Monika Serafin - ,,Narzeczona na dłużej" (recenzja przedpremierowa)

Czy losy Mackenzie i Quintena ponownie się splączą ? Zapraszam na recenzję powieści ,Narzeczona na dłużej".



,,Narzeczona na dłużej"
Monika Serafin


Cykl: Narzeczona (tom 2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
Data wydania: 2 września 2020
Mackenzie postanawia odejść z pracy i odciąć się od Quintena. Tymczasem on choć bardzo stara się zapomnieć o swojej byłej sekretarce, nie może pozbyć się uczucia, które w nim zakiełkowało. Czy oboje do siebie wrócą ? Jak potoczą się dalsze losy narzeczonych na chwilę ?

Monika Serafin z wykształcenia jest biologiem. Pasję pisarską odkryła w gimnazjum i od tamtej pory ją pielęgnuję. Nałogowo czyta romanse, książki przygodowe oraz fantasy. ,,Narzeczona na dłużej" jest jej drugą powieścią.

Gdy na księgarskie półki, wprost z platformy Wattpad trafiła pierwsza część historii o narzeczonej na chwilę, byłam naprawdę zaintrygowana. Niby to romans, znany schemat, a jednak ,,Narzeczona na chwilę" miała w sobie to coś, co naprawdę mnie w niej urzekło i po naprawdę mocnym zakończeniu wyczekiwałam kolejnej części w nadziei, że się nie zawiodę. I gdy w końcu ją dostałam i przeczytałam jej połowę, byłam nawet zadowolona. Ale niestety, szkoda, że poziom pierwszej części nie utrzymał się do końca tej historii ...

Miała być najpierw narzeczoną na chwilę, potem może na dłużej, ale wszystko się popsuło ! Po tym, co się stało, Mackenzie postanowiła porzucić pracę sekretarki Quintena Warricka i zapomnieć o swoim szefie. Ale niestety, to nie jest wcale takie łatwe. Tymczasem Quinten szuka pocieszenia w ramionach swojej kochanki - Layli i nie ma zamiaru przyznać się do uczuć, które zaczynał żywić do swojej byłej sekretarki.

Mam wrażenie, że Mackenzie i Quinten z drugiej części zdecydowanie różnią się od swoich wcieleń z poprzedniej części. Przede wszystkim Mackenzie nadal ma w sobie wiele tych cech, które bardzo mi się w niej podobały, ale teraz stała się bardziej śmiała, skora do podejmowania odważnych decyzji. Umie postawić się Quintenowi, ale przy tym nadal ma w sobie mnóstwo skromności. Mimo wszystko to nie jest ta sama bohaterka, którą poznałam w ,Narzeczona na chwilę". Przede wszystkim miałam wrażenie, że jej zachowanie w drugiej części było nieco dziwne, biorąc pod uwagę sytuację z nieznajomym, który ją śledził. Większość ludzi chciałoby się dowiedzieć, kim jest osoba, która cię śledzi, a tymczasem ona ją lekceważy. Poza tym jej zachowanie w stosunku do Jade (szczególnie w jednym momencie) było również nieco zastanawiające. Tak jakby Mackenzie z pierwszej części wyparowała. Nie widziałam w niej już tego optymizmu, który mnie urzekł. Mimo wszystko na pewno Mackenzie nadal jest tą bohaterką, którą polubiłam. Co do Quintena, to on pod wpływem uczuć do Mackenzie nie jest już mężczyzną, który jest stanowczy. Na pewno ważna jest dla niego Mackenzie i umie się pozbyć swojej dumy w imię tego, by ją odzyskać, ale to wcale nie jest łatwe. Podobało mi się w nim to, że troszczył się o Mackenie, ale oczywiście to, że wykorzystywał Laylę nie przemawia na jego korzyść. Główni bohaterowie nadal pozostali ,,życiowi", ale w niektórych miejscach gdzieś coś się ,,psuło".

Można byłoby się spodziewać, że ta część będzie niemalże cukierkowa i tak jest, ale nie brakuje tu też nutki dramatu. Druga część dylogii jest niemal o połowę krótsza od pierwszej części, ale jeśli miałabym być szczera, to uważam, że jest ona zupełnie niepotrzebna. Czuć było, że niektóre sceny są wymuszone, tym bardziej niektóre wątki były moim zdaniem prowadzone na siłę, by wypełnić czymś książkę. Myślę, że gdyby autorka postanowiła skończyć tę historię na jednym tomie, byłoby o wiele lepiej. Brakowało mi tu tego napięcia. W poprzedniej części autorka cały czas wodziła nas za nos, niemal mistrzowsko budowała napięcie, które umiejętnie prowadziła przez całą ,,Narzeczoną na chwilę" Tymczasem tutaj do około połowy książki było naprawdę całkiem ciekawie, a później chyba coś nie do końca wyszło. Nie zrozumcie mnie źle - druga część jest naprawdę przyjemnym romansem - ale porównując ją do pierwszej można zauważyć, że nie utrzymała ona jej poziomu. Monika Serafin pisze lekko, w książce przeważają opisy, a historia prowadzona jest - podobnie jak w pierwszej części - z punktu widzenia Mackenzie i Quintena, Czyta się tę powieść szybko, ale niektóre rzeczy po prostu w niej ,,zgrzytały". Oczywiście nie będę Wam tu spojlerować, ale myślę, że dojrzycie je, gdy sięgniecie po tę część.

,,Narzeczona na dłużej" to zakończenie historii prezesa oraz jego sekretarki, na które czytelnicy czekali od kwietnia. Autorka w drugiej części nieźle namieszała w życiu naszych bohaterów, ale niestety, jak dla mnie ta część chyba jest za bardzo przekombinowana. Na pewno nie jest to powieść mocno cukierkowa, ale też moim zdaniem nieco brakuje jej do pierwszej części. Żałuję, że nie ma tu tego napięcia z pierwszej części. Wszystko dzieje się szybko, a kolejne przeszkody, które autorka wymyślała dla naszych bohaterów nie były zbyt przemyślane. Poza tym zachowanie Mackenzie i Quintena w niektórych momentach również było irracjonalne. Ta  książka nie jest oczywiście zła - to nadal dobry romans, w sam raz na letnie wieczory, ale żałuję, że to nie jest to samo, co w pierwszej części. Zabrakło mi niektórych elementów z ,,Narzeczona na chwilę", które budowały napięcie. Na pewno polecam Wam historię Mackenzie i Quintena i dla czytelników poprzedniej części ,,Narzeczona na dłużej" to must have. Ja jednak myślę, że ta historia byłaby o wiele lepsza, gdyby zakończyła się na jednym (oczywiście nieco dłuższym i zmodyfikowanym) tomie.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)


Recenzja pierwszej części - ,,Narzeczona na chwilę"

Za możliwość przedpremierowego zrecenzowania tej powieści dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.

6 komentarzy:

Witam Cię kochany czytelniku. Bardzo się cieszę, że trafiłeś na mojego bloga. Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.

Pozdrawiam
Katarzyna ♥

Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...