Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka kryminalna. Pokaż wszystkie posty
Paulina Świst - ,,Przekręt" (recenzja przedpremierowa)

Paulina Świst - ,,Przekręt" (recenzja przedpremierowa)

Czy ostatnia część trylogii dotyczącej Sitwy spełniła moje oczekiwania ? Zapraszam Was na recenzję powieści ,,Przekręt".


,,Przekręt"
Paulina Świst


Cykl: Karuzela (tom 3)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akurat
Data wydania: 3 czerwca 2020
,,Orzeł" zostaje aresztowany, ale Olka nie ma zamiaru go zostawić i postanawia wrócić do kraju, by ratować ukochanego. Prokurator Bartłomiej Torbicki zostaje awansowany do Prokuratury Okręgowej, by pomóc ,,Zimnemu" w sprawie dotyczącej Sitwy. Gdy przez przypadek w prokuraturze spotyka swoją dawną dziewczynę wszystko zaczyna się komplikować. Gdzie jest granica chciwości ? Czy uda się rozwiązać sprawę Sitwy ?

Paulina Świst to pseudonim literacki adwokat urodzonej w 1986 roku w Gliwicach, która jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i czynnym adwokatem. Prywatnie jest pasjonatką piłki nożnej, Long Island Iced Tea oraz wojennych gier komputerowych.

Gdy otrzymałam paczkę z najnowszą książką Pauliny Świst byłam nieco podekscytowana. Nie będę ukrywać, że polubiłam styl pisania tej autorki. Czas szybko mija i właśnie - po ponad półtora roku od premiery pierwszej części - w rękach trzymam ostatni tom ,,Karuzelowej" trylogii. Świst już na dobre wpisała się do literatury obyczajowej, ale na uwieńczenie drugiej trylogii tej autorki przyszło nam trochę poczekać. Tylko czy rzeczywiście opłacało się na nią czekać ? Już na wstępie mogę powiedzieć, że zdecydowanie ... tak !

Po tym, jak ,,Orzeł" zostaje aresztowany, Olka postanawia za wszelką cenę go ratować. Tymczasem awans do Prokuratury Okręgowej dostaje Bartłomiej Torbicki, który ma pomóc Zimnickiemu w rozwiązaniu sprawy Sitwy. Wszystko zaczyna się komplikować, gdy Torbicki spotyka Polę Szydłowską, która jest nową funkcjonariuszką gliwickiej policji, a z którą przed laty łączyło go coś więcej. Wkrótce na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące Sitwy i zarówno Torbicki, jak i Szydłowska będą musieli zacząć ze sobą współpracować.

Prokuratora Torbickiego zdążyliśmy poznać już we wcześniejszych powieściach Pauliny Świst i teraz w końcu doczekał się swojej historii. Barti to przyjaciel Kingi, który dostał awans do Prokuratury Okręgowej. Jest skupiony na celu, doskonale wie czego chce. I pomimo jego wad naprawdę go polubiłam. Ma cięty język, nie ma skrupułów i przede wszystkim czasami oszukuje samego siebie. Nie angażuje się w związki, woli przygodny seks. Wszystkie wspomnienia sprzed dziesięciu lat ożywają w nim, gdy przez przypadek spotyka w prokuraturze Polę, z którą łączą go burzliwe relacje. Kiedyś byli parą i teraz - po dziesięciu latach - coś zaczyna w nich odżywać, ale przeszkodą jest zachowanie Torbickiego. Pola to nowa bohaterka, którą też naprawdę polubiłam. Jest wkurzona na swojego ex, ale nie daje się łatwo nabrać. Nie jest naiwna, uczy się na własnych błędach i reaguje na Bartiego alergicznie. Doskonale pamięta, co wydarzyło się dziesięć lat temu i nie ufa już Torbickiemu. Podobnie jak pozostałe bohaterki tej serii nie da sobie w kaszę dmuchać, ma cudne riposty i przede wszystkim jest zabawna, a przy tym nie ma w niej nic wymuszonego. Pola i Barti to naprawdę kolejna dobrze dobrana para. Oboje się uzupełniają i mam wrażenie, że chyba są nieco podobni do Kingi i ,,Zimnego", więc jeśli lubicie tamtą parę, to i losy tej na pewno Wam się spodobają. W powieści nie brakuje także pozostałych bohaterów, których znamy z poprzednich powieści tej autorki. Wszyscy zostali wplątani w tę historię i mają swoje role do odegrania.

Kolejna odsłona serii opowiadającej o Sitwie to duża dawka humoru i jak w przypadku poprzednich części, również i w tej nie brakuje przede wszystkim jeszcze większej ilości ripost. Czytając tę część niemalże cały czas się śmiałam. Dialogi są trafione w punkt, a autorka po raz kolejny potwierdza, że jest mistrzynią ciętych ripost i zabawnych sytuacji. Czytało mi się tę książkę naprawdę szybko. Jest napisana lekko i zanim się obejrzycie już będziecie po lekturze. Sama powieść też jest bardziej przemyślana i stanowi doskonałe zakończenie historii rozpoczętej w ,,Karuzeli". Wszystkie powiązania wychodzą na jaw, mamy kilka zwrotów akcji. Nie brakuje też momentów niedowierzania. Losy Torbickiego i Poli również są angażujące. Powiązania w Sitwie są całkiem dobrze przemyślane. I tak jak przy poprzedniej części, tak i tutaj czasami akcja działa się za szybko i niektórzy przez te tempo mogą się trochę pogubić, ale dla tych, którzy oczekują właśnie akcji w powieści, to nie będzie duży problem.

,,Przekręt" to ostatnia część trylogii o Sitwie i mogę śmiało powiedzieć, że po raz kolejny autorka naprawdę miło mnie zaskoczyła. W porównaniu do poprzednich jej powieści da się zauważyć dużą różnicę i widać, że autorka się rozwinęła. Bohaterowie są tu przemyślani, akcja też. Nie brakuje humoru i jak przystało na Świst inteligentnych ripost. To z pewnością lekka lektura na letni wieczór, która dostarczy Wam naprawdę świetnej rozrywki. Ja jak najbardziej polecam, bo był to ciekawie spędzony czas i będę czekała na kolejne powieści tej autorki, tym bardziej, że to jeszcze nie koniec i wnioskując po epilogu szykuje się kolejna część, która - mam nadzieję - okaże się kolejną intrygującą lekturą.

,,Żałujemy w życiu wszystkiego, czego już nie mamy." 
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)
Za możliwość przedpremierowego przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Muza/Akurat.
Paulina Świst - ,,Podejrzany" (recenzja)

Paulina Świst - ,,Podejrzany" (recenzja)

Ten czas mija bardzo szybko ... Niedawno recenzowałam dla Was ,,Karuzelę" Pauliny Świst, a teraz postanowiłam podzielić się z Wami także, po części, zaległą opinią o ,,Podejrzanym" tej samej autorki. Jak ta powieść wypada na tle pozostałych z tej serii ?



,,Podejrzany"
Paulina Świst


Cykl: ,,Prokurator" (tom 3)
Wydawnictwo: Muza/Akurat
Data wydania: 6 czerwca 2018
Maria Zimnicka to dobrze zapowiadająca się aplikantka adwokacka. Daniel Wyrwa to były żołnierz. Poznali się przypadkiem, zakochali, jednak jeden błąd, który popełnił Daniel przekreślił ich wspólne plany. Teraz Maria jest żoną swojego kolegi z dzieciństwa, chociaż skrycie kocha Daniela; on z kolei próbuje odzyskać swoją ukochaną. Czy uda im się być razem ? I co się stanie, gdy oboje znajdą się w wielkim niebezpieczeństwie ?

Paulina Świst to pseudonim literacki adwokat urodzonej w 1986 roku w Gliwicach, która jest absolwentką prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim i prowadzi kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Prywatnie jest pasjonatką piłki nożnej, Long Island Iced Tea oraz wojennych gier komputerowych.

Minęło już sporo czasu odkąd czytałam poprzednie części serii ,,Prokurator", tak więc niektóre wydarzenia już pozapominałam. ,,Podejrzany" to historia siostry ,,Zimnego", czyli Marii i brata Radka Wyrwy, czyli Daniela. Cóż mogę napisać ? Jest nawet ciekawie, są zwroty akcji, oczywiście nie brakuje ripost, a wszystko to oblane nutką tajemnicy i sensacji. Chciałoby się powiedzieć, że aż ślinka cieknie na ten deser. Problem tylko w tym, że chyba jednak ta cała historia opisana w ,,Podejrzanym" jakoś mnie nie ujęła.

Pisząc dla Was recenzję ,,Karuzeli" byłam już po lekturze również i ,,Podejrzanego". ,,Prokuratorem" autorka wybiła się, jej debiutancka powieść sprzedała się w dużej ilości egzemplarzy. ,,Podejrzany" to już trzecia część serii. Muszę przyznać, że czytało mi się tę powieść, podobnie jak pozostałe Pauliny Świst bardzo dobrze, nim się zorientowałam w ciągu paru godzin ,,Podejrzany" był już przeczytany. Nie będę też zaprzeczała temu, że upłynęła mi ta lektura na lekkich uśmiechach podczas jej czytania. Riposty bohaterów, różne śmieszne sytuacje, doprowadzały mnie do śmiechu. I wszystko byłoby super, w końcu przymioty, które wymieniłam na początku recenzji powinny sprawiać, że lektura jest chyba wręcz idealna. Niestety, zabrakło mi czegoś w całej historii Marii i Daniela. I o dziwo nie chodzi tutaj w głównej mierze o część sensacyjną, kryminalną tej powieści, a bardziej właśnie o bohaterów i relację, która jest pomiędzy nimi.

Maria i Daniel są jak ogień i woda. Ona temperamentna, nie boi się wyzwań. On lubi zabawę, ale uzależnienie zaczyna go gubić. Ona jest zdolną aplikantką adwokacką. On żołnierzem. Łączy ich jednak cięty język ... i córka. Cała historia miłosna głównych bohaterów nie byłaby jednak aż tak skomplikowana, gdyby nie pewien fakt - Maria ożeniła się z kolegą z dzieciństwa, i nadal nie może wybaczyć błędu, jaki popełnił Daniel w przeszłości. W tle mamy pewną zagadkę, zabójstwo i zemstę. Nie zabraknie także bohaterów poprzednich powieści z tej serii, tak więc w całą tę historię będą jeszcze zamieszani Radek, ,,Zimny" i oczywiście Kinga. Co z tego wyniknie ?

Od strony sensacyjnej jest naprawdę całkiem dobrze, chyba w końcu po raz pierwszy autorka sprawiła, że dłużej rozgryzałam całą zagadkę, którą zgrabnie utkała. Nie domyśliłam się, kim była osoba żądna zemsty na głównych bohaterach przez większość powieści, więc to całkiem nieźle. Grunt to w końcu zaciekawienie czytelnika i to Paulinie Świst się udało. Jest tam parę nieścisłości, ale nie przeszkadzają one w odbiorze powieści i ta siatka zdarzeń, którą utkała autorka jest naprawdę ciekawa, a przede wszystkim co było dla mnie - przyznam - nie małym zdziwieniem dobrze utkana. Czytelnik nie gubi się w wydarzeniach, wszystko ma jakiś swój sens i chociaż tak jak wspominałam wpadki, nieścisłości się zdarzają, to naprawdę pod tym względem jest nawet całkiem dobrze. Problem pojawia się niestety przy relacji głównych bohaterów, a więc od strony romansu. Jakoś ciężko jest mi uwierzyć w relację pomiędzy Marią i Danielem. Chyba była jak dla mnie za mało realna. Poza tym  główni bohaterowie jakoś nie wzbudzili mojej sympatii. Ona w końcu jest mężatką, a zdradza męża, z dawnym kochankiem. On z kolei może ma coś w sobie, co sprawia, że można go polubić, ale jego zachowanie sprawia, że nie jest osobą, którą bym polubiła.

Powieść jest napisana lekkim językiem, zabawna, nie brakuje w niej ciętych ripost, są wulgaryzmy i wiele więcej, a więc ma właściwie wszystkie cechy, do których przyzwyczaiła nas Paulina Świst. Problem jak dla mnie jedynie tkwi w tej części romansowej. Tak jak wspominałam nie jest dla mnie ona jakoś bardzo wiarygodna, może nie jest z nią aż tak źle, ale też nie można powiedzieć, że jest wspaniale, bo nie jest. Gdyby było, to coś by mnie w niej złapało, a niestety, czegoś takiego nie było. Styl narracji jest taki sam, jak w innych powieściach tej autorki, czyli pierwszoosobowy z punktu widzenia obojga głównych bohaterów. Na dodatek Ci, którzy będą chcieli się dowiedzieć, co tam nowego u pozostałych bohaterów tej serii, będą na pewno usatysfakcjonowani, bowiem w ,,Podejrzanym" nie brakuje Kingi, ,,Zimnego" oraz Radka. Nie radziłabym czytać jednak tej książki, bez uprzedniej znajomości poprzednich części, bowiem możecie się pogubić w wydarzeniach i powiązaniach, jakie w tej części występują.

,,Podejrzany" jest jak dobry sernik z rodzynkami. Cóż z tego, że jest wyśmienity, skoro nienawidzisz rodzynek ? Nie zjesz go, a jeśli spróbujesz, to będziesz co chwila zachwycał się jego smakiem pokątnie wypluwając nieszczęsne rodzynki, których nie znosisz, a bez których sernik byłby lepszy. Powieść Pauliny Świst nie jest zła, widać w niej progres autorki, czuć, że coś zaczyna się dziać. Pod względem sensacyjnym coś zaczęło kiełkować w powieściach tej autorki, ale rodzynkami akurat jak dla mnie w ,,Podejrzanym" jest właśnie ta niezbyt dobrze rozpisana relacja miłosna pomiędzy Danielem a Marią. Ciekawie się czyta riposty, które serwują nam bohaterowie, na pewno nie ma tutaj też miejsca na nudę i przede wszystkim dostajemy ciekawie zawiązaną warstwę sensacyjną. W skrócie: Nie powinniście się przy tej lekturze nudzić, bo to idealna propozycja na zimowy wieczór. Jeśli wiec nie szukacie niczego zobowiązującego, to ,,Podejrzany" będzie dla Was jak znalazł.


Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)


Agnieszka Lingas-Łoniewska, Daniel Koziarski - ,,Klub niewiernych" (recenzja)

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Daniel Koziarski - ,,Klub niewiernych" (recenzja)

Co się stanie, gdy pewnego dnia przekroczysz cienką granicę, która oddziela zwykłą internetową znajomość, od czegoś poważniejszego ? Zapraszam Was na recenzję ,,Klubu niewiernych".



,,Klub niewiernych"
Agnieszka Lingas-Łonewska,
Daniel Koziarski

Wydawnictwo: NovaeRes
Data wydania: 10 października 2018
Piotr to lekarz, który ma piękną i inteligentną żonę. Niestety zdradza ją z kobietami poznanymi w ,,Klubie Niewiernych". Justyna zaczyna coraz częściej podejrzewać, że mąż nie jest jej wierny, ale ponieważ kocha go, szybko odsuwa od siebie tą myśl. Tymczasem w jej życiu pojawia się ktoś, kto zdaje się ją doskonale rozumieć, a z czasem zaczyna rozumieć, że być może to nie tylko przelotna znajomość. Jaką cenę zapłacą małżonkowie za swoje namiętności ?

Agnieszka Lingas-Łoniewska to wrocławska pisarka, autorka książek łączących sensację i kryminał z romansem. Zadebiutowała w 2010 roku. Obecnie jest autorką ponad dwudziestu powieści i współautorka kilku antologii.
Daniel Koziarski to pochodzący z Gdańska pisarz i prawnik. Prowadzi w sieci autorskiego bloga.

Szukanie swojej drugiej połowy w Internecie na wszelkiego rodzaju portalach randkowych ostatnimi czasy stało się bardzo popularne. Równie popularne stało się również szukanie partnera na ,,przygodę", na jedną noc. W obecnych czasach wydaje się nam, że jesteśmy bardziej anonimowi, niż nasi przodkowie wiele lat temu, a wszystko właśnie przez powszechnie panujący mit, który wprowadza nas w wielki błąd. Za każdy czyn musimy odpowiedzieć w równym stopniu, a odpowiedzialność nie znika, nawet gdy staramy się jak tylko najbardziej możemy schować się za czeluściami Internetu. Bohaterowie powieści duetu Lingas-Łoniewska - Koziarski dobitnie się o tym przekonali.

Zdrada to największy cios dla małżeństwa. Taki cios otrzymało też właśnie małżeństwo Justyny i Piotra. Na pierwszy rzut oka można by sugerować, że tak naprawdę, być może miłość pomiędzy małżonkami się wypaliła. Jednak jak się okazuje Piotr, który zdradza swoją małżonkę zarzeka się, że ją kocha, a wypady do kochanek to wina tylko ... jego ciekawości seksualnej. Powieść ,,Klub Niewiernych" to historia, która z pewnością wywoła w Was mieszane uczucia. Podejmowanie tematu, który jest obecnie na czasie, to właśnie główny atut tej powieści. Wierzcie mi lub nie, ale po tej pozycji dwa razy się zastanowicie, zanim napiszecie do nieznajomej osoby lub umówicie się na randkę z osobą poznaną na Tinderze.

Piotr to wydawałoby się porządny człowiek, stateczny lekarz, który kocha swoją żonę - Justynę. Jak się jednak okazuje, miłość do Justyny nie powstrzymuje go przed ,,skokami w bok", a kłamstwa, które jej wmawia stały się dla niego wybawieniem od niepotrzebnych pytań zadawanych przez żonę. Mężczyzna nie spodziewa się jednak, że jedna z jego kochanek bardzo skomplikuje mu życie. Tymczasem jego żona Justyna nieustannie martwi się o męża, chociaż w pracy wspiera ją przyjaciel, który zdaje się ją doskonale rozumieć. Justyna czuje jednak, że jej małżeństwo, pomimo miłości, którą żywi do męża nieuchronnie zaczyna się rozpadać przez teściową oraz szwagierkę. A na dodatek poznajemy mordercę, użytkownika czatu Klub Niewiernych, który w ramach zemsty zabija niewierne kobiety. Kto nim jest ?

Muszę przyznać, że wprowadzenie wielu postaci przez autorów troszkę mnie zmyliło na początku. Musiało minąć troszkę czasu, zanim ustaliłam zależności, jakie występują pomiędzy poszczególnymi bohaterami, określić ich cechy charakteru. Wprowadza to do powieści troszkę może pozorny nieład, ale z czasem czytelnik zaczyna rozumieć dlaczego autorzy podjęli taką decyzję - wprowadza to do książki swoisty klimat a przede wszystkim wprowadza wiele tropów w naszym śledztwie na temat tajemniczego mordercy, którego profil poznajemy już w prologu. Piotr i Justyna to bohaterowie, których każdy czytelnik może odebrać inaczej. Jedni zrozumieją decyzje, jakie podjął Piotr, inni z kolei będą go potępiać. Podobnie jest z Beatą. Na pozór siostra Piotra jest równie oschła jak matka, ale mimo wszystko to jej losy bardziej mnie zaciekawiły, niż innych bohaterów tej powieści. Poza tym mamy tutaj jeszcze matkę Piotra, która mąci nieustannie w małżeństwie syna, a oprócz tego wątki postaci, które są ściśle powiązane z tymi bohaterami, których wyżej wymieniłam, w tym kochankę Piotra.

Powieść Lingas-Łoniewskiej i Koziarskiego czyta się w miarę szybko, ale niestety mam wrażenie, że po sytuacji, gdy mordercy nie udaje się zabić kolejnej ,,niewiernej" w lesie, akcja zaczyna się jakby troszkę wypalać. Nie interesuje już nas aż tak wątek mordercy i jego ofiar, a zaczynamy swoją uwagę zwracać bardziej na innych bohaterów i ich losy. I tak właśnie w ten sposób bardziej zainteresował mnie wątek Beaty, niż samych głównych bohaterów, jakimi są Justyna i Piotr. Niekiedy miałam też wrażenie, że autorzy za bardzo chcieli pokazać naturę poszczególnych bohaterów i tak na przykład moim zdaniem świetnie poprowadzony wątek Beaty nagle przez wręcz wyolbrzymione zachowanie Mateusza został zepsuty. Ja rozumiem, że być może autorzy chcieli wprowadzić element zaskoczenia, w końcu cechą dobrego thrillera jest to, że trzyma nas nieustannie w napięciu, ale moim zdaniem to już było posunięcie się o krok za daleko. Podobnie jest z wątkiem Justyny i Piotra, który wywołał we mnie zaskoczenie na początku i na końcu całej tej historii i powiem, że właśnie te momenty mnie zelektryzowały, ale tak naprawdę w środku ich historii nie było jakiś elementów zaskoczenia, a ja czułam się, jakbym nieustannie powracała do punktu wyjścia. Szkoda, bo zapowiadało się naprawdę dobrze.

,,Klub Niewiernych" miał być ciekawą historią; thrillerem, który mnie zelektryzuje i sprawi, że długo o nim nie zapomnę. Po części może tak i będzie, ale niestety muszę napisać z wielkim żalem (pomimo mojej sympatii do twórczości Daniela Koziarskiego), że chyba w tej powieści coś nie wypaliło. Co prawda nie było też bardzo źle, samo poruszenie tematu relacji rodzinnych, biernej postawy dzieci, które nie umieją przeciwstawić się rodzicom mieszającym się do ich małżeństwa jest godne pochwały, ale niestety wyolbrzymienie zachowań mordercy i Mateusza sprawiło, że powieść w niektórych momentach nie była spójna pod względem zachowań bohaterów. Mimo wszystko muszę przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło. Jedno jest jednak pewne - z pewnością czytelnik, który przeczyta tę powieść dwa razy zastanowi się nad tym, czy zawierać internetowe znajomości. W końcu w dzisiejszych czasach Tinder i inne podobne mu platformy przeżywają niemałe oblężenie.

Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)



Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu NovaeRes.


JP Delaney - ,,Lokatorka" (recenzja)

JP Delaney - ,,Lokatorka" (recenzja)

Idealna lokatorka, idealne mieszkanie i zbrodnia ? Ale kto zabił ? A może nową lokatorkę spotka taki sam los jak poprzednią ? A jeśli okaże się, że śmierć poprzedniej lokatorki była tylko nieszczęśliwym wypadkiem ? Zapraszam Was dzisiaj na recenzję ,,Lokatorki".



Lokatorka
JP Delaney


Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14 czerwca 2017
Emma mieszkała kiedyś na Folgate Street 1. Dlaczego nadal tam nie mieszka ? Nie żyje. Teraz do idealnego mieszkania wprowadza się Jane. Co ciekawe jest bardzo podobna do poprzedniej lokatorki i zmarłej żony właściciela mieszkania. Lokatorki mieszkania łączy jeszcze jedno - tajemnicza więź z właścicielem mieszkania. Czy to on doprowadził do śmierci poprzedniej lokatorki ? Jak idealne mieszkanie odmieni życie Jane ?

JP Delaney to pseudonim Anthony'ego Capelli, który urodził się w Ugandzie. Studiował literaturę angielską w St Peter’s College w Oksfordzie. Dużo podróżuje w poszukiwaniu wyjątkowych potraw i smaków. Jego powieść ,,Lokatorka " niedługo zostanie zekranizowana przez Rona Howarda.

Ktoś kiedyś powiedział, że opowiadając tę samą historię nie możemy spodziewać się innego zakończenia. JP Delaney ,,Lokatorkę" pisał przez dziesięć lat. Tak, długo, bardzo długo. Ale nie zapominajmy, że wiele wielkich dzieł pisanych było przez całe życie autora, jak chociażby ,,Faust" Goethego; mimo wszystko gdybym nie miała podanej takiej informacji, powiedziałabym, że książka powstała w co najwyżej rok, może dwa lata. Wydaje się, że autor miał wiele czasu na dopracowanie powieści. Siatka powiązań, uwikłań, niedopowiedzeń jest bardzo mocno naprężona i wydaje się nam, że zaraz się przerwie. Ale gdy zaczniemy ją coraz bardziej rozciągać, jeden nieostrożny ruch sprawi, że nasza pięknie uwikłana historia podobnie jak siatka pęknie. Podobnie jest z ,,Lokatorką".

Wydaje się, że perfekcjonizm może być kluczem do wszystkiego. Są w nas czasami takie przekonania, wierzymy, że gdybyśmy byli dokładniejsi, szybsi itd. nasz los mógłby się potoczyć inaczej. Autor ,,Lokatorki" próbuje nam jednak uzmysłowić jedną z prawd, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy - każdy przed czymś czuje lęk i każdy ma jakąś swego rodzaju manię. Obsesją Emmy były kłamstwa. Kłamała przekonująco i wiele razy. Właściwie można się było się zagubić w jej postępowaniu. Nie była to na pewno osoba, która wiedziała czego chciała. I właśnie to doprowadziło do jej zguby. Ale czy można powiedzieć, że gdyby nie jej obsesja, lęk na pewno jej życie potoczyłoby się inaczej. Nie sądzę. To bardzo nieoczywista bohaterka. Z jednaj strony czujemy za każdym razem do niej odrazę, a z drugiej sami nie wiemy, czy nie zagubiliśmy się w jej postępowaniu. Złożoności dodają także jej przeżycia. Autor wręcz z iście zegarmistrzowską precyzją odmierza kolejne etapy jej złożonej postawy i udowadnia, że bohater może być zarówno ciekawy, jak i dla czytelnika wręcz niezrozumiały w swojej manii. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od jednego kłamstwa ...

Pozostali główni bohaterowie w moim mniemaniu również mają mało na swoją obronę i chociaż Jane miała w sobie jeszcze pokłady człowieczeństwa, rozumieliśmy jej postawę i zastanawialiśmy się w ogóle jaki wkład w całą historię będzie miała, o tyle Edward Monkford to człowiek, którego czytelnik postrzega jako niekompletnego szaleńca i maniakalnego perfekcjonistę. I nie, moje zdanie o nim od początku, do końca książki pozostało takie same. Nie wiem sama, czy można takiemu człowiekowi całkowicie zaufać, bo czujemy się osaczeni i przede wszystkim poruszeni jego tajemniczością. Tak naprawdę to pomimo przeczytania tej powieści czuję, że pewne rzeczy gdzieś mi nie pasują, podobnie jak to było z Jane. Z jednej strony czujemy, że ta bohaterka jest całkowicie inna od pozostałych dramatis personae i wierzymy w tą jej inność. Od początku do samego końca. Nie wiemy tak naprawdę jednak czego się po niej spodziewać. Czujemy się przez nią niekiedy osaczeni, a niekiedy jesteśmy zaciekawieni jej postępowaniem. Jednak czy rzeczywiście Jane była taka niewinna. Otóż wcale nie. Miała wiele za uszami, ale nie była tak zaślepiona idealizmem, chociaż do niego dążyła. To właśnie ją wyróżnia z spośród pozostałych bohaterów powieści. Umiała zachować umiar, jednak czy tak naprawdę to ją wybiela. Nie. W żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że jakiś bohater wzbudził moją sympatię, ale najbliżej tego była Jane.

Czytając ,,Lokatorkę" wiele razy zastanawiałam się, czy przypadkiem nie pomyliłam powieści i czy nie wzięłam do ręki jakiejś erotycznej powieści. Cóż, nazwanie ,,Lokatorki" thrillerem psychologicznym jest według mnie małym niedomówieniem. JP Delaney zgrabnie balansuje na krawędzi€ literackich gatunków, ale chociaż jest bliski upadku, udaje mu się jakoś na niej utrzymać. Autor postanowił poprowadzić akcję książki z perspektywy Emmy i Jane, które symbolizują kolejno ,,przedtem" i ,,teraz". Na pewno jest to ciekawy zabieg, bo dzięki temu oprócz śledzenia postępowania dwóch lokatorek, dowiadujemy się wielu rzeczy na temat Monkforda. Poznajemy dokładnie obsesje bohaterów; siły, jakie nimi rządzą oraz ich przeszłość, a w końcu razem z Jane próbujemy rozwikłać zagadkę śmierci Emmy. Co do zabójcy, to oczywiście nie napiszę Wam kto się nim okazał, ale jakoś chyba wielu autorom ciężko mnie czymś zaskoczyć, bo odkąd byłam w jednej trzeciej książki, wiedziałam kto nim był i nie myliłam się, aczkolwiek autor zgrabnie podsuwał nam mylące tropy i na pewno to właśnie plus tej książki.

Przed każdym rozdziałem autor stawia czytelnikowi jedno pytanie. Zapewne jak mniemam miało to czytelnikowi pomóc wczuć się w historię, ale według mnie nie do końca to się udało. Widać, że autor chce w jakiś sposób potępić minimalizm, a pozwalam sobie sądzić, że Monkford jest właśnie jego uosobieniem. Jak wcześniej wspominałam właściciel domu prze Folgate Street 1 miał wiele obsesji, z których perfekcjonizm można by uznać za najbardziej wyniszczającą. W powieści Monkford nazwany jest dziwakiem. Sama nie wiem, ale ten wątek chyba najbardziej psuł tę powieść. Poprzez tego bohatera, samo mieszkanie urządzone w stylu minimalistycznym i wyrzeczenia, jakich musieli przestrzegać lokatorzy autor chce pokazać, że perfekcjonizm i minimalizm to idee, których powinniśmy się wystrzegać, bo prowadzą do degradacji człowieka, co nie jest prawdą. Jedynie przesadny perfekcjonizm i przesadny minimalizm prowadzą do wyżej wymienionego skutku. I właśnie tym motywem autor moim zdaniem strzelił sobie sam w piętę. Chciał zlinczować te dwie cechy, a nie udało mu się to, ponieważ czytelnik nie jest naiwny i czuje, że gdy wmawia mu się nieprawdę, to nie trzeba w nią wierzyć. A JP Delaney nie wziął tego pod uwagę.

,,Lokatorka" to powieść, w której autor zgrabnie łączy elementy thrillera psychologicznego i powieści erotycznej. JP Delaney buduje tutaj napięcie bardzo powoli, ale jednocześnie sprawia, że czujemy się przytłoczeni nieprawdą na temat cech, które chciał potępić. Cała akcja powieści prowadzona jest na swój sposób sumiennie, aczkolwiek gdy już znamy rozwiązanie zagadki i czekamy jedynie na moment, gdzie wszystko już będzie skonfrontowane z naszymi domysłami, powieść zaczyna robić się troszkę nudna. Poza tym (niestety) bardzo złe zrozumienie idei minimalizmu sprawiło, że ,,Lokatorkę" czyta się z małym zdenerwowaniem. Zło, które udziela się wszystkim bohaterom powieści, przez lata stopniowo niszczy im życie, aż w końcu bańka pęka, a czytelnik czuje, że jednak ton nie było to. Myślę, że JP Delaney napisał bardzo ciekawy thriller, ale nie jest on idealny. Sądzę, że za pięć lat nie będziemy o nim pamiętać. Zapewne jedynie premiera filmu Howarda przypomni nam, że taką powieść mamy gdzieś na półce.
Czasami po prostu nie jesteśmy gotowi, by zmierzyć się z prawdą.
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Małgorzata Rogala - ,,Kopia doskonała" (recenzja)

Małgorzata Rogala - ,,Kopia doskonała" (recenzja)

Nie jest tajemnicą, że jakoś nie ciągnie mnie do kryminałów. Z natury jakoś romanse to mój czytelniczy dom, ale gdy usłyszałam o Małgorzacie Rogali postanowiłam, że w końcu muszę kiedyś się skusić na jakąś jej książkę. Zapraszam Was na recenzję pierwszego tomu nowej serii tej autorki, czyli ,,Kopii doskonałej".



Kopia doskonała
Małgorzata Rogala


Seria: Celina Stefańska (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 23 maja 2018
Celina Stefańska to młoda dziewczyna, która po traumatycznych przeżyciach ma wiele lęków. Gdy niesłusznie zostaje zwolniona z pracy dzięki swojej licencji detektywistycznej otwiera własne biuro. Jedną z jej pierwszych klientek jest Józefina Matecka, która prosi Celinę o pomoc w odszukaniu jej zaginionej wnuczki - Dominiki, która wyjechała do Lyonu w celu skopiowania jednego z obrazów. Dziewczyna po zakończeniu pracy nie wróciła do domu, a ponadto szuka jej policja. Dominika przysyła babci zakamuflowaną wiadomość, ale gdy sprawy nieco się komplikują wszyscy zamieszani w tę sprawę mogą być w wielkim niebezpieczeństwie. Czy Celinie uda się odnaleźć zaginioną zanim będzie za późno ?

Małgorzata Rogala to introwertyczka, miłośniczka języka francuskiego i muzyki jazzowej oraz nałogowa czytelniczka. Jest autorką wielu powieści kryminalnych, a czytelnicy nazwali ją ,,mistrzynią kryminału psychologicznego".

Jak już wspominałam w małym wstępie nie ciągnie mnie do kryminałów, które troszkę mnie przerażają. Mimo wszystko oglądam seriale kryminalne (Belfer, którego naprawdę mogę polecić), więc postanowiłam, dlaczego by nie spróbować z książką. W przypadku ,,Kopii doskonałej" liczyłam na ciekawą akcję, rozwiązywanie zagadek i oczywiście jakieś śledztwo. Niestety w zamian dostałam wycieczkę po malowniczych atrakcjach Francji i właściwie nic poza tym. Jeśli tak ma wyglądać kryminał, to sama nie wiem, czym on się różni od powieści obyczajowej z wątkiem sensacyjnym. 

Główną bohaterką serii jest Celina Stefańska - młoda dziewczyna, która zakłada biuro detektywistyczne. Sama nie wiem dlaczego podjęła taką decyzję, skoro nie lubi nowinek technologicznych, przez swoje lęki boi się jeździć komunikacją publiczną i samochodem i mdleje w wąskich przejściach, ale to chyba przez namowę swojej przyjaciółki postanawia zmienić swoje życie. Gdy zgłasza się do niej Józefina, kobieta nie chce przyjąć od niej zlecenia, ale wszystko zaczyna się zmieniać, gdy w grę wejdzie morderstwo. Celina postanowi podjąć się wykonania zlecenia i wyruszy z przyjaciółką Dominiki do Francji by odszukać zaginioną. 

Celina troszkę mnie irytowała, co nie znaczy, że nie zapałałam do niej sympatią. To po prostu miła dziewczyna, która przez wiele przeszła - najpierw porwanie, potem tragiczna śmierć rodziców. Niestety, jak dla mnie jest zbyt ślamazarna na to, by być prywatnym detektywem. Jest naiwna, da się ją całkowicie rozgryźć, nie jest enigmatyczna, a przecież bohaterowie o przeciwnych cechach sprawiają, że kryminały są bardzo chętnie czytane przez wielu czytelników. Jedyną bohaterką, jaka mi się całkowicie podobała w tej powieści jest Szyszka, czyli przyjaciółka Celiny. Pozytywnie zakręcona autorka kryminałów nieustannie mnie rozśmieszała i sprawiała, że tak naprawdę, to ją bardziej widziałabym na miejscu głównej bohaterki, a nie jako postać drugoplanową. Co do Dominiki to powiem, że jest ona bardzo naiwna, a wręcz głupia, chociaż czytelnicy mogą zrozumieć co przez nią przemawiało, gdy nie zgłosiła się do polskiego konsulatu, a w zamian jeszcze ukrywała się w malutkich wioskach. Niestety, mnie tylko strasznie irytowała.

W ,,Kopii doskonałej" dostajemy narrację trzecioosobową, czyli ,,narratora wszechwiedzącego" co jest bardzo często spotykane w tym gatunku literackim. Głównym problemem, jaki porusza w tej książce Rogala jest radzenie sobie z własnymi lękami i pokonywanie ich, co naprawdę bardzo mi się podoba. Oprócz tego w swoją książkę autorka wplotła lekki wątek romansowy, ale nie jest on zbytnio widoczny i raczej należy go traktować jako taki dodatek. Co do zabójstwa, to mamy jedno morderstwo, ale ono jest raczej w tle i nie skupiamy się na znalezieniu zabójcy, a bardziej na poszukiwaniach Dominiki. Co do akcji, to niestety, ale przy tej książce się wynudziłam, bo już przewidziałam co będzie za parę kartek, a nawet odgadłam kto był zabójcą. Moje trudy wynagradzał jedynie styl pisania pani Rogali, bo mimo wszystko był lekki, a książkę czytało się szybko.

Małgorzata Rogala to pisarka, na której powieści czytelnicy wyczekują z utęsknieniem. Nowa seria z Celiną Stefańską niestety okazała się dla mnie małym rozczarowaniem. ,,Kopia doskonała" nie ocieka przemocą, nie znajdziemy w niej akcji typowej dla kryminału, ale za to pozwiedzamy malownicze zakątki Francji. Nie ma co ukrywać, to lekka powieść dla czytelników, którzy chcieliby odpocząć od romansów, ale jednocześnie nie odbiegać zbytnio od lekkiej lektury idealnej na wieczór. Niestety, ja żadnego dreszczyku emocji, na którego czekałam, nie poczułam, a jeżeli mam być szczera to napisze, że w ogóle ta powieść nie wzbudziła we mnie żadnych większych emocji. Z wielkim żalem muszę napisać, że nowa powieść Rogali z całą pewnością nie jest kryminałem doskonałym.

Ocena :   ✰✰✰✰✰ (5/10)



Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...