Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4 gwiazdki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4 gwiazdki. Pokaż wszystkie posty
Izabela Zawis - ,,Królowa nocy" (recenzja przedpremierowa)

Izabela Zawis - ,,Królowa nocy" (recenzja przedpremierowa)

Co się może wydarzyć, gdy postanowimy zaryzykować ? Zapraszam Was na recenzję powieści ,,Królowa nocy".



,,Królowa nocy"
Izabela Zawis


Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 14 maja 2020
Studentka farmacji - Oliwia - musi zdobyć pieniądze, by móc kontynuować studia. Postanawia znaleźć w czasie wakacji pracę, która pozwoli zarobić jej potrzebne pieniądze. Gdy znajduje ogłoszenie o pracy dla kelnerki w ekskluzywnym klubie postanawia zadzwonić. Dzięki temu poznaje tajemniczego właściciela klubu, który zaczyna ją intrygować. Jak rozwinie się ich znajomość ? Czy Oliwia zdobędzie potrzebne środki na ukończenie studiów ?

Izabela Zawis to autorka powieści ,,Światło anioła" i ,,Nowy gatunek".

Studentka, która poszukuje sposobu na to, by zarobić pieniądze na utrzymanie/dokończenie studiów. Tak, to motyw, który przewijał się w wielu powieściach. Gdy tylko zobaczyłam okładkę powieści ,,Królowa nocy" postanowiłam, że muszę sprawdzić, co się za nią kryję. Nazwisko autorki nic mi nie mówiło, bo dotychczas nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Izabeli Zawis. Opis samej powieści jeszcze bardziej mnie zaintrygował. Historia Oliwii i tajemniczego właściciela klubu nocnego ostatecznie mi się spodobała, ale mam wrażenie, że to nie jest jeszcze jej koniec ...

Oliwia to studentka trzeciego roku farmacji, której kończą się pieniądze na dokończenie studiów. Postanawia w okresie wakacji znaleźć pracę, dzięki której będzie mogła zarobić potrzebne pieniądze. Gdy dowiaduje się, że jeden z ekskluzywnych klubów w Gliwicach poszukuje kelnerek, postanawia zadzwonić i umówić się na rozmowę. Nie wie, że odmieni ona jej życie.

Gdy czytamy, że główną bohaterką jest studentka, to od razu przed oczami mamy obraz nieśmiałej dziewczyny, która jest dobra, miła, serdeczna, a przede wszystkim naiwna. I przyznam szczerze, że czytając początek tej książki miałam wrażenie, że i w tym przypadku będzie podobnie. Nasza główna bohaterka - Oliwia - jest pilną studentką farmacji, która studiuje we Wrocławiu. Ale niestety, pieniądze z kredytu studenckiego niespodziewanie się jej skończyły. Postanawia więc znaleźć jakąś pracę, dzięki której będzie mogła zarobić pieniądze, które pozwolą jej ukończyć studia. Tak trafia na ogłoszenie o pracy dla kelnerek w ekskluzywnym klubie. Oliwia to miła dziewczyna, na początku wydawało mi się, że była naiwna, nieśmiała. Jednak z czasem okazało się, że Oliwia jest naprawdę intrygująca. Była wysportowana, z czasem mało było w niej nieśmiałości, nie zauważymy w niej cech cichej myszki. I cały czas zaskakuje. Natomiast Leon to właściciel ekskluzywnego klubu, który nie szuka prawdziwego związku. Interesuje go seks, a Oliwia wpada mu w oko. Przez całą książkę wydawało mi się, że to ciekawy mężczyzna, który zmienia się pod wpływem Oliwii, ale koniec tej powieści całkowicie to zmienił. Mamy też w tej historii bohaterów drugoplanowych, ale autorka nie rozwija ich, jedynie nakreśla, dzięki czemu cała uwaga skupia się na Oliwii i Leonie.

Język, jakim  napisana jest ta powieść na początku był dla mnie nieco ciężki, dopiero po jakimś czasie wkręciłam się w tę powieść, a język się poprawił. Samą książkę czytało mi się szybko. Miałam jednak wrażenie, że autorka nie przemyślała wszystkich kwestii, które w niej poruszyła. Jest też w samej powieści wiele błędów. Przede wszystkim doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że farmacja jest trudnym kierunkiem, ale autorka nawet nie zrobiła małego researchu i napisała, że nasza główna bohaterka studiuje na wydziale farmakologii, gdzie taki wydział nie istnieje na uczelniach medycznych (farmacja jest na wydziałach farmacji/farmeceutycznym w zależności od uczelni, istnieją jedynie na uczelniach zakłady farmakologii). Miałam też wrażenie, że autorka w ostatniej chwili wymyślała przymioty i umiejętności głównej bohaterki i postanowiła ją nimi obdarzyć. Przede wszystkim nasza główna bohaterka umie tańczyć pewien taniec, więc dlaczego wcześniej nie została jego instruktorką, skoro miała takie ogromne osiągnięcia w nim ? Albo dlaczego nagle wszyscy ją kojarzą. Taniec, jaki tańczy nasza główna bohaterka jest raczej "mało popularny dla dużej publiczności", należy do tych, które niezbyt dobrze się kojarzą społeczeństwu, więc wątpię by mnóstwo osób ją znało, w tym osób starszych, a raptem okazuje się, że wiele osób było na zawodach, an których występowała Oliwia. Rozumiem, że egzemplarz książki, jaki dostałam jest jeszcze przed korektą, ale to nie zmienia faktu, że nie rozumiem wielu posunięć autorki, które nie łączą się w spójną całość. Mimo wszystko książkę czytało mi się całkiem dobrze. Czułam, że Oliwia się rozwija, również Leon mnie zaintrygował. Ale końcówka tej powieści lekko mnie zasmuciła. Nie spodziewałam się takiego zakończenia i myślę, że dalsze losy głównych bohaterów mogłyby idealnie zostać rozwinięte w kolejnej części. Zakończenie tej książki jest nieco urwane, wydarzenie w końcówce tej powieści poszły w dziwnym kierunku, a samo zachowanie Leona w stosunku do Oliwii jest dla mnie niezrozumiałe, więc myślę, że powinna powstać kolejna część i wierzę, że poznamy "pełne zakończenie" tej historii.

,,Królowa nocy" to powieść, w której nie brakuje erotyzmu, ciekawych bohaterów i dobrego pomysłu na fabułę. Choć niekiedy miałam wrażenie, że autorka nie za bardzo wiedziała, jak wybrnąć z danej sytuacji, to całą powieść czytało mi się całkiem przyjemnie. Losy głównych bohaterów mnie zaangażowały i kibicowałam Oliwii i Leonowi. Co do zakończenia, to byłam nim lekko zaskoczona. Mam jednak nadzieję, że powstanie kolejna część, w której poznamy dalsze losy głównych bohaterów. Na pewno z chęcią bym ją przeczytała. Podobały mi się opisy tańca i zbliżeń bohaterów, którym nie brakowało pietyzmu. Myślę, że tym, którzy szukają ciekawego romansu z nutką erotyzmu, i ciekawymi bohaterami powieść Izabeli Zawis może się spodobać, ale Ci, którzy oczekują dopracowania mogą się bardzo zawieść. Ja jednak mam nadzieję na ciąg dalszy i będę wyczekiwała kolejnej części.

Ocena :   ✰✰✰✰ (4/10)
Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
Oskar Eden - ,,Kwaśne pomarańcze" (recenzja)

Oskar Eden - ,,Kwaśne pomarańcze" (recenzja)

Czy codzienność uczy nas życia ? Zapraszam na recenzję książki ,,Kwaśne pomarańcze".



,,Kwaśne pomarańcze"
Oskar Eden


Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 29 marca 2019
,,Kwaśne pomarańcze" to zbiór opowiadań, które łączą się w jedną całość. Historie mają za zadaniu zmusić czytelnika do przemyśleń. Pomimo ich nieraz smutnego wydźwięku są jednak gdzieniegdzie przyprawione zdrową szczyptą komizmu bądź niekiedy przybierają wręcz formę groteski.

,Rzecz jasna, nikt tego na głos nie powie. Mogłoby to bowiem zostać odebrane jako sentymentalne brednie." - możemy przeczytać w pewnym momencie w książce Oskara Edena. Sięgając po ,,Kwaśne pomarańcze" spodziewałam się lektury ciekawej, życiowej, a przede wszystkim zmuszającej do refleksji. W końcu sama okładka jest niezwykle klimatyczna i wnosi od razu podniosły klimat, nawet jeszcze przed samym zagłębieniem się w lekturę. Jednak co z tego, skoro sama historia, którą znajdziemy już za okładką (a właściwie sposób jej opowiedzenia), jakoś nie porywa ? To właśnie główna skaza tej publikacji.

Tytułowe "kwaśne pomarańcze" symbolizują los człowieka. Oczywiście, w życiu nie zawsze jest słodko, niekiedy zdarzają się sytuacje, które są kwaśne, niczym ten egzotyczny owoc. Należy jednak pamiętać, że pomarańcza staje się słodsza, gdy dojrzeje. Mam wrażenie, że podobnie jest i z głównym bohaterem tej historii. Cała książka składa się z wielu opowiadań, które łączą się ze sobą, ale niestety nie zawsze są spójne. Niektóre mają swoje dalsze rozwinięcie, inne nie. Są różnymi historiami z życie jednego bohatera. Śledzimy jego losy od czasów, gdy był nastolatkiem, aż do chwili, w której znajduje się teraz. I chociaż każda historia stara się nieść jakiś przekaz, to niestety nie do końca to wychodzi.

Przede wszystkim, język, jakim posługuje się autor, w celu opowiedzenia tej całej historii, jest po prostu nużący, brak w nim emocji. Czułam się tak, jakbym czytała jakąś publikację naukową. Irytowały mnie nieustanne wtrącenia słówek, które są zwykle zarezerwowane dla literatury naukowej, np. ,,iż", ,,bowiem" , a także szyk przestawny w wielu zdaniach. Poza tym rozpraszało mnie mieszanie czasu przeszłego z teraźniejszym. Sama nie wiem, czemu miałyby służyć takie cechy, jakie zastosował autor. Wysublimowana stylistyka nie pasowała mi do całego wydźwięku tej książki. Jednak muszę przyznać, że sam sposób poprowadzenia opowiadań jest całkiem przemyślany. Chociaż nie uświadczymy tu praktycznie żadnych dialogów, całość jest na swój sposób spójna, co jeszcze w niektórych momentach, pomimo wcześniej opisanych przeze mnie minusów ratuje te opowiadania.

Głównym bohaterem tej całej historii jest mężczyzna dojrzały, doświadczony przez życie, który opowiada nam swoją historię, poprzez opowiadania, które łączą się ze sobą. Miałam wrażenie, że jest naiwny, za bardzo idealistyczny, chociaż były takie opowiadania, w których te cechy zostały zupełnie wyparte przez odwagę lub inteligencję bohatera. Czułam, że nie do końca wszystko mi w nim pasuje. Z jednej strony wydawał się mądry, ciekawy, by z drugiej powierzyć całe swoje oszczędności osobie, którą ledwie zna. Co prawda, młodość ma swoje przywary, ale niestety, w przypadku tego bohatera, jakoś nie za bardzo mi to pasowało.

Sama książka i zawarte w niej opowiadania wydają się krótkie. Raptem ponad trzysta stron, ale czytało mi się je po prostu bardzo słabo i niejednokrotnie męczyłam się nad niektórymi fragmentami wierząc, że będzie lepiej. A winny temu jest niestety sposób narracji. Trzeba jednak przyznać, że Eden jest bacznym obserwatorem życia, bo zapewne wielu z nas niejednokrotnie musiało podejmować podobne decyzje do tych, z którymi zmagał się także główny bohater ,,Kwaśnych pomarańczy". Czytając poszczególne opowiadania, które łączą się niejako w całość, mogę śmiało przyznać, że autor nawet ciekawie obmyślił taktykę sportretowania mężczyzny zagubionego w tym świecie, który, jakby nie było szuka miłości, akceptacji, lepszego jutra. Problemem jest jednak sposób opowiedzenia wydarzeń. Brak mu było dynamizmu, był stonowany, nawet gdy w życiu bohatera działy się rzeczy, które miały wpływ na jego całe życie oraz psychikę. Nie wierzę w to, że bohater wszystko przyjął ,,na chłodno", dlatego narracja przeszkadzała mi w przeżywaniu emocji razem z bohaterem.

,,Kwaśne pomarańcze" miały być ciekawą lekturą , która skłoniłaby mnie do przemyśleń i po części rzeczywiście tak jest. Problem sprawił mi niestety sposób narracji, który nie oddawał praktycznie emocji, które przeżywał bohater i sprawiał, że męczyłam się nad tymi opowiadaniami. Mimo wszystko muszę pochwalić autora za to, że całkiem ciekawie wymyślił fabułę opowiadań. Widać, że są życiowe, niejednokrotnie można podczas czytania zauważyć, że stanowią ciekawą całość i mają w sobie wiele życiowych rad. Ja jednak nie sięgnęłabym po nie drugi raz, z uwagi na męczenie się nad tą lekturą, ale znam też osoby, którym spodobałby się taki sposób narracji. Kwestię wyboru tej lektury należy więc rozważyć samemu.

Ocena :   ✰✰✰✰ (4/10)

Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi CzytamPierwszy.pl
Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska - ,,A miało być tak pięknie!" (recenzja)

Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska - ,,A miało być tak pięknie!" (recenzja)

Czasami życie pisze ciekawe scenariusze. Jak jest w przypadku powieści ,,A miało być tak pięknie!" ?


,,A miało być tak pięknie!"
Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska

Cykl: A miało być tak pięknie! (tom 1)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 15 maja 2019
Dominika to młoda dziewczyna, która ma głowę pełną pomysłów i wiele marzeń. Kiedy jej świat rozpada się na kawałki dziewczyna próbuje na nowo go poskładać. Kończy studia, rozpoczyna pracę w telewizji. Mika odkrywa, że życie jest pełne zmian, na które nie zawsze można być przygotowanym. Czy Dominice uda się na nowo posklejać swój świat ?

Katarzyna Kalicińska to producentka seriali i programów telewizyjnych, autorka sukcesu serialu Dom nad rozlewiskiem. Bratanica Małgorzaty Kalicińskiej.
Małgorzata Kalicińska to autorka bestsellerowych powieści, między innymi serii Rozlewisko. 

Chyba każdy z czytelników słyszał o Małgorzacie Kalicińskiej. Serial na podstawie serii o Rozlewisku podbił serca Polaków. Oglądało się każdy odcinek. Emocjonowały perypetie życiowe Gosi. Teraz autorka postanowiła połączyć swoje siły z bratanicą - Katarzyną i napisać historię Dominiki - nieco zagubionej dziewczyny, która szuka szczęścia w życiu. Tytuł powieści brzmi ,,A miało być tak pięknie!", w tych słowach pobrzmiewa nutka rozczarowania. I niestety, ale prawda jest taka, że ta powieść jakoś mnie nie porwała. Po prostu się przy niej wynudziłam.

Nie czytam portali plotkarskich, nie interesuje mnie życie celebrytów, chociaż świat filmu jest mi bardzo bliski. Zrobiłam jednak mały research przygotowując się do napisania tej recenzji. Internet rozpisywał się o tym, że główna bohaterka, czyli Dominika, to być może alter ego jednej z autorek tej powieści, czyli Katarzyny Kalicińskiej. Nie chcę w to wnikać, ale podobieństw jest bardzo wiele. Była żona Roberta Janowskiego pozmieniała imiona postaci, ale przekaz, podobieństwo Dominiki do niej jest bardzo duże. Przede wszystkim co prawda pierwszy mąż Dominiki ma na imię Janek, ale czyż nie ma tutaj wielkiego podobieństwa do Janowskiego ? Drugi mąż głównej bohaterki jest operatorem filmowym. Podobieństw jest więcej. Ale ja nie jestem redaktorem portalu plotkarskiego. Tak więc wezmę pod uwagę merytoryczną wartość tej powieści.

Główną bohaterką tej historii jest Dominika. Dziewczyna ma dziewiętnaście lat, a podczas próby do spektaklu poznaje Janka - chłopaka, który robi na niej duże wrażenie. Po próbie odprowadza ją, następnego dnia o świcie gra pod jej oknem na skrzypcach. Ideał. Życie szybko się toczy. Okazuje się po jakimś czasie, że dziewczyna jest w ciąży, biorą ślub cywilny, później kościelny, chociaż z nie małymi przeszkodami, bo Dominika jest ateistką. Ich życie kwitnie. Po jakimś czasie jednak sielanka jaka panowała w ich związku mija. Janek podczas prób do kolejnego spektaklu poznaje młodą dziewczynę, z którą zdradza Dominikę. Ona zaś po paru latach nieudanego małżeństwa, opieki nad dzieckiem rozwija swoją znajomość z Maćkiem - znanym operatorem filmowym. Wkrótce bohaterka przekonuje się, że życie jest przewrotne, a każdy dzień może przynieść nowe, nieoczekiwane zmiany.

Przyznam szczerze, że podczas czytania tej powieści nie miałam przed oczami konkretnych ludzi z życia jednej z autorek np. aktorów, bliskich jej osób itp. Po prostu dopiero po przeczytaniu całej powieści, próbując dowiedzieć się czegoś więcej o autorkach, jak to mam w zwyczaju dowiedziałam się wyżej wymienionych informacji. Ja jednak traktuję powieść ,,A miało być tak pięknie!" normalnie, jak historię, którą powstała w wyobraźni autorek. Dominika to ciekawa postać. Jest silna, niezależna, ale zarazem zagubiona w życiu. Wydaje się, że kocha Janka. Jednakże gdy mężczyzna ją zdradza, dziewczyna jest rozżalona, nie chce go więcej widzieć, po czym po jakimś czasie wybacza mu. I tak wiele razy. Bo rodzice (a właściwie jej matka) mówią jej by nie rozbijała rodziny; by mu wybaczyła, bo jak to tak rozwód w ich rodzinie. Bohaterka wmawia sobie, że robi to wszystko dla dobra ich syna, ale tak naprawdę już wtedy widać, że nie kocha już męża, że nie chce go widzieć, a takich sytuacji w tej książce nie jest mało. W końcu cała ta sytuacja zostaje przerwana po paru latach w momencie, gdy dziewczyna śmiało pokazuje swoje uczucie do poznanego jeszcze przed laty cenionego operatora filmowego Maćka. Kobieta nie rozwiodła się z własnym mężem, oszukuje samą siebie, a na dodatek wdaje się w romans z żonatym mężczyzną. Pytanie nasuwa się więc samo : Dlaczego nadal pozostaje w związku, dlaczego pomimo tego, co zrobił jej mąż nie rozwodzi się z nim ? Główna bohaterka jest pełna sprzeczności - raz irytuje, wręcz denerwuje czytelnika, popełnia szereg irracjonalnych błędów. Jest naiwna, ślepa na to, jakie naprawdę jest życie. Czasami jednak jest odważna, podejmuje słuszne decyzje. Nie jest idealna i to mi się w niej bardzo podoba. Jest po prostu normalnym człowiekiem, który ma prawo się pomylić. Mimo wszystko jakoś nie mogłam się do niej przekonać. Po prostu jak dla mnie ta jej infantylność w niektórych sytuacjach bardzo denerwowała. Na tyle, że po prostu podczas czytania tej powieści tylko się denerwowałam.

Książka napisana jest lekko. Jest wciągająca, szybko się ją czyta ze względu na styl, jaki został zastosowany do napisania tej powieści, ale wynudziłam się przy niej. W życiu głównej bohaterki co prawda wiele się dzieje, ale jakoś nie angażowało mnie to na tyle, na ile bym oczekiwała. Po prostu jej zachowanie bardzo mnie irytowało. Poza tym jej życie jest bardzo dokładnie opisane - to co robi codziennie, imprezy i wyjazdy, nowe programy. Mamy tutaj bardzo mało dialogów. Większą część książki stanowią opisy, z których większość tak naprawdę mało wnosi do fabuły np. zabaw, imprez towarzyskich. Nic ciekawego, ważnego dla bohaterki podczas nich się nie dzieje. Ma się wrażenie, że są opisane tylko po to, aby były. Poza tym często używany jest też czas przyszły. To nie do końca mi się podobało. Nie lubię, gdy ktoś coś zapowiada. Wolę, gdy książka idzie swoim własnym tempem, nie zdradza nam wydarzeń, które będą miały miejsce w przyszłości. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że w całej powieści nie zdarzały się momenty zabawne, które sprawiły, że uśmiechnęłam się czytając tę historię. Jest ich trochę, jednak mimo wszystko nadal w pamięci miałam chwile, w których po prostu się nudziłam.

,,A miało być tak pięknie!" to lekko napisana powieść, ale bardzo się przy niej wynudziłam. Dominika to bohaterka, która jest bardzo sprzeczna. Z jednej strony wydaje się, że jest odważna, ciekawa świata, ale z drugiej denerwuje jej infantylność i naiwność. Muszę przyznać, że tak naprawdę historia Dominiki jest jedną z tych ,,codziennych", nie oderwiemy się przy jej czytaniu od naszego codziennego świata, po prostu będziemy ją czytać tak, jakbyśmy czytali opowieść o życiu kogoś, kogo nie znaliśmy. Ja niestety liczyłam na ciekawą lekturę, a bardzo się zawiodłam. ,,A miało być tak pięknie!" brzmi tytuł tej powieści. Szkoda, że tak bardzo pasuje pod każdym względem do całej tej historii napisanej przez panie Kalicińskie.

Ocena :   ✰✰✰✰ (4/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.

Blanka Lipińska - ,,Ten dzień" (recenzja)

Blanka Lipińska - ,,Ten dzień" (recenzja)

Nadszedł ten wiekopomny moment i w końcu zapraszam Was na recenzję kontynuacji powieści ,,365 dni". Czy ,,Ten dzień" okazał się lepszy od poprzedniego tomu, czy jest gorzej ?



,,Ten dzień"
Blanka Lipińska


Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14 listopada 2018
Laura i Massimo w końcu odnaleźli szczęście, biorą ślub, mają huczne wesele, a na dodatek zostaną rodzicami. Życie Laury zaczyna przypominać bajkę, ale niestety, ma też swoją drugą stronę. Nie może nigdzie wyjść sama, nieustannie pilnują jej ochroniarze, a na dodatek cały czas jest narażona na niebezpieczeństwo. Czy małżeństwo pokona kolejne trudności ?

Blanka Lipińska to człowiek orkiestra : z zamiłowania kucharz, z wykształcenia wizażystka, z zawodu terapeuta-hipnotyzer, a na co dzień menadżerka nocnych klubów. Autorka z potrzeby, nie z przymusu. Jest miłośniczką tatuaży, niepoprawną altruistką i orędowniczką szczerości.

Na wstępie, uprzedzając wiele pytań (a zarazem odpowiadając na te już dotychczas zadane), muszę Wam szczerze napisać, że recenzując dla Was w lipcu ,,365 dni", nawet przez myśl mi nie przeszło, że ta książka stanie się aż takim bestsellerem. Owszem, spodziewałam się, że może być troszkę szumu, ale przecież to nie pierwszy erotyk, który został wydany w naszym kraju. Z drugiej zaś strony, już od dawna czytelnicy w zapowiedziach podjudzani byli porównaniem powieści Blanki Lipińskiej do dwóch, nie oszukujmy się, bardzo znanych książek, które mają jakieś swoje miejsce w literaturze. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie jest moje zdanie o pierwszej części, to koniecznie przeczytajcie moją recenzję. Tymczasem ja zapraszam Was do przeczytania mojej opinii na temat drugiej części historii o przystojnym sycylijskim mafioso i charakternej Polce.

,,A lepiej się nie nastawić i pozytywnie zaskoczyć, niż później cierpieć, bo nie będzie tak jak chcesz." mówi do swojej przyjaciółki główna bohaterka. Cóż, coś prawdziwego jest w tym zdaniu i mam wrażenie, że bardzo pasuje również do całej tej powieści. Wydaje się, że Laura i Massimo już na zawsze będą razem - w końcu ona w ciąży, biorą ślub, są w sobie zakochani. Na dodatek nie brakuje im pieniędzy, luksus widać na każdym kroku, a Laura w szafie ma niezliczoną ilość markowych ubrań. A więc czego można chcieć więcej ? Niestety, problemy wyrastają przed nimi jak grzyby po deszczu, a świat mafii, a co za tym idzie luksusu od razu wydaje nam się nie tak cukierkowy, jak jeszcze przed przystąpieniem do lektury. Problem tylko w tym, co ten świat może nam innego zaoferować ? Oto właśnie ,,Ten dzień" w pigułce.

Wstęp do drugiej części pozwala nam prześledzić, jakie były motywy postępowania Massima. Wracamy do sceny na jachcie, poznajemy od drugiej strony kłamstwo, które wmówił nieświadomej niczego Laurze, a w końcu dowiadujemy się, że tak naprawdę w perfidny sposób można okłamać osobę, którą rzekomo się kocha. Czyżbym tylko ja uważała, że Massimo miał wypaczone poczucie przynależności i miłości ? Tak więc dowiadujemy się, że najprawdopodobniej właśnie w tamtym momencie mogło dojść do ewentualnego zapłodnienia Laury, czego konsekwencją jest jej ciąża. I tak po jakimś czasie Massimo może odtrąbić sukces, dziedzic w drodze. Zaczynają się niesforne kłótnie o płeć potomka, a w tle ślub, mafijne porachunki i perypetie miłosne Olgi - przyjaciółki głównej bohaterki. Doskonale znacie moje zdanie na temat pierwszej części, ale niestety muszę Wam napisać, że druga część, jest według mnie gorsza, chociaż nie brakuje w niej także plusów.

Lipińska w drugiej części w dalszym ciągu skupia się na głównych bohaterach, ale mimo wszystko postanowiła rozwinąć również postać Olgi, która jest przyjaciółką głównej bohaterki. Dostajemy więc troszkę oddechu, mamy próbę rozwinięcia akcji również na innych bohaterów, tak by cała książka nie opierała się jedynie na Laurze i Massimo, ale chociaż próby były to mam wrażenie że odbyło się to kosztem Domenica, Co prawda, czytelnik poznaje go bardziej w pierwszej części, ale jak dla mnie skoro autorka postanowiła rozwinąć postać Olgi, to zarazem powinna tym bardziej postarać się chociaż troszkę rozwinąć także postać Domenica, dodać parę szczegółów. Brat Massima naprawdę ma potencjał, szkoda, że autorka się nie pokusiła by go wykorzystać, ale nic straconego - w końcu kolejne powieści mają powstać, więc liczę na to, że coś się w tej kwestii zmieni.

Główni bohaterowie nie zmienili się. Nie są infantylni, ale niekiedy mogą doprowadzić czytelnika do rozdrażnienia. Laura to nadal charakterna Polka, o jakiej czytaliśmy w poprzedniej części, która kocha markowe ciuchy, napoje alkoholowe (ale sama nie wiem dlaczego nie może zrezygnować przynajmniej na czas ciąży z bezalkoholowego szampana, którego cały czas gdzieś popija). Mimo wszystko lubię w niej te poczucie humoru i naprawdę z niemałym uśmiechem czytałam jej rozmowy z Olgą. Pomimo jej negatywnych cech naprawdę polubiłam ją chyba właśnie za tą jej bezpośredniość we wszystkim. Z kolei Massimo mimo, że jest szaleńczo zakochany w Laurze i to okazuje, nie zdobył już mojej sympatii, bo nadal w pewnych sprawach jest obojętny i niekiedy naprawdę mnie drażnił a więc nic od poprzedniej części się w tym względzie nie zmieniło. Dodatkowo w tej części możemy poznać bliżej Olgę, która muszę przyznać jest bardzo podobna do Laury charakterem i umie poświęcić się dla miłości. Domenic'owi autorka poświęciła już mniej kartek, ale w tej powieści dwójkę tych drugoplanowych bohaterów poznajemy bardziej przez pryzmat uczuć, więc myślę, że jeśli lubicie Laurę, to Olgę również polubicie.

Niewątpliwą zaletą tej powieści jest język, jakim została napisana. Przede wszystkim jest lekki, szybko się go czyta, a to sprawia, że ,,Ten dzień" idealnie nadaje się na lekturę przed snem. Poza tym powieść naprawdę wciąga, ja przeczytałam ją właściwie jednym ciągiem. Niestety muszę przyznać, że jej minusem są ,,te" sceny, których było zbyt wiele jak na jedną książkę. Czytam wiele erotyków, czytam wiele romansów, oczywistym jest, że takie sceny nie powinny dziwić czytelnika przyzwyczajonego do takiej literatury, ale Blanka Lipińska w tej powieści troszkę z nimi ,,przedobrzyła". Po jakimś czasie zaczynają one nużyć, a czytelnik po prostu je pomija. Bynajmniej, niektórym scenom, sytuacjom również do ideału wiele brakuje. Widać że autorka ma jakiś pomysł, gdzieś widać te jej starania, ale nadal w jej powieściach te sceny są niedopracowane, brak im rozwinięcia. Autorka ma wiele pomysłów, każdy z nich próbuje wykorzystać, ale jak powszechnie wiadomo, nie można wszystkiego robić na raz. Gdyby autorka (mówiąc kolokwialnie) ,,uczepiła się" jednego pomysłu, a nie rozwijała niepotrzebnie stos innych, to uważam, że na pewno powieść miałaby więcej logicznych i przede wszystkim rozwiniętych sytuacji, a nie porzucanych w połowie i niewykorzystanych.

W pewnym momencie jedna z bohaterek tej powieści mówi, że ,,Ta historia jest tak nieprawdopodobna, że aż głupia". Abstrahując od sytuacji w której te słowa zostały wypowiedziane, muszę przyznać, że rzeczywiście zdanie całkowicie pasuje do historii Laury i Massima, która mówiąc rzeczowo jest niewyobrażalna . Wielu porównuje ją do osławionego Greya, a samą autorkę krytykuje się. Ostrzega się przed nią, pisze na forach, że twórczość Lipińskiej to dno, wielu się zastanawia kto wydal taką powieść i jakim cudem. Sama Lipińska nie każe nazywać siebie pisarką, a autorką i muszę Wam powiedzieć, że to dobrze. Rożnica pomiędzy pisarzem, a autorem jest jedna - ten pierwszy pisze książki zawodowo, za to autorem może być każdy z nas, nawet osoba, która jest jedynie pasjonatem. Powieści Blanki Lipińskiej z pewnością nie można nazwać arcydziełami i myślę, że każdy czytelnik jest tego świadomy, ale przede wszystkim dzięki takim bestsellerom, jakby nie było rośnie czytelnictwo w Polsce. Poza tym dzieła Lipińskiej mają z pewnością jeden atut - inspirują do odpalenia ognia w polskich sypialniach, a w końcu o to przecież w głównej mierze chodzi autorce. Nieprawdaż ?

Ocena :   ✰✰✰✰ (4/10)



MOJA opinia o filmie "365 dni" w tym (klik) poście.

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.

K.A. Linde - ,,Dziewczyna mojego brata" (recenzja)

K.A. Linde - ,,Dziewczyna mojego brata" (recenzja)

Gdy zobaczyłam, jaki tytuł ma powieść K.A. Linde, w głowie już układałam sobie mały plan. Ona jest dziewczyną jakiegoś chłopaka, z kolei brat tego chłopaka zakochuje się w niej, a głównym dylematem książki jest wybór dziewczyny, którego z braci wybrać. Okazało się, że moje snucie planów na nic się zdało, ponieważ autorka całkowicie inaczej poprowadziła fabułę, a tytuł chyba w moim mniemaniu miał na celu nakłonienie czytelnika do przeczytania tejże książki. Tak stało się w moim przypadku, ale czy było warto ? Zapraszam Was na recenzję pierwszego tomu serii Mister Wright.
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...