Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka romantyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka romantyczna. Pokaż wszystkie posty
K.N. Haner - ,,Ring Girl" (recenzja przedpremierowa)

K.N. Haner - ,,Ring Girl" (recenzja przedpremierowa)

Ring Girl, świat boksu i uczucia ... Zapraszam na przedpremierową recenzję powieści K.N. Haner.



,,Ring Girl"
K.N. Haner

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 3 lipca 2019
Eden to córka byłego Mistrza Świata w boksie. Logan to pretendent do tytułu. Gdy oboje spotkają się na jednej z bokserskich gal, ich cały świat się zmieni. Nic już nie będzie takie samo. Czy Loganowi uda się zdobyć tytuł ? Czy ta dwójka pozwoli dojść do głosu swoim uczuciom ?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie". Jej powieści w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellerów przyznawany przez Empik.com i wciąż cieszą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Autorka w głowie ma już wiele pomysłów na następne powieści i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jako autorka poczytnych publikacji dla kobiet.

Świat sportu, a szczególnie boksu jakoś do tej pory nie był mi szczególnie znany. Słyszałam co prawda o jakichś najważniejszych, głośnych walkach, potrafię wymienić paru bokserów i ... to tyle. Nie będę Was oszukiwała - wolę mniej brutalne sporty, jak siatkówka czy piłka nożna, jednak po przeczytaniu powieści K.N. Haner chyba się to zmieni. Wsiąkłam w ten bokserski świat i nawet mi się to spodobało. Na tyle, że ciężko było mi się oderwać. Oto cała prawda o powieści ,,Ring Girl" .

Ring Girl to piękne dziewczyny, które kojarzą się z światem boksu. To one trzymają tabliczki z numerem rundy, to one są podziwiane przez facetów w czasie przerw. Dziewczyną, która od zawsze należała do bokserskiego świata jest Eden. Jej ojciec to były Mistrz Świata, który chce, by jego córka trzymała się od świata ringu z daleka. Gdy pewnego dnia Eden poznaje Logana, który jest pretendentem do tytułu Mistrza Świata w boksie, jej poukładany świat wywróci się o sto osiemdziesiąt stopni.

Eden to bohaterka, która na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo egoistyczna. Bawi się uczuciami swojego znajomego; korzystając z pieniędzy ojca może kupić sobie wszystko, o czym tylko zamarzy, a na dodatek miałam wrażenie, że lekceważąco podchodzi do wielu spraw. Przyznam, że nie polubiłam jej od samego początku. Jednak z każdą kartką staje się ona coraz ciekawszą postacią, dzięki czemu szybko zmieniłam o niej moje zdanie. Dziewczyna nie miała w życiu wbrew pozorom łatwo. Ojciec - znany bokser nie umiał zastąpić jej matki, którą straciła w bardzo młodym wieku. Przez to dziewczyna nauczyła się, że sprzeciwiając się mu, dostanie wszystko czego zapragnie. Gdy czytamy tę powieść widzimy jednak, że z czasem, pod wpływem miłości następuje w niej wiele zmian. To właśnie to sprawia, że Eden zostaje na dłużej w naszych sercach. Jest honorowa, uparta, ale przy tym widać, że zależy jej na najbliższych. Logan również na początku wydawał się facetem, który jest typowym draniem, jakiego znamy z romansów. Na gali bokserskiej, gdzie poznał Eden, wydawał się zwykłym zadufanym facetem, który traktuje dziewczyny jak trofea. Tutaj jednak również szybko zmieniłam zdanie, bo okazało się, że jest mężczyzną, który ma cechy wprost przeciwne do tych, które mógłby sugerować sport, jaki uprawia. To było bardzo miłe zaskoczenie, bo Logan okazał się troskliwym mężczyzną, który jest w stanie walczyć o miłość i z pewnością daleko mu do typowych, spotykanych w romansach ,,bad boy'ów". Bliżej mu z pewnością do Jasona z ,,Drwala" niż do Nathana z serii ,,Sponsor". Podobało mi się w nim też to, że nie udawał ,,twardziela" w sprawach uczuciowych, potrafił przyznać się do błędów, chociaż denerwowało mnie to, że nie umiał się postawić ojcu. To była moim zdaniem jego największa wada, ale w życiu różnie się układa. Być może K.N. Haner chciała pokazać, że często pozory mylą, a ludzie, którzy na pierwszy rzut oka wydają się nam twardzi, w rzeczywistości borykają się z wieloma trudnościami i nie raz się załamują. Mimo wszystko to chyba jest jeden z niewielu minusów tej historii.

K.N. Haner pisze lekko, ilość dialogów i opisów jest dobrze wyważona, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Bardzo spodobało mi się to, że autorka postanowiła swoją powieść umiejscowić w świecie sportu. Mam wrażenie, że romansów sportowych jest tak naprawdę niewiele, w porównaniu do tych, które rozgrywają się np. w biurowcach, korporacjach. Wciąż jest tutaj wielkie pole do popisu, a autorka dobrze wykorzystała tę niszę. Na pewno na wielki plus zasługuje to, że bohaterowie występujący w tej powieści nie są typowi. Wydaje się, że nasz główny bohater powinien być typowym ,,bad boy'em". W końcu jest bokserem, ma dużo pieniędzy, a okazuje się, że mimo wszystko to bohater bardzo złożony. Nie szuka panienek na jedną noc, umie walczyć o miłość, ale jest bardzo podporządkowany ojcu. Nie umie się mu przeciwstawić. Z kolei Eden jest silna, honorowa, ale ciężko jej zrozumieć ojca, który na nowo chce ułożyć swoje życie z kobietą w prawie jej wieku. Dzięki tej bohaterce autorka porusza problem akceptacji nowych partnerów rodziców, różnicy wieku pomiędzy ukochanymi. Dzięki temu stawiamy sobie pytanie: Czy miłość ma jakieś bariery wiekowe ? Eden nie jest też dziewczyną, która jest nieskazitelna. Bawi się uczuciami innych, jest wręcz rozpuszczona, na złość ojcu postanawia zostać ,,Ring Girl". To właśnie od chwili, gdy dziewczynie zostają odcięte fundusze, w końcu dorasta i zauważa, że cały świat nie kręci się wokół niej. Poza tym, cała powieść napisana jest z jej punku widzenia, więc łatwiej nam ją zrozumieć. Myślę, że być może to dlatego łatwiej było mi jej ,,wybaczyć" niektóre zachowania. Ale być może to tylko moja opinia.

,,Ring Girl" to osadzona w sportowym świecie powieść, którą naprawdę dobrze się czyta. Przyznam, że na początku miałam małe ,,deja vu" z ,,Drwalem", czyli poprzednią powieścią autorki. Tym razem jednak, w przeciwieństwie do historii Jasona, ,,Ring Girl" mi się spodobała. W najnowszej powieści K.N. Haner widać, że bohaterowie ewoluują. Ciekawym zabiegiem jest też to, że autorka złamała po raz kolejny schemat romansu. Główny bohater nie jest ,,bad boy'em", chociaż kłuje w oczy jego brak przeciwstawienia się ojcowi. W końcu facet jest dorosły, a ojciec mu układa całe życie i mówi, co ma robić. Fabuła tez okazała się zupełnie inna od tej, którą zakładałam. To było kolejne miłe zaskoczenie. Myślę, że ,,Ring Girl" jest z pewnością ciekawszą propozycją, niż ,,Drwal", czyli poprzednia powieść autorki. Spędziłam przy niej naprawdę miłe chwile i nie męczyłam się podczas jej czytania. Jeśli więc szukacie ciekawego sportowego romansu, to historia Eden i Logana może Wam się spodobać. Poza tym piękna okładka sprawi, że nie będziecie mogli od tej książki oderwać oczu. Po przeczytaniu tej powieści wierzę w to, że K.N. Haner potrafi miło zaskakiwać czytelników i z pewnością będę czekała na kolejną jej powieść. .
,,Bo nie ważne, ile razy upadniemy. Ważne jest, by przyznać się do błędów i próbować je naprawić, a potem iść dalej."
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Premiera powieści już 3 lipca !

Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję autorce K.N. Haner oraz Wydawnictwu Kobiece.
Pepper Winters - ,,Korona kłamstw" (recenzja)

Pepper Winters - ,,Korona kłamstw" (recenzja)

Czy na kłamstwie można zbudować prawdziwe uczucie ? Co się stanie, gdy osoba, której ufaliśmy nas zawiedzie ? Zapraszam na recenzję powieści ,,Korona kłamstw" Pepper Winters, autorki ,,Łzy Tess".


,,Korona kłamstw"
Pepper Winters


Cykl: Truth and Lies Duet (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 18 stycznia 2019
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Noelle Charlston od dziecka była wychowywana na przyszłą właścicielkę wielkiej sieci handlowej. Gdy w dniu swoich dziewiętnastych urodzin postanawia przekonać się, jak wygląda życie zwykłych ludzi, zostaje prawie skrzywdzona przez dwóch złodziei, ale w ostatniej chwili ratuje ją nieznajomy, którego od tamtego dnia nazywa Bezimiennym. Gdy trzy lata później kobieta spotyka przystojnego i tajemniczego biznesmena - Penny'ego ma nieodparte wrażenie, że kiedyś już się spotkali. Czy Penny należy do jej przeszłości ? Jak na Elle wpłynie bolesna prawda i słodkie kłamstwa ?

Pepper Winters jest bestsellerową autorką ,,The New York Times" i ,,USA Today". Odgrywa w życiu wiele ról, między innymi pisarki, czytelniczki, niekiedy żony. Uwielbia podróżować i ma cudownego męża, który toleruje romanse żony z bohaterami jej książek.

W sierpniu na moim blogu recenzowałam dla Was powieść ,,Łzy Tess", której niewątpliwym atutem był klimat. Kolejną powieścią tej autorki, którą możemy przeczytać w Polsce jest ,,Crown of Lies", czyli ,,Korona kłamstw", której atutem jest również niezwykły klimat. Muszę przyznać, że jest coś w tej powieści magnetycznego, bo chociaż w historii Elle i Penn'a jest wiele nieścisłości, to czytało mi się tę powieść bardzo dobrze.

Główna bohaterka - Noelle - ma wszystko o czym może zamarzyć. Nosi drogie ubrania; ma kota, który jest jej przyjacielem, a także kochającego ojca. Z czasem, zaczyna przejmować zarządzanie w rodzinnej firmie. Nie wie jednak, jak wygląda prawdziwe życie, więc dniu swoich dziewiętnastych urodzin  postanawia chociaż na jeden dzień oderwać się od pracy i zobaczyć, jak żyją zwykli ludzie w mieście. Podczas ucieczki została prawie skrzywdzona, jednak w ostatniej chwili uratował ją nieznajomy - Bezimienny. Trzy lata później Noelle nadal nie może zapomnieć o wydarzeniach, które rozegrały się w dniu jej dziewiętnastych urodzin i o mężczyźnie który nie tylko ją uratował, ale także skradł jej serce. Gdy pewnego wieczoru poznaje Penny'ego zaczyna się domyślać, że bogaty biznesmen skrywa wiele tajemnic i może mieć związek z jej przeszłością. Wkrótce coraz trudniej jej będzie odróżnić kłamstwa od prawdy.

Już magnetyczna, przepiękna okładka zwiastuje nam ciekawe wnętrze powieści ,,Korona kłamstw". Pepper Winters umie doskonale czarować nie tylko słowem, ale i oczarowuje również czytelników. Gdyby przypatrzyć się bliżej opisowi tej książki, można by z całą pewnością powiedzieć, że nie ma w niej nic, czego nie spotkalibyśmy już w innych romansach. Jest tylko jedna, mała różnica - ona nie jest biedną szarą myszką, ale bogatą i zapracowaną dziedziczką rodzinnej firmy, a on ma wiele tajemnic. A jednak, mimo wszystko po raz kolejny autorka sprzedaje nam ciekawą opowieść o miłości.

Elle to bohaterka, która niekiedy mnie naprawdę denerwowała. Sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Z jednej strony ubolewa nad tym, że cały czas jest w pracy, że nie ma czasu dla siebie, że nie chodzi na randki, a z drugiej, gdy interesują się nią mężczyźni zasłania się pracą. Mówi się, że ,,Kobieta zmienną jest", ale w tej powieści te powiedzenie zostało już wykorzystane do granic możliwości. Penn jest jeszcze większą zagadką. Tak naprawdę przeczytałam tę książkę i nadal nie wiem, kim tak właściwie jest ten bohater. Wierzę, że w kolejnym tomie autorka wyjaśni nam tę tajemnicę, bo zakończenie sprawiło, że mam wielki mętlik w głowie. Właściwie po przeczytaniu ,,Crown of Lies" sama już nie wiem, kto jest kim w tej historii.

Na początku ,,Korona kłamstw" wydawała się być książką przewidywalną, jednak gdy doszłam już do jej końca, nagły zwrot akcji, jaki zastosowała autorka sprawił, że mam naprawdę wielki mętlik w głowie. Pepper Winters ma lekkie pióro, a jej powieść czyta się bardzo szybko. Opisy są konkretne, dialogi ciekawe, nie ma żadnych niepotrzebnych przedłużeń, więc nie musimy pomijać kartek, które i tak nie wnosiłyby nic ciekawego do fabuły. Od razu uprzedzę, że pierwsze sto stron, które poświęcone są przeszłości głównej bohaterki. wcale nie wciąga, a mi podczas ich czytania bardzo się dłużyło, ale później, gdy czytamy już o wydarzeniach, które rozgrywają się w teraźniejszości, książka zaczyna bardzo wciągać i aż do samego końca nie sposób się od niej oderwać. Mimo wszystko było w niej jednak wiele nieścisłości. Najbardziej przeszkadzało mi w niej to, że główna bohaterka będąc w wieku czternastu, piętnastu lat podpisuje ważne umowy, robi zestawienia finansowe, prowadzi negocjacje, zarządza firmą, rzuca szkołę, a jej ojciec się temu przygląda. Dla mnie to niewiarygodne, moim zdaniem autorka mogła to rozwinąć inaczej, np. wprowadzić wątek studiów. Wtedy byłoby to bardziej możliwe do wyobrażenia sobie. Rozumiem, że są ludzie w wieku czternastu, piętnastu lat, którzy wypełniają za rodziców ważne dokumenty, albo im pomagają, ale chyba nie słyszałam o tym, by jakieś piętnastoletnie dziecko było w biznesie poważnie traktowane, nie mówiąc o podpisywaniu ważnych umów, czy prowadzeniu negocjacji. To chyba właśnie jeden z większych minusów tej powieści, czyli brak realności. Z kolei wielkim plusem jest jej tajemniczość, auta niepewności, więc jeśli lubicie klimatyczne książki, to po ,,Koronę kłamstw" możecie sięgnąć jak najbardziej.

Pepper Winters po raz kolejny mnie zaskoczyła. ,,Korona kłamstw" to powieść, w której nieustannie czuć klimat niepewności, tajemniczości. Autorka pod otoczką romansu podejmuje również trudne tematy, takie jak bezdomność, walka dobra ze złem. Na pewno wielkim atutem tej książki jest nieustanne balansowanie przez autorkę na granicy dobra i zła. Pod koniec powieści, sami już nie wiemy, kto kim jest. Jeśli szukacie ciekawego romansu, który pozwoli Wam się odprężyć to z pewnością mogę polecić Wam tę książkę. Jeżeli jednak należycie do tych, którzy szukają w lekturze czegoś więcej, to możecie poczuć się zawiedzeni. Ja po zakończeniu, jakie stworzyła autorka, z pewnością będę czekała na kolejny tom stanowiący zakończenie historii Elle i Penn'a.

,,(..) miłość jest największą istniejącą prawdą. (...) Cała reszta, to tylko nic nieznaczący hałas"

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Książkę mogłam przeczytać dzięki serwisowi JakKupować.pl
Kliknij w grafikę, by wejść na stronę serwisu i przeczytać wiele cennych porad.



K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom II" (recenzja przedpremierowa)

K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom II" (recenzja przedpremierowa)

Czy miłość może uleczyć człowieka i go zmienić ? Zapraszam na recenzję dalszego ciągu historii o dziewczynie, która oprócz miłości nie miała nic i o mężczyźnie, który miał wszystko oprócz miłości.



,,Sponsor. Tom II"
K.N. Haner


Cykl: Sponsor (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 13 luty 2019
Po nieszczęśliwym wypadku, Kalina musi na nowo odnaleźć siebie. Przechodzi rehabilitację, opiekuje się młodszą siostrą, ale wydarzenia, jakie rozegrały się w przeszłości nie dają jej o sobie zapomnieć. Tymczasem Nathan nadal nie może wybaczyć sobie, błędu, jaki popełnił i tego, że tak bardzo skrzywdził Kalinę, więc stara się unikać z nią kontaktu. Z czasem jednak ich drogi znowu się łączą, a oboje będą musieli zadecydować, czy chcą dać sobie kolejną szansę. Czy Kalina będzie w stanie znowu zaufać Nathanowi ? Czy miłość ich uleczy ?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie". Jej powieści w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellerów przyznawany przez Empik.com i wciąż cieszą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Autorka w głowie ma już wiele pomysłów na następne powieści i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jako autorka poczytnych publikacji dla kobiet.

W recenzji I części historii Kaliny i Nathana, czyli ,,Sponsor. Tom I" pisałam Wam, że byłam bardzo zaskoczona tą powieścią. Ciekawy sposób narracji, a także sama historia Kaliny i Nathana sprawiła, że tamtą część przeczytałam w ciągu jednego dłuższego wieczoru, a nie była to lektura krótka, bowiem miała troszkę ponad 500 stron. Dzisiaj przyszedł czas na recenzję zakończenia historii tej dwójki bohaterów. Muszę jednak Wam przyznać, że tom II jakoś mniej mi się podobał, ale mimo wszystko nadal trzyma on poziom I części.

Dalsza część historii rozpoczyna się już parę miesięcy po wydarzeniach z I tomu. Główna bohaterka musi od nowa nauczyć się chodzić. Po wypadku jest sparaliżowana, ale ma szansę na powrót do zdrowia. Codziennie musi radzić sobie z konsekwencjami wydarzeń z przeszłości, ale nadal nie umie zapomnieć o osobie, którą kocha, czyli Nathanie. Nathan z kolei nadal nie może wybaczyć sobie błędów z przeszłości i tego, jak bardzo skrzywdził miłość swojego życia. Z czasem jednak ich drogi ponownie się schodzą, ale do Nathana niespodziewanie powraca przeszłość i musi zapłacić za swoje czyny. Przyjdzie mu także zmierzyć się z prawdą o sobie, gdy dowie się, kto jest jego ojcem.

Zakończenie poprzedniej części sprawiło, że z niecierpliwością czekałam na dalszy ciąg historii Nathana i Kaliny. Musze przyznać, że autorka wie, jak zachęcić czytelnika do przeczytania kolejnej części, bowiem cliffhnger, jaki zastosowała w zakończeniu I tomu sprawił, że czekanie do lutego naprawdę było najwyższą próbą dla czytelników. W kontynuacji poznajemy dalsze losy głównych bohaterów. Kalina nie jest już szarą myszką, jaką znamy z I części. Stała się teraz bardziej dojrzalsza, ale też zarazem uszczypliwa, co wcale nie dziwi po tym co przeszła. Teraz jest skupiona na powrocie do zdrowia i musi na nowo nauczyć się chodzić. Z kolei Nathan nadal nie może się otrząsnąć po wydarzeniach, jakie rozegrały się na jego oczach. Rozumie, że dzięki Kalinie stał się innym człowiekiem. Mimo wszystko przeszłość do niego powraca, a on na nowo wikła się w relacje polegające na sponsoringu. Gdy pewnego dnia spotyka ponownie Kalinę wie, że musi na nowo ją odzyskać. Nathan w II części z jednej strony jest człowiekiem beztroskim, można by rzec nawet dziecinnym, ale  z drugiej pod wpływem miłości do Kaliny zmienia się na dobre. Postanawia raz na zawsze skończyć z sponsoringiem i chce wspierać ukochaną w dążeniu do odzyskania sprawności. Pomimo to Nathan jest dla mnie postacią - zagadką. Z jednej strony kocha Kalinę, ale z drugiej nadal wikła się ponownie w sponsoring. Z kolei Kalina jak dla mnie za szybko uwierzyła w przemianę Nathana po tym co wydarzyło się we wcześniejszej części. Sama nie wiem, ale jak dla mnie to po tym, co przeszła powinna troszkę dłużej go przetrzymać, by pokazał jej, że naprawdę się zmienił i że wydarzenia, które rozegrały się w przeszłości nie powtórzą się. Po tym jak drogi obojga bohaterów na nowo się splatają Kalina z pewnej siebie kobiety staje się znowu taką łatwowierną dziewczyną, z jaką mieliśmy do czynienia w poprzedniej części, ale rozumiem też, że autorka chciała zachować naturalność Kaliny, jaką znamy z początku całej historii. Niemniej jednak widać jakiś progres w głównych bohaterach i ich zachowaniu w stosunku do pierwsze części. Poza tym Sabrina nadal jest tą słodką, czarującą dziewczynką, która dodaje również i II części tą jej swoistą beztroskość. Autorka rozwija też wątek rodziców Nathana co sprawia, że historię jeszcze ciekawiej się czyta.

Autorka pisze bardzo lekko, zresztą o tym może poświadczyć czas, w jakim przeczytałam tę część. Zajęło mi to jeden wieczór, a nie jest ona wcale taka krótka. Zakończenie historii Kaliny i Nathana czytało mi się bardzo przyjemnie, a zwroty akcji sprawiały, że nie było czasu na nudę podczas czytania tej powieści. Podobnie jak w I części, tak i w tej autorka nie przytłacza nas ilością scen erotycznych i dzięki temu nie czujemy znużenia czy nawet zażenowania. Co więcej, wprowadzony w tym tomie wątek sensacyjny sprawił, że można było troszkę pogłówkować i zabawić się w detektywa. Dodatkowo muszę przyznać, że bardzo podobał mi się wątek Nathana i jego ojca, ponieważ pokazuje, że relacje z przeszłości i samą przeszłość można wybaczyć, jeśli naprawdę tego chcemy, a relacja ojca Nathana z jego matką - Barbarą również pokazuje, że miłość może zmieniać ludzi, a kochać można na różny sposób.

,,Sponsor. Tom II" to powieść, która według mnie doskonale kończy historię Kaliny i Nathana i pokazuje, że miłość potrafi zmieniać ludzi. Nie jest to kolejny schematyczny romans, a K.N. Haner udowadnia, że rzeczywiście zasłużenie nadano jej tytuł ,,Królowej Dramatów". Ponadto muszę przyznać, że okładka przyciąga jak magnes potencjalnego czytelnika, a lekkie pióro autorki, wątek sensacyjny i ciekawe rozwinięcie relacji głównych bohaterów sprawiają, że każdy czytelnik w tej historii odnajdzie coś dla siebie. Jeśli lubicie książki K.N. Haner, albo przeczytaliście pierwszą część, to koniecznie sięgnijcie po tę historię. Na pewno będzie to dla Was idealna lektura na wieczór.

,,Stali się jednością. Historią o dziewczynie, która dzięki miłości miała wszystko, i o mężczyźnie, który miał wszystko dzięki miłości."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję autorce K.N. Haner, i Wydawnictwu Editio Red.


K. Bromberg - ,,Niszczący sekret" (recenzja)

K. Bromberg - ,,Niszczący sekret" (recenzja)

W lipcu pisałam dla Was moją recenzję powieści ,,Mój zawodnik", która była pierwszą częścią serii The Player. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję zakończenia historii Scout i Eastona.



Niszczący sekret
K. Bromberg


Cykl: The Player (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 20 listopada 2018
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Dalsza część historii gwiazdy baseballu Eastona Wyldera oraz ślicznej i odważnej fizjoterapeutki Scout Dalton. Scout i Easton odnaleźli siebie, czują, że uczucie, które jest pomiędzy nimi jest bardzo silne. Mimo wszystko muszą utrzymywać je w sekrecie. W międzyczasie Scout będzie musiała zmagać się z wymaganiami, jakie postawił przed nią ojciec, a Easton z rodzinnym sekretem i kolejną kontuzją. Czy uda im się pokonać przeciwności? Czy Easton wróci do gry?

K. Bromberg to nie tylko pisarka, ale i doskonale zorganizowana pani domu, żona i mama. Jej powieści zostały bardzo ciepło przyjęte i wysoko ocenione przez ,,New York Timesa", ,,USA Today", a przede wszystkim przez niezliczone rzesze czytelniczek. Mieszka wraz z mężem i trójką dzieci w południowej Kalifornii.

Jak pisałam w recenzji pierwszego tomu tej serii, sport to naprawdę niewyczerpalne źródło pomysłów na ciekawe fabuły. Z jednej strony odchodzimy od szklanych biurowców, świata korporacji, a z drugiej akcję można rozpisać tak, że zawsze znajdą się jakieś trudności, przez jakie będą musieli przejść nasi bohaterowie, i to wcale nie takie oględnie mówiąc wyssane z palca. A więc czemu nie skorzystać z tej odmienności ? K. Bromberg zakończeniem pierwszej części wprawiła mnie w niemałą konsternację. Muszę przyznać, że zakończenie cliffhangerem powieści ,,Mój zawodnik" autorce naprawdę się opłaciło. Nie dość, że z utęsknieniem czekałam na zakończenie historii gwiazdy baseballu i fizjoterapeutki, to jeszcze nawet przez ten czas oczekiwania nie byłam w stanie przewidzieć, co mogłoby się wydarzyć w kolejnej części. A więc bez zbędnego przedłużania napiszę Wam, jak wypada ,,Niszczący sekret" na tle poprzedniej części i czy rzeczywiście warto zabrać się za tę serię.

Odnoszę wrażenie, że pomimo tego, że powieść K. Bromberg jest dość schematyczna, to historia głównych bohaterów zachowuje nadal wyjątkową dla romansów atmosferę. Relacja Scout i Eastona rozwija się w bardzo ciekawym kierunku, nie widać tutaj przyśpieszeń, wszystko dzieje się w swoim tempie, chociaż skłamałabym, gdybym nie powiedziała, że jest jak dla mnie zbyt cukierkowo w tej części. Być może, to wcale nie jest źle, relacja, zachowanie głównych bohaterów daje wrażenie takiego normalnego, prawdziwego związku. Nie ma tutaj jakiś wybuchów, zbyt długiego obrażania się na siebie, długich rozstań, są jedynie sprzeczki, ale bohaterowie nie unoszą się tutaj na tyle by z sobą zrywać i nieustannie do siebie wracać, więc muszę powiedzieć, że za to autorce należy się wielki plus.

W porównaniu do powieści ,,Mój zawodnik" widać, ze w zakończeniu historii Scout i Eastona autorka chciała postawić na uczucia i emocje i udało się to jej. Bardziej poznajemy relacje, jakie panowały w rodzinie Eastona, główny bohater ma wiele do przejścia, a życie go nie oszczędza. Na jaw wychodzą skrywane sekrety, po raz kolejny doznaje kontuzji i musi zmierzyć się z podjęciem być może jednej z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Bardzo podobało mi się czytanie jego przemyśleń, widać było w nich emocje i to co przeżywał. Właściwie na nim autorka oparła drugą część i było to moim zdaniem dobre posunięcie. Z kolei Scout w tej części jest troszkę odstawiona na bok, ale to nie znaczy, że nie poznajemy jej dalszych losów i przemyśleń. Po prostu więcej dzieje się w życiu Eastona i to na nim czytelnik skupia większą uwagę.  Co do tego ,,niszczącego" sekretu, jaki ukrywał bohater, to według mnie nie był on aż tak bardzo poważny, może wstydliwy, ale z przymiotnikiem go określającym polemizowałabym.

Druga część serii, podobnie jak pierwsza napisana jest językiem lekkim, a ilość dialogów sprawia, że książkę bardzo szybko się czyta. Nie ma tutaj zbyt wielu opisów, więc bardziej skupiamy się na tym, co właśnie poprzez dialogi chcą przekazać bohaterowie. Bardzo podobało mi się poruszenie motywu alkoholizmu, a także radzenia sobie z trudnościami. Na dodatek, Bromberg próbuje poruszyć motyw relacji rodzinnych i wpływu miłości na nasze decyzje. Na pewno dużym plusem jest także podejście do motywu kariery i pokazanie, że niekiedy pewne sytuacje zmuszają nas do podjęcia pewnych decyzji, które rzutują na nasze dalsze życie. Zostało to bardzo dobrze ukazane w tej powieści i sprawia, że podczas jej czytania czytelnik jeszcze bardziej ulega emocjom, zastanawia się nad wyborami, jakich sam by dokonał na miejscu bohatera. To na pewno aspekty, które sprawiają, że ,,Niszczący sekret" pozostaje w pamięci na dłużej.

,,Niszczący sekret" to powieść o zaufaniu, emocjach, ale przede wszystkim o miłości, która przezwycięża wszystko. Autorka w zakończeniu historii Scout i Eastona wzniosła się na jeszcze większe wyżyny i przekazała nam piękną historię, w której nie brakuje łez, podejmowania trudnych wyborów i szczerej i pięknej miłości. Nie jest to może książka wybitna, bo to taki typowy romans, ale to, jakie wzbudziła we mnie emocje sprawia, że naprawdę dobrze się bawiłam podczas jej czytania. Jeśli szukacie lekkiej książki, w której nie brakuje trudnych tematów, ale która zarazem zachowuje swoją lekką strukturę i od której ciężko będzie się Wam oderwać, to sądzę, że seria The Player powinna być dla Was dobrym wyborem. Ja na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Editio Red.




Penelope Ward - ,,Mieszkając z wrogiem" (recenzja)

Penelope Ward - ,,Mieszkając z wrogiem" (recenzja)

Czy miłość, które narodziła się pomiędzy dwójką przyjaciół ma szansę na nowo się odrodzić ? A może nadal się równie mocno kochają ? Zapraszam na recenzję powieści ,,Mieszkając z wrogiem", gdzie autorka opowiada nam piękną historię przyjaźni i miłości.

,,Mieszkając z wrogiem"
Penelope Ward


Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 8 stycznia 2019
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Amelia ma dwadzieścia cztery lata i niedawno została zdradzona przez swojego (teraz już byłego) chłopaka - Adama. Na dodatek kobieta niedawno straciła również swoją babcię, która była jej bardzo bliska i na którą mogła zawsze liczyć. Po jakimś czasie okazuje się, że kobieta zapisała jej spadek - biżuterię oraz połowę domu. Drugą połowę podarowała Justinowi - przyjacielowi z dzieciństwa, a zarazem bratniej duszy Amelii. Kiedyś byli nierozłączni, nie mogli bez siebie żyć, ale jedno wydarzenie sprawiło, że Amelia zniknęła na wiele lat z życia Justina. Czy oboje zdołają na nowo wzbudzić w sobie uczucie przyjaźni ? A co jeżeli pod jej otoczką skryta jest wielka miłość ?

Penelope Ward to niegdyś była prezenterka wiadomości telewizyjnych, ale postanowiła zmienić swój zawód i została autorką powieści, które stają się bestsellerami New York Timesa. Obecnie wraz z dwójką dzieci i mężem mieszka w Rhode Island. Uwielbia czytać książki, pić aromatyczną kawę i spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi. Razem z Vi Keeland tworzy również literacki duet.

Ile razy przyjaźń, pod której otoczką ukrywa się wielka miłość była przerabiana w romansach ? Na pewno nie policzę na palcach dwóch rąk, tak więc naprawdę dużą ilość razy. Wielka przyjaźń, uczucia, dzieciństwo i jakieś wydarzenie, które przerywa sielankę, a bohaterowie albo poróżniają się, albo zostają rozdzieleni - to chyba stałe punkty w powieściach, które mają w sobie motyw przyjaźni, która przeistacza się w wielką miłość. Penelope Ward również postanowiła zabazować na tym motywie i tak dostajemy z pozoru powieść podobną do innych romansów. Na szczęście autorka zastosowała wiele ciekawych zwrotów akcji i okazuje się, że ,,Mieszkając z wrogiem" jest ciekawym przykładem na to, jak można połączyć dobrze znane schematy z czymś na co rzadko decydują się autorzy romansów.

,,Mieszkając z wrogiem" to powieść z tych, które pokazują, że serce nie sługa. Poznajemy główną bohaterkę - Amelię, która można powiedzieć rozpoczyna swego rodzaju nowe życie. Niedawno rozstała się z chłopakiem, który okazuje się, od dłuższego czasu ją zdradzał. W międzyczasie zmarła jej ukochana babcia. Wyjazd do podarowanej jej przez babcię połowy domu, w okolicy, w której spędziła niemal całe swoje dzieciństwo ma przywołać dawne wspomnienia i pomóc jej w przemyśleniu swojego życia. Nie cieszy się jednak długo swoją samotnością, ponieważ niezapowiedzianie do domku przyjeżdża również Justin wraz ze swoją dziewczyną. I oto w tle pojawia się pytanie, czy można wybaczyć ucieczkę ? Czy wielka przyjaźń może być zniszczona przez jeden błąd ? Aż w końcu dochodzimy do sedna całej powieści - miłość. Bo w końcu powieść Penelope Ward jest romansem, więc oczywistym jest, że bez miłości się nie obędzie ...

Autorka po raz kolejny serwuje doskonale znane czytelniczkom romansów schematy, ale za każdym razem odświeżone i przede wszystkim nie nudzące. Mamy więc przede wszystkim zbudowaną na motywie hate-love opowieść o dwójce przyjaciół, którzy kiedyś byli nierozłączni, a teraz nie mogą się ze sobą porozumieć. Ona teraz wydoroślała, jest nauczycielką, z kolei on spełnia swoje marzenia, ale nadal nie może wybaczyć Amelii tego, co zrobiła parę lat temu. Jest jeszcze jeden bardzo piękny motyw, jaki zastosowała w tej powieści autorka, a który zarazem nadaje książce unikalności i sprawia, że czytelnik czuje, że mimo wszystko to nie jest kolejny stereotypowy romans. Największym jednak atutem powieści Ward jest chemia pomiędzy głównymi bohaterami. Wszystko działa tutaj bez zarzutu, nie ma załamań, a my cały czas jesteśmy pochłonięci wydarzeniami, jakie rozgrywają się w powieści i z uwagą śledzimy dalsze poczynania Amelii i Justina, a to, że Justin jest w związku z przemiłą dziewczyną, a życie Amelii ulega całkowitej zmianie nadaje dodatkowego smaczku całej powieści i wnosi w nią swoistą świeżość.

Ward pisze bardzo lekko, a tematy, jakie podejmuje wcale nie są błahe jak na powieść romantyczną. Opis może sugerować lekki romans, dość schematyczny, w którym w życiu bohaterów dzieje się wiele, ale niezbyt nas to, jako czytelników zajmuje. Tymczasem to w jakim kierunku poszła ta powieść naprawdę mnie zaskoczyło. Są czasami trudne momenty, podziwiamy główną bohaterkę i nieustannie jej kibicujemy. Również to, że Justin jest w związku z inną dziewczyną również sprawia, że czyta się tę książkę z jeszcze większymi wypiekami i dylematem, co do postępowania bohaterów, czy relacji między nimi panujących. Poza tym nie brakuje tutaj wręcz zabawnych sytuacji, dramatów, nieoczekiwanych zwrotów akcji, tak więc na nudę nie ma czasu. I to oczywiście kolejny plus tej historii.

,,Mieszkając z wrogiem" to powieść, która naprawdę mnie zaskoczyła. Autorka porusza wiele trudnych spraw pod otoczką romansu, ale sprawia, że są one podane mimo wszystko w lekkiej formie i przede wszystkim nie nużą czytelnika. Oczywiście nie brak również w tej książce dobrze znanych czytelnikom schematów i przesłodzonych momentów, ale rozładowywanie napięcia trafionymi w punkt żartami czy sytuacjami sprawia, że pomimo całych trudnych sytuacji, jakie spotkały bohaterów nie odczuwamy tutaj dramatyczności, a cała powieść nadal zachowuje swoją lekką formę, którą czyta się naprawdę bardzo szybko. Myślę, że jeśli lubicie romanse, lekkie, ale w tle poruszające trudne tematy, to nie powinniście czuć rozczarowania tą powieścią. Ja na pewno sięgnę po kolejną historię od tej autorki.

,,Pokusa jest czymś naturalnym. Ale to nie oznacza, że powinno się jej ulegać."
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Kylie Scott - ,,Deep" (recenzja)

Kylie Scott - ,,Deep" (recenzja)

,,Deep" to już ostatnia powieść z serii ,,Stage Dive". Czy historia Lizzy i Bena dorównała tym, które mogliśmy przeczytać w poprzednich częściach ? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji.



Deep
Kylie Scott


Cykl: Stage Dive (tom 4)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 20 listopada 2018
Tłumaczenie: Marcin Kuchciński
Ben to basista grupy Stage Dive, który jest wysportowany i kocha zabawę. Kiedy poznaje Lizzy - siostrę Anne - jego postawa zaczyna się zmieniać. Dziewczyna budzi w nim nieznane mu wcześniej uczucia, ale stanowi dla niego zakazany owoc. Oboje wiedzą, że ich relacja nie ma przyszłości, ale jedna szalona noc w Las Vegas wszystko zmieni. I kiedy oboje postanawiają wyrzucić swoje uczucia z serc i zapomnieć całkowicie o sobie ich plany niweczą dwie kreski na ciążowym teście ... Czy mimo przeciwności oboje odnajdą swoje uczucia ?

Kylie Scott to autorka wielokrotnie wyróżnianych bestsellerów. Grono stałych czytelników jej powieści stale się powiększa. Jej książki zostały przetłumaczone na kilkanaście różnych języków. Kylie jest miłośniczką romansów oraz dobrego rocka. Mieszka w Australii z mężem i dwójką dzieci.

Gdy czytamy powieści należące do konkretnych serii zdajemy sobie sprawę, że prędzej czy później przyjdzie się nam pożegnać z lubianymi bohaterami oraz ich ogólną otoczką, do której autor zdążył nas przyzwyczaić. Niekiedy kończymy je z ulgą, albo z wielkim żalem. ,,Stage Dive" to seria, którą polubiłam. W powieściach z tej serii na pewno nie brakowało śmiechu, chwil wzruszeń, a powieści opierały się właściwie na bardzo dobrze znanych nam schematach. Mówi się, że wybieramy najchętniej to, co doskonale znamy i mam wrażenie, że podobnie jest również i z tą serią,. Poza tym motywy muzyczne stanowią dla czytelników chyba jeszcze większą wartość dodaną. Tak więc, czy autorce udało się utrzymać poziom poprzednich powieści z tej serii ?

Ben to członek zespołu, któremu autorka poświęciła chyba najmniej kartek, bowiem tak naprawdę nie wiemy o nim prawie nic. Dzięki temu jest tajemniczy, a przede wszystkim zaskakujący. Nie dziwi więc, że to właśnie jemu poświęcona jest już ostatnia część serii. Autorka w poprzedniej części starała się stworzyć fundamenty, pod którymi byłaby osadzona historia Bena. Tak więc, można było już przeczuwać, że to właśnie z Lizzy, czyli siostrą Anne, autorka go połączy. Mieliśmy bowiem w ,,Lead" wymienianie SMSów, wspólne wypady, aż w końcu w ,,Deep" akcja wkroczyła na poważniejsze tory.

Już w pierwszym rozdziale Scott postanowiła wprowadzić nas w zasadzie w całą akcję ostatniej powieści z serii o członkach popularnego zespołu rockowego i uświadamia nas na czym będzie się ona opierała. Lizzy, czyli główna bohaterka robi test ciążowy. Dwie kreski. Wynik pozytywny. Dziewczyna doskonale wie, że ta chwila odmieni jej życie na zawsze. Później mamy rodzinny obiad, wielką awanturę i ... Chciałoby się napisać uczucia, ale jakoś to słowo wcale tutaj nie pasuje.

Byłam bardzo zdziwiona tym, jak autorka posłużyła się retrospekcją. Na początku mamy zgrabnie utkaną akcję: ciąża, awantura rodzinna, w końcu o mało co nie dochodzi do rozpadu zespołu. Skala całej dramatyczności rośnie, ale posłużenie się retrospekcją w odpowiednim momencie rozładowało tą całą nerwową atmosferę i daje czytelnikowi czas na chwilę oddechu. Niestety muszę przyznać, że o ile Lizzy była bohaterką, której właściwie mało co można w tej powieści zarzucić, tak Ben był po prostu ... drętwy. Rozumiem, chwila gdy dowiadujesz się, że będziesz ojcem z pewnością może wprawić przyszłego rodzica w osłupienie, ale to co Ben robił przez całą tę powieść woła o pomstę i w moim przypadku nawet zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Nie będę Was oszukiwać - spodziewałam się czegoś innego, ale chciałam by dorównywało poprzednim powieściom z tej serii. Niestety troszkę się zawiodłam na ,,Deep".

Powieść czyta się mimo wszystko bardzo dobrze. Autorka prowadzi akcję z punktu widzenia Lizzy, a że niejako ta bohaterka jest bardziej dojrzała od Bena, to to jest jak najbardziej na plus. Oprócz tego motyw młodej matki, która musi zmierzyć się z trudnościami jest dla mnie jak najbardziej na plus. Lizzy jest dojrzała, może troszkę zagubiona w tym obcym świecie przyszłego macierzyństwa, ale widać w niej już tę dorosłość. Umie poradzić sobie z tą całą otoczką, jaka wiąże się z jej ciążą, chociaż jest to dla niej przecież nowość. Niestety Ben to jej kompletne przeciwieństwo i nie sądzę tak dlatego, że nie zaproponował jej od razu małżeństwa lub przeprowadzki do niego, bo to już było przerabiane w wielu powieściach (i chwała Scott, że w tej akurat tak się nie zdarzyło), ale można było to rozegrać moim zdaniem troszkę inaczej. Samo zaczęcie od właściwie końca, bo przecież ciąża to już końcowy etap miłości, jaka rodzi się pomiędzy jakimikolwiek bohaterami jest jak dla mnie również jak najbardziej na plus, bo wprowadza taką świeżość. W powieści mimo wszystko nie brakuje humoru, zabawnych sytuacji i jest oczywiście troszkę dramatu, jak na powieści romantyczne przystało.

,,Deep" to opowieść o przyjaźni, która z czasem przeradza się w miłość i to wcale nie taką prostą. Czwarta część serii jest o wiele krótsza od poprzednich części i ma o wiele mniej erotycznych scen. Na pewno jeśli przeczytaliście poprzednie części, to ,,Deep" będzie dla Was oczywistą lekturą do nadrobienia, natomiast jeśli od niej chcecie zacząć przygodę z tą serią, to nie radzę Wam tego robić z uwagi na to, że jest w niej wiele nawiązań do wydarzeń z poprzednich części. Zresztą w tle historii Lizzy i Bena rozgrywają się ważne momenty również w relacjach pomiędzy bohaterami poprzednich części, tak więc to kolejny powód by sięgnąć po ,,Deep". Aż trudno uwierzyć, że to już ostatnia część tej serii i przyjdzie się pożegnać z tymi bohaterami. Mimo wszystko mam nadzieję, że wydawnictwo Editio Red postanowi wydać również serię Dive Bar, która niejako nawiązuje do tej serii. Ne pozostaje mi nic innego jak zaproszenie również i Was do tego rockowego świata zespołu Stage Dive, ale zacznijcie lepiej tę przygodę od historii Evelyn i Davida.

,,Każda miłość jest inna, tak jak każda relacja dwojga ludzi. I nikt, kto patrzy na to z boku, nie jest w stanie zrozumieć wszystkiego."

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red.
Blanka Lipińska - ,,Ten dzień" (recenzja)

Blanka Lipińska - ,,Ten dzień" (recenzja)

Nadszedł ten wiekopomny moment i w końcu zapraszam Was na recenzję kontynuacji powieści ,,365 dni". Czy ,,Ten dzień" okazał się lepszy od poprzedniego tomu, czy jest gorzej ?



,,Ten dzień"
Blanka Lipińska


Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 14 listopada 2018
Laura i Massimo w końcu odnaleźli szczęście, biorą ślub, mają huczne wesele, a na dodatek zostaną rodzicami. Życie Laury zaczyna przypominać bajkę, ale niestety, ma też swoją drugą stronę. Nie może nigdzie wyjść sama, nieustannie pilnują jej ochroniarze, a na dodatek cały czas jest narażona na niebezpieczeństwo. Czy małżeństwo pokona kolejne trudności ?

Blanka Lipińska to człowiek orkiestra : z zamiłowania kucharz, z wykształcenia wizażystka, z zawodu terapeuta-hipnotyzer, a na co dzień menadżerka nocnych klubów. Autorka z potrzeby, nie z przymusu. Jest miłośniczką tatuaży, niepoprawną altruistką i orędowniczką szczerości.

Na wstępie, uprzedzając wiele pytań (a zarazem odpowiadając na te już dotychczas zadane), muszę Wam szczerze napisać, że recenzując dla Was w lipcu ,,365 dni", nawet przez myśl mi nie przeszło, że ta książka stanie się aż takim bestsellerem. Owszem, spodziewałam się, że może być troszkę szumu, ale przecież to nie pierwszy erotyk, który został wydany w naszym kraju. Z drugiej zaś strony, już od dawna czytelnicy w zapowiedziach podjudzani byli porównaniem powieści Blanki Lipińskiej do dwóch, nie oszukujmy się, bardzo znanych książek, które mają jakieś swoje miejsce w literaturze. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie jest moje zdanie o pierwszej części, to koniecznie przeczytajcie moją recenzję. Tymczasem ja zapraszam Was do przeczytania mojej opinii na temat drugiej części historii o przystojnym sycylijskim mafioso i charakternej Polce.

,,A lepiej się nie nastawić i pozytywnie zaskoczyć, niż później cierpieć, bo nie będzie tak jak chcesz." mówi do swojej przyjaciółki główna bohaterka. Cóż, coś prawdziwego jest w tym zdaniu i mam wrażenie, że bardzo pasuje również do całej tej powieści. Wydaje się, że Laura i Massimo już na zawsze będą razem - w końcu ona w ciąży, biorą ślub, są w sobie zakochani. Na dodatek nie brakuje im pieniędzy, luksus widać na każdym kroku, a Laura w szafie ma niezliczoną ilość markowych ubrań. A więc czego można chcieć więcej ? Niestety, problemy wyrastają przed nimi jak grzyby po deszczu, a świat mafii, a co za tym idzie luksusu od razu wydaje nam się nie tak cukierkowy, jak jeszcze przed przystąpieniem do lektury. Problem tylko w tym, co ten świat może nam innego zaoferować ? Oto właśnie ,,Ten dzień" w pigułce.

Wstęp do drugiej części pozwala nam prześledzić, jakie były motywy postępowania Massima. Wracamy do sceny na jachcie, poznajemy od drugiej strony kłamstwo, które wmówił nieświadomej niczego Laurze, a w końcu dowiadujemy się, że tak naprawdę w perfidny sposób można okłamać osobę, którą rzekomo się kocha. Czyżbym tylko ja uważała, że Massimo miał wypaczone poczucie przynależności i miłości ? Tak więc dowiadujemy się, że najprawdopodobniej właśnie w tamtym momencie mogło dojść do ewentualnego zapłodnienia Laury, czego konsekwencją jest jej ciąża. I tak po jakimś czasie Massimo może odtrąbić sukces, dziedzic w drodze. Zaczynają się niesforne kłótnie o płeć potomka, a w tle ślub, mafijne porachunki i perypetie miłosne Olgi - przyjaciółki głównej bohaterki. Doskonale znacie moje zdanie na temat pierwszej części, ale niestety muszę Wam napisać, że druga część, jest według mnie gorsza, chociaż nie brakuje w niej także plusów.

Lipińska w drugiej części w dalszym ciągu skupia się na głównych bohaterach, ale mimo wszystko postanowiła rozwinąć również postać Olgi, która jest przyjaciółką głównej bohaterki. Dostajemy więc troszkę oddechu, mamy próbę rozwinięcia akcji również na innych bohaterów, tak by cała książka nie opierała się jedynie na Laurze i Massimo, ale chociaż próby były to mam wrażenie że odbyło się to kosztem Domenica, Co prawda, czytelnik poznaje go bardziej w pierwszej części, ale jak dla mnie skoro autorka postanowiła rozwinąć postać Olgi, to zarazem powinna tym bardziej postarać się chociaż troszkę rozwinąć także postać Domenica, dodać parę szczegółów. Brat Massima naprawdę ma potencjał, szkoda, że autorka się nie pokusiła by go wykorzystać, ale nic straconego - w końcu kolejne powieści mają powstać, więc liczę na to, że coś się w tej kwestii zmieni.

Główni bohaterowie nie zmienili się. Nie są infantylni, ale niekiedy mogą doprowadzić czytelnika do rozdrażnienia. Laura to nadal charakterna Polka, o jakiej czytaliśmy w poprzedniej części, która kocha markowe ciuchy, napoje alkoholowe (ale sama nie wiem dlaczego nie może zrezygnować przynajmniej na czas ciąży z bezalkoholowego szampana, którego cały czas gdzieś popija). Mimo wszystko lubię w niej te poczucie humoru i naprawdę z niemałym uśmiechem czytałam jej rozmowy z Olgą. Pomimo jej negatywnych cech naprawdę polubiłam ją chyba właśnie za tą jej bezpośredniość we wszystkim. Z kolei Massimo mimo, że jest szaleńczo zakochany w Laurze i to okazuje, nie zdobył już mojej sympatii, bo nadal w pewnych sprawach jest obojętny i niekiedy naprawdę mnie drażnił a więc nic od poprzedniej części się w tym względzie nie zmieniło. Dodatkowo w tej części możemy poznać bliżej Olgę, która muszę przyznać jest bardzo podobna do Laury charakterem i umie poświęcić się dla miłości. Domenic'owi autorka poświęciła już mniej kartek, ale w tej powieści dwójkę tych drugoplanowych bohaterów poznajemy bardziej przez pryzmat uczuć, więc myślę, że jeśli lubicie Laurę, to Olgę również polubicie.

Niewątpliwą zaletą tej powieści jest język, jakim została napisana. Przede wszystkim jest lekki, szybko się go czyta, a to sprawia, że ,,Ten dzień" idealnie nadaje się na lekturę przed snem. Poza tym powieść naprawdę wciąga, ja przeczytałam ją właściwie jednym ciągiem. Niestety muszę przyznać, że jej minusem są ,,te" sceny, których było zbyt wiele jak na jedną książkę. Czytam wiele erotyków, czytam wiele romansów, oczywistym jest, że takie sceny nie powinny dziwić czytelnika przyzwyczajonego do takiej literatury, ale Blanka Lipińska w tej powieści troszkę z nimi ,,przedobrzyła". Po jakimś czasie zaczynają one nużyć, a czytelnik po prostu je pomija. Bynajmniej, niektórym scenom, sytuacjom również do ideału wiele brakuje. Widać że autorka ma jakiś pomysł, gdzieś widać te jej starania, ale nadal w jej powieściach te sceny są niedopracowane, brak im rozwinięcia. Autorka ma wiele pomysłów, każdy z nich próbuje wykorzystać, ale jak powszechnie wiadomo, nie można wszystkiego robić na raz. Gdyby autorka (mówiąc kolokwialnie) ,,uczepiła się" jednego pomysłu, a nie rozwijała niepotrzebnie stos innych, to uważam, że na pewno powieść miałaby więcej logicznych i przede wszystkim rozwiniętych sytuacji, a nie porzucanych w połowie i niewykorzystanych.

W pewnym momencie jedna z bohaterek tej powieści mówi, że ,,Ta historia jest tak nieprawdopodobna, że aż głupia". Abstrahując od sytuacji w której te słowa zostały wypowiedziane, muszę przyznać, że rzeczywiście zdanie całkowicie pasuje do historii Laury i Massima, która mówiąc rzeczowo jest niewyobrażalna . Wielu porównuje ją do osławionego Greya, a samą autorkę krytykuje się. Ostrzega się przed nią, pisze na forach, że twórczość Lipińskiej to dno, wielu się zastanawia kto wydal taką powieść i jakim cudem. Sama Lipińska nie każe nazywać siebie pisarką, a autorką i muszę Wam powiedzieć, że to dobrze. Rożnica pomiędzy pisarzem, a autorem jest jedna - ten pierwszy pisze książki zawodowo, za to autorem może być każdy z nas, nawet osoba, która jest jedynie pasjonatem. Powieści Blanki Lipińskiej z pewnością nie można nazwać arcydziełami i myślę, że każdy czytelnik jest tego świadomy, ale przede wszystkim dzięki takim bestsellerom, jakby nie było rośnie czytelnictwo w Polsce. Poza tym dzieła Lipińskiej mają z pewnością jeden atut - inspirują do odpalenia ognia w polskich sypialniach, a w końcu o to przecież w głównej mierze chodzi autorce. Nieprawdaż ?

Ocena :   ✰✰✰✰ (4/10)



MOJA opinia o filmie "365 dni" w tym (klik) poście.

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.

Tillie Cole - ,,Uleczone dusze" (recenzja)

Tillie Cole - ,,Uleczone dusze" (recenzja)

,,Uleczone dusze" to już trzecia część serii ,,Kaci Hadesa". Czy historia Maddie i Flame'a dorównuje pozostałym z tej serii ?



,,Uleczone dusze"
Tillie Cole


Cykl: Kaci Hadesa (tom 3)

Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 23 października 2018
Tłumaczenie: Grzegorz Rejs
Maddie to jedna z Przeklętych, która w sekcie w której się wychowała dostała najokrutniejszego opiekuna - Mojżesza. Po ataku Katów Hadesa na obóz Zakonu została od niego uwolniona za sprawą Flame'a, który zamordował Mojżesza. Od tego dnia życie Flame i Maddie się zmieniło. Ona jako jedyna mogła go dotknąć, jako jedyna jednym dotykiem ugasiła płomienie, które są wewnątrz niego i na zawsze zdobyła jego serce. Czy obojgu uda się zapanować nad lękami ? Czy będą mogli być razem ?

Tillie Cole jest autorką bestsellerów wyróżnianych przez Amazon i ,,USA Today". Mieszka w Wielkiej Brytanii i oddaje się temu, co lubi najbardziej, czyli pisaniu świetnych powieści.

To już kolejna odsłona serii Kaci Hadesa. Muszę powiedzieć, że tak naprawdę, w głębi serca to bardzo na nią czekałam. Oczywistym było, że autorka będzie musiała połączyć Maddie i Flame, ponieważ właściwie przez całą drugą część przeplatały się gdzieś ich wątki. Flame nieustannie pilnował Maddie, wręcz ,,czatował" pod jej oknem, on z kolei też nie był jej obojętny. Nie będę tego przed Wami ukrywać - trzecia część jest całkowicie inna od dwóch poprzednich, ale według mnie niestety też odrobinkę mniej ciekawa. Z drugiej strony bałam się efektu ,,odgrzewanego kotleta" i muszę przyznać, że gdzieś widać jego symptomy, ale też nie jest źle. Czasami odgrzewany kotlet jest może mniej smaczny, ale za to są większe szanse na to, że szybciej uśmierzymy nasz głód i to porównanie, chyba najbardziej oddaje istotę tej części.

Bohaterów tej części znamy właściwie od pierwszego tomu. Flame to członek Katów Hadesa, uważany za najbardziej szalonego z całego gangu. Zabija, często brutalnie z zimną krwią i nic go nie dziwi. Maddie z kolei to jedna z Przeklętych. Po tym jak Flame podczas ataku Katów na Zakon zabił Mojżesza - opiekuna Maddie, który był niezwykle dla niej okrutny, Maddie była mu bardzo wdzięczna. Dotknęła go. Ugasiła jego płomienie. Flame poprzysiągł sobie wtedy, że uczyni wszystko, by chronić tą kruchą istotę.

Myślałam, że mam swego rodzaju przesyt po drugiej części. Ale teraz, gdy już przeczytałam część trzecią mogę z całą pewnością powiedzieć, że historia Maddie i Flame'a na pewno nie jest tym samym co pierwsza część, która wprowadzała jakąś nowość, szokowała, budziła może niekiedy odrazę. To chyba kwestia przyzwyczajenia. Trzecia część może nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jak dwie poprzednie, ale nie była zła. Z pewnością była jednak ,,inna". Przez dwie poprzednie części autorka postać Flame'a rozpisała tak, że czytelnik od razu kojarzył go sobie z czystym szaleństwem. Ciął się, mordował z zimną krwią. W trzeciej części mam wrażenie, że autorka chciała go w pewnym sensie troszkę wybielić. W końcu kiedy przez dwie serie sugerowała nam, że być może jest nawet niepoczytalny, by go połączyć z Maddie musiała zrobić coś, co by sprawiło, że czytelnik nie będzie się martwił o Maddie. Przyznam, że rozwiązanie tego ,,problemu" jakoś mi się niezbyt spodobało. ,,Płomienie", które trawią Flame'a i ciągłe wspominanie o nich troszkę zaczęło mnie nużyć w połowie powieści. Z Maddie jest już troszkę inaczej, to postać może troszkę ,,nudniejsza" od Flame'a, bo jej historię właściwie już znamy od początku serii, ale mimo wszystko była lepiej rozpisana od Flame'a. Bardziej ludzka, może też lepiej jest nam ją zrozumieć. Na pewno jednak w czytelniku wywołuje całkowicie inne odruchy niż Flame. Z jednej strony bohaterowie stanowią wielki plus tej powieści, z drugiej są też jej minusem. Na pewno nie są jednak czytelnikowi obojętni i to najważniejsze.

Ponownie Tillie Cole zwraca uwagę na to, że wydarzenia z przeszłości, z dzieciństwa, mają wielki wpływ na człowieka w przyszłości. Historia Flame'a jest wprost niewyobrażalna, zresztą podobnie jest z historią Maddie. Oboje przeżyli wiele złego w swoim życiu. Ona w Zakonie była nieustannie bita, gwałcona, odzierana z godności. On przez swojego ojca tracił wszystko. Godność, normalne dzieciństwo rodzinę. Oczywiście Cole nawiązuje tutaj po raz kolejny do wypaczonego wyznawania wiary, ponieważ bohaterowie właśnie przez to, stracili wszystko co w życiu najważniejsze - wiarę w siebie. Autorka pięknie ukazała jak miłość może uleczyć człowieka i sprawić, że nawet najbardziej gorzkie chwile osładza nam miłość. To bardzo piękne i z pewnością stanowi wielki plus tej powieści.

Tillie Cole pisze lekko, było też wiele momentów, które wzruszają. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, ale niekiedy niektóre fragmenty mnie nużyły. Zakończenie tej historii było bardzo piękne. Nie zabrakło też momentów, które mną wstrząsnęły, jak choćby historia Flame'a. Naprawdę, uwierzcie mi była mocna i z jednej strony zastanawiałam się jak można było do tego wszystkiego dopuścić. Nie jestem zwolenniczką przemocy, ale to co zrobił Flame osobie, przez którą stracił wszystko naprawdę znalazło wytłumaczenie. Poza tym wplatane w tą historię w międzyczasie losy Kaina (Ridera) wprowadzają powiew świeżości, i stanowią taką chwilę oddechu w ,,Uleczonych duszach". Naprawdę jestem bardzo ciekawa jak potoczą się jego losy. Na szczęście kolejna część będzie mu w pełni poświęcona i na pewno się tego dowiemy.

,,Uleczone dusze" to trzecia część serii ,,Kaci Hadesa", która całkowicie odznacza się od pozostałych. Historia którą opisała autorka jest piękna, rzeczywiście pokazuje, że miłość może uleczyć każdego człowieka. Niekiedy niestety były momenty, że mnie nużyła, ale poza tym naprawdę przyjemnie się ją czytało za sprawą języka autorki. Jeśli przeczytaliście poprzednie części, to ,,Uleczone dusze" z pewnością powinny stanowić dla Was must have, jeśli jednak od tej części chcecie zacząć przygodę z tą serią, to radzę Wam tego nie robić. Jest tu tak wiele nawiązań do poprzednich części i najpewniej pogubilibyście się w tych wszystkich wydarzeniach, które są w niej ukazane. Ja na pewno będę czekała na kolejną część poświęconą Kainowi, a w międzyczasie będę wspominała piękną miłość Maddie i Flame'a.

,,Być może jest tak, że jeśli ktoś wmawia ci coś wystarczająco często, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. A potem w twoim życiu pojawia się ktoś, kto sprawia, że to wszystko kwestionujesz. Dzięki niemu zaczynasz wierzyć, że jesteś coś warta." 

Ocena :   ✰✰✰✰✰✰ (6/10)


Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Editio Red.



K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom I" (recenzja przedpremierowa)

K.N. Haner - ,,Sponsor. Tom I" (recenzja przedpremierowa)

Ona oprócz miłości nie miała nic, on miał wszystko oprócz miłości. Zapraszam Was dzisiaj na recenzję powieści, która bardzo mnie zaskoczyła.



Sponsor
K.N. Haner


Cykl: Sponsor (tom 1)
Wydawnictwo: Editio Red

Data wydania: 14 listopada 2018
Kalina ma dwadzieścia jeden lat, kochających rodziców, wspaniałą siostrę i studiuje fizjoterapię. Nie ma czasu na to by wdawać się w relacje damsko-męskie, ale wszystko się zmieni, gdy pewnego dnia na jej drodze stanie Nathan. Wkrótce staną się sobie bliżsi, niżby można było się spodziewać. Czy Kalina zburzy mur, który zbudował wokół siebie Nathan ? Czy mężczyzna, który ma wszystko oprócz miłości w końcu się zakocha ?

K.N. Haner to pseudonim polskiej autorki, która w 2015 roku debiutowała powieścią ,,Na szczycie". Jej powieści w szybkim czasie uzyskiwały status bestsellerów przyznawany przez Empik.com i wciąż cieszą się uznaniem czytelniczek literatury kobiecej. Autorka w głowie ma już wiele pomysłów na następne powieści i na pewno nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa jako autorka poczytnych publikacji dla kobiet.

Pamiętam jak niedawno czytałam pierwszy tom Serii Mafijnej. Autorka wtedy naprawdę mnie zaskoczyła, a przyznam, że słyszałam o niej wiele sprzecznych opinii. A jak jest z powieścią ,,Sponsor" ? Muszę Wam powiedzieć, że po raz kolejny się zaskoczyłam. ,,Sponsor" bowiem jest powieścią nietuzinkową i całkowicie inną niż pierwszy tom Serii Mafijnej. Nie dziwi mnie już więc teraz wcale przydomek, jaki nadały jej czytelniczki - Kasia Haner rzeczywiście jest Królową Dramatów.

Cała historia zaczyna się, w chwili, gdy główna bohaterka jedzie na ostatnie egzaminy na uczelni. Niestety, nieuważnie przejeżdża na drugą stronę ruchliwej ulicy Londynu, a skutkiem tego jest potrącenie jej przez pewnego mężczyznę, którym okazuje się być Nathan Collins. Dziewczyna, którą potrącił bardzo mu się podoba i proponuje jej randkę. Kalina zgadza się na nią, ale jak się później okazuje Nathan proponuje jej pewien układ. Sponsoring. Studentka jest jednak oburzona jego propozycją i nie chce go już więcej widzieć. Jednak los postanawia inaczej. Wkrótce życie Kaliny całkowicie się zawala, a osobą, która chce jej podać pomocną dłoń jest ... Nathan.

Los boleśnie doświadcza główną bohaterkę. Dziewczynie z zasadami niełatwo żyć w świecie, gdzie za pieniądze kupić można dosłownie wszystko. Ale czy uczucia przypadkiem nie wyłamują się spod tego prawa ? Kalina to dziewczyna, która od razu wzbudziła we mnie sympatię. Miła, opiekuńcza i przede wszystkim trzymająca się własnych zasad. Taka dziewczyna to skarb, powiedziałoby wielu ludzi, włącznie ze mną. Zresztą podobnego zdania jest matka Nathana. Najbardziej jednak zaimponowała mi jej duma, a konkretnie to, że wiedziała kiedy z niej zrezygnować. Los niestety boleśnie ją doświadcza. Traci rodziców, a pod jej opieką zostaje młodsza siostra - Sabrina. Ona z kolei jest najjaśniejszym punktem w tej opowieści. Mądra, rezolutna, a na dodatek wprowadza do powieści taką swoistą beztroskość, obok której obojętnie żaden czytelnik nie przejdzie. To ona sprawia, że przy wielu sytuacjach pojawi się nam na twarzy uśmiech. Nie pochwalam w niej jedynie tego, że była troszkę rozpuszczona przez rodziców, ale jak takiej czterolatce można czegoś odmówić ? No właśnie, tym bardziej, że to ona wprowadza wiele światła w serca głównych bohaterów.

Nathan to postać bardzo tajemnicza. Sam czytelnik ma poczucie takiej enigmatyczności w jego kreacji. Oczywiście urody mu nie brakuje, jest (jak to zwykle w romansach bywa) bogaty, ale przed światem skrzętnie ukrywa tajemnicę - jest sponsorem. Płaci kobietom za seks. A najgorsze jest to, że nie potrafi się zmienić i nadal brnie w takie ,,znajomości". I wtedy poznaje Kalinę, której również proponuje podobny układ. W końcu wychodzi z założenia, że większość studentek potrzebuje pieniędzy na swoje wydatki. Ale Kalina nie jest dziewczyną taką jak wszystkie, z którymi dotychczas miał do czynienia. I gdy już wydaje się, że jednak główny bohater się zmienił, że wszystko zostawił za sobą, tak naprawdę przeszłość powraca do niego w najmniej oczekiwanym momencie.

W rękach Haner bajka o Kopciuszku zamienia się w opowieść, o losie, który w każdej chwili może nam o sobie przypomnieć. Wydaje się, że to jest powieść podobna do wszystkich romansów. Obserwujemy perypetie dwojga głównych bohaterów, czytamy o tym, jakie relacje pomiędzy nimi panują. W końcu sam finał tego tomu  zmusza czytelnika do przemyślenia postawy bohaterów, bowiem jest elektryzujący i nieprzewidywalny. Nieprzewidywalne dla czytelnika jest to co zrobił Nathan, nieprzewidywalne jest to do czego dopuścił, a w końcu nieprzewidywalne jest to, co zrobiła Kalina. To po prostu ciężko wytłumaczyć. Czytelnik jednie zastanawia się dlaczego doszło do tej spirali zdarzeń, której nie dało się już zatrzymać. I ja też sama się zastanawiam. Czy była to jedynie wina Nathana, a może po części to również sama Kalina była winna ? Mam nadzieję, że dowiemy się tego z drugiego tomu, bo myślę, że to pytanie będzie nurtowało czytelników do samego finału tej historii.

Pióro K.N. Haner jest lekkie, a książkę czyta się szybko i przyjemnie. Ponadto historia jest tak skonstruowana, że czytając tę powieść, wmawiamy sobie popularne kłamstwo czytelników, że przeczytamy jeszcze jeden rozdział i odłożymy książkę na półkę. Mnie akurat autorka bardzo zaskoczyła. W Serii Mafijnej miałam wrażenie, że operowała całkowicie innym językiem, można by rzec bardziej brutalnym, natomiast w ,,Sponsor(e)" dostajemy język lżejszy. Poza tym autorka nie przytłacza tutaj ilością ,,tych" scen. Niekiedy było niestety troszkę nieścisłości, ale nie wpływały one na fabułę całej powieści, więc można uznać to jako przeoczenie autorki, bo w tej powieści naprawdę wiele się dzieje. Jak wspominałam wcześniej, siostra głównej bohaterki - Sabrina - wprowadza w tę historię powiew świeżości i dodaje jej beztroskości. Bez niej całość zdecydowanie pozbawiona byłaby swoistego dla tej powieści charakteru.

,,Sponsor" to powieść, która bardzo mnie zaskoczyła. Historia Kaliny i Nathana wydaje się czytelnikowi kolejną prostą historią, jakich wiele w kobiecej literaturze. K.N. Haner udało się jednak zrobić coś nieprzewidywalnego, a finał tej części tylko Wam to udowodni. Zapewniam, że gdy dojdziecie do finału postawicie pytanie ,,Co tam się stało ?" i rzeczywiście będzie ono uzasadnione. Mogę też zagwarantować, że po przeczytaniu tego tomu, będziecie chcieli mieć kolejny w swoich rękach. W końcu kiedy sięga się po uniwersalną prawdę dotyczącą powracania do nas przeszłości, nie można spodziewać się powieści tylko lekkiej. Zgrabne połączenie lekkiego pióra i dramatów, które przed głównymi bohaterami stawia autorka jest wyłącznym kluczem do sukcesu.

,,I może to wszystko, co mówię, jest głupie i niedojrzałe, ale dla mnie to właśnie jest miłość. Czuć się przy kimś wyjątkowo, nawet jeśli jest się najzwyklejszą dziewczyną na świecie"
Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (8/10)


Za możliwość przedpremierowego przeczytania tej powieści dziękuję autorce K.N. Haner oraz Wydawnictwu Editio Red. 

L.J. Shen - ,,Skandal" (recenzja)

L.J. Shen - ,,Skandal" (recenzja)

Osiemnastoletnia dziewczyna i trzydziestotrzyletni mężczyzna. Co wyniknie z tego połączenia ? Zapraszam Was dzisiaj na recenzję nietypowego romansu.



,,Skandal"
L.J. Shen


Cykl: ,,Święci grzesznicy" (tom 3)
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 3 października 2018
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Edie to córka Jordana Van Der Zee, który jest współudziałowcem FHH. Ma osiemnaście lat, wiele perspektyw przed sobą, ale pomimo, że jej ojciec jest bardzo bogaty, dziewczyna żyje skromnie i kocha surfować w oceanie. Trent Rexroth to jeden z współzałożycieli FHH, który wychowuje samotnie córeczkę po tym, jak jej matka ich opuściła. Gdy zmuszona przez swojego ojca Edie rozpocznie pracę w firmie, oboje nie będą do siebie czuli nic oprócz nienawiści. Nie mogą jednak zignorować wzajemnego pożądania i iskier, które są wokół nich, a skandal to ostania rzecz, której potrzebują. Czy uda im się go uniknąć ?

L.J. Shen to bestselerowa autorka współczesnych romansów. Mieszka w północnej Kalifornii z mężem, synem i bardzo leniwym kotem. Kiedy nie pisze, czyta powieści lub ogląda ulubione seriale.

Pamiętam jak w kwietniu recenzowałam dla Was pierwszy tom serii ,,Święci grzesznicy". ,,Intryga" jakoś nie za bardzo mnie ujęła, chociaż muszę przyznać, że czytało mi się ją bardzo miło, lekko i przyjemnie. ,,Chaos" jak dotąd był dla mnie najlepszą powieścią z całej tej serii. Dzisiaj, recenzując już trzeci tom, czyli ,,Skandal" muszę przyznać, że jest to powieść bardzo intrygująca i niecodzienna, a zarazem podobna do wszystkich innych romansów. W końcu nie zdarza się często w romansach, by różnica wieku głównych bohaterów była tak duża, ale z drugiej strony jak to w romansach bywa główną osią tej powieści jest rodzące się uczucie pomiędzy głównymi bohaterami. I z jednej strony to duża różnica wieku stanowi duży plus tej książki, ale z drugiej to taki element, po którym możemy czuć się niekiedy troszkę uwłaczająco.

Historia Edie i Trenta tak właściwie rozpoczyna się już w poprzedniej części, gdzie to śledziliśmy historię Rosie i Dana, a dokładnie w jej epilogu. To właśnie wtedy Edie i Trent mieli okazję się poznać na jednym ze spotkań. W ,,Skandalu" akcja zaczyna się parę miesięcy po tym wydarzeniu i z pewnością nie było to zbyt romantyczne spotkanie. Okazuje się, że Edie to złodziejka, a jej ofiarą okazała się być matka Trenta. Właśnie w tych okolicznościach dojdzie do kolejnego spotkania głównych bohaterów, ale jak oczywiście się możecie spodziewać, to spotkanie nie będzie ich jedynym. Na początku oboje będą czuli do siebie tylko nienawiść, ale jak możemy przeczuwać, wszystko niedługo się zmienia.

Wiem, że to może już przestarzałe w romantycznej literaturze, ale ja nadal kocham w romansach relację hate-love. W ,,Skandalu" również jest ona osią całej tej powieści, ale widać w niej już taką pewność autorki. Nic nie dzieje się tu szybko, a relacja bohaterów ma czas na rozwój i przyzwyczajenie czytelnika do niej. Można by pomyśleć, że ciężko będzie wymyślić jakąś zgrabną historię z bohaterami, pomiędzy którymi jest niemała różnica wieku. Oto bowiem Edie to dziewczyna, która ledwo co uzyskała pełnoletność, ale przeżyła już wiele w swoim życiu. Łatwo pomyśleć, że skoro miała bogatych rodziców, to co ona może wiedzieć o świecie. Okazuje się, że wiele, a łączy ją z Trentem jeszcze więcej. Trent z kolei to typowy bad boy, ale nie miał w życiu lekko. Nie był tak jak jego przyjaciele bogaty, musiał o wszystko zabiegać sam. Indywidualizm obojga bohaterów widać na pierwszy rzut oka. Są oni zarazem podobni do bohaterów jakich spotkaliśmy w innych romansach, ale cechuje ich odmienność od innych bohaterów tej serii.

Gdy niedawno, jeszcze przed premierą książki w Polsce przeczytałam, że różnica wieku pomiędzy bohaterami jest duża, to nie spodziewałam się że rzeczywiście tak może być. Piętnaście lat różnicy - dla jednych to atut tej powieści, dla drugich niuans, który sprawia, że powieść staje się niewygodna w czytaniu. W końcu cóż sami powiedzielibyśmy, gdyby ktoś, kogo znamy był w podobnej sytuacji ? Jasne jest, że na pewno wywołałoby to poruszenie, ale przede wszystkim taką małą dezorientację. L.J. Shen jednak udało się zszokować czytelników, ale przypuszczalnie to właśnie miała na celu. Jesteśmy przyzwyczajeni do różnicy wieku sięgającej góra dziesięć lat, ale piętnaście ? Autorka moim zdaniem chciała pokazać, że miłość rodzi się pomiędzy ludźmi niezależnie od ich wieku, a sam wiek nie sprawia, że osiągamy jakiś konkretny pułap życiowej mądrości. Jedni mając osiemnaście lat wiedzą więcej o życiu, niż ci, którzy mają lat pięćdziesiąt. Wszystko zależy od sytuacji, które stawia przed nami życie. I to chyba jeden z głównych morałów, jaki wynika z tej powieści.

Tę powieść, podobnie jak poprzednie części z tej serii czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie. Styl autorki jest bardzo przystępny, a kolejne kartki po prostu się pochłania. Poza tym poznajemy historię z punktu widzenia obojga głównych bohaterów, więc jest to dla czytelnika bardzo pomocne, bo każdemu bohaterowi jest poświęcona mniej więcej podobna ilość kartek. Tak jak pisałam jedną z cech, które wyróżniają ten romans na tle innych, podobnych jest właśnie różnica wieku, ale to od Was zależy, czy jest to dla Was zabieg ciekawy, czy jednak będziecie się dziwnie czuli czytając tę książkę. Mi jednak mimo wszystko czegoś zabrakło w tej opowieści i na pewno nie była dla mnie ona tak emocjonalna jak poprzednia część. Może to wina tej różnicy wieku, a może główni bohaterowie nie ujęli mnie w takim stopniu jak protagoniści poprzednich części ?

,,Skandal" to powieść, która jest ściśle związana z poprzednimi tomami i posiada wiele cech, które zauważamy w innych romansach, oraz we wcześniejszych częściach tej serii. Odmianą jest jednak wiek bohaterów. Nie zmienia to jednak faktu, że widzimy tutaj analogię do poprzednich części, bo chociaż czuć tutaj mały powiew świeżości, to niestety jest on za mały, by powiedzieć, że nastąpił w tej powieści jakiś przełom. Jednocześnie po raz kolejny autorka ujęła mnie swoim lekkim stylem pisania, a nie od dzisiaj wiadomo, że gdy się wciągamy w historię, to później ciężko nam się od niej oderwać. Podsumowując: Jeśli lubicie tę serię i chcecie się dowiedzieć co tam nowego u Waszych ulubionych bohaterów, to na pewno ,,Skandal" będzie dla Was kolejną fantastyczną odsłoną z tej serii, natomiast jeśli szukacie jakiegoś powiewu świeżości, romansu idealnego to w tej powieści tych cech nie znajdziecie. Ja mimo wszystko jestem optymistką i będę wyczekiwała kolejnego tomu z tej serii.
,,Jeśli chcesz być silna, to po prostu bądź."

 Ocena :   ✰✰✰✰✰✰✰✰ (7/10)

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki.
Copyright © 2014 Mój Świat Literatury , Blogger
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...