoją gazetę  i z pewnością jest mniej tajemniczy niż Reid. Nie powiem Wam, który z nich okazał się ukochanym, który brał ślub, ale w głównej mierze to właśnie na relacji Reid'a, Stelli  i Nate'a opiera się cała powieść. W książce występują także poboczni bohaterowie, np. siostra Stelli i jej chłopak, przyjaciółka Stelli - Lexi. Każdy z nich ma swoją rolę w książce, dzięki czemu książka jest pełna i nie ma żadnych luk w spójności.

Historia Stelli nie wciągnęła mnie od pierwszej strony. Na początku ciężko mi się było w nią wczuć, ale z czasem nie mogłam się od niej oderwać. Stewart pisze lekko. Mamy tutaj lekkie, niewymuszone dialogi, młodzieżowy styl. Poza tym od razu na pierwszy rzut oka widać, że historia jest bardzo związana z muzyką. Do każdego rozdziału została przypisana konkretna piosenka, a autorka postanowiła zrobić nawet playlistę na Spotify, by czytelnicy mogli bardziej wczuć się w całą historię. Na duży plus zasługuje to, że autorka od pierwszej strony zaskakuje czytelnika tajemniczością i nie podaje nam wszystkiego na tacy. Zgrabnie przedstawia nam całą historię Stelli i pokazuje, że każda decyzja podjęta w naszym życiu ma znaczenie, bo może nas zaprowadzić w inne miejsce. Na uwagę zasługuje też ,,trójkąt", w jakim znajdują się bohaterowie, czyli Stella, Reid i Nate. Reid i Nate to całkowite przeciwieństwa, a Stewart doskonale balansowała ich zachowaniem, wydarzeniami, w jakich uczestniczyli. Dzięki temu do końca tak naprawdę nie wiemy, jak potoczyły się losy tej trójki i kogo ostatecznie wybrała bohaterka. Niestety, szkoda, że autorka nie rozwinęła zbyt dobrze ani Reida, ani Nate. Tak naprawdę nawet na końcu powieści nie wiemy o nich tyle, ile byśmy chcieli.

,,Drive" to historia, która pokazuje nam, że każda podjęta w naszym życiu decyzja ma znaczenie. Powieść jest napisana lekko, jednak na początku ciężko się w nią wczuć. Na pewno wielkim atutem tej książki jest tajemniczość i to, że do samego końca tej historii nie wiemy, z kim zwiąże się główna bohaterka. Na plus zasługuje też to, że widać, że postaci w tej książce ewoluują, nie nużą, a przede wszystkim wyzwalają w nas emocje. Szkoda tylko, że autorka postawiła na trójkąt kosztem rozwinięcia dobrze głównych postaci męskich. Sądzę jednak, że jeżeli lubicie młodzieżowe i muzyczne klimaty w powieściach, ,,Drive" bardzo się Wam spodoba. Jeżeli jednak wolicie spokojniejsze historie, to historia Stelli może nie podbić Waszego serca.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję portalowi Sztukater.pl .

Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...